Napisz do nas
   


Kategorie


S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2196 wydawnictw w ofercie
1721 dostępnych natychmiast
33648 próbek utworów
2258 recenzji płyt
24653 zrealizowanych zamówień
4652 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

DIGIPACK 6-STRON

(106 albumów)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • JDan Project | Childhood Nature

    JDan Project | Childhood Nature

    Nowość Bestseller Super cena
    Płyta Childhood Nature, to jak sama nazwa mówi, opowieść o dzieciństwie, jego wzlotach i upadkach, aurze beztroskich zabaw, ale również wewnętrznych przeżyciach pełnego wyobraźni młodego człowieka. Tyle o warstwie ideologicznej albumu artysty ukrywającego się pod pseudnimem JDan, czyli Jarosława Danielskiego. A co w kwestii tkanki dźwiękowej? To muzyka niezwykle dojrzała, opowiedziana z polotem i niezamykająca się w wąskich szufladkach poszczególnych stylów klasycznej muzyki elektronicznej. Słyszalny jest nieustanny progres kompozytorski i warsztatowy, ten ostatni zwłaszcza jeśli idzie o realizację nagrania. Dualizm dzieciństwo-dorosłość zaprezentowany w bardzo przekonujący sposób. Faworyt do el-przeboju to utwór Decisions. Rekomendacja!

    P.R.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    35,00 zł
  • Steve Roach | Return to Dreamtime

    Steve Roach | Return to Dreamtime

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 2CD


    86,04 zł
  • Klaus Schulze | Miditerranean Pads

    Klaus Schulze | Miditerranean Pads

    Swoistą introdukcją do niniejszej płyty był już do pewnego stopnia album En=Trance (1987) - Klaus Schulze przedstawił tam kunsztowne wielogłosowe kompozycje o nieco bardziej "zamkniętym", "podziemnym" charakterze niż na wcześniejszych płytach. Do tych brzmień nawiązuje w warstwie melodyczno-aranżacyjnej płyta Miditerranean Pads, pojawia się tu jednak przede wszystkim nowy element: stosowane z wielkim wyczuciem i niezrównaną fantazją sample. Muzyka proponowana na niniejszym albumie otworzyła furtkę brzmieniom wypełniającym kolejne płyty: Beyond Recall, Royal Festival Hall, The Dome Event, jednak najpełniej i najdoskonalej brzmi chyba właśnie ta produkcja z 1990 roku. Pierwszy utwór, Decent Changes, nosi tytuł adekwatny do zawartości: niektórzy miłośnicy typowo schulzeańskiej muzyki mogli na pewno dziwić się, że Miditerranean Pads jest dziełem tego samego artysty, który stworzył albumy Timewind, Dune czy nawet Dreams. Uważne wsłuchanie się pozwala jednak wytropić wyznaczniki typowego, niepodrabialnego, schulzeańskiego stylu: wyrafinowane aranżacje, potężnie grzmiące ostinata (przyprawione już inaczej niż na starszych płytach, ale skomponowane z taką samą swadą), płynne modulacje brzmieniowe i przeskoki tonacyjne... Muzyka wrze i kipi niebywałą energią, a rozparcelowanie kompozycji na niezliczoną ilość motywów, wtrąceń, ornamentów i podjęć tematu w ogóle nie zaciemnia jej przemyślanego przebiegu. Nadal jest to muzyka tworzona intuicyjnie, otwierająca przed słuchaczem niedopowiedziane, czekające na uzupełnienie struktury, ale jednocześnie brzmi tak, jakby każdy najulotniejszy nawet ton pojawiał się na określonym miejscu z niewiarygodną, matematyczną precyzją. Koniecznie trzeba wspomnieć o fragmencie wykwitającym ze skomplikowanych struktur tej kompozycji mniej więcej w połowie jej trwania: długie, przejmujące plamy instrumentów klawiszowych wybrzmiewają rozimprowizowanymi ornamentami, prowadzącymi do kolejnego wylania posępnych, klawiszowych fal. Ten moment najsilniej kojarzy się z dawniejszymi kompozycjami i pozwala mieć pewność, iż Klaus Schulze w najmniejszym stopniu nie stracił swej muzycznej wrażliwości.
    Kompozycja tytułowa to spokojna, rozświetlana ponurymi brązami i żółcieniami odległych świateł czarna toń, po której rozchodzą się kręgi żeńskiej wokalizy skontrastowane ze swobodnymi ornamentami fortepianowymi. Ten utwór robi wystarczające wrażenie nawet w pięciominutowej odsłonie prezentowanej na składance 2001, cóż dopiero powiedzieć o pełnym formacie tej impresji. Co do nastroju, utworowi temu najbliżej chyba do zamyślonej, onirycznej kompozycji Dresden Three z dwupłytowego albumu Dresden Performance. W charakterze ciekawostki dodać można, iż partię wokalną wykonuje Elfi Schulze, żona artysty.
    Płytę wieńczy 25-minutowa dynamiczna suita Percussion Planante. Wyjątkowo atrakcyjnie brzmi tutaj masywne klawiszowe tło, wyjątkowo udanie brzmią akcenty fortepianowe kładzione z pasją i żarliwością. Intrygują fragmenty, w których wszelkie instrumenty klawiszowe usuwają się w cień, pozostawiając światła reflektorów skierowane tylko na melanż brzmień perkusyjnych. Słychać bez wątpienia, iż nie jest to już taki sam Klaus Schulze co niegdyś... ale pod względem wrażliwości, siły wyrazu i swoistej malarskości jest to nadal TEN sam Klaus Schulze...

