Napisz do nas
   


Kategorie


S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2196 wydawnictw w ofercie
1721 dostępnych natychmiast
33648 próbek utworów
2258 recenzji płyt
24653 zrealizowanych zamówień
4652 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

Klaus Schulze

(105 albumów)

Klaus Schulze w 1969 roku wraz z Edgarem Froese i Konradem Schnitzlerem brał udział w założeniu awangardowej grupy Tangerine Dream, która po zmianach personalnych stała się najsłynniejszą grupą w swym gatunku. Wkrótce po nagraniu pierwszego albumu Klaus Schulze opuszcza Tangerine Dream by stać się współzałożycielem innej legendarnej grupy progresywnego rocka Ash Ra Tempel, którą również opuszcza. Odtąd tworzy jako solista. Mimo bardzo intensywnej pracy w studio i licznych koncertów, Klaus Schulze znalazł czas na gościnne występy i nagrania z wieloma muzykami W swych poszukiwaniach otarł się o takie gatunki jak jazz-rock, progresywny pop, techno, new age, world music oraz awangardowe błazeństwa. Wyróżnikiem stylu Klausa Schulze są wibrujące, aczkolwiek stonowane sekwencje rytmów, kaskady nakładających się na siebie i imitujących się nawzajem linii melodycznych, nastroje zmieniające się od relaksującego skupienia do katatonicznego transu. Klaus Schulze często do nagrania swych albumów zaprasza innych muzyków, rozszerzając tym samych instrumentarium o instrumenty akustyczne (wiolonczelę, skrzypce, gitarę lub flet) oraz o wokalizy. Klaus Schulze żyje i tworzy w Berlinie.

sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Klaus Schulze | Cocooning

    Klaus Schulze | Cocooning

    Nowość
    Ta płyta jest utrzymana w podobnym nastroju spokojnego zadumania, co tom drugi, "Timbres of Ice". Głębokie, rewelacyjnie zmieszane na schulzeańskiej palecie dźwięki otwierają cały album, otwierając drogę wspaniałej impresji snutej przez oniryczną, miękką gitarę klasyczną. Później na główny plan wkrada się wiolonczela, przykrywana przez rozpościerające się wszędzie syntezatorowe płaszczyzny przywołujące od razu skojarzenia z introdukcją do tomu 3., "Another Green Mile". Oczywiście nie zabraknie miejsca dla wokalizy "narratora", przewodnika po całym wydawnictwie. Na wysokości połowy płyty ustabilizuje się jeden motyw przewodni, który będzie poddawany wariacjom i transformacjom brzmieniowym oraz tonalnym już do samego końca krążka. Jako główny aktor pojawi się nawet zaskakująca nieco gitara o barwie podobnej jak w kompozycji "Flexible" ("Dreams", 1986) - potem temat podjęty zostanie znów przez instrumenty klawiszowe, aż na placu pozostanie tylko samotna, wijąca się w różnych kierunkach improwizacja pozbawiona tła (takim rozwiązaniem wielokrotnie kończono suity zdobiące kolejne tomy serii "TDSOTM"). Nie trzeba dodawać, że słuchacz przez tyle minut oscylacji wokół miękkiego, kojącego tematu w ogóle nie odczuje znużenia…
    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    62,97 zł
  • Wahnfried | Time Actor (2LP)

    Wahnfried | Time Actor (2LP)

