2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
To niechybnie najbardziej złożone dzieło w dyskografii Tomasza Pauszka, muzyka, aranżera i kompozytora ukrywającego się pod pseudonimem Odyssey. Syntharsis [2009] to reedycja debiutanckiego materiału artysty, ale bardzo wyjątkowa, ponieważ nie chodzi tu wyłącznie o wydanie zremasterowanego oryginalnego materiału z 2001; dodatkowo otrzymujemy krążek z niepublikowanymi dotąd utworami pochodzącymi z sesji Syntharsis oraz atrakcyjnymi remiksami dwóch najbardziej przebojowych tematów z albumu. Nie brak tu elementu, który można by określić jako groove, ale jednocześnie słowem najlepiej podsumowującym przebieg całego albumu byłoby słowo flow: muzyka Odysseya jest nieprawdopodobnie aerodynamiczna, opływowa, bardzo dobrze skoncypowana narracyjnie.
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Krążek nr 1 zaczyna się utworem "Inner intrussion" - kompozycja to dość posępna ale nie świadczy o całości tak klimatycznej muzy na całym wydawnictwie. Świetnie ta muzyka koreluje z frapującą okładką.
Kolejny fragment to "The space inside". Odyssey brzmieniowo zbliża się do Jarrowskich dzieł dekady lat 70-tych. "Re:incarnation" z kolei może zadowolić ortodoksyjnych wyznawców "klasycznej" elektroniki - muzyka kontemplacyjna, zadumana ale niosąca w sobie spory ładunek optymizmu, zwiewne dźwięki nie dają się szybko rozgryźć.... i na tym polega wyjątkowość tego wydawnictwa. Magiczne dżwięki Odyssey'a metafizycznie docierają do naszego ego.
"Neurogenesis" to muzyczny groove, zresztą takich smaczków na tym albumie jest wiele.
Dość "mroczną" ciekawostką w sensie klimatów jest kompozycja "Re:sythesis". Muzyka Tomka Pauszka oscyluje tu wokół minorowych zapętlonych wątków. Niespokojny duch "Dark ambient" dominuje przez kilka minut trwania tego niesamowitego kawałka.
Intrygujący jest też "Re :versed worlds". Jakże muzyka ta jest niejednoznaczna - klimaty ambientowe w stylu Vidna Obmana, mieszają się z pompatyczną i wzniosłą muzyką J.Foxxa z jego albumu "Cathedral Oceans" - muzyka nieodgadniona, tajemnicza i przenosząca w sferyczne odchłanie - swego rodzaju transcendentalne doświadczenie gwarantowane.
Kolejna "klimatyczna" niespodzianka na tym krążku to kompozycja "Re:phlexess" - Pauszek nie idzie na łatwiznę, każdy dźwięk jest tu przemyślany. Muzyk wykorzystuje intuicyjnie przebogatą paletę samplowanych barw, w ten sposób kreuje cudnej urody surrealistyczno-ambientowy pejzaż.
Tak jak na albumach C.Padilla i P.Ellisa, następuje przekroczenie "niebieskich bram".
Krążek nr 2 zawiera sporo fragmentów oscylujących między ambientem a mieszaniną nowoczesnej elektroniki (rave music, synthpop, trans, chilliout). Taką perełką na jest rewelacyjny i zarazem bardzo "groovowy" a momentami wręcz transujący "Structures" - kawałek ten niczym walec miażdży ucho słuchacza potężnymi basowymi pulsacjami, okraszonymi jazgotliwymi partiami syntezatorów analogowych.
Znakomity efekt głębi muzycznej i przestrzenności daje niesamowite wrażenie mentalnego uczestnictwa w tej niepokojącej raczej kompozycji.
"Innercity" - to już futurystyczna el-muzyka rodem z jakiegoś klubu disco z..... odległej przyszłości. Odyssey podobnie jak J.M.Jarre dał się ponieść nowoczesnej elektro-popowej muzyce, która z powodzeniem mogłaby egzystować w rozgłośniach radiowych preferujących dźwięki raczej "Friendly radio".
Tak jest do końca tego wyjątkowego wydawnictwa, które promuje Generator.
Muzyka nietuzinkowego artysty Odysseya, tworzącego chwilami dość oniryczne pejzaże choć również jest tu miejsce na ferie iskrzących dźwięków, charakterystycznych dla nowofalowych twórców nowoczesnej muzyki elektronicznej.
Mariusz Wójcik
Odyssey is a project of the Polish electronic media artist and contemporary electronic music producer Tomasz Pauszek, who previously published the track "The Space Inside" on the "Awakenings 2007 vol. 1" compilation.
The Generator.PL version of Syntharsis" is actually a special re-edition of Odysseys debut album (which appeared in 2001), as it features previously unreleased session outtakes and a bundle of remixes on a bonus cd.
What we got here is fresh sounding collection of compelling and modern electronics, nicely kicking off with the atmospheric dwellings of "Inner Intrusion", followed by the expansive synth pads of "The Space Inside", a warm, swirling but powerful ambient breeze with a slight Jarre-flavour.
"Re:incarnation" is next with its free form, captivating and overall airy soundtextures, after which the music on "Neurogenesis" turns a bit more groovy and dynamic form as soft beats and light sequencing enter the sound stage all together creating a moody and light downtempo ambientscape.
"Re:synthesis" takes on a experimental, more abstract but unpleasant form, vaguely reminding of Peter Gabriels cinematic work Birdy". The same goes for the hypnotizing, slowly morphing "Re:phlexess", a strong piece found at the end of the album.
Airy, formless and fairly hallucinating atmospheres continue on "S.t.a.r.s" and "Re-versed worlds", ending up in gracious, uplifting ambient textures on the latter track. "Time and Deep" is quite a weird and inconsistent track after that. The last track is the dynamic, sequenced but not that coherent "Sunlight".
