Napisz do nas
   


Kategorie

NAJBLIŻSZA WYSYŁKA:

czwartek 24 sierpnia
poniedziałek 28 sierpnia

S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2346 wydawnictw w ofercie
1739 dostępnych natychmiast
33070 próbek utworów
2084 recenzji płyt
21356 zrealizowanych zamówień
4304 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

Andymian

(6 albumów)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Andymian | Rezerwacja na łyk powietrza

    Andymian | Rezerwacja na łyk powietrza

    Super cena
    Jak ten czas szybko płynie! Trzymam w ręku okładkę 10. płyty zaprojektowanej i nagranej przez Andrzeja Mierzyńskiego. Od pewnego czasu ten olsztyński kompozytor wydaje nowe projekty z żoną Elżbietą jako duet Andymian. Najnowszy krążek pod tytułem Rezerwacja na łyk powietrza jest jak poprzednie, dopieszczony w każdym calu. Ale o tym za chwilę. Nie byłoby tej muzyki, gdyby nie synergia wielu osób. Na okładce wspomniano o współudziale naszych rodaków z Polskiego Radia Chicago i zdjęciach nadesłanych przez mieszkających w USA Polaków. Projekt pod nazwą "Bilet Olsztyn - Chicago" miał swoją publiczną premierę w 2014 roku w Olsztyńskim Planetarium. Te dość niezwykłe otoczenie na pewno odpowiednio nastroiło do odbioru słuchaczy. Materiał nagrany na płycie, konsumowany w domowym zaciszu, również broni się doskonale. Na pewno wpływ ma na to nie tylko inwencja artystów, ale też precyzyjny miks i mastering, również autorstwa Andrzeja. Pewne niuanse dostrzega się dopiero przy kilkukrotnym odsłuchaniu. Wtedy to całość nabiera blasku i pozwala rozkoszować się cyfrową jakością zapisu. Łatwo zauważyć, że zawartość CD to pewnego rodzaju koncept-album. Początek (ciekawe sample), rozwinięcie tematu, dużo piosenek i swoista coda. Pewną ciekawostkę stanowi fakt, że prócz sampli, kompozytor nie używał żadnych syntezatorów wirtualnych, wszystko gra "z ręki". Wspomnieć należy też o części wokalnej Eli i tekstach jej autorstwa. Chyba już nie raz pisałem, że Elżbieta Mierzyńska po prostu lubi śpiewać i to słychać, a jej mąż ma talent do tworzenia melodii, więc dobrze się uzupełniają. Piosenki są czasami zabawne (Śpiewam po polsku, bo to szeleści nic nie rozumiesz, a mnie to cieszy), pokazują w poetycki sposób rzeczywistość (Nie stracę głowy dla diabła w kinie), czy też wyrażają autoironię (Łyżkami jeść będę do syta moje słodkie kalorie). Ciekawe, prawda? Skoro autorka zapewnia "Mam rezerwację na łyk powietrza, jestem jak wszyscy na chwilę jedną" poświęćmy tych chwil więcej, aby odpocząć przy tej przemyślanej, a zarazem subtelnej muzyce.

    Damian "DiKey" Koczkodon http://elmuzyka.blogspot.com

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    28,86 zł
  • Andymian | Atlantis - Ładna dla Nieba

