Napisz do nas
   


Kategorie


S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2196 wydawnictw w ofercie
1721 dostępnych natychmiast
33648 próbek utworów
2258 recenzji płyt
24653 zrealizowanych zamówień
4652 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

Konrad Kucz

(9 albumów)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Konrad Kucz, Robert Rasz, Mateusz Kwiatkowski | Lutoslavia

    Konrad Kucz, Robert Rasz, Mateusz Kwiatkowski | Lutoslavia

    Super cena
    Trio PRENTY stworzyło projekt inspirowany językiem muzycznym Witolda Lutosławskiego. LUTOSLAVIA to wypadkowa kilku gatunków muzyki: współczesnej, improwizowanej, jazzu, rocka i awangardy. Żywiołowość oraz ekspresyjność wiolonczeli i perkusji zestawiono z monumentalnością i powagą elektroniki, której brzmienia w większości zostały akustycznie wygenerowane przez muzyków zespołu. Projekt zrealizowany został w stałym składzie: Konrad Kucz (symulator orkiestrowy EAST/WEST), Robert Rasz (perkusja, instrumenty perkusyjne) i Mateusz Kwiatkowski (wiolonczela).

    press info

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    30,00 zł
  • Konrad Kucz | Waltornium

    Konrad Kucz | Waltornium

    Super cena
    Waltornium to kontynuacja serii płyt z moją autorską muzyką inspirowaną snami z dzieciństwa. To poszukiwanie ich atmosfery, nieprawdopodobnego spokoju i bezpieczeństwa. Obszarem formalnym pozostaje klasyczny Eno'wski ambient. Jego Discreet Music stał się paradygmatem dla większości tej muzyki. Osadzone w estetyce Barokowej muzyki klasycznej, Waltornium zrealizowane zostało na akustycznych brzmieniach wirtualnych programu EAST/WEST, LOGIC AUDIO.

    press info

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    30,00 zł
  • Konrad Kucz, Klake | Kucz & Klake

    Konrad Kucz, Klake | Kucz & Klake

    Super cena
    Bezpośrednią inspiracją powstania płyty, były krótkie ok. minutowe formy Bartka Klake Ujazdowskiego. Ich trafna prostota nasunęła Konradowi Kuczowi, dokonania swego rodzaju mixu tych motywów. W ten sposób powstały piosenki w standardowej konstrukcji zwrotki i refrenu. Konrad, jako producent zaingerował aranżacyjnie dogrywając min. instrumenty akustyczne, dodał też kilka swoich piosenek. Ta niemal trzy letnia – burzliwa praca osiągnęła w końcu upragnioną formę i barwę. W nagraniach udział wzięli, na perkusji Robert Rasz (znany m.in.: z współpracy z Melą Koteluk, Gabą Kulką czy projektem Prenty), na gitarach Tomasz "Serek" Krawczyk (m.in.: Zakopower, Mela Koteluk) i na basie Kornel Jasiński (m.in.: Rykarda Parasol, Mela Koteluk). Partię wiolonczeli wykonał Mateusz Kwiatkowski. Nad całością czuwał Marcin Bociński, który odpowiada także za brzmienie płyty.

    press info

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    30,00 zł
  • Konrad Kucz | Sleepy Music

    Konrad Kucz | Sleepy Music

    Super cena
    Suita Sleepy Music to projekt Konrada Kucza, który jak większość jego produkcji, ze względu na duże spektrum stylistyczno-wyrazowe, jest trudny do sklasyfikowania w obrębie jednego muzycznego gatunku.
    Zrealizowany został przy użyciu programu EAST/WEST String&Choir Virtual Instruments, z wykorzystaniem partii wiolonczelowych nagranych przez Mateusza Kwiatkowskiego – współautora utworu Rustles. Proces miksowania i modyfikowania nagranych ścieżek z zastosowaniem programu Logic Studio, dał trudną do określenia strukturę barw, umiejscawiając projekt w obrębie estetyki Feldmanowskiego minimalizmu. Widoczne są również inspiracje i odniesienia do muzyki klasycznej – utwór Mozartimento jest rodzajem wariacji na temat kilku "sennych" taktów z Divertimenta KV 247 Mozarta. Całość, podobnie jak poprzednie produkcje Konrada Kucza, utrzymana jest w łagodnych "sleepy" nastrojach.

