english version wersja polska Napisz do nas
   
Obniżka okazje cenowe zobacz wszystkie


Kategorie

NAJBLIŻSZA WYSYŁKA:

poniedziałek 28 kwietnia
poniedziałek 5 maja
czwartek 8 maja

./img/57/p_5710045_1.jpg
./img/57/p_5710045_2.jpg
./img/57/p_5710045_3.jpg
./img/57/p_5710045_4.jpg

Newsletter

Statystyki sklepu:
2153 wydawnictw w ofercie
1527 dostępnych natychmiast
29862 próbek utworów
1 694 recenzji płyt
14856 zrealizowanych zamówień
3243 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...


Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Generator.pl

(2152 albumy)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Tangerine Dream | Booster 5

    Tangerine Dream | Booster 5

    Kapitalny prezent od Tangerine Dream dla tych, którzy przespali nieco płyty wydawane przez grupę już w XXIw. Czy zatem można kompilację Booster V traktować jako esencję brzmienia grupy w epoce rewolucji informatycznej? Raczej tak, bo muzyka jaka wypełniła te dwa krążki kompaktowe, brzmi wyjątkowo nowocześnie. Jeżeli ktoś przegapił premierę takich płyt jak The Island Of Fay, The Angel Of The West Window czy Finneans Wake, może śmiało nadrobić zaległości. Poza tym że mamy aż 8 utworów z serii Sonic Poem Series, mamy tu wersję utworu Rubycon 2010 która brzmi po prostu zabójczo. Kompozycje takie jak Morpheus Light i Calumet pochodzą z sesji Mona Da Vinci. Z nowości mamy kompozycje Calymba Caly (Figaro's Fine Cut), Shining Ray, Twilight Dance, Sailing Through The Night oraz Booster Battery. Edgar Froese i jego ekipa jakby przypomnieli sobie o sekwencyjnej estetyce która kształtowała ich styl w latach '70 i w pierwszej połowie lat '80. Rzecz jasna ta muzyka brzmi zdecydowanie nowocześnie, jednak duch śmiało nawiązuje do tamtego okresu. Jakby na chwilę wraca dawna magia, bez wątpliwych wycieczek w kierunku new age'owej sztampy. Świetny zbiór którego się słucha z niekłamaną przyjemnością.

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 2CD


    76,51 zł
  • Bas Broekhuis, Detlef Keller, Mario Schonwalder | Red

    Bas Broekhuis, Detlef Keller, Mario Schonwalder | Red


    Album Red tercetu Bas Broekhuis, Detlef Keller i Mario Schonwalder to niejako zwieńczenie trylogii nakreślonej wcześniej takimi tytułami jak Replen i Blue. Jednocześnie jest rozwinięciem tych idei jakie przeświecały poprzednim albumm. Red to przykład użycia minimalistycznych środków, ich oszczędne dozowanie przynosi wyborne efekty. Już otwierająca całość kompozycja Red One to wyborna suita. Oparta na pulsujących, sekwencyjnych teksturach i nieco transowym bicie. Pod tym plumkaniem sekwencerów, wyłaniają się głębokie atmosferyczne tła o ambientowym oddechu. Druga odsłona Red Two przynosi nieco mocniejsze brzmienia, a rytmiczne tekstury zmierzają ku "tribalowym" nieco etnicznym strukturom. Przez to Broekhuis / Keller & Schonwalder osiągają efekt jakiejś "onirycznej wizji". Finałowy From Red To Green ma dosyć nastrojowy początek. W dalszej części tej kompozycji, sekwencje syntezatorów przybierają nieco mroczny i chłodny wydźwięk. Z resztą niesamowita przestrzenność, to niezaprzeczalny atut tego albumu. Kolejnym mocnym punktem jest jego brzmienie. Mimo, iż osadzone na klasycznych wzorcach, ma jak najbardziej współczesny wymiar. Ta muzyka idealnie sprawdza się w nocnych warunkach. Na słuchawkach można wychwycić wszelkie detale i po prostu dać się porwać tym dźwiękom. Kapitalny album i myślę że trio niemieckich weteranów nie raz jeszcze zaskoczy.