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    62,97 zł
  • Blindmachine, Drom66, JDan Project, Friends | Sequential Friends

    Blindmachine, Drom66, JDan Project, Friends | Sequential Friends

    Bestseller Super cena
    Podwarszawski label Generator.pl szykuje muzyczną ucztę dla fanów klasycznego sekwencyjnego grania, garściami czerpiącego ze stylu ukształtowanego w latach 70-tych ubiegłego wieku u naszych zachodnich sąsiadów. Szkoła berlińska zdominowała najnowszą propozycję el-muzycznego kwintetu pod dowództwem Blindmachine, który w różnych konfiguracjach wypełnia kompozycjami cały krążek. Słyszymy tu więc jego kooperacje z syntezatorzystami ukrywającymi się pod pseudonimami Drom66, JDan Project, Asuntar (który nagrywał już wcześniej dla Generatora) oraz zdolnym gitarzystą o pseudonimie Katod. Muzyka oszczędna, hipnotyczna, wprowadzająca w świat zadumy i tajemnicy, czyli wszystko to, co stanowi o sukcesie tego mocno już leciwego gatunku. Jak widać, wciąż ma on liczne grono wielbicieli nie tylko wśród samych kompozytorów, ale także wydawców i najważniejszych w tym gronie - słuchaczy. Album zawiera pięć kompozycji z otwierającą ponad 20-minutową suitą Do you remember Berlin? błyskawicznie wprowadzajacą w świat wcześniejszych dokonań grupy Tangerine Dream i Klausa Schulze. Tytuły kolejnych utworów również nawiązują do klasyków gatunku, które fan sekwencyjnych pejzaży z pewnością sam rozszyfruje. Wydaje się, że szkoła berlińska ma w sobie coś z nieśmiertelności, która jeszcze przez wiele lat zapewni stały dopływ ciekawych wydawnictw. Takich jak płyta Sequential Friends.

    P.R.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    35,00 zł
  • Tangerine Dream | Quantum Gate, Quantum Key

    Tangerine Dream | Quantum Gate, Quantum Key

    Quantum Gate jest 152 albumem Tangerine Dream. Wydawałoby się że te nagrania nigdy nie ujrzą światła dziennego, ze względu na śmierć ich twórcy. Jednak wbrew przeciwnościom losu, reszta grupy w osobach Thorstena Quaesheninga, Ulricha Schnaussa i Hoshiko Yamane, postanowiła je dokończyć, podszlifować i wreszcie wydać. Punktem wyjścia dla tego albumu, była dla Edgara Froese fizyka kwantowa i filozofia. Tajemnice Wszechświata, ich wzajemne oddziaływanie i przenikanie. Czasoprzestrzeń, inne wymiary i miejsce człowieka w tym kosmicznym porządku. Ów koncepcyjny tygiel, przełożył się też na dosyć eklektyczną całość. Zatem "stary/nowy" Tangerine Dream dryfuje poprzez psychodeliczne odloty, ambientalne pejzaże, sekwencyjne pętle i rockowe zadziory. Faktem jest że ten album powstawał aż 3 lata, okładkę do niego zaprojektowała wdowa po liderze, Bianca Forese- Acquaye. Pełna kontrastów płyta utkana z przedziwności otaczającego Nas wszechświata.