    press info

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    30,00 zł
  • Konrad Kucz, Jakub Jakowicz | The four Seasons

    Konrad Kucz, Jakub Jakowicz | The four Seasons

    Super cena
    The four Seasons to kilkuczęściowa forma symfoniczna duetu Kucz/Jakowicz. Tym razem Kucz – tuza polskiej elektroniki – zaprosił do współpracy wybitnego polskiego skrzypka młodego pokolenia – Kubę Jakowicza, prymariusza Lutosławski Quartet.
    Płyta jest eksperymentem niedającym się jednoznacznie określić gatunkowo. Znajdziemy tu odwołania do tradycji muzyki współczesnej XX wieku z Henrykiem Mikołajem Góreckim na czele, jak i reminiscencje muzyki klasycznej i echa minimalizmu. Pozornie odległe gatunki znajdują wspólny mianownik, balansując między dysonansem a słodkim, niby hollywoodzkim brzmieniem skrzypiec.

    press info

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    30,00 zł
  • Konrad Kucz | Air

    Konrad Kucz | Air

    Bestseller Super cena
    Konrad Kucz swego czasu zarzekał się, że trudno mu będzie wrócić do szkoły berlińskiej jako gatunku mocno już wyeksploatowanego formalnie, brzmieniowo i ideologicznie. Wrócił. Nie jest to jednak płyta jakich setki, czy nawet tysiące, co roku opuszczających domowe studia twórców, którzy zestawiając ze sobą byle sekwencję, prosty rytm i partię solową mają nadzieję trafić do panteonu gatunku. Żeby tak się stało potrzeba talentu (co oczywiste), ale także ciężkiej pracy i cierpliwości. Te cechy w stosownym czasie nadają artyście rozpoznawalności, charakterystycznego brzmienia, które przyciąga słuchaczy i cieszy krytyków. Kucz przez lata spędzone przy klawiaturach i sekwencerach wypracował swój niepowtarzalny styl, który najnowszą płytą wydaną pod auspicjami labelu Generator.pl, utwierdza go na pozycji jednego z czołowych kompozytorów i wykonawców klasycznej muzyki elektronicznej naszych czasów. Płyta pełna przestrzeni, wyczuwalnego wszechobecnego powietrza (stąd tytuł), patetycznych mellotronów w różnych kombinacjach brzmieniowych i oczywiście analogowych tłustych sekwencji, kunsztownie modulowanych filtrami. Muzyka wybitnie ilustracyjna, skłaniająca do wieczornej refleksji, najlepiej w domowym zaciszu z perspektywy wygodnego fotela. Polska muzyka elektroniczna wzbogaciła się o kolejny eksportowy album, który zadowoli każdego melomana.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    35,00 zł
  • Konrad Kucz, Mateusz Kwiatkowski, Robert Rasz | Prenty