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    72,23 zł
  • Brendan Pollard | Live in Concert 2006 p.1

    Brendan Pollard | Live in Concert 2006 p.1

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CDr


    53,47 zł
  • Pete Namlook | Ambient Gardener - Spring

    Pete Namlook | Ambient Gardener - Spring

    Dwadzieścia lat, dużo to czy mało? Ile by nie było jest powód by świętować. Pete Namlook w ten sposób fetuje ową rocznicę powstania swojej wytwórni, Fax. Przez ten czas on sam pozostał wierny zasadom bezkompromisowości i niezależności, nie idąc na wątpliwej jakości ustępstwa. Pierwsza z czterech płyt opatrzonych tytułem The Ambient Gardner nosi podtytuł Spring. Namlook prezentuje tu najwcześniejsze swoje dokonania, solowe i w kolaboracjach. Te ambientalne kompozycje wypełniały pierwsze winylowe EP-ki oraz płyty CD. Mamy zatem dokonania z DJ. Crissem (Sequential), z Dr. Atmo (Silence), z Tetsu Inoue (2350 Broadway) czy Geirem Jenssenem z Biosphere (The Fires Of Ork) czy Mixmasterem Morrisem (Dreamfish). Wszystkie zmiksowane w jedną, długą całość tworzą swoisty wytrych do świata wytwórni Fax. Tym bardziej są pożądane, iż od wielu lat są niedostępne na oryginalnych wydaniach. Jednak Namlook nie zadowolił się tylko zręcznym miksem, zremasterował na nowo ów materiał. Dzięki temu brzmi on po prostu powalająco. To zarazem początki jak kształtowała się wizja muzyki otoczenia w dobie gorączki rave i techno. Te ambienty nagrane przy pomocy starych, analogowych maszyn nadal znakomicie bronią się po latach. I co najciekawsze zmiksowane w jedną całość, tworzą swoistą podróż najeżoną atmosferycznymi dźwiękami.

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD + 1DTS CD


    133,63 zł
  • Bas Broekhuis, Detlef Keller, Mario Schonwalder | The Hampshire Jam

    Bas Broekhuis, Detlef Keller, Mario Schonwalder | The Hampshire Jam

    Mimo tego że to zapis z koncertu, to jednak w żaden sposób nie uświadczymy tutaj reakcji publiczności. Koncert niemieckiego "power tria" został zarejestrowany 24 października 2004r w Millenium Hall w Liphook (Wielka Brytania). Jednak dopiero w 2011r ujrzał światło dzienne. Nad remasteringiem tych nagrań czuwał Gerd Winekamp z grupy Rainbow Serpent. Jednak nieco drobne zniekształcenia dźwięku, sprawiają iż w ten tylko sposób można dojść że to materiał koncertowy. Muzyka Broekhuisa, Kellera i Schönwäldera to esencja "berlin school". Często wobec ich muzyki używano sloganu, iż jest to nowa szkoła. W istocie Niemcy udanie zaadoptowali spuściznę wielkich klasyków w rodzaju Tangerine Dream czy Klausa Schulze. Potrafili jednak znokautować nowoczesnym brzmieniem, nie wahali się przekraczać granic tego stylu. Umiejętnie włączali elementy ambientalne i rytmiczną monotonnie techno. A jednak trzon zawsze stanowiła klasyka, nawet tu w utworze Do You Remember The King składają osobliwy hołd Klausowi Schulze. Tu w trzech długich kompozycjach mamy wszytko to, co najlepsze w ich muzyce. Do tego przykryte nieco koncertowym brudem.

