Napisz do nas
   


Kategorie


S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2196 wydawnictw w ofercie
1721 dostępnych natychmiast
33648 próbek utworów
2258 recenzji płyt
24653 zrealizowanych zamówień
4652 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

Tangerine Dream

(160 albumów)

Tangerine Dream to niemiecki zespół, założony w 1967 roku przez Edgara Froese. W ciągu swego istnienia zespół wielokrotnie zmieniał skład, z wyjątkiem samego Froese, który w zespole pozostaje do dziś. We wczesnym okresie członkiem Tangerine Dream był perkusista i kompozytor Klaus Schulze, ale najtrwalsza i najpopularniejsza była formacja z połowy lat '70: Edgar Froese, Christopher Franke, Peter Baumann. Z początkiem lat '80. Baumanna zastąpił Johannes Schmoelling; także ten skład utrzymał się dość długo i był bardzo twórczy. Albumy Tangerine Dream z wczesnego miały kluczowe znaczenie dla rozwoju Krautrocka. Albumy późniejsze dały podwaliny dla gatunku new age. Obok licznych nagrań studyjnych i koncertowych, zespół stworzył oprawę muzyczną dla blisko trzydziestu filmów.

sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Tangerine Dream | Turn of the Tides

    Tangerine Dream | Turn of the Tides


    Podczas burzy z piorunami, w sobotni ranek 1881 roku, John Calyx opuścił miasto Nadira konnym powozem. Towarzyszył mu jego słowik. John nauczył ptaka śpiewać oktawami i tylko te piosenki pozwalały mu usnąć... Tak rozpoczyna się zamieszczona w pierwszym wydaniu tej płyty (1994 r) opowieść fantasy autorstwa Edgara Froese, o poszukiwaniu przez Johna Calyxa brata i podróży do miejsca Zmiany Przypływów. Po raz pierwszy Tangerine Dream sięgnął do wzorców muzyki poważnej i pierwszy utwór to słynne Obrazki z Wystawy - motyw Modesta Mussorgskiego na tle stukotu końskich kopyt, deszczu i trzasku piorunów. A może jest odwrotnie - burza i odgłos kopyt, a w tle Mussorgski. Utwór ten wspaniale tworzy nastrój początku niesamowitej podróży w krainę fantasy Tangerine Dream i własnej wyobraźni.
    Tytuły kompozycji nawiązują do kolejnych etapów wyprawy Johna Calyxa. Drugi to Firetongues - przeprawa przez dolinę Ognistych Języków. Ten chyba ulubiony przez autorów, bo wykorzystany na zabrzańskim koncercie i przetworzony w Dream Mixes One utwór mocno kontrastuje elektronicznym brzmieniem ze spokojnym, nastrojowym początkiem płyty. Następnie mój ulubiony Horyzont Niewolniczej Galery - Galley Slave's Horizon - rozpoczynający się od głęboko brzmiącego motywu wygrywanego na bębnach, przywodzącego na myśl to falujące morze, to rytm nadawany galernikom. W czasie prawie ośmiu minut dochodzi do głosu cały elektroniczny arsenał Tangerine Dream z mocno zaakcentowanymi gitarami i dyskretnym wokalem (nie piosenkami!).
    To płyta z okresu gdy z zespołem mocno związani byli Zlatko Perica (gitary) i Linda Spa (saksofony). Oboje zaznaczyli swoją obecność wyraźnie nie zakłócając jednak elektronicznego charakteru całej płyty. Muzyka jest elektronicznie soczysta, chwilami nastrojowa lecz brzmiąca mocno i zdecydowanie. Całość spójna, tworząca specyficzny nastrój i chwilami aż żal, że utwory nie są ze sobą połączone. Zdecydowałem się napisać o płycie Turn Of The Tides ponieważ pojawiła się w ofercie Generatora, a przede wszystkim dlatego, że mnie osobiście podoba się najbardziej ze wszystkich płyt Tangerine Dream wydanych po odejściu Chrisa Franke. Właśnie ta płyta po kilkuletniej przerwie uczyniła ze mnie na powrót wielbiciela zespołu...
    Natomiast John Calyx po przepłynięciu morza musiał zabić swojego oswojonego słowika - Death Of A Nightingale (saksofon Lindy Spa aż płacze z żalu), by stanąć przed tajemniczą radą dwunastu -Twilight Brigade i uzyskać pozwolenie na dalszą podróż przez pełną niebezpieczeństw dżunglę - Jungle Journey (powtórzona w Dream Mixes i What A Blast). Dalej podąża przez górskie krainy w czasie Śródzimowej Nocy - Midwinter Night , aby przekroczyć wreszcie bramy miasta Arca i znaleźć się w magicznym miejscu Zmiany Przypływów - tytuowym Turn Of The Tides.
    ...Nikt więcej nie zobaczył Johna. Mówi się, że naprawdę spotkał brata i teraz mieszka z ognistymi ptakami poza Zasłoną Pamięci.