    Konrad Kucz, Mateusz Kwiatkowski, Robert Rasz | Prenty

    Super cena
    Spontaniczna sesja zainicjowana przez Konrada Kucza w industrialnej scenerii pustych Żyrardowskich hal produkcyjnych. To zetknięcie trzech gatunków muzyki industrialu, muzyki współczesnej i ambient. W nagraniu udział wzięli pekusista Robert Rasz, Konrad Kucz i wiolonczelista klasyczny Mateusz Kwiatkowski.
    Kondrad Kucz - Absolwent wydziału grafiki warszawskiej ASP. Od ponad dwudziestu lat związany z muzyczną sceną ambient. Działa w różnych środowiskach co sprawia że trudno jednoznacznie sprecyzować obszar jego działalności. Współtworca klubowego Futra, członek industrialnej grupy Nemezis, współautor projektu Kucz/Kulka. Przyznaje sie do inspiracji twórcami takimi jak Brian Eno, Arvo Part, Górecki, Morton Feldman. Z grupą Nemezis zrealizował eksperymentalny projekt z wykorzystaniem muzyki Pawła Mykietyna.
    Robert Rasz - Absolwent Akademii Muzycznej w Katowicach. Współpracuje z wieloma zespołami, m.in.: Emergency, Raalya, Zimpel/Traczyk/Rasz Trio, oraz muzykami: Mela Koteluk, Aram Shelton, Mikolaj Trzaska, Rykarda Parasol, Rostislav Hus, Marian Friedl, Jim Baker, Ksawery Wójciński. Laureat indywidualnego wyróżnienia festiwalu Jazz Juniors 2002.
    Mateusz Kwiatkowski - Wiolonczelista i kompozytor, absolwent Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie, Konserwatorium Muzycznego w Maastricht, Akademii Muzycznej w Hanoverze i Europejskiej Akademii Muzyki Kameralnej. Jako solista i kameralista występował w większości krajów europejskich, biorąc udział w festiwalach takich, jak Kunstdagen Wittem, Braunschweig Classic, Gosslar Musicfest, Festiwal 4 Kultur w Łodzi, Festiwal Muzyki Improwizowanej w Maastricht.

    press info

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    30,00 zł
  • Konrad Kucz | Railroad paths

    Konrad Kucz | Railroad paths

    Bestseller Super cena
    Jedna z najbardziej szanowanych osobistości w polskiej elektronice, przypomina o sobie nowym albumem. Railroad Paths można odbierać jako podkład muzyczny do długiej jazdy pociągiem. A stacjami na tej trasie są długie kompozycje ujawniające fascynacje

    Kucza

    artystami Szkoły Berlińskiej (

    Schulze

    ,

    Tangerine Dream

    ), jak i syntetycznym brzmieniem

    Kraftwerk

    .

    Kucz

    buduje utwory osnute wokół sekwencerowych pulsacji jak i w końcówce albumu odwołuje się do electro-popu. Daje do blisko godzinę niezwykle hipnotycznej i urokliwej muzyki, w sam raz na dalekie wojaże.

    Robert Moczydłowski



    Zawiodą się Ci którzy spodziewali się nowego materiału spod rąk

    Konrada Kucza

    . Railroad Paths bowiem to zmodyfikowane Tracks, które miały premierę na Festiwalu Ambient 2005 w Gorlicach. O Konradzie - Konrad: Od samego początku tj. od 1987r. kiedy faktycznie zacząłem na poważnie zajmować się komponowaniem, ambicją moją było znaleźć swoją artystyczną odrębność. Już wówczas reagowałem na zalewający media chłam muzyczny, wtórny i snobistyczny. Uznałem że każda z inspirujących mnie postaci muzyki elektronicznej tkwiła pośrednio bądź bezpośrednio w dziełach swoich klasyków.

    Schulze

    w Wagnerze, Ligetim, Orfie,

    Vangelis

    - folk grecki,

    Oldfield

    - szkocki itp. Do dziś uważam folklor za moje główne źródło inspiracji. Dlatego uwielbiam Kilara, Szymanowskiego, Chopina i młodsze pokolenie współczesnych kompozytorów; Szymański, Mykietyn. Obecnie główną inspiracją muzyczną jest estoński kompozytor muzyki współczesnej Arvo Part, który łączy muzykę średniowiecza ze współczesną. Kocham nadal

    Briana Eno

    . Ze współczesnych

    Roysskop

    . Nadal namiętnie słucham zespołów rocka progresywnego z przełomu lat 60/70. W życiu prywatnym uprawiam sztukę.
    Rozwijając to co Konrad podaje: owe sporo muzyki dla TV to m.in. dla WOT-u do programu "Wierze Wątpię, Szukam", PR1 i 2 TVP - cykl programów Znaki - "Być księdzem dzisiaj", "Wstyd", "Genetyka", "Apokalipsa", "Czy religia jest sprawą prywatną?", CANAL+ jingle, MINIMAX, oprawy muzycznie filmów dokumentalnych, sztuk teatralnych ("Bezprizorni", "Złodziejki Chleba" Natalii Korynckiej – Gruz) a także muzyka filmowa (serial Codzienna 2/3). Najbardziej poza środowiskiem kojarzony jest z formacją