    Nowość
    Pod pseudonimem scenicznym Richard Wahnfried legenda sceny elektronicznej, Klaus Schulze działał w latach 1979-1997. W tym czasie nagrał i wydał 7 albumów, może nie kanonicznych dla stylu, ale mimo wszystko znakomitych. Wydany oryginalnie przez wytwórnię artysty, Innovative Comminication, album Time Actor to debiut Wahnfrieda. Nagrywając ten materiał Schulze nie czuł się bynajmniej osamotniony w studiu, lecz towarzyszyła mu śmietanka wybornych artystów. Głosu, jak zwykle, użyczył niezawodny Arthur Brown, na instrumentach elektronicznych Schulze'a wspomagał Vincent Crane. Dodatkowo ten skład uzupełnili dwaj starzy przyjaciele: Wolfgang Tiepold na wiolonczeli i Michael Schrieve na perkusji. Powstało siedem niezwykle hipnotycznych kompozycji, będących sumą doświadczeń między transem, eksperymentem, new age i elektroniką. Dla Klausa Schulze to niejako nowy początek i poletko do nowych eksperymentów. To zarazem swoista platforma do transplantacji nowych idei, które miały się rozwijać na starym gruncie. Również współpracownicy zaprezentowali się nieco inaczej, przede wszystkim Arthur Brown śpiewa tu naturalnym głosem, uciekając od krzyku czy demonicznych melodeklamacji jakie prezentował np. na płycie Dune. Wtapia się w tą transową atmosferę tych kompozycji. Znakomicie wypadł też sam Schulze, mimo iż ten materiał budował na fundamentach szkoły berlińskiej, muzyka z tej płyty wychodzi poza jej obręb. Kolejne albumy przyniosły rozwinięcie tych idei. Znakomity początek i masa radości dla fanów artysty.

    R. M.

    Dostępność: Chwilowo brak | nośnik: 2LP


    133,44 zł
  • Klaus Schulze (Wahnfried) | Trance 4 Motion

    Klaus Schulze (Wahnfried) | Trance 4 Motion

    Nowość
    Utwory zaaranżowane są bardzo precyzyjnie i wieloplanowo, rozwiązania harmoniczne i brzmieniowe są śmiałe i oryginalne. Znalazło się tu miejsce dla niepokojącej, zamglonej, intrygującej melodycznie suity przypominającej nastrojem trzecią część kompozycji Phantom Heart Brother z trzeciego tomu cyklu The Dark Side Of The Moog; nie zabrakło głębokiego basu, nostalgicznych melotronowych ech, ciągnących się dwudźwięków niczym z płyty Dig It... Ostatni zaś utwór zawiera partię wokalną kojarzącą się istotnie raczej z dokonaniami sygnowanymi

    Wahnfried

    niż z "piosenkami" z solowych wcześniejszych płyt

    Klausa Schulze

    .

