2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
Widać jesienna chandra dopadła Biosphere, ale to wszystko wyszło płycie na dobre. Dwanaście kompozycji jakie wypełniają Shenzhou to muzyka w 100% tylko do słuchania. Podobnie jak Substrata nowa płyta jest kompletnie pozbawiona warstwy rytmicznej. Jednak w odróżnieniu od swojego znakomitego poprzednika Snenzhou jest jeszcze bardziej melancholijna. Nie ma tu tak łatwo wpadających w ucho linii melodycznych, to całe piękno niczym pożółkłe liście, rozsypane jest w tych 56 min. muzyki.
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Biosphere od momentu nagrania epokowej płyty Substrata mocno podkręcił tempo. Praktycznie rok w rok otrzymujemy jakąś nową pozycję od niego.
Wydany w 2001r. album Substrata 2 miał co prawda retrospektywny charakter, lecz nie zmienia to faktu, że każda jego płyta jest godna uwagi. Nowa płyta BiosphereShenzhou w istotny sposób różni się od wydanego dwa lata temu albumu Cirque. Tam Jenssen przedstawił zimowe krajobrazy wzbogacone delikatną strukturą rytmiczną. Nowa pozycja to zdecydowanie jesienny pejzaż, w sam raz na długie listopadowe szarugi.
Widać jesienna chandra dopadła Biosphere, ale to wszystko wyszło płycie na dobre. Dwanaście kompozycji jakie wypełniają Shenzhou to muzyka w 100% tylko do słuchania. Podobnie jak Substrata nowa płyta jest kompletnie pozbawiona warstwy rytmicznej. Jednak w odróżnieniu od swojego znakomitego poprzednika Snenzhou jest jeszcze bardziej melancholijna. Nie ma tu tak łatwo wpadających w ucho linii melodycznych, to całe piękno niczym pożółkłe liście, rozsypane jest w tych 56 min. muzyki.
Trzeba wiele razy uważnie odsłuchać ten album by należycie go przeżyć.
Najbardziej w pamięci utkwiły mi kompozycje Ancient Campfire, Houses On The Hill, Two Ocean Plateau oraz kończąca płytę, przepiękna Gravityassist. Shenzhou to kolejny skarb jaki wyszedł spod ręki Biosphere, cudowna i czarująca muzyka warta każdych pieniędzy. Zatem zaopatrzcie się w nią koniecznie.
Robert Moczydłowski
Rzadko kiedy udaje mi się porównywać dokonania sympatycznego Norwega do kogokolwiek innego. Jest artystą sam w sobie, w żadnym wypadku skorym do podobieństw. Mnie jednak po przesłuchaniu Shenzhou nasunęła się myśl: gdyby album Steve Roach'aOn This Planet pozbawić mrocznej aury, a wzbogacić obojętnie kogo z wytwórni ~scape (Pole), czy Mille Plateux (Vladislav Delay) zdubowanymi przestrzeniami o sennym nastroju, to efektem naszych eksperymentów byłby powyższy album. Każdy utwór jest swoistego rodzaju układanką, którą Biosphere składa w sobie tylko znany, prefekcyjny dla słuchacza sposób. Żadnego z nich nie można pominąć, jak miesiąca w kalendarzu. Monotonne brzmienia filtrowanej elektroniki tworzą świetny album, który na długo pozostaje w pamięci. Płyta pozornie pozbawiona rytmu, jednakże sprytnie ukrytego w tym, czego nie słyszymy za pierwszym razem. Dostrzegamy to dopiero po kilku przesłuchaniach i wtedy dopiero smakuje tak, jak powinno. Tam flet, tu fagot, czy też kontrabas, ukryty gdzieś za kurtyną tysiąca innych brzmień w oddali. Za każdym, kiedy razem Biosphere powiększa swój dorobek, udowodnia tym samym, że warto czekać na każda jego płytę i nie ma znaczenia jak długo potrwa jej tworzenie. Szczerze polecam. Znakomity efekt.