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CDr


    59,07 zł
  • TM Solver | Line on Glass

    TM Solver | Line on Glass

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CDr


    59,07 zł
  • Tangerine Dream | Pergamon

    Tangerine Dream | Pergamon


    Ten materiał znalazł się najpierw bez tytułu na LP zawierającym dwie suity Quichotte Part 1 i 2 - wydany przez wschodnoniemiecką Amigę - a kiedy jej prawa do niego wygasły w 1986 nowa wersja zaistniała w wytworni Virgin na cd jako Pergamon. Szczerze mówiąc ten winyl kurzy się gdzieś u mnie w piwnicy jaki i inne winyle i nie pamiętam (może ktoś podpowie?) czy te dwie pozycje czymś się różnią - wyczytałem że niby remiksowano tę na cd. Bardzo ciekawa pozycja w dorobku Tangerine Dream z przyczyn także pozamuzycznych - materiał to wycinek z koncertu w Pałacu Republiki w NRD-owskiej części Berlina, tutaj odbywały się zjazdy partii i różne agitki - w tym miejscu pierwszy raz komunistyczny rząd zezwolił na koncert zespołu ze zgniłego moralnie Zachodu. Po drugie to debiut koncertowy Schmoelling'a w Tangerine Dream (31.01.1980). Froese zwierzał się w wywiadzie, że nie chciał z tego robić politycznego wydarzenia a jedynie dać ludziom dobry koncert. Przebieg przydziału biletów kojarzy się mocno z koncertem w Pekinie JMJ - większość biletów otrzymali partyjni bonzowie i ich świty z rodzinami - reszta biletów dla zwykłych ludzi rozeszła się w pięć minut...
    Najbardziej cenię sobie część pierwszą - fortepianowe intro to jedna z piękniejszych solówek Tangerine Dream - zagrał ją Schmoelling wyśmienicie, wprowadza element błogiej zadumy... potem już odważniej, z towarzyszeniem sampli by znowu się wyciszyć - bardzo piękny fragment. Potem już dochodzą do głosu syntezatory i płynie typowo berlińskie brzmienie, trudno tu coś wyróżnić, całość jest na równie dobrym poziomie.Jak dla mnie trochę odstaje część druga której większość sprawia wrażenie trochę przynudnawej albo inaczej - nie za wiele wnoszącej do gatunku.

    Dariusz Długołęcki




    Płytę otwiera wyrazisty motyw fortepianowy zbudowany na intrygującej sekwencji poczerniałych akordów. Krótka parafraza o wyrafinowanej kolorystyce prowadzi do chwytliwego, optymistycznego wątku, który zdobi pierwszą część suity Tangram, pojawiając się mniej więcej w jej połowie. Don Kichot odkłada na bok swoje zakurzone rycerskie księgi, by z dumną mina samemu przywdziać zbroję i hełm, po czym dosiąść wyschniętego, zrezygowanego konia jawiącego mu się jako najprzedniejszy rumak. Bohaterowi opowieści Quichotte przy jego wyjeździe w świat towarzyszy słońce i bezchmurne niebo. Krzywe płoty obejść ciągną się fortepianowymi motywami, ścieżka wybrukowana jest motoryczną syntezatorową sekwencją. Stopniowo nadciągają pierwsze chmury, rozsmarowywane kwaśnymi plamami instrumentów klawiszowych na tle mętniejącego nieba. Sceneria nabiera posiwiałych, przyciemnionych kolorów niczym z obrazów Rembrandta. Sekwencery mżą mollowymi promieniami, gęstnieje linia basu, utwór wpada w coraz bardziej dynamiczne rozkołysanie. Między 11. a 12. minutą dociera do uszu Don Kichota terkot wiatraków, z którymi przyjdzie mu stoczyć bitwę na śmierć i życie. Niepomny na ostrzeżenia swojego towarzysza dosiadającego markotnego osła, Don Kichot rusza do boju w takt wspaniałych arpeggiowych sekwencji wygasających echem upartych mollowych akordów, padających ciężkimi kroplami trochę podobnie jak w tle utworu Cloudburst Flight (Force Majeure, 1978). Walka jest nierówna - szerokie ramiona wiatraków obojętnie wymierzają ciosy coraz bardziej strudzonemu bohaterowi, który w końcu pada jak bez życia, wzniecając tumany oszołomionego pyłu...
    Pośród tej zwolnionej, osowiałej pylnej zawiei rodzi się druga część utworu; unoszące się coraz wyżej kłęby elektroakustycznego, amuzycznego kurzu prowadzą wkrótce słuchacza do pogodniejszego pasażu. Niestrudzony Don Kichot zażył wspaniały balsam na gojenie wszelkich ran i gotów jest, by przeżywać dalsze przygody w Mandarynkowym Świecie. Napotkana grupa życzliwych bohaterowi ludzi pozoruje kolejne walki, w których Don Kichotowi przyjdzie okryć się chwałą. Syntezator intonuje dynamiczny, prężny, akordowy motyw, w takt którego pobłyskuje chwacko miska golibrody, nie będąca przecież żadną miską, tylko wspaniałym hełmem Mambryna: Edgar Froese szarpie struny lekko przesterowanej gitary i rozpoczyna się długa, triumfalna, nieco gniewna solowa partia improwizowana, opowiadająca kolejne zdania o Don Kichocie na tle upartej, żywej rytmicznie sekwencji. Utwór dobiegnie końca właśnie w tym euforycznym nastroju, zmierzając do zbudowanej z eleganckiej sekwencji durowych akordów podniosłej konkluzji... Krótki szum oklasków.. Apoteoza obłędu bohatera muzycznej opowieści, czy podziw dla rychłego otrząśnięcia się z szaleństwa?... Tak czy inaczej, teraz ajlepiej włączyć płytę jeszcze raz od początku...