    I. W.

    Dostępność: Chwilowo brak | nośnik: 1CD


    62,97 zł
  • Klaus Schulze | Miditerranean Pads

    Klaus Schulze | Miditerranean Pads

    Swoistą introdukcją do niniejszej płyty był już do pewnego stopnia album En=Trance (1987) - Klaus Schulze przedstawił tam kunsztowne wielogłosowe kompozycje o nieco bardziej "zamkniętym", "podziemnym" charakterze niż na wcześniejszych płytach. Do tych brzmień nawiązuje w warstwie melodyczno-aranżacyjnej płyta Miditerranean Pads, pojawia się tu jednak przede wszystkim nowy element: stosowane z wielkim wyczuciem i niezrównaną fantazją sample. Muzyka proponowana na niniejszym albumie otworzyła furtkę brzmieniom wypełniającym kolejne płyty: Beyond Recall, Royal Festival Hall, The Dome Event, jednak najpełniej i najdoskonalej brzmi chyba właśnie ta produkcja z 1990 roku. Pierwszy utwór, Decent Changes, nosi tytuł adekwatny do zawartości: niektórzy miłośnicy typowo schulzeańskiej muzyki mogli na pewno dziwić się, że Miditerranean Pads jest dziełem tego samego artysty, który stworzył albumy Timewind, Dune czy nawet Dreams. Uważne wsłuchanie się pozwala jednak wytropić wyznaczniki typowego, niepodrabialnego, schulzeańskiego stylu: wyrafinowane aranżacje, potężnie grzmiące ostinata (przyprawione już inaczej niż na starszych płytach, ale skomponowane z taką samą swadą), płynne modulacje brzmieniowe i przeskoki tonacyjne... Muzyka wrze i kipi niebywałą energią, a rozparcelowanie kompozycji na niezliczoną ilość motywów, wtrąceń, ornamentów i podjęć tematu w ogóle nie zaciemnia jej przemyślanego przebiegu. Nadal jest to muzyka tworzona intuicyjnie, otwierająca przed słuchaczem niedopowiedziane, czekające na uzupełnienie struktury, ale jednocześnie brzmi tak, jakby każdy najulotniejszy nawet ton pojawiał się na określonym miejscu z niewiarygodną, matematyczną precyzją. Koniecznie trzeba wspomnieć o fragmencie wykwitającym ze skomplikowanych struktur tej kompozycji mniej więcej w połowie jej trwania: długie, przejmujące plamy instrumentów klawiszowych wybrzmiewają rozimprowizowanymi ornamentami, prowadzącymi do kolejnego wylania posępnych, klawiszowych fal. Ten moment najsilniej kojarzy się z dawniejszymi kompozycjami i pozwala mieć pewność, iż Klaus Schulze w najmniejszym stopniu nie stracił swej muzycznej wrażliwości.
    Kompozycja tytułowa to spokojna, rozświetlana ponurymi brązami i żółcieniami odległych świateł czarna toń, po której rozchodzą się kręgi żeńskiej wokalizy skontrastowane ze swobodnymi ornamentami fortepianowymi. Ten utwór robi wystarczające wrażenie nawet w pięciominutowej odsłonie prezentowanej na składance 2001, cóż dopiero powiedzieć o pełnym formacie tej impresji. Co do nastroju, utworowi temu najbliżej chyba do zamyślonej, onirycznej kompozycji Dresden Three z dwupłytowego albumu Dresden Performance. W charakterze ciekawostki dodać można, iż partię wokalną wykonuje Elfi Schulze, żona artysty.
    Płytę wieńczy 25-minutowa dynamiczna suita Percussion Planante. Wyjątkowo atrakcyjnie brzmi tutaj masywne klawiszowe tło, wyjątkowo udanie brzmią akcenty fortepianowe kładzione z pasją i żarliwością. Intrygują fragmenty, w których wszelkie instrumenty klawiszowe usuwają się w cień, pozostawiając światła reflektorów skierowane tylko na melanż brzmień perkusyjnych. Słychać bez wątpienia, iż nie jest to już taki sam Klaus Schulze co niegdyś... ale pod względem wrażliwości, siły wyrazu i swoistej malarskości jest to nadal TEN sam Klaus Schulze...

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    62,97 zł
  • Klaus Schulze | La Vie Electronique 1.2 (2LP)

    Klaus Schulze | La Vie Electronique 1.2 (2LP)

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 2LP


    149,43 zł
  • Klaus Schulze | Silhouettes (2LP+CD)

    Klaus Schulze | Silhouettes (2LP+CD)

    Na ten album czekało całe środowisko fanów i twórców klasycznej muzki elektronicznej. Klaus Schulze, niczym feniks z popiołów, powrócił w swoim starym i dobrym stylu. Ponad pięć kwadransów premierowego materiału, zatytułowanego Silhouettes, nawiązuje do znanych wszyskim artystycznych "sylwetek" kompozytora, będących miksem pełnej przestrzeni spokojnej pejzażowej kontemplacji, miejscami ustępującej sekwencyjnym pulsacjom. Płyta wybitnie klimatyczna, ale przeznaczona raczej dla wiernych i osłuchanych z muzyką Mistrza. Co ciekawe, pomimo ostatnich poważnych zawirowań zdrowotnych, nie wyczuwa się w niej próby podsumowania własnego dorobku, choć, jak wiemy, działalność koncertową Klaus Schulze już zakończył. Może to oznaczać, że kompozytor nie powiedział swojego ostatniego słowa, trzyma się wciąż dobrze, a nas, wielbicieli jego talentu, wystawia na próbę cierpliwości w oczekiwaniu na kolejny studyjny album.

