2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
Kolejny rarytas koncertowy w obszernej dyskografii Tangerine Dream. Tym razem mamy zapis z amerykańskiego Claveland. Grupa w składzie: Edgar Froese, Chris Franke, Paul Haslinger promowała album Underwater Sunlight. Układ utworów podobny jak na koncercie z Brighton, ale jest kilka różnic.
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Kolejny rarytas koncertowy w obszernej dyskografii Tangerine Dream. Tym razem mamy zapis z amerykańskiego Claveland. Grupa w składzie: Edgar Froese, Chris Franke, Paul Haslinger promowała album Underwater Sunlight. Układ utworów podobny jak na koncercie z Brighton, ale jest kilka różnic. Na początek mamy Pilots Of Purple Twilights, zamiast nastrojowego Intro jakie otwierało tamten album. Na dysku drugim mamy utwory Velvet Garden zamiast Northern Lights, Ride Of The Way zastępuje Cool Breeze Of Brighton, a finałowy Unicorn Theme jest zamiast Rare Bird. Reszta repertuaru bez zmian. Podobnie jak w Brighton grupa zaprezentowała nową wersję utworu Stratosfear i Yellowstone Park z albumu Le Parc. To jakby kurtuazyjny ukłon w kierunku samych Amerykanów. Mimo tego koncert z Cleveland jest po prostu lepszy, znakomity dźwięki i grupa gra z większą inwencją. Czuć iż muzycy są bardziej zgrani, a ich elektroniczno-sekwencyjne pejzaże idealnie harmonizują się z otoczeniem. Dźwięki są bardziej nasycone i sam występ ma znakomitą atmosferę. W sumie można odnieść wrażenie jakby Tangerine Dream odgrywało swoje najlepsze ścieżki dźwiękowe. A te przekuli na wybornie brzmiące utwory, które kumulują to co najlepsze w ich muzyce, a więc transowy nerw i kreowanie elektronicznych tekstur. Podobnie jak reszta serii "Bootmoon" i tu mamy limitowaną edycje w nakładzie 10 tyś. egzemplarzy nad którą osobiście czuwał Edgar Froese. Kto nie ma niech szybko nadrabia zaległości, na internetowych aukcjach to dziś spore rarytasy.