    Andymian | Atlantis - Ładna dla Nieba

    Ładna dla Nieba

    Elektronik zapowiada, że utrzyma takie modus operandi - dzięki temu może zaprezentować się jako twórca , który do palety środków wyrazu co rusz dodaje coś nowego. Może więc na początek przyjrzyjmy się płycie, którą Elżbieta i Andrzej Mierzyńscy stworzyli razem. Bo to faktycznie "nowy" Andymian. Nie tylko nowy krążek, ale też nowa jakość muzyki wypełniającej płytę. Do tej pory Andymian zdążył się nam zaprezentować jako twórca bogatej brzmieniowo muzyki instrumentalnej, ale też uroczych piosenek (album Bezsenność Anioła). Jak się okazuje państwo Mierzyńscy potrafią wyciągnąć ze współpracy żywego wokalu i syntezatorów znacznie więcej. Tym razem śpiew stanowił punkt wyjścia, dopiero potem został uzupełniony klawiszowymi brzmieniami. Ale też nie jest to śpiew typowy. Organizuje go rytm, a nie melodia. Rytmicznie wyrzucane pojedyncze sylaby czy krótkie, hasłowe frazy - i tak na kilku brzmieniowych planach, żeby całość zabrzmiała bardziej bogato. Dużo przydechu, co dodaje tajemniczości. Kiedy pierwszy raz właczyłem ten album zastanawiałem się parę godzin gdzie ja już coś podobnego słyszałem. Aż dotarło do mnie, że tę samą wokalną technikę lubił na wcześniejszych płytach Riverside wykorzystywać Mariusz Duda. A jak prezentuje się oprawa muzyczna?
    Siłą rzeczy motywy melodyczne są krótsze, mniej rozlewne. Bardziej wyeksponowano beat. Podobnie jak w przypadku Bezsenności Anioła kooperacja państwa Mierzyńskich przywodzi na myśl różne new age'owe wynalazki pokroju Enigmy czy Delerium – z tym, że broń Boże nie jest to nawiązanie świadome. Ot, przypadkowa zbieżność brzmień. Bo na dobrą sprawę Ładna dla Nieba... ma brzmienie swoiste – tak brzmią tylko państwo Mierzyńscy i tylko na tym krążku. Oni na to wpadli i zaprezentowali światu. A jakieś podobieństwa zawsze się znajdą. Cieszy zróżnicowanie utworów - kilkanaście kompozycji opartych na jednym, choćby i nowym patencie, zlałoby się w jedną całość. A tymczasem już na początek dostajemy jawny hołd dla wiadomej kapeli -utwór Budzi się serce z uśpienia zaczyna się biciem serca przechodzącym we wiodący beat. Hołd to nieprzypadkowy -przypomnijmy, że państwo Mierzyńscy maczali palce w obchodach 40-lecia wydania "Ciemnej strony Księżyca" w olsztyńskim planetarium. Druga w kolejności Siostra złotego fletu kusi orientalizmami, Aksamitna rozmowa zagubionych dusz oparta jest na przestrzennym brzmieniu syntezatorów, którego nie powstydziłby się i Dave Brock. Party dzikiego ogrodu ze swoim bukolicznym nastrojem mogłoby znaleźć się na dawniejszej płycie Mierzyńskiego - In The Garden Of A Rainy King. Pan Andrzej ma chyba w głowie zakodowany jakiś związek między wyobrażeniem ogrodu a takim, a nie innym brzmieniem. Od połowy albumu swoisty scat pani Elżbiety zostaje dopełniony pojedynczymi, mocno odjechanymi zdaniami. Efekt - ciekawy. Przeplatanie zdań Twoja głowa chora. i A ja nie śpię nadal w Miasto trzaska drzwiami mi osobiście przywodzi na myśl próbę autodiagnozy osoby obłąkanej. Trochę się tu państwo Mierzyńscy oddalają od swojego programowego optymizmu. Gęste, zawiesiste Resetuję myśli i strachy wyszydzam jest po prostu świetne - to chyba najlepszy utwór na płycie, ale trochę żal, że tryle pani Elżbiety nie rozwijają się w jakąś dłuższą wokalną melodię - byłoby jeszcze ciekawiej. W Tańczę w sukni za wszystko odnajduję refleksy innego albumu Andymiana - Lords And Paupers, echa muzyki dawnej przefiltrowanej przez wrażliwość współczesnego elektronika. A na koniec wreszcie odchodzimy od surrealizmu dzięki lapidarnej, ale uniwersalnej prawdzie: Raz, dwa trzy, upadam i wstaję od nowa. Czego sobie i Wam drodzy Czytelnicy życzę. Autorom nie, bo ta płyta nie świadczy bynajmniej o upadku. Forma państwa Mierzyńskich zdecydowanie zwyżkuje!. Dokooptowanie już ładne parę lat temu wokalu małżonki poszerzyło możliwości Andrzeja Mierzyńskiego. Miło patrzeć jak wymyśla siebie na nowo.

