2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
Do rąk słuchaczy trafia czwarta część serii zawieszonej w roku 1995 i jest to - bez przesady - naprawdę wyśmienita pozycja. Wyobraźmy sobie technikę komponowania charakterystyczną dla 2350 Broadway 2 zespoloną z brzmieniem Shades Of Orion 2, a uzyskamy jakieś wstępne pojęcie na temat tego albumu; tyle, że tak naszkicowany obraz pozostanie mimo wszystko bardzo uproszczony.
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Kiedy ujrzałem okładkę najnowszego albumu P. Namlooka (czyli silnie kojarzącą się z okładką reedycji Shades Of Orion 3 rozetę w intensywnych kolorach, niczym zwielokrotnioną przez lustra rozmaicie załamujące kształty), pomyślałem, iż album ten będzie miał więcej wspólnego z duchem tej właśnie serii aniżeli z zawieszonym przed 11 laty cyklem 2350 Broadway. Okazuje się, iż czas nie tylko zdołał dla duetu Namlok / Inoue stanąć w miejscu, ale na dodatek odbiorca znajdzie tutaj nawiązania tak do części poprzednich Broadwayu, jak i do Shades Of Orion. Muzyka kreowana przez Namlooka wraz z Tetsu Inoue w ogóle się nie zmieniła, co stanowi naturalnie najwyższy komplement. To dobrze, że niecodzienne, kojące a jednocześnie fascynujące i raz po raz bardzo nietypowo "mrocznawe" impresje obu muzyków nie zabrzmiały z czasem bardziej przewidywalnie, rutynowo, płytko, lecz zostały podjęte właśnie tam, gdzie umilkły tony ostatnich części Broadwayu i Oriona (wydana także przez Namlooka i Inoue płyta Time Squared jest w sumie dość nieprzystającym do ich wspólnej dyskografii elementem). Przejdźmy do konkretów. Przede wszystkim: przez całe 61 minut trwania 2350 Broadway 4 odbiorca nie usłyszy ani jednego beatu, choćby miał to być ton odległy i nieśmiały. Po drugie, w porównaniu z całkiem klarownym melodycznie (oraz za sprawą impresji Rich Dreams także i rytmicznie) 2350 Broadway 3 proponowane tu brzmienia są znów tak rozkosznie ascetyczne i głęboko zagadkowe, jak w poematach z drugiej części cyklu. Asceza musi tu być rozumiana bardzo przewrotnie: powierzchowne słuchanie da odbiorcy wrażenie, iż przez 61 minut przesypują się tutaj bliźniaczo do siebie podobne akordy, z których nic się nie rozwija; bliższy kontakt z nową muzyką Namlooka i Inoue pozwoli się przekonać, iż jest ona w najwyższym stopniu żywa, wielopoziomowa i arcyskomplikowana - z kaskad poszczególnych syntetycznych (w sensie skriabinowskim!) akordów wypływają obfite strumienie kolejnych akordów, sztuka komponowania wzniesiona zostaje na poziom niemal nie do ogarnienia nawet przy wielu kolejnych przesłuchaniach. Największym atutem tej muzyki jest jej niebywała statyczność rodząca się dzięki niemalże niepojętej dynamice rozwiązań; sześć kompozycji wypromieniowuje nieustannie ewoluujące struktury, w których powielają się one same i odbijają pod różnymi kątami aż do granic słyszalności i wyobraźni. Nigdy dotąd nie słyszane harmonie (z daleka brzmiące jak najbardziej znajome, relaksacyjne motywy) są w gruncie rzeczy wyłącznie pogodne - nie znajdziemy na tej płycie żadnej kontynuacji mrocznej miniatury Tokai z pierwszej płyty pierwszej części Broadwayu - ale wiemy już, że niedopuszczalne byłoby mówienie o "skalach durowych". Pogodność jest jednak tak czy inaczej integralnym elementem omawianej płyty i to sytuuje ją bliżej Shades Of Orion aniżeli swoich poprzedniczek w obrębie serii; da się tu też "dosłuchać" elementów typowych dla 62 Eulengasse. Co do poszczególnych utworów: przede wszystkim Sustained Energy oraz Two Lives, za sprawą odcienia smutku dodającego jaskrawości barwom wypromieniowywanego optymizmu, przykuwają uwagę przy pierwszych przesłuchaniach. W kodzie tego drugiego utworu zjawia się nawet nader wyrazisty, melodyjny (!) motyw haftowany alternacją dwóch coraz bardziej pogrążających się w nostalgii akordów. Hear the Sun intryguje za sprawą "drewnistej opływowości" pierwszoplanowych dźwięków wynurzających się z pienistej kąpieli w bezliku poliakordowych struktur. Extended Wave i Take the Sky to bodajże najgenialniejsze przykłady niebiańskich, kojących harmonii rodzących się w wyniku kolizji niezmierzonych spiętrzeń dźwięków: prawdopodobieństwo uniknięcia chaosu i zrodzenia się takich harmonii powinno być bliskie zeru, tymczasem jednak właśnie do takiego wyładowania doszło. Ethereal Being wreszcie najkrótsza kompozycja na płycie, ale zauważmy, że czasy trwania są tu do siebie naprawdę zbliżone - zwraca uwagę tonami nawiązującymi "podprogowo", bez premedytacji, na granicy słyszalności, do kipiących obłoczków formujących kontury utworu The Invisible Landscape z pierwszej płyty drugiej części Broadwayu. Poprzednie części obu cyklów sygnowanych przez Namlooka i Inoue wymagały już ze strony słuchacza wystarczająco dużo kreatywnej wrażliwości oraz orientacji w ponadczterowymiarowych przestrzeniach; tym razem maestria obu muzyków wydaje się sięgać zenitu. Prawdziwy klejnot w katalogu Fax Records.