english version wersja polska Napisz do nas
   
Obniżka okazje cenowe zobacz wszystkie


Kategorie

NAJBLIŻSZA WYSYŁKA:

poniedziałek24 listopad
czwartek27 listopad
poniedziałek1 grudzień
czwartek4 grudzień

S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:
2214 wydawnictw w ofercie
1687 dostępnych natychmiast
30032 próbek utworów
1 783 recenzji płyt
15201 zrealizowanych zamówień
3432 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...


Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Generator.pl

(2291 albumów)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Tangerine Dream | Near Dark

    Tangerine Dream | Near Dark

    Tangerine Dream mają w swoim dorobku masę znakomitych ścieżek dźwiękowych. Wydany w 1988 roku album Near Dark zalicza się do tych najlepszych. To o tyle istotny album iż ukazał się w momencie, gdy grupa zaczęła nieco mocniej obniżać loty. Wyreżyserowany prze Katheryn Bigelow obraz opowiada historię rodzinki złych wampirów, wędrujących przez bezdroża USA. Dołącza do niej pewien chłopak, który próbował poderwać należącą do niej dziewczynę, nie mając pojęcia kim ona jest. Dynamiczna akcja, krwawe sceny, i klimat kina drogi musiał być podparty nie mniej ciekawą muzyką. Grupa wywiązała się z tego zadania znakomicie. Już na wstępie w otwierającym całość Caleb's Blues, mamy nawiązania do bluesowej amerykańskiej tradycji. Jednak ten sielski początek szybko znika, dalej robi się mrocznie i niepokojąco. W Pick Up At High Noon, mamy niejako transformację nocnych koszmarów, w dźwiękową upiorną opowieść. Doskonale puentuje to spowity chłodem nocy i pustką amerykańskich bezdroży Blues Station/ Mae's Transformation. Ten album broni się nawet bez obrazu, chociaż z nim robi o wiele większe wrażenie. Udanie godzi amerykańskie tradycje, mroczne krajobrazy i berlińską elektronikę sekwencyjną. W sam raz na opowieść o wampirycznych włóczęgach, przemierzających bezkresy Ameryki.

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    125,39 zł
  • Nattefrost | Futurized

    Nattefrost | Futurized

    Bjorn Jeppesen aka Nattefrost, znakomicie balansuje między nobliwą klasyką a futurystyką. Zatem więc tytuł płyty w żadnym wypadku nie jest przypadkowy. Album Futurized jawi się jako udane rozwinięcie pomysłów jakie Jappesen przedstawił na wydanym w 2010r albumie Dying Sun/Scarlet Moon. Stara się mianowicie łączyć stare z nowym. Co ciekawe tytułowa kompozycja najbliższa jest klasycznej szkole elektroniki. A co z resztą? Duńczykowi najbliżej jest do syntetycznego electro w duchu Kraftwerk. Muzyka jest zimna acz przebojowa, duch osławionych robotów z Düsseldorfu nieustannie krąży nad tą płytą. To połączenie ma o tyle sens, iż Jeppensen, stara się wydobyć z tego jakąś nową jakość. I udaje mu się. Żeby nawet dosadnie pokazać przywiązanie do "kraftwerkowskiej" wizji elektroniki, Duńczyk zaprosił do udziału Michaela Moersa. Ów wokalista był niegdyś członkiem grupy Telex, która była jednym z pionierów sceny electro, ale też zręcznie wzorowała się na Kraftwerk. Dla duńskiego elektronika, płyta Futurized może okazać się biletem do furtki pod nazwą "sława". Tym samym ów artysta wyrywa się nieco z "berlińskiego getta", wkraczając na nowe dla siebie rejony. Jednakże nawet w tych momentach nie zapomina o stylu, który niejako go ukształtował.

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    62,61 zł
  • Ian Boddy | Liverdelphia

    Ian Boddy | Liverdelphia

    Ian Boddy jesienią 2012r zagrał dwa koncerty po przeciwnych stronach Atlantyku. Pierwszy odbył się w Filadelfii w USA, drugi zaś w brytyjskim Liverpoolu. Gdy Boddy powrócił do swojego studia, postanowił stworzyć z nich jednolity materiał. Oba występy miały unikalny klimat oraz brzmienie. Anglik do minimum ograniczył komputerowy software, w dużej mierze wykorzystał klasyczny analogowy sprzęt. Efektem tego jest niezwykle ciepłe, soczyste brzmienie. Unikalny świat Iana Boddy'ego zbudowany jest z ambientalnych, napowietrzonych przestrzeni, plumkających sekwencerów i osobliwych elektronicznych efektów. Ten zręczny kolaż składa się na wielce osobliwą całość, w której jest miejsce i na eksperymenty jak i na nostalgiczne, piękne melodie. Tym samym Boddy oddaje niejako "ducha w maszynach". Mimo pozornego chłodu elektroniki, tak na dobrą sprawę jego muzyka buzuje prawdziwymi emocjami. Co najważniejsze, udało mu się kapitalnie oddać atmosferę tych koncertów. Wykasowane reakcje publiczności, były zapewne celowe, by słuchacz w pełni mógł się zatopić w owym bezkresie. No na koniec brawa za okładkę. Dynia naszpikowana kablami, to pomysł Chucka Van Zyla, który tę samą fotografię umieścił na plakatach reklamujących koncert w Filadelfii.