    Atlantis – Journey To The Abyss Of Time

    Druga część kolejnego dwupłytowego wydawnictwa Andrzeja Mierzyńskiego. Po zabawach z wokalem na Ładnej dla Nieba, wrednej dla Piekla pora na płytę instrumentalną. Wokal Elżbiety Mierzyńskiej pojawia się tu w kilku miejscach, ale tym razem na zasadzie dodatkowej barwy. Rządzą syntezatory Andymiana. Jak każdy album olsztyńskiego elektronika, także i ten opowiada konkretną historię. Tym razem jest to legenda o zatopionym lądzie - utraconym na zawsze raju na Ziemi (jeśli wierzyć dialogom platońskim). Mierzyński wyciągnął z szuflady szkice utworów, nad którymi pracował niemal dekadę wcześniej. Odkurzył, dokończył i co się objawia naszym uszom? Objawia się ni mniej ni więcej, tylko najbardziej olśniewająca instrumentalna płyta Andymiana. Mierzyński nigdy nie stronił od efektownych, podniosłych melodii - te na Atlantis... są jakby bardziej efektowne i jest tu ich jakby więcej. Jak dla mnie, osobnika wychowanego na rocku, który na elektroniczne poletko zagląda od przypadku do przypadku, jest to najłatwiejszy w odbiorze krążek olsztynianina. Od razu zagnieżdża się w głowie, nie wymaga jakiejś głębszej analizy żeby go polubić. Cały jego urok od razu rzuca się w uszy. Co bynajmniej nie oznacza, że jest jakoś przesadnie prosty - jest przystępny, ot co. Wyróżniające się fragmenty?
    Uroczysty Anthem, końcowa część suity Antiquity – Artifacts Of The Past z syrenim śpiewem Elżbiety Mierzyńskiej (porwanie się na tak długą, wieloczęściową kompozycję to nowość w twórczości Andymiana), hipnotyczne Atlantis - The Perfect World, delikatne Lullaby Of The Setting Sun (tym razem pani Mierzyńska dyskretnie nuci), kojąca Journey To The Abbyss Of Time - jest tego trochę! Ale pozostałe utwory też nie są muzyczną watą. To kawał klasycznej elektroniki na świetnym poziomie. Jak każde poprzednie dzieło Andymiana, także i to podnosi na duchu, poprawia nastrój. Wycieczki w mroczne rejony? - to nie z Mierzyńskim. On jest piewcą radości, optymizmu, a jeśli pojawia się u niego nutka zadumy, to jest to zaduma pogodna. Taki to już z pana Andrzeja muzyczny idealista. Opowiedział nam swoją wersję mitu o doskonałym państwie - o czymś, czego nigdy nie osiągniemy, ale do czego warto dążyć. Kolejna udana wyprawa w nieznane z Andymianem za mną. Nie raz jeszcze wpadnę z nim na Atlantydę, bo warto. To krążek dający wytchnienie, ale nie usypiający umysłu słuchacza. Chyba najciekawsze instrumentalne dzieło Mierzyńskiego obok Scarecrow - The Passion Of Survival. Kto nie lubi popeliny, a ceni szczery, nawet jeśli nie do końca pasujący do naszych cynicznych czasów idealizm - niechaj słucha!

    Paweł Tryba (Progrock)

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 2CD


    42,44 zł
  • Andymian | Bezsenność anioła - Spirit Escape from Civilization

    Andymian | Bezsenność anioła - Spirit Escape from Civilization


    Po kilku latach wspólnego grania musiało się tak stać. Połączenie małżeńskich pasji zaowocowało wydaniem płyty. Poetyckie zapędy Eli znalazły tu swoje większe spełnienie. Przy obróbce materiału wykorzystano wiele technik uatrakcyjnienia wokalizy. Andrzej zrobił dobrą robotę: tam gdzie przydatny był pogłos, tam dodał echo, tam gdzie uznał za stosowne - nastąpiło zwielokrotnienie głosu, a jak zdecydował że atrakcyjne będzie powtórzenie, tak się dzieje. Zaśpiewy Eli swobodnie krążą po całym przestrzennym spectrum. W efektem końcowym, ludzki głos na tej płytce jest równoprawnym instrumentem a elektroniczne akcesoria w harmonii uzupełniają kobiecą ekspresję. Wyraźnie słychać że nagrania powstały z potrzeby serca i czuć tu radość tworzenia. Nawet w chwilach, gdy Ela śpiewa o poważnych rzeczach ("życie jest jak szkło") - czyni to lekko, z pogodą ducha, którą u nich obojga tak lubię. Zresztą, optymizm i inne pozytywne klimaty jak motto, przewijają się przez całą płytę. Moją uwagę przyciąga czwarta kompozycja Dzień który mnie prowadzi. Doskonała oprawa instrumentalna. Podoba mi pewność z jaką grana jest linia melodyczna, odpowiednio wylansowana ta piosenka mogłaby się stać radiowym przebojem. Zabawy z formą trwają dalej, poezja bardziej zaangażowana a tekst niekiedy (np. w Nie zabijaj mnie Panie mój) można nazwać formą modlitwy. W miarę upływu czasu jest coraz ciekawiej. Kolejność utworów nie jest przypadkowa, bowiem większa warstwa melancholii czyni kompozycje bardziej osobistymi. Kapitalne jest nagranie dziewiąte Tęczowy motyl gdzie Ela, niczym kilkuletnia dziewczynka biegająca po polanie śpiewa sobie "la la la". Bardzo mi to przypadło do gustu. W przypadku wartościowych nagrań jest tak że przy każdym odsłuchaniu coś innego zachwyca. Ta zasada sprawdza się również na tej płycie. Oczywiście ile prawdy jest w twierdzeniu że Ela widziała anioła i szorowała z nim gwiazdy, nie sposób stwierdzić i nie należy nawet tego dociekać. Wystarczy dodać że te uduchowione muzyczno wokalne pomysły wzniosły się na wysoki pułap poetyckiej elegancji i niepospolitego szyku dźwięków. Podporządkowanie instrumentalnych ambicji wyeksponowaniu możliwości ludzkiej krtani nie przyniosło szkody całemu zamierzeniu. Ela, mająca swój mały kącik na niektórych wcześniejszych wydawnictwach męża, tu wreszcie pokaźnie rozwinęła skrzydła. Gratuluję pomysłu i zgrabnej realizacji.

