english version wersja polska Napisz do nas
   

Obniżka

okazje cenowe zobacz wszystkie


Kategorie



Newsletter


Statystyki sklepu

2 279 wydawnictw w ofercie
88% albumów dostępnych od ręki
27 377 próbek utworów
1 391 recenzji płyt
12 129 zrealizowanych zamówień
2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...

Rudź Przemysław | Cosmological Tales

powrót
Rudź Przemysław | Cosmological Tales lupa
Bestseller Super cena
  • PRODUCENT Generator.pl
  • NUMER PRODUCENTA GEN CD 017
  • ROK WYDANIA (NAGRANIA) 2010
  • MEDIA 1CD
  • OPAKOWANIE JEWELCASE
  • Kod produktu 006134
  • POPULARNOŚĆ

35,00 zł
Towar w magazynie

Druga wydana w barwach wytwórni Generator.pl płyta Przemysława Rudzia to blisko 70-minutowa porcja atrakcyjnie brzmiącej syntezy elektroniki sekwencyjnej w stylu Edgara Froese (oraz postberlińskich klimatów Under The Dome lub AirSculpture) i wyrafinowanego, czytelnego melodycznie a przy tym jednak nader otwartego strukturalnie elpopu nieco w duchu Jean-Michela Jarrea lub Vangelisa. Cosmological Tales to album urozmaicony, ciekawie łączący najróżniejsze klasyczne elementy dobrej sprawdzonej elektroniki ze szczyptą nowoczesności szczególnie warto zwrócić uwagę na dopracowane wielogłosowe aranżacje zrealizowane w naprawdę profesjonalny sposób.

  • Through The Planck Era
  • The God Particle's Dance
  • Let There Be Light
  • Islands Of The Universe
  • We Live Here
  • Disputable Future (feat. Jarek Figura)

Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player. Pobierz i zainstaluj.

"Jako człowiek, który poświęcił całe swoje życie na najbardziej zdroworozsądkową naukę - studia nad atomem mogę Was zapewnić jako rezultat moich badań, że w istocie - nie ma czegoś takiego jak materia. Materia w takim sensie w jakim ją postrzegamy wywodzi się i istnieje jedynie dzięki sile, która wprawia cząstki w drgania i trzyma ten malutki układ słoneczny w całości. Musimy przyjąć, że za tą siłą kryje się inteligenty i świadomy umysł. Ten umysł jest macierzą całej materii i całego wszechświata." To ważne słowa ojca teorii kwantowej Maxa Planka, które niech będą wprowadzeniem do wyjątkowego albumu Przemysława Rudzia, który muzycznie obrazuje nam niesamowitości ewolucji wszechświata. Muzyka w utworze " Through the Planc era " niczym supernowa wybucha feerią iskrzących motywów, które słuchacza wprawiają w stan euforycznego podniecenia, w którym słuchacz celebruje te magiczne dźwięki z głową skierowaną w kosmiczną otchłań. W drugiej odsłonie tego albumu "The God particles dance " mamy relaksujący wstęp, zadumany i chwilami wręcz refleksyjny i zarazem zachęcający do dalszej penetracji kosmicznych czeluści . Cudnie rozwija się tu linia melodyczna, okraszona wielobarwnymi partiami syntezatorów. " Last There be Light" to trzeci etap kosmologicznej opowieści. Rudź oprowadza nas po tajemniczych i niesamowitych rejonach odległych kosmicznych galaktyk. Te minorowe nastroje znakomicie przygotowują słuchacza do podróży magicznym wehikułem czasu do okresu "wielkiego wybuchu" czyli narodzin wszechświata. Emocje sięgają zenitu, podobnie jak to miało miejsce w kultowym filmie Stanleya Kubricka "2001 - Odyseja Kosmiczna" - skojarzenia jakże na miejscu z niesamowitym epizodem kiedy to kapitan Booman zaczyna transcendentalną podróż do miejsca narodzin - być może wszechświata. Muzyczne przemyślenia Przemysława również są takim traumatycznym lotem w kosmicznych otchłaniach, muzyka czasem dość hermetyczna i oscylująca wokół minorowych klimatów rozbudza wyobraźnię wrażliwego słuchacza. Transowość "Last there be light" cudnie koreluje tu z kosmicznymi fluidami i wręcz hipnotyzuje swoją magią, pozostawiając w pamięci niezwykle kosmiczne krajobrazy. Autor "Cosmological Tales" jak mało kto potrafi posłużyć się prostą materią muzyczną tak abyśmy przeżyli ekscytującą podroż do krainy tajemniczych zakątków kosmosu. Penetracja mrocznych zakamarków kosmosu znowu ma ciąg dalszy w utworze "Islands of the universe". Muzyka jak wyimaginowana pajęczyna owija mnie w kokon i nie pozwala się na moment choćby ruszyć z miejsca - czuję się jak pilot zagubionego statku kosmicznego gdzieś w odległej galaktyce - narasta strach do niewyobrażalnej wielkości wszechświata. Pytanie gdzie jest granica tych kosmicznych otchłani? Te i parę innych pytań nurtuje od wieków ludzkość. Ta unikalna i zarazem eklektyczna muzyczna uczta ładuje mój akumulator i jest inspirującym przewodnikiem po prehistorii wszechświata. Sekwencyjne ostinato miesza się z ekspresyjnymi i siarczystymi dźwiękami syntezatorów analogowych, ten pozytywny muzyczny zgiełk wprowadza mnie w transcendentalne stany, specyficzny niepokój daje do myślenia - w jakich to bólach rodził się nasz wszechświat. Czy teoria kwantowa to jedyne rozsądne wytłumaczenie - ta muzyka świetnie pasuje do rozmyślań i podpowiada jakie mogą być kierunki naszych kosmicznych dociekań. W utworze " We live here " wracamy na Ziemie. Kompozycja ta jest odskocznią od kosmicznych rozmyślań. Fragment ten ma jak najbardziej pierwiastek ludzki. Piękna fortepianowa i zarazem romantyczna partia przenosi mnie w ludzki wymiar a może jest to muzyczna podpowiedź autora " Cosmological Tales" - radujcie się życiem, szanujcie przyrodę. Po tych nostalgicznych dźwiękach Przemek daje "pozytywnego kopa" za sprawą potężnych i zarazem pozytywnych energetycznych partii syntezatorów - el-popowo wręcz ekscytująco muzyka promieniuje tu feerią pobudzających wyobraźnie dźwięków. Utwór ten promieniuje tu pozytywnymi wibracjami znakomicie ubarwiony elektryczną gitarą Jarka Figury. Końcowy fragment tego utworu i zarazem całego albumu to oniryczne pejzaże, muzyka jest tu zadumana i jest taką refleksją nad cudem naszej ziemskiej egzystencji. Kolejne wartościowe dzieło naszego zdolnego el-muzyka, gorąco polecam.

