Napisz do nas
   


Kategorie


S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2196 wydawnictw w ofercie
1721 dostępnych natychmiast
33648 próbek utworów
2258 recenzji płyt
24653 zrealizowanych zamówień
4652 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

Muzyka polska

(115 albumów)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • JDan Project | Sacrifice

    JDan Project | Sacrifice

    Nowość Super cena

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    28,86 zł
  • Blindmachine, Drom66, JDan Project, Friends | Sequential Friends

    Blindmachine, Drom66, JDan Project, Friends | Sequential Friends

    Nowość Bestseller Super cena
    Podwarszawski label Generator.pl szykuje muzyczną ucztę dla fanów klasycznego sekwencyjnego grania, garściami czerpiącego ze stylu ukształtowanego w latach 70-tych ubiegłego wieku u naszych zachodnich sąsiadów. Szkoła berlińska zdominowała najnowszą propozycję el-muzycznego kwintetu pod dowództwem Blindmachine, który w różnych konfiguracjach wypełnia kompozycjami cały krążek. Słyszymy tu więc jego kooperacje z syntezatorzystami ukrywającymi się pod pseudonimami Drom66, JDan Project, Asuntar (który nagrywał już wcześniej dla Generatora) oraz zdolnym gitarzystą o pseudonimie Katod. Muzyka oszczędna, hipnotyczna, wprowadzająca w świat zadumy i tajemnicy, czyli wszystko to, co stanowi o sukcesie tego mocno już leciwego gatunku. Jak widać, wciąż ma on liczne grono wielbicieli nie tylko wśród samych kompozytorów, ale także wydawców i najważniejszych w tym gronie - słuchaczy. Album zawiera pięć kompozycji z otwierającą ponad 20-minutową suitą Do you remember Berlin? błyskawicznie wprowadzajacą w świat wcześniejszych dokonań grupy Tangerine Dream i Klausa Schulze. Tytuły kolejnych utworów również nawiązują do klasyków gatunku, które fan sekwencyjnych pejzaży z pewnością sam rozszyfruje. Wydaje się, że szkoła berlińska ma w sobie coś z nieśmiertelności, która jeszcze przez wiele lat zapewni stały dopływ ciekawych wydawnictw. Takich jak płyta Sequential Friends.

    P.R.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    35,00 zł
  • Polaris | Desert Run

