2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
Krótkie, za to do granic możliwości naładowane nastrojem impresje Davida Pembertona to ambient najwyższej próby. Mamy tutaj odpowiednią ilość typowego dla Fax Records zagadkowego, odrealnionego mroku, mamy pełne brzmienia, powracające w sennych zapętleniach, mamy ciekawie akcentowane ścieżki perkusyjne... Pemberton w oryginalny sposób łączy elementy typowe dla Briana Eno lub bardzo wczesnego Klausa Schulze (Irrlicht, Cyborg) z brzmieniami charakterystycznymi z jednej strony dla artystów Faxu, z drugiej zaś dla chociażby Jean-Michela Jarrea w okresie Metamorphoses i zwłaszcza Sessions 2000. Przy tym wszystkim artysta pozostaje naturalnie sobą i bez wątpienia ma Słuchaczowi do przekazania własną muzyczną wizję na pewno dlatego trzynastoimpresyjny projekt Bedroom jest tak świeży i urzekający.
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Krótkie, za to do granic możliwości naładowane nastrojem impresje Davida Pembertona to ambient najwyższej próby. Mamy tutaj odpowiednią ilość typowego dla Fax Records zagadkowego, odrealnionego mroku, mamy pełne brzmienia, powracające w sennych zapętleniach, mamy ciekawie akcentowane ścieżki perkusyjne... Pemberton w oryginalny sposób łączy elementy typowe dla Briana Eno lub bardzo wczesnego Klausa Schulze (Irrlicht, Cyborg) z brzmieniami charakterystycznymi z jednej strony dla artystów Faxu, z drugiej zaś dla chociażby Jean-Michela Jarrea w okresie Metamorphoses i zwłaszcza Sessions 2000. Przy tym wszystkim artysta pozostaje naturalnie sobą i bez wątpienia ma Słuchaczowi do przekazania własną muzyczną wizję na pewno dlatego trzynastoimpresyjny projekt Bedroom jest tak świeży i urzekający.
Igor Wróblewski
Znając i doceniając ogrom wydawnictw wytwórni Fax, stwierdzam autorytatywnie że to jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy album, jaki wyszedł w tłoczni Pete Namlooka. Anglik, Daniel Pemberton, zrealizował album przy słuchaniu którego wymięka nie tylko fan ambientu, ale każda wrażliwa na piękno osoba. To 74 minuty szalenie atmosferycznego ambientu najwyższej próby. W prostej linii Pemberton wydaje się być niezwykle pojętnym uczniem Briana Eno , ale też i innego mistrza ambientu Mixmastera Morrisa. Układa pejzaże ze snu, kreując niemożliwą do ogarnięcia przestrzeń. Zaczyna się dość hałaśliwie, utworem Phoenix lecz dalej piękno tej muzyki zwala z nóg. Utwory typu Phospine, Antarctica, Lost Caves, czy 3:51-Hello? to swoiste arcydzieła. Ambientowy labirynt olśnień, nieskończonego piękna i cudowności natury. Czasem w ten niepowtarzalny, natchniony świat wkrada się chaos. Po kilku utworach spokojnych, Pemberton puentuje je analogowym zgiełkiem, urwanymi fragmentami ludzkich głosów, niesłychanie zagęszczając swój materiał. W niczym jednak nie umniejsza to nieskazitelnego piękna i atmosferycznej przestrzenności tej wspaniałej płyty. Jak sugeruje tytuł ta muzyka, faktycznie powstała w sypialni. Album Bedroom to jedna z moich ulubionych płyt nie tylko lat 90, ale i wszechczasów. Rzecz absolutnie genialna od początku do końca.