2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
Odpowiedź na Spodek pełen sekretówPink Floyd jest chyba jeszcze bardziej tajemnicza niż utwór brytyjskiej grupy, który zainspirował tytuł suity wypełniającej drugi tom The Dark Side Of The Moon. A Saucerful of Secrets miał być dźwiękowym obrazem wojny: rodzącego się lęku, zmagań bitewnych i zawieszenia broni prowadzącego do wytęsknionego pokoju - A Saucerful of Ambience niekoniecznie chyba opowiada o gwiezdnych wojnach, ale o tym musi się każdy słuchacz przekonać na własnej skórze, na własną odpowiedzialność wyprawiając się w niezwykły, wilgotny, gorący rejon świata dźwięków proponowanych przez dwójkę niemieckich kompozytorów i odtwórców...
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Słuchacz przedziera się przez duszną dżunglę, rozchylając zaparowane, grube liście; otoczenie ma taką barwę, jakby odkształcone zostało w swój negatyw. Być może jest to niesamowita oranżeria z opowiadania niemieckiego ekspresjonisty, być może jest to wytwór przyzwyczajonej do budowania znajomych kształtów wyobraźni podczas gdy mijane drzewa i wodospady są tylko zbiorami wirujących plam na otaczających słuchacza zewsząd ekranach?... Odzywają się głuche tony dzwonów, brzmiące dość zaskakująco w pełnym oparów parku. Pierwszy epizod suity, wciągający słuchacza w swój wir przez 25 minut, stanowiłby idealną ilustrację do opowieści E. A. Poego Tale of the Ragged Mountains, w której główny bohater wyprawia się w góry i zbacza na nigdy dotąd nie widzianą ścieżkę i takim sposobem wkracza w świat, w którym podjudzona morfiną wyobraźnia wyczarowuje krajobrazy i sceny z miejsca w którym przodek głównego bohatera poległ podczas oblężenia orientalnego miasta... Może być też tak, że słuchacz, który przy pierwszych dźwiękach suity pomyślał, iż wkracza na teren Everglades, wkroczył do parku Never-glades, z którego nie znajdzie już wyjścia. Brzmienia wzbierają na sile, w każdej chwili zza ciężkich dźwiękowych chmur może wychynąć skonstruowana przez figurę rytmiczną programatorów niesamowita postać...
Pierwsze prawdziwie muzyczne dźwięki to stojące akordy, nieco oddalone, prowadzące ze sobą melancholijny dialog tak charakterystyczny dla Namlooka i Schulzego. Na ich tle ciągnie się pajęczyna połyskujących syntezatorowych nut. Krajobraz rozwidnia się nieco, kończy się szpaler roślin wysuwających swe lepkie macki, teraz trzeba wsiąść do posiwiałej, zadumanej łodzi i popłynąć w nieznane rejony elektronicznego lasu. W oddali słychać, jak intrygujące poświsty splatają się z pluskiem wody...
Kolejna przygoda zaczyna się w momencie, w którym deszcz perkusyjnych tonów zacznie dziurawić grube liście i odbijać się od przerywanej wiosłami tafli wody. Chmury syntezatorowych akordów usuwają się na dalszy plan, tworząc wysokie sklepienie dźwiękowej dżungli, a rytmicznie opadające krople wypełniają plan pierwszy tego epizodu suity. Należy płynąć cały czas naprzód, nadstawiając uszu na chrząkliwe dźwięki odzywające się w regularnych odstępach czasu... Na chwilę umilkną one i wtedy sterujący łodzią słuchacz straci orientację, ale to tylko ściana wodospadu zagłuszyła ponurą mantrę elektronicznej dżungli. Teraz znienacka pojawia się melodyjne, pięknie skonstruowane stereofonicznie ostinato mogące skojarzyć się z jednym z motywów z płyty AirNamlooka...
Rytm zamrze, zostawiając słuchacza kolejny raz sam na sam z obłokami mętnych, nostalgicznych akordów. Po pewnym czasie jednak czyste obłoki rozprute zostaną przez wywijające się z nich brunatne skrętnice przesterowanego syntezatora, a niedługo później powróci rozbłyskujące ostinato bombardujące chropawymi dźwiękami to lewe, to prawe ucho oszołomionego słuchacza...
Kompozycja zakończy się w parnej mgle - zakończenie tej podróży jest równocześnie jej początkiem... Szumy, skrzeki, westchnienia wypełniają całą przestrzeń, zielonkawa mgła jest momentami tak skłębiona, że nawet nie widać gigantycznych skrzypów i paproci, przez które z przyspieszonym biciem serca słuchacz przedzierał się niecałą godzinę temu... Wszystko zaparowuje coraz bardziej, zasnuwa się nieprzeniknioną chmurą... słuchacz ocknie się dopiero, gdy zapadnie cisza - wtedy z niedowierzaniem przetrze oczy i przysiegnie, że odbył niesamowitą podróż, a nie usiadł wygodnie ze słuchawkami na uszach... Dowodem niechaj będzie lekkie zaparowanie na pudełku płyty The Dark Side Of The Moon 2... ;-)
Tagi albumu:Namlook & Schulze | The Dark Side of the Moog 2,
Ambient World,
Pete Namlook / Klaus Schulze,
muzyka elektroniczna, ambient,
Tangerine Dream, Klaus Schulze,
Vangelis, Jarre,
electronic music, Kraftwerk