2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
Okładkowe zdjęcie z bijącymi piorunami, może zwiastować równie efektowne doznania. Do ekscytacji daleko, ale to solidny album który powinien ucieszyć fanów grupy.
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Ten materiał światło dzienne ujrzał w 1996r, i był soundtrackiem do filmu o pustyni Mojave. W warstwie muzycznej mamy dość sporą rozbieżność, od wolnych ambientalnych kompozycji po bardziej dynamiczne fragmenty. Jednym słowem grupa trzyma poziom, nie odbiegając od swoich wcześniejszych albumów. Po wysłuchaniu całości najbliżej Oasis jest albumu Goblins Club. Podobna atmosfera, jak i samo budowanie kompozycji. To zarazem dobre uzupełnienie tej części dyskografii, która obejmuje filmowe płyty. A sama muzyka prowokuje wyświetlanie się tych obrazów w głowach. Grupa nieraz pokazała iż jest mistrzem w tworzeniu ścieżek dźwiękowych. I tu też bardzo dobrze wywiązuje się z tego zadania. Na kolana nie rzuca, ale słucha się świetnie.
Robert Moczydłowski
Płyta ta jest kolejną z ilustracji Tangerine Dream do filmu przyrodniczego , pokazującego piękno południowo-zachodniej Ameryki.Filmu tego nie oglądałem (zresztą wolę polską przyrodę), a płytę usłyszałem dzięki audycji w Rozgłośni Harcerskiej (Serdeczne dzięki dla Michała Zioło)
Wysłuchałem jej z przyjemnością , po pewnym niedosycie jaki pozostał mi po "Goblins Club" i "Tyranny of Beauty".Mimo , że nadal jest to nowe brzmienie Tangerine Dream i przez prawie całą płytę przewija się mocny perkusyjny rytm , to złapałem na niej sekwencerowe pulsacje podobne do tych z dawnych lat (Zion i Waterborne) połączone ze wspomnianym beatem.Są na "Oasis" piękne tematy melodyczne , jak to się ładnie mówi "chwytające za serce",wplecione nieoczekiwanie w utwory (Flashflood) , a także muzyka w tle , ambientowa (Reflections).Usłyszałem też motywy indiańskie (Hopi Mesa Heart) oraz brzmienia jakby wzięte z płyt "Optical Race" i "Melrose".
Oczywiście jest tu także mnóstwo nowej , mocnej muzyki Tangerine Dream , nie pozwalającej się czasem domyslić , że jest to ilustracja do przyrodniczego filmu.Mimo to dobrze współgra ona ze spokojniejszymi fragmentami,pobrzmiewającymi echami przeszłości.
Płyty słucha się dobrze, nie jest nużąca,chętnie do niej wracam (właściwie do kasety,bo nie mam jeszcze krążka CD.),podobnie jak do "Poland","Tangents" , "Livemiles","Ricochet" czy "Phaedry".
Na koniec garść informacji-płytę nagrał Edgar Froese i jego syn Jerome w Estgate Studio w Wiedniu. Sami też ją zmiksowali i dokonali masteringu DQC.Wydała ją firma TDI Int.Prod.,nosi numer TDI007CD.
Zachęcam do wysłuchania.