    R.M.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 2CD


    49,92 zł
  • Polaris | Desert Run

    Polaris | Desert Run

    Bestseller Super cena
    Tytuły utworów wskazują na concept album na temat pustyni, ale szczęśliwie muzyka nie zawiera żadnych natrętnych pobrzdękiwań sitar, beczenia wielbłądów ani zaśpiewów muezinów. Zawartość tego albumu to relaksująca, rytmiczna elektronika w duchu szkoły berlińskiej. Nastrój który wywołuje to raczej uczucie beztroskiego lotu nad pustynią niż walki z jej piaskami. W żadnym razie nie jest to też płyta przygotowana metodą "włączę sekwencer i poplumkam coś przez kwadrans". Zawiera wiele sekwencji, tak, ale także znacznie więcej. Zawsze kiedy wydaje się że już wiadomo co kryje się w kolejnej minucie, Polaris lekko obraca swój muzyczny kalejdoskop, a dotychczasowe elementy tworzą nową dźwiękową układankę.
    Desert Run to dzieło oryginalne, i nie zawiera ukłonów stylistycznych w stronę dużych nazwisk sceny el. Jeśli jednak ktoś nie zna jeszcze muzyki Polarisa, i potrzebuje odniesienia żeby umiejscowić ten album na znanej sobie mapie, po dłuższym zastanowieniu wskazałbym dokonania duetu Emmens & Heij (którzy tworzą w stylu mocno przypominającym radość obecną w Oasis) a nawet Redshift (mroczne ciężkie pasaże Derweze i Hastings CutOff). Tak, ta płyta to już ta liga.
    Fata Morgana (13:16) zaczyna się potężnymi padami, do których szybko dołączają wielopiętrowe sekwencje i delikatna perkusja. Na wysokości 2:20 nagle rozlewa się przyjemne uczucie, jak pierwszy łyk ulubionej whisky: tak, to klasyczny Polaris, wszystkie znajome elementy są już na miejscu, doskonale zrównoważone. Usiądź wygodnie i smakuj! Przy 4:20 wzbija się w niebo piękna solówka, i już wiadomo że ta płyta nudy nie będzie zawierać. Utwór rozwija się dalej masą sekwencji, spadających niczym deszcz z chóralnych padów które dalej suną niczym ciężkie chmury nad horyzontem. Bliżej końca uszu słuchacza dobiega delikatny smak melotronu. Cały utwór jest przesiąknięty swoistą głębią, wrażeniem które było obecne już na albumie Way Out, że słuchacz stopniowo dostrzega kolejne warstwy dźwiękowego pejzażu, to jak wpatrywanie się w okryte mgłą górskie łańcuchy w jesienny wieczór, gdy co i raz na krawędzi widzenia pojawia się kolejne odległe pasmo. Ta muzyka jest czymś więcej niż sumą swoich elementów. Mam 6 poprzednich albumów Polarisa, ale wygląda na to że ten kawałek będzie moim ulubionym z nich wszystkich.
    Po takim otwarciu, co czeka nas dalej?
    Derweze (9:34) to nazwa miejsca w Turkmenistanie gdzie w rozległym kraterze gaz ziemny płonie nieprzerwanie od 1971, zapewniając spektakl każdej nocy. Utwór zaczyna się mrocznie, ale szybko pojawia się niespieszny rytm, a progresja akordów od 7:30 w górę wywołuje zadowolone kiwanie głową, zwłaszcza gdy pojawia się krótkie solo na melotronowym flecie.
    Kolejna odsłona to Dunes (11:40), która zaczyna się tłustym brzmieniem z nanizanym solo. Szybko dochodzi bas i zapętlone bębny, i wkrótce utwór płynie swoim tempem, gdzie sekwencje ustępują miejsca brawurowym solówkom. Polaris w refleksyjnym nastroju; dobra rzecz.
    Hastings CutOff (9:50) to znowu surowy początek, wręcz industrialny i kanciasty, chropawy, jednak wkrótce złagodzony nastrojowymi padami. A potem w środku nagle trafia się fantastyczna zmiana nastroju na iście kosmiczny, gdzie wyłania się sekwencja jak z TB303, z początku stłumiona i niepozorna, lecz starzy kwasiarze wiedzą że nie po to 303 zbudowano… i rzeczywiście po chwili krótkiej jak zapał do diety zaczyna się rzetelne męczenie kanarka, sekwencja cudnie bulgocze i skrzeczy, i tak trwa ta kosmiczna podróż aż do ukrytego w echach finału. Doskonały, zaskakujący, dualny utwór.
    I na koniec Oasis (8:12), gdzie do początkowych jasnych akordów dołączają jedna po drugiej szybkie, skrzące się w słońcu sekwencje, a całość zostaje doprawiona kolejnym sprawnym solo. Po chwili wytchnienia sekwencje atakują ponownie około 5:20, i to jest jeden z najlepszych fragmentów albumu. Cały ten utwór jest przestrzenny, jasny i atmosferyczny, jeden z tych co nie powinien się nigdy kończyć. Doskonała koda całej płyty.