Mariusz Wójcik

Druga wydana w barwach wytwórni Generator.pl płyta Przemysława Rudzia to blisko 70-minutowa porcja atrakcyjnie brzmiącej syntezy elektroniki sekwencyjnej w stylu Edgara Froese (oraz „postberlińskich“ klimatów Under The Dome lub AirSculpture) i wyrafinowanego, czytelnego melodycznie a przy tym jednak nader otwartego strukturalnie elpopu nieco w duchu Jean-Michela Jarre’a lub Vangelisa. Krążek otwiera ośmiominutowy mariaż sprężystych, iskrzących brzmień a la „Stuntman“ lidera Tangerine Dream oraz pogodnych, lawirujących pochodów syntezatorowych wprost kojarzących się z muzyką kontynuatorów berlińskich tradycji, nagrywających dla Manikin Records albo Neu Harmony. Pierwszy „prawdziwy przebój“ na płycie to kompozycja druga (zresztą najkrótsza w zestawie), bodajże najsilniej kojarząca się stylistycznie z poprzednią płytą Rudzia – mamy tutaj wyrazisty rytm i natychmiast wpadające w ucho melodie, które – także za sprawą aranżacji – pozwalają z miejsca pomyśleć o dziełach Marka Bilińskiego (szczególnie „Po drugiej stronie świata“ – chyba najbardziej „jarre’ującym“ utworze tego muzyka i kompozytora). Przez elektroniczny nieboskłon przesuwają się gęste, parujące chmury, otaczające Słuchacza ciasnym pierścieniem lekko melancholijnych akordów, zza których przebija wprawdzie słońce, ale na twarzy jak najbardziej wyczuwalny jest lodowaty podmuch... Utwór trzeci wykwita z kolażu niemuzycznych zgrzytów i szelestów, przechodzi przez silnie zrytmizowaną, połyskującą fosforyzującym elektronicznym żwirem ścieżkę ostinatowo-perkusyjną i, dość znienacka, rozpływa się niczym uciekający sen na wysokości 14. minuty. Główną atrakcję w zestawie „Cosmological Tales“ stanowi czwarta impresja – najdłuższa i najbardziej wprost nawiązująca do tradycji analogowej elektroniki sekwencyjnej: chropowate ostinato przeplatane ściegiem poświstów oraz przesuwających się niczym na taśmie produkcyjnej elektronicznych koralików w wysokich rejestrach brzmi niczym hołd dla Manuela Göttschinga w okresie „New Age of Earth“, znakomicie pasowałaby także jako podkład dźwiękowy do najdynamiczniejszych scen filmu „Koyaanisqatsi“! Piąty utwór to dla kontrastu chwila wyciszenia – nostalgiczne dźwięki fortepianu spotykają się tu ze ścianą deszczu i powracającymi oddalonymi grzmotami. Rudź wyczarowuje tutaj kameralny nastrój nieco w duchu arytmicznych pasaży z albumu Detlefa Kellera „The Story of the Clouds“; poza tym znów można przez chwilę pomyśleć o muzyce Bilińskiego, aczkolwiek tej nieco nowszej niż „Po drugiej stroine świata“ – mam na myśli zwłaszcza album „Refleksje“. Album kończy się optymistycznym akcentem utrzymanym w konwencji polifonicznego elektronicznego pop-rocka spod znaku „Melrose Years“ Tangerine Dream – takie skojarzenia można mieć głównie za sprawą charakterystycznie brzmiącej partii gitarowej, zadziornie przeplatającej się z pulsującym ostinatem. Ogólnie rzecz biorąc, „Cosmological Tales“ to album urozmaicony, ciekawie łączący najróżniejsze „klasyczne“ elementy dobrej sprawdzonej elektroniki ze szczyptą nowoczesności – szczególnie warto zwrócić uwagę na dopracowane wielogłosowe aranżacje zrealizowane w naprawdę profesjonalny sposób. Miłego wielokrotnego słuchania...