    Leonard Rutkowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    49,81 zł
  • Tangerine Dream | Dream Mixes 4 (+bonus CD)

    Tangerine Dream | Dream Mixes 4 (+bonus CD)

    Bestseller
    Seria Dream Mixes została zainicjowana prze Jerome Froese'go. Wpadł on na pomysł by utwory z klasycznych płyt przedstawić w nowoczesnych remixach. Boom techno i pokrewnych stylów, niejako wymógł na Tangerine Dream presje by ci podążali za nowymi brzmieniami. I tak jest w gąszczu sampli, transowych bitów można usłyszeć klasyczne utwory grupy, z tym iż są to wersje mocno zniekształcone. Utwory z płyt Exit (pojawia się motyw ze słynnego Kiev Mission), Tangram czy Thief, doładowane zostały połamaną rytmiką drum'n'bass. Fanem tego stylu jest młody Froese i to on zapewne mocno znęcał się nad tym materiałem. Są jednak utwory które bliższe są klasycznym dokonaniom grupy. Takim utworem jest Massenger mający swoje korzenie w utworze Rising Runner Missed By Endless Summer z płyty Cyclone. Ale Dream Mixes 3 to nie tylko wywrotowe remiksowanie nobliwej klasyki. Zespół sięgnął też po nowsze utwory jak te z płyty Mars Polaris. Dla wielu ortodoksyjnych fanów grupy tego typu rzeczy, to zamach na własną sztukę. Są jednak i ci z otwartymi głowami i kolejne części Dream Mixes łykają bezproblemowo. W sumie to nadążanie za trendami jest dowodem iż zespół pozostał nieco w tyle. Mimo to potrafią wciąż zaskoczyć nowoczesnym brzmieniem i pozostać sobą. A to już sztuka.

    R. M.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 2CD


    71,16 zł
  • Tangerine Dream | Encore

    Tangerine Dream | Encore

    Super cena

    Tę płytę tworzył jak dla mnie najlepszy skład Froese, Franke, Baumann. Ten ostatni zresztą na tej płycie pojawia się w Tangerine Dream po raz ostatni. Jest to melanż tego co zespół zagrał podczas dwóch tournee po USA, wiosną 1977 roku (to bardzo umowne określenie tego co znalazło się na płycie...). Zdradza to zresztą okładka - zdjęcie zespołu na scenie w tle z wykorzystanym wówczas do efektów wizualnych laserem wplecione we flagę amerykańską - ciekawostka: LP wydano także w 1977 roku w Jugosławii, ale za rządów Tito amerykańskie akcenty, znaczy imperalistyczne nie były mile widziane. Stąd gratka dla fanów - zdjęcie Moniki Froese pozostało ale flaga zniknęła. Początek przypomina początki Tangerine Dream czyli Pink Years - brak linii harmonicznej, dziwne wtręty dźwiękowe, aż nagle z głębi wydobywa się charakterystyczne pulsujące brzmienie. Hipnotyzująca fraza jak dla mnie nie zdradza jeszcze nic co powalałoby na kolana. Suita Cherokee Lane zaczyna działać na mnie dopiero od 12 minuty. Potem jest już fenomenalnie. Monolight rozpoczyna się wprawkami a'la Zeit czy Alpha Centauri by potem popłynąć w stronę spokojnej nastrojowej melodii - od 8 minuty pojawia się wolta w nastroju, rozedrgane, nerwowe dźwięki mogłyby z powodzeniem wspomóc nie jeden serial sensacyjny. Równie dziarsko dzieje się na Coldwater Canyon, ale moim faworytem jest Desert Dream - niby eksperymentalne ale zarazem jakieś takie bardzo poukładane - i w formie i w treści.