    Igor Wróblewski

    Dostępność: Chwilowo brak | nośnik: 1CD


    58,09 zł
  • Tangerine Dream | Electronic Meditation

    Tangerine Dream | Electronic Meditation


    Jeśli utwór Genesis potraktować jako muzyczną ilustrację narodzin stylu Tangerine Dream, zaprezentuje się on nader ekstrawagancko i interesująco. Słuchacze, którzy postanowili siegnąć po tę płytę znając dokonania Tangerine Dream z okresu współpracy z wytwórnią Virgin (a zwłaszcza te jeszcze późniejsze…), mogą czuć się zaskoczeni i zaniepokojeni konstelacjami atonalnych akordów, upiornymi wiolonczelowymi mirażami i zadymionymi, posępnymi improwizacjami organowo-gitarowymi… Na materiale wypełniającym debiutancką płytę udało się już członkom Tangerine Dream odcisnąć własne piętno, ale raczej jest to piętno niestrudzonych eksperymentatorów i ekscentrycznych poszukiwaczy Nastroju, niż muzyków dążących konsekwentnie do przedstawienia własnej, niepowtarzalnej wizji muzyki elektronicznej. Lepiej: ta muzyka jest niewątpliwie niepowtarzalna, ale ze względu na aurę niesamowitości i spontaniczności, nie zaś ze względu na fakt, że nikt nie próbował wcześniej bądź później eksperymentować z podobnym wynikiem na polu budzącej się coraz śmielej do życia muzyki elektronicznej…
    Utworom brak stałego rytmu - pasaże perkusyjne pojawiają się znienacka, prowadząc oszołomionego słuchacza przez kolejne labirynty i zostawiając go tam, pełnego niepewności, wsłuchującego się w dwuznaczne, niesamowicie brzmiące kolejne wątki dźwiękowe. Jest na tej płycie tylko kilka fragmentów zbudowanych na wyrazistych figurach rytmicznych - a te zdecydowanie więcej mają wspólengo z awangardowymi odmianami muzyki rockowej aniżeli z (szeroko nawet rozumianą) muzyką tworzoną przy pomocy aparatury elektronicznej. Te wyraziste, kipiące energią fragmenty to perkusyjno-gitarowe, zgrzytliwe, frapująco hałaśliwe motywy z utworów Journey Through A Burning Brain i Cold Smoke, świadczące o sporej fascynacji wśród muzyków Tangerine Dream twórczością takich zapewne artystów jak Pink Floyd, Emerson, Lake & Palmer bądź Robert Wyatt z okresu The End Of An Ear. O ile grupa Kraftwerk koncentrowała się w podobnym czasie na intrygujących kolażach dźwiękowych najchętniej generowanych z przedmiotów ściśle niemuzycznego użytku, o tyle muzycy Tangerine Dream potrafią przy wykorzystaniu dość tradycyjnego instrumentarium poszerzać skale muzyczne i środki ekspresji w niewiarygodny sposób, w niebywałym stopniu.
    Słuchacz przemieszcza się wraz z płynącą zdumiewającym strumieniem muzyką Tangerine Dream przez zakątki Kosmosu, spogląda na otoczenie oczami embrionu, przygląda się światu zdeformowanemu przez przesterowane solaryzacje i pretensjonalne negatywy… Brzmienia organów są fascynująco rozkołysane i płynące, barwa gitary jest wspaniale chropawa i przydymiona, a perkusja odzywa się niespodziewaną ilością to zagniewanych, to przytłaczających, to podniosłych, to groteskowych głosów… Spotkanie trójki wybitnych muzyków nie zaowocowało syntezą elementów typowych dla zainicjowanej później pierwotnej solowej działalności Klausa Schulze ani dla wczesnej twórczości Cluster - wprost przeciwnie, Electronic Meditation stanowi nową jakość i jest płytą nie do powtórzenia. Pierwsze przesłuchanie tej płyty musi wywołać ogromne wrażenie - kolejne przygody z tą płytą mogą to wrażenie pogłębić, wysubtelnić i spotęgować…
    Na pewno jest to album, który dopiero przy którymś spotkaniu odsłoni większy rąbek swej tajemnicy, zmyślnie ukrytej za ścianami odważnie zestawainych dźwięków… a w całości nie pozwoli się chyba odkryć nigdy…