Now to the second disc, which e.g. holds well-done atmospheric pieces such as "Constellations of Mind", although the mechanic sequentials of the Terra Eois-version of "Traces of Reality" coming after it didnt grab me at all. After a moody intro, rather high-tech sequencing and dance beats lead the way on "Structures".
"Les Structures Logiques" (featuring Polaris) is an upbeat but also more traditional sounding piece with a hint of Jarre. "Innercity" sounds like a neurotic beat-track to me, but luckily the next to mixes of the groovy track "Neurogenesis" after it make up for that in a positive manner.
The other two mixes of the same track don't do it for me with their high-tech but also rather emotionless impact, which also applies for the two versions of the experimental flavoured "Time and Deep".
Bert Strolenberg www.sonicimmersion.org
To niechybnie najbardziej złożone dzieło w dyskografii Tomasza Pauszka, muzyka, aranżera i kompozytora ukrywającego się pod pseudonimem Odyssey. Syntharsis [2009] to reedycja debiutanckiego materiału artysty, ale bardzo wyjątkowa, ponieważ nie chodzi tu wyłącznie o wydanie zremasterowanego oryginalnego materiału z 2001; dodatkowo otrzymujemy krążek z niepublikowanymi dotąd utworami pochodzącymi z sesji Syntharsis oraz atrakcyjnymi remiksami dwóch najbardziej przebojowych tematów z albumu. Album stanowi bardzo udane połączenie elementów odmłodzonej (kojarzącej się zatem np. z Tangerine Dream od ery Melrose Years po dziś) elektroniki sekwencyjnej, wysmakowanego loungeu oraz klubowo przyprawionego, bardzo wyrafinowanego elpopu. Nie brak tu elementu, który można by określić jako groove szczególnie podobać się mogą naprawdę dopracowane, fantazyjne linie basowe ale jednocześnie słowem najlepiej podsumowującym przebieg całego albumu byłoby słowo flow: muzyka Odysseya jest nieprawdopodobnie aerodynamiczna, opływowa, bardzo dobrze skoncypowana narracyjnie. Właściwie nie ma tu utworów typowo dynamicznych ani typowo ambientalnych, poszczególne epizody suity Syntharsis są wielowątkowe, wielopłaszczyznowe i utrzymane w raczej średnim tempie, przez co już odpowiednie wyeksponowanie elementów rytmicznych lub ich schowanie pośród elektronicznych akordowych obłoków przyczynia się do sklasyfikowania utworu jako motoryczny lub oniryczny... Na albumie dzieje się bardzo dużo na wielu planach, jest to świeża, niemalże pachnąca zawieszonymi w powietrzu kryształkami lodu muzyka pełna przestrzeni, która znakomicie mogłaby pełnić funkcję ścieżki dźwiękowej do niejednego filmu; zauważmy zresztą, jak wiele wspólnego pod względem instrumentacji i nastroju mają utwory Rephlexes i (szczególnie) Resynthesis z muzyką, którą Peter Gabriel napisał do filmu Birdy (1985). Time/Deep (jeden z przebojów z albumu, przedstawiony w dwóch remiksowych odsłonach na bonusowym krążku) z jednej strony ma coś z klimatu nowszych, klubowo-loungeowych płyt Jean-Michela Jarrea, a jednocześnie czai się tutaj w podskórnej sferze coś, co można by skojarzyć z muzyką (zwłaszcza z singlowymi remiksami) Björk! Jeśli już mowa o JMJ, to skojarzenia z twórczością tego muzyka będziemy też mogli mieć w przypadku Sunlight, jeśli chodzi o połączenie lirycznej fortepianowej melodii i charakterystycznie nostalgicznego akordowego tła z atrakcyjnie nowatorskim programmingiem. Ciekawie prezentuje się też utkane z dźwięków spustu migawki aparatu fotograficznego tło w Snapshots (mamy tu właściwie, przez bardzo swobodną asocjację, coś wspólnego z Souvenir de Chine albo Les Chants Magnetiques III?) oraz wyjątkowo smakowita paleta elektronicznych tonów zmieszanych w Terra Eois, utworze, w którym Odyssey z powodzeniem zaciera sztucznie kreowane granice między tradycyjną elektroniką, new-age, klubowymi brzmieniami oraz light-ambientem. Koniecznie trzeba w tym miejscu powiedzieć, iż w ogóle ożywienie przez Odysseya ostinatowo-sekwencyjnych tradycji zasługuje o tyle na uwagę, że nie jest to kolejna wariacja na temat patentów TD, tylko raczej indywidualne potraktowanie formuły nieco w takim duchu, w jakim robiły to gwiazdy frankfurckiego FAXu, Pino Shamlou i Benjamin Wild (Xangadix, The Whole Traffic, The MS Series) albo też Beatboys 2000, przy czym wspomnieni wykonawcy raczej skłaniali się w stronę mariażu elektroniki sekwencyjnej i acidu, a Odyssey proponuje dojrzalsze i dopuszczające znacznie więcej skojarzeń aranżacje (umiejętne, dopracowane instrumentacje to jeden z największych atutów Odysseya, jak mi się wydaje). Polecam z pełnym przekonaniem, także remiksy (uwaga adresowana specjalnie do najbardziej ortodoksyjnych Słuchaczy, często sceptycznie nastawionych wobec utanecznionych (?!) wersji alternatywnych), pośród nich zaś szczególnie Aphex Glitch Version tematu Neurogenesis (wbrew tytułowi miksu, relatywnie niewiele tu z klimatu nagrań Aphex Twina albo Glitch, za to jest to wyśmienita wersja w takim duchu, w jakim tworzą tacy remikserzy jak Bitstream albo Kid 606).