    P.R.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 2LP+CD


    117,73 zł
  • Klaus Schulze | Silhouettes

    Klaus Schulze | Silhouettes

    Na ten album czekało całe środowisko fanów i twórców klasycznej muzki elektronicznej. Klaus Schulze, niczym feniks z popiołów, powrócił w swoim starym i dobrym stylu. Ponad pięć kwadransów premierowego materiału, zatytułowanego Silhouettes, nawiązuje do znanych wszyskim artystycznych "sylwetek" kompozytora, będących miksem pełnej przestrzeni spokojnej pejzażowej kontemplacji, miejscami ustępującej sekwencyjnym pulsacjom. Płyta wybitnie klimatyczna, ale przeznaczona raczej dla wiernych i osłuchanych z muzyką Mistrza. Co ciekawe, pomimo ostatnich poważnych zawirowań zdrowotnych, nie wyczuwa się w niej próby podsumowania własnego dorobku, choć, jak wiemy, działalność koncertową Klaus Schulze już zakończył. Może to oznaczać, że kompozytor nie powiedział swojego ostatniego słowa, trzyma się wciąż dobrze, a nas, wielbicieli jego talentu, wystawia na próbę cierpliwości w oczekiwaniu na kolejny studyjny album.

    P.R.

    Dostępność: Chwilowo brak | nośnik: 1CD


    53,39 zł
  • Klaus Schulze | Electronic Music Legend (book)

    Klaus Schulze | Electronic Music Legend (book)

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: książka


    145,67 zł
  • Wahnfried | Trance Appeal

    Wahnfried | Trance Appeal

    To z pewnością jedna z najbardziej "podskórnych" wypowiedzi Richarda Wahnfrieda - rytmy kiełkują tutaj powoli, niespiesznie, nie wypuszczając naraz zbyt wielu odnóg; pierwszoplanowe dźwięki ostrożnie i podejrzliwie skanując otoczenie, i tak wyłapując przez oddalone peryskopy coraz to inne, głośne, znienacka wyrastające w polu widzenia sample. Doprawdy trudno lepiej mi opisać rzeczywistość szkicowaną szczególnie w drugiej impresji na albumie, Bizarre, ale podobny nastrój dominuje z grubsza na całej płycie. Utworu Rubbish raczej nie powstydziłby się Aphex Twin: tło znów jest podejrzliwe, minimalistyczne, zachowawcze, tymczasem na pierwszym planie dochodzi do ekspresywnego bombardowania muzycznej przestrzeni beatami i rozregulowanymi stukotami. Pojawia się tutaj ponadto jedna z najbardziej przejmujących melodii albumu, przyniesiona przez podmuchy egzotycznego aerofonu. Angel Heart jest pierwszym utworem, w którym do głosu dochodzi tak esencjonalne dla KS mżące sekwencjonowanie, tutaj otrzymuje ono jednak zaskakujący, nowoczesny posmak laptopowego IDM przy skręconych do minimum głośności beatach. So What? stanowi kolejną wyprawę w rejony ulubione przez Aphex Twina, a jednocześnie nie zabrakło tutaj miejsca na atmosferę wyczarowaną przez Klausa Schulze na albumie En=Trance. Kolejne utwory w imponujący sposób balansują na granicy eksperymentalnych kompozycji i prowokujących tonicznych szkiców, nie przestając przy tym tchnąć atmosferą dość jednak typową dla Schulzego. A Chilly Fiesta to z kolei porcja głębokich basów i smutnie zamyślonych improwizacji utrzymanych w humorze przepełniającym Le Moulin de Daudet. Psychedelic Clubbing, jeden z najlepszych utworów w zestawie, ma wiele wspólnego z motorycznymi partiami A Saucerful of Ambience (TDSOTM II, wraz z P. Namlookiem). Le Sleep des Animaux to schulzeański przyczynek do skradającego się click-ambientu... a bonusowy utwór Marooned to trzynastominutowy melanż "zdekodowanych" na harmoniczny język muzycznych skarg typowych dla Esoteric Goody oraz posępnych wyiskrzeń nieco w stylu pierwszego Oxygene Jean-Michel Jarre'a. Prawdopodobnie jedna z najmniej przystępnych, za to najbardziej fascynujących pozycji opublikowanych pod pseudonimem Richarda Wahnfrieda.

