Ashra

New Age of Earth

23,95 złbrutto

Ashra | New Age of Earth

Bestseller

Super cena

Tagi albumu: Ashra | New Age of Earth, Virgin, Ashra, muzyka elektroniczna, ambient, Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis, Jarre, electronic music, Kraftwerk

WYKONAWCA Ashra
PRODUCENT Virgin
ROK WYDANIA 1977
MEDIA 1CD
OPAKOWANIE JEWELCASE
Kod produktu 005467
POPULARNOŚĆ

Lista utworów

Sunrain [07:26]
Ocean of Tenderness [12:36]
Deep Distance [05:46]
Nightdust [21:52]

Recenzja

Jedno z najciekawszych dzieł Manuela Gottschinga, w którym rewelacyjnie połączone zostały sekwencyjna intuicyjność oraz talent do pisania wizualizacyjnie sugestywnych melodii. Płytę otwiera niezwykle frapujący Sunrain, w którym przez zderzenie dwóch tonacyjnych planów, z których jeden zawsze snuje motyw bardziej melancholijny, a drugi proponuje pogodne harmonie, rzeczywiście udało się wywołać wrażenie deszczu padającego przy jednocześnie pogodnie rozsłonecznionym niebie: zwłaszcza, że mamy tutaj długie melodyjne "promyki" oraz jednostajnie "mżący" akompaniament znakomicie zaaranżowany stereofonicznie. Kolejny utwór to chwila pogodnej zadumy przy leniwie przesuwających się syntezatorowych obłokach i gitarowych odblaskach na powierzchni spokojnego oceanu, a impresja trzecia to interesujące rozwinięcie aranżacyjnych pomysłów Sunrain w stronę nieco może pogodniejszą, ale nie mniej fascynującą. Płytę wieńczy 22-minutowa suita utrzymana w stylu natychmiast kojarzącym się z Klausem Schulze w tym okresie (Timewind, a zwłaszcza Moondawn z utworem Mindphaser) - wyjątkowo urzekający jest tu odrętwiały, wyniosły wstęp z mollowym tematem snującym się na tle zamarzniętych, ale lekko falujących akordów, czemu towarzyszą w oddali gitarowe wyładowania brzmiące jak spadanie napięcia w całym kosmosie... Nie zabraknie tutaj naturalnie także i ostinata oraz całej gamy amuzycznych brzmień rozsianych po przestrzeni kompozycji i potęgujących nastrój. Ogólnie rzecz biorąc, to bardzo wciągająca i udana muzyka; trochę jednak szkoda, że Schulze nie został zaproszony na tę sesję, trochę też brakuje grzmiącej perkusji Haralda Grosskopfa w kulminacyjnym punkcie utworu.

I. W.



Słyszałem już wczśniej kilka przychylnych opinii na temat tego albumu, spotkałem nawet określenie "najpiekniejszy album z el-muzyką". Zaintrygowany, postanowiłem po prostu kupić płytę i sprawdzić, jak jest naprawdę. Poza tym, urzekła mnie wersja Deep Distance z Private Tapes Manuela Gottschinga, a tutaj ten utwór figuruje. Na stronie WWW Ashry obok krótkiego opisu albumu pojawia sie adnotacja "first use of synths". Cóż, jeśli to prawda, to Goettsching zaczął swą przygodę z syntezatorami na naprawde wysokim poziomie. Nie ma tu ani trochę prostych zabaw efektami, nie ma przesadnej ilości często zbędnych dźwieków, ale też daleko tej muzyce do awangardy i brzmienia wyraźnie eksperymentalnego. Słychać, że jest to sprawna realizacja ciekawych pomysłów kompozytorskich bez popadania w zbytnią fascynację nowymi instrumentami, cały czas pod całkowitą kontrolą autora. Bo choć na okładce widnieje nazwa Ash Ra Tempel, kompozytorem, wykonawcą i producentem jest Manuel Goettsching. Na początku mamy Sunrain, w którym słychać charakterystyczny dla późniejszej muzyki Ashry rytm sekwencera okraszony ulotną improwizacją elektroniczną. Doskonale dobrany tytuł - pozornie beztoski nastrój, ale takiej muzyki Ashra nie grała chyba nigdy. Zawsze czaiła sie gdzieś miedzy nutami pewna nostalgia i zaduma; tak jest i tutaj. Płyną nastepne minuty, podobne do siebie, pojawia sie nieodłączna gitara, wreszcie jest ten znajomy, monotonny podkład - Deep Distance. Tutejsza wersja jest znacznie krótsza, niecałe sześć minut, i pozbawiona partii gitary. Mimo to mnie i kilku znajomym bardzo sie podoba, jest w niej wiele delikatnych, pociągłych brzmień i elektronicznych niby-gwizdów. Całość ma niepowtarzalny nastrój jakiejś nierealnej podróży w chmurach nad roziskrzonym w słońcu jeziorem. Melodie są pastelowo miękkie, kojące (żadnej kiczowatości stylu Kitaro) i tu rzeczywiście można mówić o esencji piękna el-muzyki.
Na koniec długi utwór, Nightdust, początkowo kojarzący się mocno z muzyką Klausa Schulze z tamtych lat ("Mindphaser"). Smutny, romantyczny krajobraz tego samego jeziora nocą, statyczny i niezmienny. W środku nieśmiały sekwencer, pod koniec znowu Manuel-gitarzysta. Nagranie jest zdecydowanie za długie i mimo swego klimatu po prostu troche nudne. Dużo lepiej wypada Ashra w transowych improwizacjach niż w takich el-pejzażach. Na tym polu mistrzem jest wspomniany wyżej kolega Manuela.

Michał Żelazowski

Inni klienci wybrali

Podobne albumy

Kup Przechowaj

Towar w magazynie

Wysyłamy do 3 dni
Dostawa w formie listu poleconego dostępna już od 8zł.
Przesyłkę dostarcza Poczta Polska. Możliwy odbiór osobisty poza siedzibą sprzedawcy.

Napisz do nas