    Damian "DiKey" Koczkodon www.elmuzyka.za.pl


    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 2CD


    42,44 zł
  • Andymian | The Lords and the Paupers

    Andymian | The Lords and the Paupers

    Super cena

    Płyta jest oznaczona numerem piątym w dyskografii tego regularnie nagrywającego muzyka. Kolejne koncept albumy wyraźnie wskazują na to, że mamy do czynienia z twórcą który bardzo dobrze wie co chce przekazać słuchaczom i umie to robić. Mimo nikłego zainteresowania tym gatunkiem w naszym kraju, Andrzej Mierzyński konsekwentnie dostarcza nowych porcji swoich muzycznych pomysłów. Zwraca uwagę ze smakiem wyprodukowana okładka i przejrzysta zawartość dwujęzycznej wkładki. Równie znakomita jest kondycja techniczna nagrań. Brzmią one czysto, wyraźnie i bardzo przestrzennie. Taka dbałość o szczegóły czyni przyjemnym kontakt z produktem i dostarcza pozytywnych estetycznych wrażeń. Poszczególne utwory to zazwyczaj optymistyczne kompozycje snujące leniwie swoją opowieść w elektroniczno-progresywnych klimatach. Słychać też czasami w pojawiających się sekwencjach nawiązania do popularnej starej niemieckiej elektroniki (utwór 5: Lament) ale u Andymiana te zapętlone zestawy powtarzających się dźwięków nie stanowią same w sobie powodu do powstawania szybszych emocji. Są bardziej rdzeniem na tle którego artysta opowiada swoje średniowieczne historie przy pomocy nienatrętnych solówek. Muzyka ta, podobnie jak nagrania progresywnego rocka, które lubi Andrzej, pełna jest barokowych ozdobników i ornamentów. Jednak jest to dalej zdecydowania muzyka elektroniczna.
    Ciekawe, że znakomita większość muzyki jaką tu słyszmy mimo egzystencjalnych, czasami dość dramatycznych tytułów utworów ma charakter pogodny. Autor nie straszy nas spektakularnymi efektami. Dźwięki należą najczęściej do kategorii tych „przyjaznych dla ucha”. Zaduma nad dawnymi czasami i melancholia słyszana tu i ówdzie,  jest pretekstem do generowania nastroju przyjacielskiej pogawędki przy kominku. Wynika to zapewne z pogody ducha cechującej artystę. Swoje pozytywne nastawienie do świata umiejętnie przekuwa na język muzyki zarażając słuchacza optymizmem. Takie widzę główne przesłanie tej muzyki, a kto się z tym nie zgadza może wyzwać mnie na pojedynek mieczy .. słowa ;).