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    65,85 zł
  • Klaus Schulze | La Vie Electronique 13

    Klaus Schulze | La Vie Electronique 13

    Klaus Schulze nie daje wytchnienia swoim wielbicielom, trzynasty już raz dostarcza porcję swoich znakomitych archiwaliów. Tym razem owa trzynasta część La Vie Electronique obejmuje lata 1993-1994. Trzy kompaktowe dyski po brzegi wypełnione są muzyką, ale do rzeczy. Pierwsza płyta zawiera tylko jedną, bliską 80-cio minutową kompozycję Machines Des Plaisir. Pierwotnie taśma z tym nagraniem miała roboczy tytuł Meditation 2. Nagrana w 1993r jest niejako rozwinięciem kompozycji The Music Box, jaką Klaus Schulze zamieścił na części 12 tego cyklu. Utwór Machines Des Plaisir wpisuje się w ów medytacyjny nurt twórczości niemieckiego mistrza. Schulze cytuje wręcz tu siebie samego, odwołując się do lat 70-tych. Niejako czuć chłód jaki spowijał chociażby jedną z jego klasycznych pozycji Mirage. Drugi dysk jest bardziej obfity jeżeli chodzi o ilość nagrań. Utwór Himmel Und Erde pojawił się na egzotycznej, rosyjskiej kompilacji. Inna kompozycja Vas Insignie Electronics również miała pojawić się na jakiejś kompilacji, ale ostatecznie przeleżakowała w szufladzie. Otwierający całość 30-sto sekundowy Tag Des Offenen Denkmals był trailerem do telewizyjnego dokumentu. Najdłuższym na płycie jest trwający ponad 50 minut Arthur Stanley Jefferson. Tu Klaus Schulze pokazuje swoje dwie twarze, tę medytacyjną i drugą opartą na motorycznym transowym bicie. Ostatni dysk to ponownie jedna kompozycja Borrowed Time, nagrana w jego własnym studiu w 1994r. Pierwotnie miał to być soundtrack do amerykańsko-węgierskiej produkcji Living On Borrowed Time. Jednakże producenci wykorzystali raptem tylko kilka minut tego utworu. To ponownie obraz Schulze'a pełnego kontrastów, od niemal ambientowej elektroniki aż po transową, mocną jazdę. To balansowanie między tymi skrajnościami , owocuje niezwykle intrygującą muzyką. Na szczęście artysta ograniczył wokalne sample rodem z oper, jakie dominowały na utworach z ostatnich części La Vie Electronique. Została za to muzyka i na niej warto się skupić. Fanów i tak nie trzeba namawiać, po prostu muszą to mieć.

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 3CD


    71,25 zł
  • Przemysław Rudź | Discreet Charm of an Imperfect Symmetry

    Przemysław Rudź | Discreet Charm of an Imperfect Symmetry

    Bestseller Super cena
    Przemysław Rudź, jedna z czołowych person na rodzimej scenie elektronicznej. Jego muzyka często korespondowała z tematyką science- fiction. Dzięki temu miała właśnie tak niezwykły klimat. Przemek spoglądał też w kierunku sekwencyjnej elektroniki w duchu lat '70, echa Tangerine Dream czy Klausa Schulze były widoczne w jego twórczości. Jednak teraz przyszedł czas na zmiany. Płyta Discret Charm Of An Imperfect Symmetry te zmiany zwiastuje. Tym razem artysta podzielił ten materiał na trzy części, odpowiednio zatytułowane Movement. Jak sam wspominał idea powstania tej płyty narodziła się podczas jednej nocy. W dwie następne niemal gotowy był koncept całości, bo w sumie ta muzyka idealnie sprawdza się właśnie w nocy. Rudź niemal zupełnie odszedł tu od sekwencyjnych tekstur, począwszy od otwierającej całość kompozycji Movement 1, dźwięki wynurzają się z nicości. Ambientalne plamy rozlewają się wszędzie niczym woda, szczelnie wypełniając tę przestrzeń. Jednak z czasem za sprawą gitarzysty Jarka Figury i perkusisty Marka Matkiewicza, muzyka skręca w kierunku psychodelii w duchu Pink Floyd. Mimo tego cały czas w tle sączy się ambientalna elektronika. Podobnie w najdłuższym, blisko 30-minutowym Movement 2, Przemysław Rudź w podobny sposób nakręca całość. Jedynie ostatnia odsłona to doskonale spajający to wszystko ambient. To faktycznie początek nowej drogi, a dokąd ona prowadzi przekonamy się z pewnością na kolejnych wydawnictwach.