    Dariusz Długołęcki


    Krótko mówiąc: to jest to czego chciałoby sie słuchać nie tylko na bis (encore), choć tak przewrotnie nazwano ten album, polecam wspaniała klasyka Tangerine Dream...
    PPL

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    34,14 zł
  • Tangerine Dream | Tyranny of Beauty

    Tangerine Dream | Tyranny of Beauty


    Czyżby konflikt pokoleń istniał naprawdę. Ta wspólna płyta ojca i syna pokazuje iż nadzwyczaj dobrze dogadują się w sprawach muzycznych. Niektórzy traktowali Jerome’a, jako dokładkę do rodzinnego interesu. Ale Tyranny Of The Beauty pokazuje iż to zarazem znakomity muzyk. Zaczyna się niemal transowym Catwalk, a dalej jest to czego zwykliśmy oczekiwać od tak renomowanej nazwy. Rockowo- elektroniczne brzmienia, nie tylko pulsujące syntezatory, ale i gitara elektryczna, saksofon. Tak, ten album nie wnosi wiele do obrazu Tangerine Dream, lecz jest jedną z jaśniejszych pozycji w jej dyskografii. W zaszdzie to powrót do starej szkoły programowania sekwencji rytmicznych, przykładem owego zerkania wstecz do chwalebnych czasów jest wersja Stratosfear ‘95. Jednocześnie zespół unika wielominutowych kompozycji, skupiając się na krótszych formach. Po latach flirtów z popowymi wręcz klimatami, notabene od czasów Optical Race, ten album to powrót do formy, z perespektywy czasu widać iż spełnił pokładane nadzieje.

    R. M.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    49,81 zł
  • Tangerine Dream | Legend

    Tangerine Dream | Legend


    Fantastyczny soundtrack, płyta zupełnie inna w nastroju aniżeli Thief i jednocześnie niczym jej nie ustępująca pod względem nastroju. Mamy tutaj (razem z wieńczącym zestaw utworem dodatkowym) aż 20 mini-impresji, spośród których każda ma niezwykły klimat. Nie ma tu zbyt wielu ostinatowych, intuicyjnie kreowanych pejzaży, mamy za to atmosferę niczym z Chronologie Part 1 Jean Michela Jarrea w kompozycji drugiej, potęgowanie nastroju grozy rozpięte między Mythodeą Vangelisa a Stratosfear (utwór piąty), dźwiękowe eksperymenty oscylujące między estetyką własnych nagrań z lat siedemdziesiątych a pomysłami Lutza Ulbricha (utwór szósty), rozbudowane tematy pełne wdzięku, a jeszcze nie rzewne, aranżowane z wykorzystaniem baterii gitar oraz efektów orkiestrowych (dość długi utwór piętnasty), podorientalizowany dark ambient z elementami stylu Klasua Schulze na "podziemnej" płycie En=Trance (kompozycja dziewiąta), elementy muzyki renesansu (pozycje 3. i 8.)... Przy takiej pomysłowości udało się tutaj jednak zadbać o spójność całości, album brzmi dosadnie, sugestywnie i przekonująco. Bonus w postaci króciutkiej impresji Autumn to obrazek malowany nietypowymi akordami na tle sopli wibrafonowego ostinata w chłodnej tonacji – dobre uzupełnienie frapującego, blisko 80-minutowego zestawu.