    Damian "DiKey" Koczkodon www.elmuzyka.za.pl

     

    Pomysł albumu narodził się w 2006 roku podczas drugiej edycji festiwalu "EPM", który odbywał się na zamku. Gdy grałem koncert - patrząc na zamkowe mury - pomyślałem przez chwilę o tym, jak brzmiała by muzyka grana na syntezatorach w tamtych czasach, gdy zamek tętnił życiem. To podsunęło mi pomysł nagrania koncept albumu zabarwionego lekko dworskimi, czasem barokowymi klimatami. Oczywiście do muzyki dworskiej podszedłem z dużym dystansem. Szukałem fabuły i pomyślałem, że jest coś, co łączy tamte czasy z dzisiejszymi. Otóż świat zawsze dzielił się i dzielić będzie na biednych i bogatych, głupich i mądrych, głodnych i sytych, uczciwych i oszustów, Lordów i Nędzników. Czyż np. dawnych stosów, na których palono niewinnych ludzi nie zastąpiły współczesne stosy internetowe, gdzie anonimowo pomawia się i szkaluje innych? A czy dawnych inkwizytorów nie zastąpili współcześni donosiciele? itd. Muzyka jest aluzją do tych obłąkanych czasów - dawnych i obecnych.

    press info

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    28,86 zł
  • Andymian | In the Garden of the Rainy King

    Andymian | In the Garden of the Rainy King

    Super cena

    Pod pseudonimem Andymian występuje Andrzej Mierzyński, kompozytor, multiinstrumentalista i wykonawca pochodzący z Olsztyna. Sugestywny, poetycki tytuł krążka podobno nie celowo kojarzy się z Ogrodem Króla Świtu Marka Bilińskiego; prezentowany tutaj materiał ma jednak momentami sporo wspólnego z koncepcyjną wyobraźnią wspomnianego artysty, szczególnie jeśli wsłuchać się w swobodnie „swingujące” solówki oraz brzmienia świadczące o inspiracji muzyką Jean-Michela Jarre'a. Świetny concept-album na zamglone, deszczowe poranki, przynoszący całe spektrum omszałych, elpopowych odcieni zieleni. Wspomniałem o pewnych analogiach między muzyką Andymiana a twórczością Bilińskiego, podczas słuchania płyty można też mieć skojarzenia z bardziej "pejzażową" częścią dyskografii Mikołaja Hertla. Brzmieniu całości nie zaszkodziłaby odrobina przestrzenniejszych basów, niemniej jednak kompozycje bronią się skutecznie po prostu ze względu na melodykę, formę i sposób rozwijania nastroju. Nastroje kojarzące się z elpopem i new-age raz po raz ewoluują w stronę pogodnej, lekkiej elektroniki sekwencyjnej, mniej więcej w stylu Tangerine Dream schyłku lat osiemdziesiątych - dobra wiadomość dla "ortodoksyjniejszych" miłośników muzyki elektronicznej. Tak czy inaczej, warto sięgnąć po In the Garden of the Rainy King dla samej przyjemności obcowania z tonami, które z miejsca porywają Słuchacza w baśniowy świat, z każdym krokiem okazujący się być innym niż ten, w którym żyjemy na co dzień.

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    28,86 zł
  • Andymian | Scarecrow, Passion of Survival

    Andymian | Scarecrow, Passion of Survival

    Super cena
    Scarecrow… to concept-album olsztyńskiego muzyka i producenta Andrzeja Mierzyńskiego, działającego pod pseudonimem Andymian. Na krążku znajdziemy muzykę inspirowaną plenerowym spektaklem teatru Między Innymi, stworzoną w roku 2006 i (w skróconej formie) towarzyszącą teatrowi już na kilku festiwalach. Tytułowy alegoryczny Strach Na Wróble może uosabiać każdego z nas - bohater zmaga się dzielnie z najrozmaitszymi przeszkodami losu, ale cała historia otrzymuje szczęśliwe zakończenie. Album trwa prawie godzinę, co z pewnością ucieszy miłośników długich sekwencyjnych form: nie brak tutaj ponad 10-minutowych utworów, stanowiących popis wizualizacyjnie sugestywnej, wielowątkowej muzyki elektronicznej kojarzącej się głównie z filmowymi impresjami Tangerine Dream połowy lat osiemdziesiątych. Oczywiście także miniatury zasługują na uwagę, jak choćby króciutki utwór drugi, naładowany dysonansowymi warstwami akordowymi, przywołując klimat rodem z Quichotte Tangerine Dream. Słychać, iż muzykowi i kompozytorowi w jednej osobie nie brakuje specyficznego poczucia humoru oraz swobody w operowaniu środkami wyrazu - niewątpliwie warto prześledzić losy Stracha Na Wróble i parokrotnie dać się zaskoczyć zwrotom muzycznej akcji...

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    28,86 zł