    Futro

    powstałą w 1999 roku przy współudziale Wojciecha Appela i Katarzyny "Noviki" Nowickiej (ich jedyna płyta była nominowana do europejskiej nagrody MTV AWARDS i krajowych FRYDERYKÓW). Od lat stara się promować elektroniczną formę sztuki muzycznej, którą określa jako minimal ambient. Ambient z domieszką nowoczesnych wpływów to rzeczywiście jego ukochane dziecko o czym dobitnie świadczy cykl Vita Contemplativa często odnoszący się do bardzo surowych, ascetycznych brzmień. Ale w błędzie są ci którzy sądzą, że

    Kucz

    schował się w tej szufladce gdyż nie potrafi tworzyć nic innego. Otóż elektronika opiera się w dużej mierze na tym co już było (np. NBS) a to dla

    Kucza

    , artysty wciąż poszukującego, jako wtórne jest nie do przyjęcia - "Interesuje mnie oryginalność, o którą dzisiaj coraz trudniej (wszak wszystko już wymyślono). Moja muzyka ewoluowała przez różne etapy inspiracji od muzyki gregoriańskiej po Polski transowy folk." Ale czasami przełamuje swój wewnętrzny opór i wtedy znać jego klasę i kunszt bowiem ten chociażby album stworzony jako swoisty odprysk od głównego nurtu działalności elektryzuje formą i treścią.
    Sam artysta o niej mówi: "Tracks to właściwie taka odskocznia, margines, taki kaprys wbrew moim wewnętrznym przekonaniom. Taka podświadoma potrzeba. Obecność na scenie klubowej spowodowała że miałem dość udawania że jestem przedstawicielem jedynie nowoczesnego nurtu w muzyce czyli clubbingu. Swego czasu odbyłem taką rozmowę z

    Polarisem

    na temat jego płyty Moo'n'Sequences. Wyraziłem dezaprobatę wobec drogi jaką obrał, czyli podążanie dawno odkrytymi ścieżkami. Ale oto nagle moja obecność na forum wymogła podświadomie potrzebę skomponowania czegoś tylko dla forumowiczów, czegoś co nie będzie zbyt wytężać ich gustów a jedynie spełnię ich oczekiwania (mowa o liście dyskusyjnej moo). Nie wiem czy mi się to udało, ale okazało się że też się świetnie bawiłem. W sumie te 18 lat temu sam zaczynałem od takiej muzyki. Wykorzystałem na płycie wszystkie brzęczące urządzenia, głównie radziecką ELEKTRONIKĘ EM25 i KORGI MS 10 i 20. Ale jest tam także CASIO PT25, MICROKORG VOCODER, oryginalny sekwencer KORGa a także fenomenalny włoski SIEL OPERA 6 dający piękne ciepłe brzmienia. Sporo natrudziłem się wgrywając wiecznie psujący się włoski ELKA CONCORDE 602 którego używał na swych pierwszych płytach

    J.M.Jarre

    ."
    A skąd pomysł na Railroad Paths?

    Kucz

    odpowiada: "Historia tej płyty przedstawia się następująco. Ziemowit Poniatowski zadzwonił do mnie z propozycją wydania Tracks oficjalnie. Zastrzegł jednak, że nie odpowiada mu forma krótkich nagrań. Zaproponował aby ten materiał posklejać i rozbudować. Tak też zrobiłem. A nie jest to prosty zabieg. Nie co dzień ma się okazję być wydanym oficjalnie a nie w formie CD'ra... Tracks zresztą sprzedał się zaledwie w kilku egzemplarzach. Niewielu tą płytę zna. Z tego też powodu uznałem ją jako coś nie do końca skończonego. Poprawiłem jakoś i dodałem projekty które grałem na Elektronicznym Woodstocku".
    Path 1 już prezentuje walory tej muzyki. Delikatne minimalistyczne "plumkanie" splecione z brzmieniem analogu kojarzącym się z Ricochet part 2 grupy