    Polaris | Desert Run

    Bestseller Super cena
    Tytuły utworów wskazują na concept album na temat pustyni, ale szczęśliwie muzyka nie zawiera żadnych natrętnych pobrzdękiwań sitar, beczenia wielbłądów ani zaśpiewów muezinów. Zawartość tego albumu to relaksująca, rytmiczna elektronika w duchu szkoły berlińskiej. Nastrój który wywołuje to raczej uczucie beztroskiego lotu nad pustynią niż walki z jej piaskami. W żadnym razie nie jest to też płyta przygotowana metodą "włączę sekwencer i poplumkam coś przez kwadrans". Zawiera wiele sekwencji, tak, ale także znacznie więcej. Zawsze kiedy wydaje się że już wiadomo co kryje się w kolejnej minucie, Polaris lekko obraca swój muzyczny kalejdoskop, a dotychczasowe elementy tworzą nową dźwiękową układankę.
    Desert Run to dzieło oryginalne, i nie zawiera ukłonów stylistycznych w stronę dużych nazwisk sceny el. Jeśli jednak ktoś nie zna jeszcze muzyki Polarisa, i potrzebuje odniesienia żeby umiejscowić ten album na znanej sobie mapie, po dłuższym zastanowieniu wskazałbym dokonania duetu Emmens & Heij (którzy tworzą w stylu mocno przypominającym radość obecną w Oasis) a nawet Redshift (mroczne ciężkie pasaże Derweze i Hastings CutOff). Tak, ta płyta to już ta liga.
    Fata Morgana (13:16) zaczyna się potężnymi padami, do których szybko dołączają wielopiętrowe sekwencje i delikatna perkusja. Na wysokości 2:20 nagle rozlewa się przyjemne uczucie, jak pierwszy łyk ulubionej whisky: tak, to klasyczny Polaris, wszystkie znajome elementy są już na miejscu, doskonale zrównoważone. Usiądź wygodnie i smakuj! Przy 4:20 wzbija się w niebo piękna solówka, i już wiadomo że ta płyta nudy nie będzie zawierać. Utwór rozwija się dalej masą sekwencji, spadających niczym deszcz z chóralnych padów które dalej suną niczym ciężkie chmury nad horyzontem. Bliżej końca uszu słuchacza dobiega delikatny smak melotronu. Cały utwór jest przesiąknięty swoistą głębią, wrażeniem które było obecne już na albumie Way Out, że słuchacz stopniowo dostrzega kolejne warstwy dźwiękowego pejzażu, to jak wpatrywanie się w okryte mgłą górskie łańcuchy w jesienny wieczór, gdy co i raz na krawędzi widzenia pojawia się kolejne odległe pasmo. Ta muzyka jest czymś więcej niż sumą swoich elementów. Mam 6 poprzednich albumów Polarisa, ale wygląda na to że ten kawałek będzie moim ulubionym z nich wszystkich.
    Po takim otwarciu, co czeka nas dalej?
    Derweze (9:34) to nazwa miejsca w Turkmenistanie gdzie w rozległym kraterze gaz ziemny płonie nieprzerwanie od 1971, zapewniając spektakl każdej nocy. Utwór zaczyna się mrocznie, ale szybko pojawia się niespieszny rytm, a progresja akordów od 7:30 w górę wywołuje zadowolone kiwanie głową, zwłaszcza gdy pojawia się krótkie solo na melotronowym flecie.
    Kolejna odsłona to Dunes (11:40), która zaczyna się tłustym brzmieniem z nanizanym solo. Szybko dochodzi bas i zapętlone bębny, i wkrótce utwór płynie swoim tempem, gdzie sekwencje ustępują miejsca brawurowym solówkom. Polaris w refleksyjnym nastroju; dobra rzecz.
    Hastings CutOff (9:50) to znowu surowy początek, wręcz industrialny i kanciasty, chropawy, jednak wkrótce złagodzony nastrojowymi padami. A potem w środku nagle trafia się fantastyczna zmiana nastroju na iście kosmiczny, gdzie wyłania się sekwencja jak z TB303, z początku stłumiona i niepozorna, lecz starzy kwasiarze wiedzą że nie po to 303 zbudowano… i rzeczywiście po chwili krótkiej jak zapał do diety zaczyna się rzetelne męczenie kanarka, sekwencja cudnie bulgocze i skrzeczy, i tak trwa ta kosmiczna podróż aż do ukrytego w echach finału. Doskonały, zaskakujący, dualny utwór.
    I na koniec Oasis (8:12), gdzie do początkowych jasnych akordów dołączają jedna po drugiej szybkie, skrzące się w słońcu sekwencje, a całość zostaje doprawiona kolejnym sprawnym solo. Po chwili wytchnienia sekwencje atakują ponownie około 5:20, i to jest jeden z najlepszych fragmentów albumu. Cały ten utwór jest przestrzenny, jasny i atmosferyczny, jeden z tych co nie powinien się nigdy kończyć. Doskonała koda całej płyty.

    Michał Żelazowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    35,00 zł
  • Robert Kanaan | Echoes

    Robert Kanaan | Echoes

    Super cena
    Pojedynczy czysty dźwięk jest jak początek. Dodając kolejny, podejmujemy rozmowę. Echoes to poszukiwanie czystej, pierwotnej wartości dźwięku. Czystość i harmonia jest tu równie ważna, co przestrzeń i cisza.
    Kiedy fortepian i syntezatory spotykają się ze skrzypcami, powstaje harmonia przeciwieństw, równowaga napięć. W takiej konstrukcji każda nuta jest ważna, a klarowność pozostaje największą wartością. Tematem Echoes są dalekie światy, lądy odległe w czasie i przestrzeni, w których czystość i harmonia była wartością immanentną.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    27,16 zł
  • Robert Kanaan | Sonata Belzebuba

    Robert Kanaan | Sonata Belzebuba

    Super cena
    Bazą do powstania muzyki na płytę była premiera sztuki pod tym samym tytułem w Teatrze Miejskim. Data premiery - 17.09.1996 ... Dla mnie Pierwsza Przygoda z Teatrem - i chyba przez to płyta szczególna, w której jest jeszcze więcej myślenia "muzyką na płytę", niż "muzyką na scenę". Płyta dość mroczna, gościńnie z udziałem śpiewu Doroty Lulki w trzech utworach. Tytułowa "Sonata Belzebuba" miałą zgodnie z tekstem Witkacego przewyższać wszystko, co ludzka ręka dotychczas stworzyła, a jeden z bohaterów okupił to dzieło zaprzedaniem duszy.... Jednak - jak to u Witkacego, obok klimatów mrocznych są też lekko kabaretowe (a w moim ujęciu - elektroniczno - impresyjno - jazzowe.. :). Są też dłuższe impresje muzyczne i nieco ambientu.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CDr