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    62,97 zł
  • Klaus Schulze | La Vie Electronique 1.1 (2LP)

    Klaus Schulze | La Vie Electronique 1.1 (2LP)

    Spełniło się marzenie zagorzałych fanów Klausa Schulze, którzy w odpowiednim czasie nie zdołali zaopatrzyć się w 50-płytowy box Ultimate Edition, zawierający nieprzebrane mnóstwo nagrań studyjnych i koncertowych, niepublikowanych na żadnym "regularnym" wydawnictwie artysty. Utwory przypominane są w kolejności chronologicznej, tak więc przyjdzie jeszcze trochę poczekać na pamiętne Narren des Schicksals albo Picasso geht spazieren, za to w obrębie pierwszego digipacku La Vie Electronique otrzymujemy naprawdę sporą porcję nagrań zrealizowanych w okresie 1970-1972, zatem czasie bezprecedensowych eksperymentów Klausa Schulze z organami elektronowymi i preparowaną orkiestrą. Atmosfera tych nagrań bliska jest naturalnie klimatowi posępnych, zagadkowych płyt Irrlicht i Cyborg, choć chyba jeszcze więcej tutaj abstrakcji i bezkompromisowości. Główną atrakcją zestawu jest naturalnie monumentalna, 64-minutowa suita Die Kunst, hundert Jahre alt zu werden, pełna rozedrganych, eterycznych brzmień zderzanych z ponurymi, grzechotliwymi wyładowaniami generatorowo-perkusyjnymi na dalszym planie. Ponadczasowe arcydzieło ambitnej muzyki medytacyjnej. Słychać przede wszystkim, jak ciekawie ewoluowały brzmienia i nastrojowe wątki, przeplatane z coraz to nowymi dźwiękowymi płaszczyznami: uważny Słuchacz spostrzeże, iż pewne epizody - raczej atmosferyczne, aniżeli ściśle "melodyczne" - pojawiające się w Die Kunst... rozpracowywane były także w otwartych, intuicyjnych pejzażach Traumraum, Dynamo albo Cyborgs Traum. Krótkie etiudy dedykowane odpowiednio Brianowi Eno i Terry'emu Rileyowi rzeczywiście znakomicie dopasowują się do formuły wypracowanej przez obu artystów: pierwszy utwór to amorficzne, organowe obłoki, zwiastujące nadejście ambientu, druga impresja to charakterystycznie nerwowe interludium utkane z kopiowanych i wklejanych w nieskończoność w tło drobnych motywów, atrakcyjnie przetwarzanych elektronicznie. Szalenie też podobać się może niesamowite, deszczowe Les Jockeys camoufles, czyli ni mniej ni więcej tylko rytmiczny szkicownik do późniejszej kompozycji Way of Changes z lp. Blackdance: mamy tu to samo tempo i opracowanie, brak jednak jeszcze smętnych, pływających organów; kto wie, czy abstrakcyjne poszumy i poświsty osamotnione na tle tętniącej uparcie perkusji nie robią skądinąd jeszcze większego wrażenia, niż utwór, który z tej etiudy wyewoluował... Nie można nie znać tych nagrań, nawet jeśli nie jest to dla niektórych odbiorców muzyka, której - zwłaszcza w tej porcji - słuchałby codziennie. Niby nie są to jeszcze dzieła na miarę Moondawn czy X, niemniej jednak piszący te słowa uważa, iż najbardziej "zakręconym", niesamowitym etapem w twórczości Klausa Schulze była właśnie era trwająca mniej więcej od Irrlicht po Blackdance...

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 2LP


    152,14 zł