2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
Po 30 latach ukazała się nowa, zrewidowana wersja albumu Phaedra, wzbogacona o dodatkowy utwór. Część motywów (np. Mysterious Semblance) potraktowano nader zachowawczo, kilka innych otrzymało zupełnie nowe kształty (np. Phaedra). Intrygująca próba przerzucenia pomostu między początkami niepokojącej analogowej elektroniki sekwencyjnej a nieskazitelnie gładkimi brzmieniami cyfrowymi.
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Po 30 latach ukazała się nowa, zrewidowana wersja albumu Phaedra, wzbogacona o dodatkowy utwór. Część motywów (np. Mysterious Semblance) potraktowano nader zachowawczo, kilka innych otrzymało zupełnie nowe kształty (np. Phaedra). Intrygująca próba przerzucenia pomostu między początkami niepokojącej analogowej elektroniki sekwencyjnej a nieskazitelnie gładkimi brzmieniami cyfrowymi.
Kompozycja tytułowa bardzo dalece różni się od wyjściowego materiału dźwiękowego z 1974 roku: ze starej kompozycji zachowana właściwie została tylko pierwsza motoryczna sekwencja. Muzycy Tangerine Dream proponowali już wcześniej parafrazy na temat Fedry: za pierwszym razem na koncertowym albumie Rockface, później zaś na maxi-singlu Space Flight Orange. Właśnie dlatego kolejna porcja wariacji na temat znakomitego skądinąd riffu nie zaskakuje już prawie w ogóle tutaj jednak otrzymujemy bodajże najdojrzalszą, do tego zaś najdłuższą nową wersję legendarnego dzieła. Szczególnie może podobać się połączenie cieknącej, ameboidalnej sekwencji z nową, dynamiczną, połyskującą ścieżką rytmiczną. Jak już pisałem, tutaj kończy się pokrewieństwo nowej kompozycji z jej starszą o 30 lat siostrą: szkoda, że nie przygotowano nowej impresji np. na bazie zamykającego oryginalną Phaedrę tematu niesamowicie brzmiącego, surrealistycznego, zdeformowanego fortepianu, ale nie można niestety mieć wszystkiego. Zaskakująco zachowawczo potraktowany został z kolei utwór Mysterious Semblance at the Strand of Nightmares dokładnie słychać tutaj ścieżki składające się na oryginalną kompozycję, jedynie bardzo subtelnie wpleciono w organowo-melotronowy piach perliste muszle syntezatorowych przeciągłych westchnień, jakie mogłyby zdobić jeden z albumów Kitaro. Nowa wersja dobrze odpowiada tytułowi kompozycji nowe, nieśmiałe tony zjawiają się zaiste w zagadkowy sposób na znanym tle. Najlepszą chyba w całym zestawie kompozycją jest nowe wydanie Movements of a Visionary tu przekonująco udało się połączenie oryginalnych brzmień z nowymi dodatkami, teraz utwór ten przeradza się w rozgrzechotany, tajemniczy rytuał odbywający się w samym sercu zaparowanej, błotnistej dżungli. Sequent C odmalowany został jaskrawszymi barwami gdzieś zgubił się eteryczny urok tej wyblakłej, osowiałej miniatury, ale trzeba przyznać, że wielokrotnie samplowany wycinek fletowy nałożony na mętne, stojące tło również robi spore wrażenie i pozwala spojrzeć na dawny utwór od nieco innej strony. Jako idealnie korespondującą z tą muzyką ilustrację zarekomendowałbym Staw Fernanda Khnopffa. Na koniec czeka odbiorcę niespodzianka w postaci dodatkowego utworu, który początkowo ma nawet coś wspólnego z atmosferą oryginalnej płyty Phaedra (dopóki nie zjawi się lekko breakbeatowy rytm). Ogólnie rzecz biorąc, jest to dobra płyta, ale słuchacz miałby prawo oczekiwać nieco odważniejszego potraktowania wyjściowego materiału, przede wszystkim zaś nie aż tak niebiańsko harmonicznych nowych brzmień o niczym nie skażonej czystości do tego jednak przyzwyczaił nas już Edgar Froese przygotowujący reedycje swych solowych płyt (już zresztą Green Desert TD z 1986 r. jest właściwie podobnie ugrzecznionym albumem, na którym bardzo niewiele zostało z atmosfery niedokończonych nagrań stworzonych w roku 1973). Dla wszystkich sentymentalnych zbieraczy jest to tak i tak pozycja obowiązkowa; wymagający fani mogą spróbować sięgnąć po ten krążek i powinni na nim znaleźć coś niecoś dla siebie; najbardziej zaś ortodoksyjni zwolennicy brzmienia TD z lat siedemdziesiątych chyba nie bardzo dadzą się do niniejszej pozycji przekonać nawet po wielu przesłuchaniach. Mój werdykt w punktach: 6.5 / 10.