    I. W.

    Dostępność: Chwilowo brak | nośnik: 1CD


    114,94 zł
  • Tangerine Dream | Tournado

    Tangerine Dream | Tournado


    Rzecz niezwykła dla fana, a zwłaszcza polskiego. Po legendarnym albumie Poland, dostajemy kolejny zapis Tangerine Dream z wizyty w naszym kraju. Koncert odbył się 23 kwietnia 1997r w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu. Skład w jakim zaprezentował się zespół wyglądał następująco: Edgar Froese (instr. elektroniczne), Jerome Froese (instr. elektroniczne), Emil Hachfield (perkusja) i Zlatko Perica (gitara). Zespół przyjechał zatem nie tylko w nowym składzie ale i z nowym repertuarem. Dominowały kompozycje z lat 90, prezentujące nowe brzmienie Tangerine Dream. A te jest mocno zorientowane na rytm, wręcz transowe i taneczne. I to słychać, zwłaszcza po reakcji publiczności która co i raz dawała znać solidnymi aplauzami. Flashflood czy 220V były wyznacznikami brzmienia grupy z tamtych lat. Znakomicie zaprezentował się utwór Firetongues z nieco "hiszpańską gitarą" Zlatko Pericy, pod którą podłożono solidny, ekspresyjny bit. W Rising Hau grupa sięgnęła dyskretnie po elementy ethno wsparte electro bitem i przestrzennymi, elektronicznymi pasażami. Zagorzali fani mogli narzekać na brak klasycznych kompozycji z lat 70 i 80, ale chyba nie takie było zamierzenie Edgara i spółki by grać coś, co zostało już niegdyś zaprezentowane. Ta prezentacja nowoczesnego brzmienia Tangerine Dream miała pokazać polskiej publiczności ich oblicze z lat 90, ale też ewolucje jaką grupa przechodziła. Jednocześnie zapoznać ludzi z nowym materiałem, po prostu zachęcić do sięgnięcia po albumy z tego okresu. Znakomity koncert i co najważniejsze kapitalnie brzmiący, co nawet u Froesego i spółki nie było regułą.

    R. M.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    38,31 zł
  • Tangerine Dream | L'Inferno: 1911

    Tangerine Dream | L'Inferno: 1911

    Super cena

    Dostępność: Chwilowo brak | nośnik: 1DVD


    34,14 zł
  • Tangerine Dream | Inferno

    Tangerine Dream | Inferno


    Edgar Froese i Jerome Froese, postanowili odejść od nieco schematycznych dokonań firmowanych nazwą Tangerine Dream i sięgnęli po jeden z najbardziej niezwykłych utworów w historii literatury. Boska Komedia Dantego, to przecież kanon literatury, ale jak do tego podejść w sensie muzycznym? To wymagało nowych ram dla Tangerine Dream. Swoista, elektroniczna opera, Babs Gonzales (sopran), Jayney Klimen (alt, vocal) i sam zespół, stanęli na wysokości zadania. Materiał nagrali w katedrze Zu Bernau. Takie monumentalne miejsce, znakomicie pasuje do tej muzyki. Nie ma prawie wcale sekwencerowych pulsacji, jedynie pasaże syntezatorów, które grają niczym orkiestra. A operowe głosy wypełniają tą rozległą przestrzeń, snując opowieść o przejściu Wergiliusza przez piekło o jego dążeniu do samooczyszczenia. Cały utwór mówi z resztą o relacji życia człowieka, a duchowością. To poważny temat, egzystencjalne bolączki i dziś są nam nieobce, a taka muzyka na pewno lepiej pomaga wniknąć w te tematy. Znakomity prolog!