    Michał Żelazowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    35,00 zł
  • Bas Broekhuis, Detlef Keller, Mario Schonwalder | Repelen Revisited

    Bas Broekhuis, Detlef Keller, Mario Schonwalder | Repelen Revisited

    Bas Broekhuis, Detlef Keller, Mario Schönwälder to prekursorzy tzw. nowej szkoły berlińskiej. Do nagrania płyty zaprosili również dwójkę przyjaciół - Raughi'ego Eberta i Thomasa Kagermanna. Album jest zapisem wybranych utworów z serii koncertów w Dorfkirche Repelen w Niemczech, które miały miejsce w roku 2011 i 2016. Obok obok klasycznych sekwencyjnych pejzaży pojawia się tu gitara elektryczna i skrzypce. Piękny, poetycki album, do czego od dawna przyzwyczaili nas ci zasłużeni artyści.

    P.R.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    73,89 zł
  • Robert Rich | The Biode

    Robert Rich | The Biode

    Robert Rich to mistrz muzycznego eksperymentu, ambientowych teł, poszukiwania brzmień dziwnych i niebanalnych. Muzyka wybitnie dla koneserów gatunku, którzy czerpią przyjemność z kontemplacji tajemniczych sonicznych przestrzeni. Wymaga ona skupienia, oderwania się od codziennych spraw i pośpiechu. W zamian artysta prowadzi nas w świat swojej bezkresnej wyobraźni. Godne polecenia!

    P.R.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    63,57 zł
  • Robert Kanaan | Echoes

    Robert Kanaan | Echoes

    Super cena
    Pojedynczy czysty dźwięk jest jak początek. Dodając kolejny, podejmujemy rozmowę. Echoes to poszukiwanie czystej, pierwotnej wartości dźwięku. Czystość i harmonia jest tu równie ważna, co przestrzeń i cisza.
    Kiedy fortepian i syntezatory spotykają się ze skrzypcami, powstaje harmonia przeciwieństw, równowaga napięć. W takiej konstrukcji każda nuta jest ważna, a klarowność pozostaje największą wartością. Tematem Echoes są dalekie światy, lądy odległe w czasie i przestrzeni, w których czystość i harmonia była wartością immanentną.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    27,16 zł
  • Przemysław Rudź | Master Of Own Fate

    Przemysław Rudź | Master Of Own Fate

    Bestseller Super cena
    Po niezykle ciepło przyjętym albumie 3C, poświęconym Trójmiastu, nagranym z tuzami rodzimej el-sceny - Krzysztofem Dudą i Robertem Kanaanem, Przemysław Rudź wraca z nowym solowym dziełem zatytułowanym Master Of Own Fate. Panem własnego losu jest nie tylko sam kompozytor, ale także ci, którym płyta jest dedykowana - ludzie morza. Ich ciężka i niebezpieczna praca, pełna codziennych wyzwań i niepewności zawinięcia do docelowego portu, jest jakby kontynuacją trójmiejskiego wątku, wszak nasze piękne portowe Gdańsk i Gdynia dla wielu takimi portami się stały. W warstwie muzycznej jest to klasyczny już Rudź z jego poszukiwaniami wspólnego mianownika dla elektroniki i rocka progresywnego, tym razem w energicznym, a miejscami wręcz patetycznym wydaniu. Tytułowa suita, wielowątkowa i epicka, nawiązuje do podobnie rozbudowanych formalnie dzieł Rudzia, w których jak w lustrze obijają się jego fascynacja muzyką nieszablonową, oryginalną i wymagająca od słuchacza poddania się w całości kompozytorskiej narracji. W zamian otrzymujemy bilet do eksploracji fantastycznych światów, gdzie analogowe brzmienia, syntezatorowe pasaże, pastelowe krajobrazy i ekspresyjne solowe popisy składają się na kolejną ważną cegiełkę budującą gmach polskiej szkoły klasycznej muzyki elektronicznej. Gorąca rekomendacja!

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    35,00 zł