2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
Lata 1979-1984 były zdecydowanie najlepszym okresem w twórczości Tangerine Dream. Ciąg niezapomnianych płyt rozpoczął album Tangram, a (chyba) zakonczyła podwójna płyta z grudniowego koncertu w Warszawie w 1983 Poland, uważana za najlepszą płytę zespołu. Późniejsze albumy Mandarynek nie oddawały już niezapomnianego ducha tamtych lat. Na tak udany kształt ówczesnych nagrań grupy Edgara Froese wpłyneła wyraźnie osobowość Johannesa Schmoellinga i jego inwencja w wykorzystaniu min. syntezatorów Fairlight.
Płyta Logos - Live at the Dominion stanowi zapis londyńskiego koncertu grupy z roku 1982, czyli właśnie z tamtego niezwykłego okresu.
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Lata 1979-1984 były zdecydowanie najlepszym okresem w twórczości Tangerine Dream. Ciąg niezapomnianych płyt rozpoczął album Tangram, a (chyba) zakonczyła podwójna płyta z grudniowego koncertu w Warszawie w 1983 Poland, uważana za najlepszą płytę zespołu (patrz Generator News Nr. 6). Późniejsze albumy Tangerine Dream nie oddawały już niezapomnianego ducha tamtych lat. Na tak udany kształt ówczesnych nagrań grupy Edgara Froese wpłyneła wyraźnie osobowość Johannesa Schmoellinga i jego inwencja w wykorzystaniu min. syntezatorów Fairlight.
Płyta Logos - Live at the Dominion stanowi zapis londyńskiego koncertu grupy z roku 1982, czyli właśnie z tamtego niezwykłego okresu. Album zawiera dwuczęściowy utwór Logos oraz krótkie zakończenie koncertu, nagranie niezbyt pasujące klimatem do całości - Dominion. Jak zwykle w przypadku Tangerine Dream, o tym, że muzyka wykonywana jest na żywo, a nie w studiu, świadczy tylko zapowiedź i krótki aplauz słuchaczy na wstępie i przy zakończeniu.
Sama muzyka jest generalnie nieco tajemnicza, szczególnie w pierwszej części; mimo zmian nastroju co kilka minut płyta tchnie ciągłą atmosferą niepokoju i mistycyzmu. Ostatnie minuty pierwszego utworu przynoszą urzekające, rzewne zakończenie jak za czasów albumów Phaedra czy Encore. Nie ma jednak cienia wątpliwości, że płyta pochodzi z późniejszego okresu. Świadczą o tym wspaniałe, przestrzenne brzmienia instrumentów oraz rozbudowane aranżacje połączone z nietypowymi rozwiązaniami rytmicznymi.
Każdy wykonawca sięga kiedyś swoją muzyką szczytu, wyżyny, z której droga wiedzie już tylko w dół. Albumy Tangerine Dream z początków ubiegłej dekady właśnie tak wznoszą się nad pozostałymi dokonaniami grupy. Nawet przeciwnicy tego "komercyjnego" zespołu chyba z przyjemnością rzucą uchem na tamte krążki. Natomiast dla fanów jest to po prostu najlepszy sok z madarynek.