2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
David Parsons jest specjalistą na polu mantrowego, "plemiennego" ambientu, śmiało interpolującego brzmienia najrozmaitszych ludowych instrumentów (głównie perkusyjnych). Muzyka tego artysty koi, sprzyja medytacji, a jednocześnie jest mimo kolejnych przesłuchań niezmiennie głęboka, tajemnicza, w zasadzie niepojęta. Earthlight to kolejna udana podróż ku najdalszym i najbardziej zagadkowym ostępom własnego Ja. Album rozpoczyna się wprawdzie utworem wcale "melodyjnym" i osadzonym w konkretnych rytmicznych ramach, jednak już druga impresja rozpościera przed Słuchaczem cały bezkres swobodnych asocjacji i fascynującego mroku tylko z rzadka przeczesywanego wątłym strumieniem światła...
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
David Parsons jest specjalistą na polu mantrowego, "plemiennego" ambientu, śmiało interpolującego brzmienia najrozmaitszych ludowych instrumentów (głównie perkusyjnych). Muzyka tego artysty koi, sprzyja medytacji, a jednocześnie jest mimo kolejnych przesłuchań niezmiennie głęboka, tajemnicza, w zasadzie niepojęta. Earthlight to kolejna udana podróż ku najdalszym i najbardziej zagadkowym ostępom własnego Ja. Album rozpoczyna się wprawdzie utworem wcale "melodyjnym" i osadzonym w konkretnych rytmicznych ramach, jednak już druga impresja rozpościera przed Słuchaczem cały bezkres swobodnych asocjacji i fascynującego mroku tylko z rzadka przeczesywanego wątłym strumieniem światła... Niedaleko już stąd do frapujących, introwertycznych wojaży Steve'a Roacha albo duetu Tuu & Parkin... Z każdym kolejnym utworem atmosfera staje się coraz bardziej niesamowita i abstrakcyjna, aczkolwiek z falujących apeironicznych otchłani wykluwa się raz po raz przejrzysty, pogodny ton lub fragment sekwencji. Dużo więcej, niż na początku myślałem, łączy Parsonsa z Davidem Reevesem (jeśli chodzi o sposób myślenia i komponowania tego drugiego, to polecam zwłaszcza płytę In Starless Space, która z pewnością trafi do Słuchacza nieobojętnego na muzykę Parsonsa wypełniającą Earthlight). Kluczymy przez niekończące się labirynty na granicy nocy i świtu, by na deser otrzymać jeszcze aż 20-minutową impresję zmierzającą ku klimatom trochę w stylu wczesnego Kitaro (egzotycznie instrumentowana sekwencyjna opowieść). Zdecydowanie trzeba posłuchać.