Igor Wróblewski

Following down the path of only bringing you what we consider to be the finest of the new Synth Music CD releases from around the world, here is another that fits that category well. Przemslaw Rudz is a Polish synth musician heavily influenced by the uniform synth lead melodic and rhythmic styles of Jean Michel Jarre and Klaus Schulze, plus there are some hints at Tangerine Dream in there too, but it's all from the 70's/80's periods of these musician's career. The Rudz sound is very powerful and forthright, using a lot of Mini-Moog sounds for this lead work. There are a lot of splashes of raw industrial synth power within this music with some of the Mini-Moog works, at times, being almost Wakeman-esque in construction. The opening track: 'Through The Planck Era' is a perfect example of this, as the Moog melodies compete with heavy rhythms and the strong swishes and swooshes of the other synth textures - a strong opener for the album that makes you sit up and listen. 'God Particle's Dance' has another fast-ish, infectious Jarre style melody-line with electronic rhythms & percussion set over a strong bed of string synths and other keyboard effects. 'Let There Be Light' opens with the first abstract passage on the album in a setting of tinkling and warbling synth sound patterns and textures, until it starts to take off on a bank of emerging deep and sweeping space-synth textures, with the insect-like life-forms circling above. Later, a deep sequencer rhythm (very TD-like) emerges through the electronic mist and meanders around for a bit until a striking electro rhythm kicks in. Busts of occasional "big" synth orchestra sampled stabs that sound not unlike those used on the Yes track: 'Owner Of A Lonely Heart', punctuate the rhythmic forces, then a soaring synth melody-line soars in and guides us on a trip through a nebula of spacey sounds and a vibrant rhythmic flow that has the feel of Schulze in rhythmic overdrive, before eventually fading over the horizon with only a small synth ion trail left behind. 'Islands Of The Universe' starts out in what sounds like the dark lands of the Australian outback, with deep, staggered synth textures creating that feeling of a vast and hostile open landscape, and as it develops, it eventually opens out into a mix of repetitive electronic rhythms and simple melodic motifs that form a Jarre-like section where swooping and swirling synth winds and spiralling effects coupled with sequencer patterns forms an extend passage that never really takes off as you expect it might, then fades back to more of the dark atmospheric landscapes of the opening sequence. Rainclouds gather and thunder rolls in for: 'We Live Here' which is a piano piece that is ravaged by periodic loud claps of thunder and a constant downpour of rain, and although the description probably doesn't do it any favours, the track does work really well as it flows through a series of high and low moods. The closing track: 'Disputable Future' features the electric guitar sounds of Jarek Figura, and after a cavernous, alien-like opening passage, the sequencer and Jarre-like synth sounds enter and strike up a vibrant driving backbeat that, with added percussion, becomes a real flowing, rhythmic piece of 'EM', but when the guitar takes up the lead over a sea of string and other synthesizers, the track really takes of and goes orbital, bringing the album to a dramatic and high-flying close. Overall, for a CD released in 2010 this album has an "analogue" feel and sounds like it was made for the mid-70's - mid 80's. It's quite inventive at times and although the major influences are there you get the feeling that Rudz is certainly putting his own take on the scene, mixing melody (great Moog solos) with vibrant rhythmic ideas and powerful atmospherics is equal quantities - Nice one!

CD Services team

Tagi albumu: Rudź Przemysław | Cosmological Tales, Generator.pl, Przemysław Rudź, muzyka elektroniczna, ambient, Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis, Jarre, electronic music, Kraftwerk