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    35,00 zł
  • Yarek | Last Train to Berlin

    Yarek | Last Train to Berlin

    Bestseller Super cena
    Yarek (Jarosław Degórski), artysta plastyk, realizator dźwięku, producent telewizyjny, twórca muzyki elektronicznej. Debiutował kompozycją Elegia śmierć planety. W latach 2005-2008 organizował festiwal "Elektroniczny Woodstock". Od kilku lat szuka inspiracji w muzyce trance. Jak wskazuje sam tytuł Last Train To Berlin to jego pożegnanie ze "szkołą berlińską". Jednak na tym "ostatnim" albumie Yarek daleki jest od kopiowania swoich idoli w rodzaju Klausa Schulze czy Tangerine Dream. Oczywiście śmiało wykorzystuje sekwencyjne motywy, ale oprócz tego przemyca wspomniane wyżej trance'owe inspiracje. Muzyka zyskuje nieco nostalgiczny, kosmiczny wymiar ale kiedy trzeba łapie ów trance'owy nerw. Jak sam mówił jego obecną pasją jest psychodeliczny rock i właśnie w tym kierunku zamierza pójść. Na Last Train To Berlin delikatnie przemyca jeszcze wpływy etno, nadając nieco niektórym kompozycjom plemienną obrzędowość. Jednocześnie przenika te utwory wschodnia duchowość. Znakomity materiał utrzymany z jednej strony w starym stylu, ale nie stroniący od nowinek. Bardzo udane pożegnanie, wypada tylko czekać na nowe płyty Yarka. Zapewne już w odmienionej stylistyce.

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    35,00 zł
  • Pertti Gronhlom | Winterplanet

    Pertti Gronhlom | Winterplanet

    Dostępność: Chwilowo brak | nośnik: 1CD


    73,94 zł
  • Gandalf | Symphonic Landscapes

    Gandalf | Symphonic Landscapes

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik:


    59,48 zł
  • Gandalf | Dreamweaver

    Gandalf | Dreamweaver

    Gandalf to słynny czarodziej znany z kart opowieści Tolkiena. Ale jego austriacki odpowiednik w świecie muzyki, Christian Strobl równie skutecznie potrafi czarować. Na wydanym w 2013 roku albumie Dreamweaver ów gigant sceny new age wraca do swoich korzeni. Gandalf stworzył płytę niezwykle minimalistyczną, daleką od tej przyprawiającej o zawrót głowy, pompy. Ten ton zwiastuje otwierająca całość kompozycja Into The Rising Sun, part I. Ten spokojny utwór utrzymany jest w nieco sennej, ambientalnej atmosferze, jednakże wyznacza pułap brzmieniowy całości. Utwór Reaching For The Sky Gandalf skomponował na 30-ste urodziny swojego syna. Flet, gitara, wiolonczela i perkusja tworzą niezwykle kolorową całość. Kompozycja Between Ebb And Flow została napisana przez artystę z myślą o wiolonczeliście, Merike Hilmarze. Właśnie brzmienia wiolonczeli sprawiają, iż aura większości nagrań z płyty Dreamweaver bliska jest muzyce kameralnej. Utwór Life In Blossoms Gandalf napisał dla swojej matki, z okazji jej 80-tych urodzin. To niezwykły duet w składzie gitara i wiolonczela. Owe dedykacje jak i sama prawa brzmieniowa, sprawiają, iż płyta Dreamweaver jest chyba najbardziej osobistą w karierze Gandalfa. A przez to i najbardziej niezwykłą.

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    83,90 zł
  • Steve Roach | Future Flows

    Steve Roach | Future Flows

    Steve Roach w swojej obfitej karierze, eksperymentował z wieloma nurtami muzyki elektronicznej. Jednak to ambient najbardziej wpisał się w jego muzyczny dowód tożsamości. Wydany w 2013r przez niezawodną wytwórnię Projekt, album Future Flows wpisuje się w najbardziej medytacyjny styl jego twórczości. Pracując w swoim studiu Timeroom, w stanie Arizona, Roach starał się stworzyć dźwiękowe obrazy przedmiotów. Ich prostotę i piękno oddał poprzez swoją muzykę. A ta przybrała postać długich statycznych wstęg. Gdy po raz pierwszy zetknąłem się z tym materiałem, przypomniał mi się jeden z klasycznych albumów Roacha The Magnificent Void. Amerykanin operuje tu podobnym nastrojem, jego muzyka łapie ten sam drive co na wspomnianym klasyku. Te ambientalne przestrzenie nie mają ni początku, ani końca. Wyłaniają się chaosu, manifestują swoją obecność, by wybrzmieć i ponownie zniknąć w tej nicości. To doskonała muzyka będąca balsamem dla przeciążonego natłokiem informacji, umysłu. Poprzez swój kontemplacyjny ton, idealnie wycisza pokazując że poza wszechobecnym hałasem współczesności, jest również miejsce na...ciszę. Piękne!

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    73,01 zł