    R. M.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    36,13 zł
  • Tangerine Dream | Quinoa

    Tangerine Dream | Quinoa


    Mając chyba na względzie obchodzone 30-lecie zespołu Tangerine Dream, Edgar Froese wydaje coraz więcej starszych, niepublikowanych dotąd lub bardzo rzadkich nagrań. Ułatwia mu to istnienie wytwórni TDI (związanej z zespołem), gdzie pewnie prowadzi własną politykę wydawniczą.
    Pojawiają się więc takie rarytasy jak Dream Encores z bisami z koncertów Tangerine Dream, Hollywood Years 1&2 z nieznaną muzyką filmową czy wreszcie Quinoa. Tytuł ten znany jest fanom Tangerine Dream, choć pewnie nie każdy mógł wysłuchać tego koncertowego nagrania. Pierwotnie ukazało się ono w 1000 kopii (Volt Records) dla członków rozwiązującego się berlińskiego fanklubu zespołu. Potem nagranie to ukazało się na bootlegu Mystery Tracks. Quinoa to muzyka typowa dla TD z lat 89/90 i początku lat 90-tych. Uwagę zwracają spokojniejsze fragmenty. Atrakcyjniejszy jest jednak zestaw nagrań "live" na płycie 220 Volt.
    Wydawnictwo Quinoa uzupełniają dwa utwory. Pierwszy z nich - Voxel Ux, miał być, według informacji z internetu, zawarty na 12 specjalnych wydaniach płyty Goblins Club, będących podarunkami dla 12 pierwszych fanów, którzy nawiązali kontakt z oficjalną stroną WWW zespołu. Drugi utwór - Lhasa, ma być podobno fragmentem większej całości o tym tytule, która ma ukazać się w 1999 roku. Oba utwory są według mnie bardzo dobre. coć utrzymane już w nowym stylu, nie zawierają natrętnych elementów techno. W Voxel Ux pobrzmiewają echa początku lat 90-tych a Lhasa podobna jest do melodii z drugiej połowy Transsiberii - rozległa, podniosła jak hymn, ciągnąca się leniwie. Płyta z utworami utrzymanymi w klimacie Lhasy byłaby niezła.

    Lord Rayden




    Na płycie znajduje się raptem jeden 28-minutowy utwór. Słuchając płyty można wyróżnić trzy części. Quinoa zaczyna się niczym Rockoon (podobne brzmienia) plus solo saksofonu. Potem następuje długie przejście. Pojawia się motyw z 220 Volt, przy czym niektóre z brzmień są całkiem nowe. Ponieważ muzyka ta powstała wcześniej niż 220 Volt, barwy te są pierwotnymi. Trzecia część to przede wszystkim silny rytm, orientalno - metalowe brzmienia i echa muzyki filmowej Chrisa Franke, którego w zespole już nie było. Płytę wydano w 1000 egzemplarzy. Niewiele muzyki, niewiele zdań.

    Henryk Gwarda

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    49,81 zł
  • Tangerine Dream | Thief

    Tangerine Dream | Thief


    Płyta wydana w 1981 roku wciąż zachwyca świeżością i dojrzałością faktury muzycznej. To dobra muzyka do całkiem niezłego obrazu filmowego. Dla tych, którzy nieznają dobrze albo wcale Tangerine Dream polecam utwór Beach Theme a wprowadzi ich w klimaty ,,mandarynkowych snów,, takie jakie były na topie w początku lat 80-tych ubiegłego stulecia. Zagrane jeszczena instrumentach analogowych ale z dużą pasją i zaangażowaniem całego zespołu.Całość można posłuchać oglądając udany kryminał ale najlepiej byłoby kupić płytę i posłuchać jej w całości wieczorną porą siedząc w wygodnym fotelu. Polecam wszystkim fanom Tangerine Dream. i nie tylko. I tak na koniec - na marginesie. Pani redaktor z programu 2 TVP Grażyna Torbicka zapowiadając ten film, zwróciła uwagę na twórców muzyki określając trio Tagerine Dream jako cyt. ,,zespół wówczas bardzo popularny." Czyżby pani Grażyna chciała zamknąć okres świetności zespołu, który wciąż wydaje nowe nagrania, daje liczne nadal koncerty, ma całe rzesze miłośników i ogromną ilość fan-klubów na całym świecie, na roku 1981 roku? Przyznaję, że mnie takie zapowiedzi zmuszają do refleksji, że skoro wspomina się o muzyce do filmu znajomość samego nazwiska lub nazwy zespołu jako twórcy muzyki, może okazać się niewystarczająca.

    Mariusz

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    35,24 zł