    Tangerine Dream

    z tym że owa fujarkowa imitacja jest dużo bardziej soczysta i wspaniale buduje nostalgiczno zadumany nastrój. Ta pojedyncza barwa snuje się leniwie czarując słuchacza aż do pojawienia się okrążających słuchacza brzmień przypominających wirowanie dźwięku gdzie od 4.45 przechodzimy ku zaskoczeniu w świat kreowany w tzw. okresie japońskim przez

    Kitaro

    ! Nieziemskie ozdobniki, charakterystyczny zwokoderowany chórek, lejący się dźwięk to składniki idealnie wpasowujące się w stylistykę Japończyka. Ta bardzo wciągająca kosmiczna sekwencja ma niepowtarzalną hipnotyzującą pełną rozmachu naturę gdzie stonowane rozmazy dźwięków zniewalają odbiorcę. Jeśli ktoś chciałby muzyką opisać nirwanę - niech sięgnie po tę kompozycję. Jedynie zakończenie bardziej przypomina psychodeliczne odnośniki do szkoły berlińskiej. Path 2. Minimalistyczno mistycznie rozpoczęta powoli przechodzi w taki rodzaj "berlina" jaki osobiście lubię. Sam nie wiem czy to tylko zasługa instrumentów wykorzystanych w tym nagraniu? Na pewno nie.

    Kucz

    po prostu wie jak je inteligentnie wykorzystać aby wskrzesić ducha lat świetności znakomicie imitując charakter muzyki elektronicznej z lat 70-tych. Nie trzeba sięgać po np.

    Redshift

    by nacieszyć "starą nową" muzyką NBS.
    Path 3. Świstający dźwięk wprowadza nas w sekwencję ozdobioną tak, że rzeczywiście pasuje do tytułu płyty przypominając ruch lokomocyjny, pędzącej trakcji parowej. Oszczędna, prawie ascetyczna forma ale wciągająca oprawa i wpadamy w wpleciony w niego Track 05 Najbardziej dynamiczny i żywy, podparty sekcją rytmiczną wpada w ucho ( najbardziej pamiętam z występu w Kruszwicy 2005) i zaskakuje długą sekwencją zabawy vocoderem. Zdecydowanie najbardziej sekwenserowy utwór.
    Path 5 unosi nas na głębię obszarów wyobraźni. Jeśli lubisz jak dźwięk zniewala cię, powoduje że wyciszasz się i relaksujesz wpadając w trans, czujesz jak muzyka powoduje na ciele gęsią skórkę, wchłania Ciebie w swój wykreowany świat to wzorcowy przykład jak to uczynić.
    Tytułowe kolejowe ścieżki wiodą nasz umysł w zróżnicowane światy fantazji czarując swym pięknem każdego kto potrafi docenić estetykę tej muzyki. Ta próba wskrzeszenia analogowych brzmień (artysta wykorzystał wszystkie dostępne mu takie instrumenty), swoisty sentymentalny powrót do dawnych inspiracji eksploduje niesamowitym potencjałem jaki w sobie ona kumuluje. Swoboda z jaką generuje taką muzyczną podróż, to jak smacznie miksuje wszelkie związane z tym nurtem ingrediencje poraża.

