2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
Andymian | Bezsenność anioła / Spirit Escape from Civilization
Po kilku latach wspólnego grania musiało się tak stać. Połączenie małżeńskich pasji zaowocowało wydaniem płyty.
Przy obróbce materiału wykorzystano wiele technik uatrakcyjnienia wokalizy. Uduchowione muzyczno wokalne pomysły wzniosły się na wysoki pułap poetyckiej elegancji i niepospolitego szyku dźwięków. Podporządkowanie instrumentalnych ambicji wyeksponowaniu możliwości ludzkiej krtani nie przyniosło szkody całemu zamierzeniu.
Through the Centuries Chariots of Generations (9:10)
The First Crusade (5:02)
Sacrifice on The Altar of Destiny (7:21)
Ruins of Memory and Tombs of Glory (7:01)
Through the Centuries Myths and Prophecies (8:07)
Randez vous on The Edge of The Worlds (6:22)
The Last Crusade (3:31)
Spirit Messanger In Time (7:37)
Through the Centuries Legions of Stone Statues (6:36)
Escape from Civilization (6:49)
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Po kilku latach wspólnego grania musiało się tak stać. Połączenie małżeńskich pasji zaowocowało wydaniem płyty.
Poetyckie zapędy Eli znalazły tu swoje większe spełnienie. Przy obróbce materiału wykorzystano wiele technik uatrakcyjnienia wokalizy. Andrzej zrobił dobrą robotę: tam gdzie przydatny był pogłos, tam dodał echo, tam gdzie uznał za stosowne - nastąpiło zwielokrotnienie głosu, a jak zdecydował że atrakcyjne będzie powtórzenie, tak się dzieje. Zaśpiewy Eli swobodnie krążą po całym przestrzennym spectrum. W efektem końcowym, ludzki głos na tej płytce jest równoprawnym instrumentem a elektroniczne akcesoria w harmonii uzupełniają kobiecą ekspresję. Wyraźnie słychać że nagrania powstały z potrzeby serca i czuć tu radość tworzenia. Nawet w chwilach, gdy Ela śpiewa o poważnych rzeczach (życie jest jak szkło) - czyni to lekko, z pogodą ducha, którą u nich obojga tak lubię. Zresztą, optymizm i inne pozytywne klimaty jak motto, przewijają się przez całą płytę. Moją uwagę przyciąga czwarta kompozycja Dzień który mnie prowadzi. Doskonała oprawa instrumentalna. Podoba mi pewność z jaką grana jest linia melodyczna, odpowiednio wylansowana ta piosenka mogłaby się stać radiowym przebojem. Zabawy z formą trwają dalej, poezja bardziej zaangażowana a tekst niekiedy (np. w "Nie zabijaj mnie Panie mój") można nazwać formą modlitwy.
W miarę upływu czasu jest coraz ciekawiej. Kolejność utworów nie jest przypadkowa, bowiem większa warstwa melancholii czyni kompozycje bardziej osobistymi. Kapitalne jest nagranie dziewiąte Tęczowy motyl gdzie Ela, niczym kilkuletnia dziewczynka biegająca po polanie śpiewa sobie "la la la". Bardzo mi to przypadło do gustu. W przypadku wartościowych nagrań jest tak że przy każdym odsłuchaniu coś innego zachwyca. Ta zasada sprawdza się również na tej płycie. Oczywiście ile prawdy jest w twierdzeniu że Ela widziała anioła i szorowała z nim gwiazdy, nie sposób stwierdzić i nie należy nawet tego dociekać. Wystarczy dodać że te uduchowione muzyczno wokalne pomysły wzniosły się na wysoki pułap poetyckiej elegancji i niepospolitego szyku dźwięków.
Podporządkowanie instrumentalnych ambicji wyeksponowaniu możliwości ludzkiej krtani nie przyniosło szkody całemu zamierzeniu. Ela, mająca swój mały kącik na niektórych wcześniejszych wydawnictwach męża, tu wreszcie pokaźnie rozwinęła skrzydła. Gratuluję pomysłu i zgrabnej realizacji.