    Igor Wróblewski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    58,09 zł
  • Nostalgia | Echoes from Borderland

    Nostalgia | Echoes from Borderland

    Prowadzony przez Mathiasa Grassowa projekt Nostalgia, kapitalnie wpisuje się w estetykę dark ambientu. Wydany nakładem wytwórni Databloem album Echoes From The Borderland, to kolejna ścieżka na tej drodze. Muzyka Nostalgii czerpie zarówno z post rocka, psychodelii, czy muzyki ethno. Jednakże tribalowe bity jakie pojawiają się na wstępie, są raptem skromnym preludium do wiele poważniejszych studiów brzmieniowych. Do tej pory muzyka dark ambient była traktowana jako swoista nisza, dla tych artystów którym było blisko do brzmień gotyckich czy okultystycznych rytuałów. Jednakże i sam Grassow najwyraźniej rozsmakował się w tej estetyce. Posępne, niemal symfoniczne brzmienia kreują klimat niczym z podziemnych katakumb czy krypt. Jest duszno, ciemno i wyjątkowo ponuro. W sumie niewiele światła dostaje się w te dźwiękowe szczeliny. Ta posępna muzyka tworzy jakiś podkład brzmieniowy do jakiegoś nienazwanego rytuału. Niemal cała muzyka z Echoes From The Borderland, skupia się na trzech długich kompozycjach Along Land's End, Deep Valley Of Subconsciousness i finałowym Darfmoor. Reszta stanowi wyborne uzupełnienie wspomnianej osi tego albumu. Na dobrą sprawę Nostalgia powinna pokusić się o występy na jakiś gotyckich imprezach. Minorowe miny gotyckiej publiczności, były by najlepszym uznaniem dla ich smutnej i nieco przytłaczającej muzyki.

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    70,43 zł
  • Klaus Schulze | Richard Wahnfrieds Tonwelle

    Klaus Schulze | Richard Wahnfrieds Tonwelle

    Wydany oryginalnie w 1981r album Tonwelle i wznowiony przez wytwórnię MIG, mógłby być wydarzeniem, ale nie jest. Winna jest sama wytwórnia, która totalnie zepsuła ten znakomity materiał. Winylowy oryginał albumu został wydany na płycie obracającej się z prędkością 45 obrotów na minutę. Z resztą wiele wydawnictw Innovative Communication, wydawano w tej wersji ze świetną jakością dźwięku, kosztem długości nagrań. Również pierwsza edycja na CD, jest absolutnie zgodna z winylowym oryginałem. W czym rzecz? Panowie z wytwórni MIG doszli do wniosku iż oryginał wytłoczono źle! Przerobili zatem oryginalną taśmę, dodatkowo edytując ją za pomocą programu komputerowego. Zwolnili zatem te nagrania dostosowując je czas do oryginału. Żeby było ciekawiej ową przeróbkę wydłużyli do prędkości 33 obroty na minutę i zamieścili jako bonus! A szkoda bo ten materiał jest fantastyczny, inny od nieco mrocznych nagrań firmowanych nazwiskiem Schulze. Artystę wspomagali świetny gitarzysta i kolega z kultowej formacji Ash Ra Tempel, Manuel Göttsching na gitarze i nie mniej wybitny perkusista Michael Shieve. Kojąca, lekka i nieco transowa muzyka została tu potraktowana w sposób bezlitosny. Mimo protestów współpracowników artysty, wytwórnia nie zareagowała. Po prostu skandal!

    Robert Moczydłowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 2CD


    67,08 zł