    Dariusz Długołecki



    Pogodny arpeggiowy motyw otwierający płytę przyciszonym głosem może skojarzyć się - być może to sugestia tytułu Railroad Paths - z introdukcją do Europa Endlos z Trans Europa Express grupy

    Kraftwerk

    . Wkrótce na elektronicznych meandrach kładzie się głos prowadzącego instrumentu, a nastrój dość szybko przechodzi w nieco bardziej ponury i deszczowy. Zza okien pociągu Słuchacz przygląda się pociemniałemu krajobrazowi, w którym często widać znajome kształty (wypunktowywane melodyjnym ostinatem), innym razem wszystko rozpływa się w abstrakcyjny obraz (podkreślony amuzycznymi pulsacjami w szóstej minucie impresji). Z drugą częścią suity przyspieszamy tempo podróży, jednocześnie pogoda wydaje się pogarszać, jest jeszcze ciemniej, a w poruszającym finale utworu czekamy na zapomnianym skrzyżowaniu torów na zmianę, która nieuchronnie musi nadejść - póki co jednak, towarzyszy nam szara, osowiała pieśń "melotronowych chórów", robiąca podobnie duże wrażenie jak Silent Sorrow in Empty Boats

    Genesis

    . Spodziewana zmiana nadciąga wraz z żelazistym ostinatem trzeciej impresji, w które wpleciona zostaje oddalona, atrakcyjna elektroniczna "koloratura" w wysokim rejestrze. Jeszcze przed czwartą minutą na scenę wkracza ścieżka perkusyjna, a w oddalonych elektronicznych wirach dochodzi do kilku przeładunków i przerejestrowań akordowych tonacji. W podróży zaczyna nam ponadto towarzyszyć vocoderowa melorecytacja. "Tor 4" to najdłuższa impresja w zestawie, jednocześnie zaś swoistego rodzaju zwrotny punkt tego koncepcyjnego albumu: w trakcie trwania utworu rozpoznamy atrakcyjną polifoniczną sekwencję z poprzedniej impresji, tym razem jednak docieramy do niej z innej strony i przy innej pogodzie... Finałowy utwór najwięcej ma wspólnego z początkami "Szkoły Berlińskiej", przynosząc fantastycznie oniryczne pejzaże, bazujące na nieregularnych akordach, mające w nastroju coś z Mysterious Semblance at the Strand of Nightmares

    Tangerine Dream

    . Pod koniec kompozycji wprowadzi nas w trans ścieżka rytmiczna utkana z przetworzonego stukotu kół pociągowych, a ostatnie dwie minuty zwiastują koniec podróży w deszczu i odważniejsze promienie słońca. Wieńczące album Robotic Missions to idealny utwór do wykrojenia na promujący całość singel: krótka, rytmiczna impresja przepełniona perkusyjnymi poświstami i warkotami, vocoderową partią wokalną, stereofonicznym fazowaniem metalicznych sekwencji - wreszcie, pojawia się tu najbardziej z całego albumu wpadająca w ucho konstelacja melodyczna, bardzo miła dla ucha fanów wspominanej na początku

    Kraftwerk

    . Znakomita płyta, po medytacyjnej i wyciszonej Vita Contemplativa Litania ukazanie zorientowanego na rytmiczne sekwencyjne struktury oblicza

    Konrada Kucza

    .

    Igor Wróblewski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    24,00 zł
  • Konrad Kucz | Vita contemplativa - litania

    Konrad Kucz | Vita contemplativa - litania

    Bestseller Super cena

    Konrad Kucz to postać nietuzinkowa na rynku polskiej elektroniki. Niegdyś członek grupy Futro, teraz udziela się w projekcie Nemezis. To jednak nie przeszkadza mu w realizacji własnych muzycznych wizji. Trwająca blisko godzinę płyta Litania, to pełne ukrytych znaczeń dzieło, odnoszące się do muzyki sakralnej. Za pomocą elektroniki, Kucz maluje nieskończenie piękne, majestatyczne przestrzenie. Sampluje chóry benedyktynów z Tyńca, co i raz zerkając w kierunku chrześcijańskiej muzyki liturgicznej. Przy tym stara się wywołać atmosferę powagi i skupienia. To coś na kształt muzycznej modlitwy, w której Kucz stara się oddać stan ducha, pogrążonego w żarliwej wręcz modlitewnej ekstazie. W ten sposób niczym estoński mistyk muzyki poważnej, Arvo Pärt, sam Kucz zgłębia meandry duchowości przynosząc istne ukojenie na niespokojne czasy. Warto!




