2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
Myślą przyświecającą członkom duetu Wellenfeld nie jest chęć ponownego odkrywania Ameryki, lecz zamiar przyprawienia elektronicznych schematów według własnego smaku: przez dodanie poetycznych akcentów i nieco romantycznej zadumy. Z tego zadania Detlef Dominiczak oraz Andreas Braun wywiązują się znakomicie: proponowanych tutaj osiem kompozycji być może nie wnosi niczego nowego w uniwersum el-muzyki, za to zrealizowane są na wysokim poziomie technicznym i przede wszystkim przynoszą sporo pięknie ewoluujących, przykuwających uwagę melodii, na dodatek wybornie zaaranżowanych.
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Album rozpoczyna się miękko, delikatnie, melodyjnie, pośród gładkich ostinat i pierwszoplanowych harmonicznych smug. Póki co więcej tutaj skojarzeń z rejonami odwiedzanymi przez Olivera Ganza lub Thomasa Gruberskiego, aniżeli z mroczniejszymi miejscami sekencyjnego królestwa eksplorowanymi chętnie np. przez AirSculpture lub Arc; główną inspiracją dla duetu jest zapewne melodyjniejsza, zahaczająca o elpop odmiana "lżejszej" elektroniki sekwencyjnej, sięgająca korzeniami dokonań Jean Michela Jarre'a a nie Klausa Schulze - i bardzo dobrze, jako że myślą przyświecającą członkom duetu nie jest chęć ponownego odkrywania Ameryki, lecz zamiar przyprawienia elektronicznych schematów według własnego smaku: przez dodanie poetycznych akcentów i nieco romantycznej zadumy i z tego zadania Detlef Dominiczak oraz Andreas Braun wywiązują się znakomicie. Proponowanych tutaj osiem kompozycji być może nie wnosi niczego nowego w uniwersum el-muzyki, za to zrealizowane są na wysokim poziomie technicznym i przede wszystkim przynoszą sporo pięknie ewoluujących, przykuwających uwagę melodii, na dodatek wybornie zaaranżowanych. Dominują tutaj utwory dłuższe (mniej więcej siedmiominutowe), mieszczące się w formacie lekko rozbudowanej miniatury, rozwijające się wystarczająco potoczyście, by zdążyć uraczyć Słuchacza garścią interesujących motywów i jednocześnie wystarczająco niespiesznie, by zdążyć zarysować odpowiedni, nostalgiczno-kontemplacyjny nastrój. Szczególnie warto zwrócić uwagę na czwartą impresję, Ocean Air, zbudowaną na wyjątkowo udanej, legatowej linii basu i wypromieniowującej akordowe struktury o charakterze podobnym do niektórych utworów duetu BIOnighT. Spaceroom 21 to z kolei najbardziej ponury - czytaj: wyjątkowo sugestywny i udany - pasaż na płycie, praktycznie pozbawiony ścieżki perkusyjnej, jeśli nie liczyć delikatnych wślizgnięć porzadkujących całość, nie dających się jednak nazwać beatami; tutaj panowie Dominiczak i Braun wyczarowują znienacka orzeźwiający powiew prawdziwie berlińskiego klimatu. 53 minuty bardzo dobrego elpopu / gładkiej, kojącej elektroniki sekwencyjnej.