2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
Kolejna fascynująca tribal-ambientalna pozycja w dorobku niestrudzonego kompozytora, aranżera i multiinstrumentalisty Steve'a Roacha powstała w 2008 r. przy współudziale Byrona Metcalfa oraz Marka Seeliga. Tytuł albumu oznaczać ma "odkrywanie duchowego dziedzictwa za pośrednictwem świata dźwięków" - na mistyczną, mantrową, hipnotyzującą podróż tercet zaprasza 73-minutową suitą, podzieloną na siedem segmentów.
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Kolejna fascynująca tribal-ambientalna pozycja w dorobku niestrudzonego kompozytora, aranżera i multiinstrumentalisty Steve'a Roacha powstała w 2008 r. przy współudziale Byrona Metcalfa oraz Marka Seeliga. Tytuł albumu oznaczać ma "odkrywanie duchowego dziedzictwa za pośrednictwem świata dźwięków" - na mistyczną, mantrową, hipnotyzującą podróż tercet zaprasza 73-minutową suitą, podzieloną na siedem segmentów. Muzyka prezentowana na albumie to organiczny ambient najwyższej próby, bogato inkrustowany mrocznymi, plemiennymi strukturami rytmicznymi i atmosferycznymi. Obok klasycznego instrumentarium elektronicznego pojawia się tutaj naturalnie całe mnóstwo egzotycznych instrumentów akustycznych, nie pierwszy raz na sygnowanej przez Roacha płycie pojawiają się też dobrane odpowiednio do klimatu całości "rytualne" partie wokalne. Jeżeli Słuchaczowi podobała się pierwsza płyta cyklu OutlandNamlooka i Laswella, będzie z pewnością nie mniej urzeczony suchym, słonym klimatem Nada Terma. Szczególne wrażenie robią powroty "dźwiękowej burzy piaskowej": raz elektroniczne mantry są niezwykle klarowne i melodycznie uwodzicielskie, raz zasnuwa je gęsty obłok typowego dla Roacha syntetycznego dymu i wszystko wydaje się niknąć, wciągane przez gigantyczny wir o mesmeryzującym wpływie. Niewątpliwie warto posłuchać, chociaż może to niekoniecznie odpowiednia płyta dla osób cierpiących na agorafobię...