    Cudowna płyta mili Państwo! Konrad Kucz nie tylko powraca w wielkim stylu, popełniając najlepszy zbiór dźwięków własnego chowu jaki miałem okazję słyszeć, ale także stanowi debiut wydawniczy Generatora, dotychczas doskonałego dystrybutora klasycznej maści elektroniki i nie tylko. Nie będę wnikał która i czego jest to część - to nie ma znaczenia w konfrontacji umysłu z muzyką piękną, poważną, a jednocześnie nie hermetyczną, odizolowaną od rzeczywistości. Konrad Kucz to stara szkoła syntezatorów, ta która winna kojarzyć się z Schulze, Froese, itd. Latamy zatem wgłąb duszy i umysłu, pozwalamy przenikać się falami kosmicznych ambientów, a pięknu i podniosłości przyspieszać krążenie krwi. Ale, ale - nie tak do końca. Kucz nikogo nie stara się imitować, nie wysyła w kosmos żadnych rakiet, lecz umieszcza swoją muzykę wraz z jej obrazotwórczą energią w pustym kościele, w którym roznoszą się kantaty kleryków biorących udział w nabożeństwach wewnętrznych, nie dla ludu. Panuje zatem niezwykłe skupienie, pokora, a jednocześnie wytężona praca membrany chłonącej jak gąbka przekaz wizualno-myślowo-dźwiękowy niczym katolicki rytuał z udziałem halcjonu. To pewnie siła sugestii, ale jest w tej muzyce coś niezwykle kojarzącego się z modlitwą, z przenoszeniem umysłu i serca w w inną przestrzeń, gdzie Stwórca przemawia do duszy nie korzystając ze słów. Niezwykły jest koloryt zgromadzonych tu nagrań, chociaż ich nazewnictwo i numeracja mogą sugerować jednostajność i monotonię. Klasyczność środków nie stoi także w sprzeczności z atrakcyjnością albumu, który brzmi świeżo i w pewien szalony sposób oryginalnie, niecodziennie, na nowo czarując urokami keyboardu bez liter i cyfr. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby taka właśnie muzyka rozbrzmiewała w kościołach podczas nabożeństw - więcej jest w niej dialogu z absolutem niż w trakcie jakiejkolwiek mszy. Gorąco zachęcam wszystkich ateistów.




    Podniosłe, przydymione akordy wypełniają całą ledwo oświetloną przestrzeń: majestatyczna elektroniczna zaduma to nastrój, w który Konrad Kucz umiejętnie wprowadza Słuchacza już pierwszymi dźwiękami swej niezwykłej, zamyślonej, wręcz intymnej płyty. Piękne alternacje patetycznych, ale nie przesadzonych akordów, zaaranżowane na elektroniczne organy oraz chóry nie pozostawiają wątpliwości, iż dzieło Kucza to poruszające, sekwencyjne Stabat Mater na miarę XXI wieku. Gdyby chcieć jakoś przybliżyć tę muzykę stylistycznie, można by pokusić się o stwierdzenie: Henryk Mikołaj Górecki spotyka Wolframa Spyrę z płyty Meditationen - ale to tylko niedoskonałe przybliżenie. Zgadza się jednak, iż formalnie Vita Contemplativa Litania to bardziej przyczynek to nowoczesnej muzyki symfonicznej, podczas gdy od aranżacyjnej strony płytą niniejszą Kucz pokazuje, jak świeżo można instrumentować większe formy muzyczne, nie wymyślając przy tym na pozór niczego nowatorskiego. Cała suita porusza, zatrważa, przejmuje - ale i dodaje nadziei, optymizmu. Tak czy inaczej - nie brak tutaj miejsca dla dużych i ważnych emocji. Jeśli - podkreślmy to jeszcze raz - całość nie jest przerysowana, przesadzona, udało się artyście osiągnąć naprawdę wiele. Miłośnicy wytrawnego sekwencjonowania naprawdę również nie będą zawiedzeni - zwróćmy uwagę choćby na wspaniałą (tylko, że trochę za krótką) Litanię 8...

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    24,00 zł