    23,76 zł
  • Przemysław Rudź | Master Of Own Fate

    Przemysław Rudź | Master Of Own Fate

    Bestseller Super cena
    Po niezykle ciepło przyjętym albumie 3C, poświęconym Trójmiastu, nagranym z tuzami rodzimej el-sceny - Krzysztofem Dudą i Robertem Kanaanem, Przemysław Rudź wraca z nowym solowym dziełem zatytułowanym Master Of Own Fate. Panem własnego losu jest nie tylko sam kompozytor, ale także ci, którym płyta jest dedykowana - ludzie morza. Ich ciężka i niebezpieczna praca, pełna codziennych wyzwań i niepewności zawinięcia do docelowego portu, jest jakby kontynuacją trójmiejskiego wątku, wszak nasze piękne portowe Gdańsk i Gdynia dla wielu takimi portami się stały. W warstwie muzycznej jest to klasyczny już Rudź z jego poszukiwaniami wspólnego mianownika dla elektroniki i rocka progresywnego, tym razem w energicznym, a miejscami wręcz patetycznym wydaniu. Tytułowa suita, wielowątkowa i epicka, nawiązuje do podobnie rozbudowanych formalnie dzieł Rudzia, w których jak w lustrze obijają się jego fascynacja muzyką nieszablonową, oryginalną i wymagająca od słuchacza poddania się w całości kompozytorskiej narracji. W zamian otrzymujemy bilet do eksploracji fantastycznych światów, gdzie analogowe brzmienia, syntezatorowe pasaże, pastelowe krajobrazy i ekspresyjne solowe popisy składają się na kolejną ważną cegiełkę budującą gmach polskiej szkoły klasycznej muzyki elektronicznej. Gorąca rekomendacja!

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    35,00 zł
  • E=Motion | Re-Trance-Mission

    E=Motion | Re-Trance-Mission

    Underwater Music - prężna, mała oficyna wie, kto tworzy dobrą muzykę - tak było i w tym przypadku. Re-Trance-Mission jest albumem stosunkowo młodym (data wydania to sierpień 2004), ale warto go poznać, żeby wiedzieć, co można ciekawego odkryć w elektronice na nowo. E=Motion tworzy bardzo ciekawe kompozycje. Pomimo obecnej dynamiki, niezbyt nachalnej, płyta jest stonowana. Sekwencer w kompozycjach tworzy hipnotyczne wizje. Album jest bardziej wyrównany niż wcześniejsze dokonania Jacka, ale jedno sie nie zmieniło, ciągłe poszukiwania muzyczne i coś co bardzo osobiście sobie cenię u muzyków - wspaniałe syntezatorowe solówki! Na krążku kompozycje określane mianem tradycyjnej "szkoły berlińskiej" wybiegają w "przyszłość" ciekawe połączenia barw, zaskakują. W żadnym wypadku nie powinno się oceniać albumu po wysłuchanych fragmentach, krążek wywiera pożądany efekt dopiero jako całość. Płyta jak najbardziej pozytywna. Jest to trzeci album E=Motion. Kompozytor kroczy ścieżkami eksperymentów, aż boję się pomyśleć, co przyniesie przyszłość. Jednego tylko mogę być pewny, muzyka E=Motion przypomina Supernovą, tylko czeka, żeby eksplodować w każdym z nas.

