2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
Richard Pinhas proponował już elektronikę sekwencyjną wg francuskiego przepisu, tworzył albumy z pogranicza ambientu i industrialu DWW pozwala kolejny raz przekonać się o wielostronności artysty. DWW jest albumem melodyjnym w pozytywnym sensie cieszenia ucha niebanalnymi, ale jakże chwytliwymi motywami oraz jak na Pinhasa niebywale klarownym, przejrzystym aranżacyjnie. Szczyty wysublimowania kombinującego elpopu a la Jean Michel Jarre lub Space Art.
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Richard Pinhas proponował już elektronikę sekwencyjną wg francuskiego przepisu, tworzył albumy z pogranicza ambientu i industrialu DWW pozwala kolejny raz przekonać się o wielostronności artysty. DWW jest albumem melodyjnym w pozytywnym sensie cieszenia ucha niebanalnymi, ale jakże chwytliwymi motywami oraz jak na Pinhasa niebywale klarownym, przejrzystym aranżacyjnie. Szczyty wysublimowania kombinującego elpopu a la Jean Michel Jarre lub Space Art. Początek tego wydanego w 1992 r. albumu przywodzi na myśl nawet niektóre impresje Biosphere, (na marginesie, powracający metaliczny odgłos nieodparcie kojarzy mi się z dźwiękiem otwierającym Love In ItselfDepeche Mode!) spodziewać się można lodowatego, mizantropijnego ambientu tymczasem to, co dzieje się w utworze drugim, spokojnie mogło by się rozgrywać na ChronologieJean-Michela Jarrea: mamy tu melancholijną, niezwykle wciągającą, bogato urozmaicaną progresjami melodię z wykorzystaniem dwudźwięków, westchnienia elektronicznych chórów w tle, niebagatelną linię perkusyjną spajającą całość. Miłośników Jarrea z pewnością ucieszy też A Piece Called Lulu. Pozostałe utwory utrzymane są niejednokrotnie w wolniejszym tempie; czasem zagości na scenie nieoczekiwany dysonans albo wyjątkowo niepokorny gitarowy zawijas a la Robert Fripp (Ballade pour Frederic Magnus!), ale z grubsza jest DWW albumem melodyjnym w pozytywnym sensie cieszenia ucha niebanalnymi, ale jakże chwytliwymi motywami oraz jak na Pinhasa, zwłaszcza znanego Słuchaczowi z Event and Repetitions lub Tranzition, niebywale klarownym, przejrzystym aranżacyjnie. Szczyty wysublimowania elpopu.
Tagi albumu:Pinhas Richard | DWW,
Spalax,
Richard Pinhas,
muzyka elektroniczna, ambient,
Tangerine Dream, Klaus Schulze,
Vangelis, Jarre,
electronic music, Kraftwerk