    Yaroo/styczeń 2005/www.mooza.pl

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CDr


    60,43 zł
  • E=Motion | A Dream Within a Dream

    E=Motion | A Dream Within a Dream

    Intrygująca synteza zachmurzonego elpopu, mollowego lounge oraz wyrafinowanego soft-trance, nie bez trafnych aranżacyjnie odniesień do tradycyjnej elektroniki sekwencyjnej. Sugestywna muzyka lotnisk i przystanków przesłoniętych oniryczną mgiełką. Pierwsze wrażenie po wysłuchaniu tej płyty ubrałbym w słowa dość lapidarnie: tej płyty naprawdę chce się słuchać. Wszystkie osiem prezentowanych tutaj dość krótkich utworów cechuje aranżacyjne wyczucie i melodyczna werwa. Nie jest to typowa elektronika sekwencyjna i to nie tylko ze względu na skromny format wszystkich kompozycji - mamy tu do czynienia z mariażem ambitnego elpopu oraz zorientowanego na rytm i ostinatowe wysączenia chilloutu. Brak tu na szczęście aranżacyjno-melodycznych mielizn, a swoista repetytywność jest raczej programowa, można potraktować ten projekt jako specyficzny concept-album poświęcony aerodromom i poczekalniom w deszczowej aurze. Lekko zamglone arpeggia pełnią funkcję podkładu i melodii jednocześnie, kolejne ostinata wykluwają się z siebie nawzajem i często dopiero w finałowej części kompozycji prowadzą do bardziej swobodnego, rozimprowizowanego pasażu. Miękkie ścieżki perkusyjne potraktowane zostały dość zachowawczo, ale zarazem i nienachalnie, dobrze stapiają się z syntezatorowymi pochodami rytmicznymi w jedno tło. Raz po raz zdarzają się tutaj akcenty melodyczne zupełnie w stylu Jean-Michela Jarre'a (zwłaszcza z okresu od Magnetic Fields po Zoolook); ta konstatacja utwierdzi niektórych Czytelników w przekonaniu, że w pierwszej kolejności trzeba się jednak zainteresować inną płytą (np. Meditationen Wolframa Spyry, która zadowoli nawet najbardziej wybrednych miłośników ortodoksyjnej elektroniki sekwencyjnej), a innych - do których zaliczyłby się sam piszący te słowa - zachęci do sięgnięcia właśnie po CD A Dream Within A Dream, ponieważ można będzie po tej płycie spodziewać się swobodnej zabawy niezwykle chwytliwymi harmoniami na naprawdę wysokim poziomie warsztatowym i nastrojowym. Podsumowując: warto zwrócić uwagę na ostinatowo-melodyczne pasaże - elektryzujące, mrowiące i deszczowo-nerwowe; na wkraczające na scenę wraz z przyspieszeniem tempa w piątym utworze elementy wysublimowanego soft-trance (oraz na pojawiające się tutaj brawurowe solo); na melodię i oprawę w stylu Tangerine Dream z wczesnych lat osiemdziesiątych w kompozycji szóstej... oraz na nieprawdopodobnie porywający utwór trzeci, w którym orientalizujące kwintowe motywy i "plastikowy" podkład perkusyjny współbrzmią po prostu genialnie.

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CDr


    60,43 zł
  • E=Motion | Infinite Motion

    E=Motion | Infinite Motion

    Jeszcze jedna udana płyta utalentowanego muzyka z Gdyni. Jackowi Spruchowi vel E=Motion z wyjątkową łatwością przychodzi komponowanie urzekających, intuicyjnie rozwijanych tematów zupełnie w stylu duetu Schulze / Bloss albo i samego Klausa Schulze w latach osiemdziesiątych - naturalnie nie brak tutaj też i mandarynkowego aromatu, ale E=Motion jest przede wszystkim sobą, mimo relatywnie oszczędnych opracowań i pozbawionej fajerwerków produkcji całości udało mu się wypracować własne, rozpoznawalne brzmienie, a to już przecież bardzo dużo. Artysta nie bez powodu sam klasyfikuje swoją muzykę nie tylko jako "elektronika", ale także "trance": zwróćmy uwagę na dynamiczne, pulsujące, podszyte dobrymi beatami struktury takie jak te obecne w utworze drugim. Zdecydowanie melodyjne motywy nie brzmią nigdy kiczowato ani banalnie: słuchanie trzeciego utworu to przecież sama przyjemność, zestawienie dźwiękowych planów brzmi tutaj mniej więcej tak, jakby duch Klausa Schulze unosił się nad impresją Massimo Vivony. A w zestawie mamy jeszcze drobne scherzo (utwór czwarty), elektroniczny hard-rock (!) (utwór piąty), a przede wszystkim pogodny, ożywiony, trwający aż 18 minut finał z prawdziwym sekwencyjnym zawrotem głowy. Brawo.

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CDr


    60,43 zł
  • Blindmachine, Asuntar | Cosmos in Your Mind

    Blindmachine, Asuntar | Cosmos in Your Mind

    Bestseller Super cena
    Kooperacja Blindmachine/Asuntar, zatytułowana Cosmos In Your Mind, to udane eksperymenty w tworzeniu przestrzennych muzycznych plam, ambientowych teł, od czasu do czasu przyprawionych sekwencjami, które nie dominują jednak nad pozostałymi elementami aranżacji. Całość pełna jest wielorakich elektronicznych szmerów, smaczków, krążących pomiędzy kanałami stereo efektów, czy vokoderowych monologów, potęgujących wybitnie ilustracyjną formę tej trudnej, ale i bardzo ciekawej muzyki. Co prawda jest to dzieło niszowe, raczej dla koneserów gatunku, jednak nawet mniej doświadczeni słuchacze powinni znaleźć tu wiele odniesień do klasyków medytacyjnej, berlińskiej muzyki elektronicznej, jak chociażby Tangerine Dream połowy lat 70-tych ubiegłego wieku. Na czoło wysuwa się zwłaszcza kompozycja Neuronium, chyba najlepsza na płycie, dzięki której poczuć można ducha berlińczyków z okresu Phaedra, czy Stratosfear. Warto posłuchać!

    P.R.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    35,00 zł