Napisz do nas
   


Kategorie

NAJBLIŻSZA WYSYŁKA:

czwartek 24 sierpnia
poniedziałek 28 sierpnia

S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2346 wydawnictw w ofercie
1739 dostępnych natychmiast
33070 próbek utworów
2084 recenzji płyt
21356 zrealizowanych zamówień
4304 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

Vangelis | L'apocalypse des Animaux (remaster)

powrót

50,16 zł
brutto
Towar w magazynie
Wysyłamy do 5 dni
Dostawa w formie listu poleconego dostępna już od 8zł.
Przesyłkę dostarcza Poczta Polska. Możliwy odbiór osobisty poza siedzibą sprzedawcy.
Jakże to innowacyny album! Pamiętajmy jedną rzecz: ta muzyka powstała w 1970 roku! I co tu znajdujemy? Prototypy struktur ambientowych, wyznaczniki późniejszego ruchu minimalistycznego, muzyki world, new age, elektroniki. Porywająca muzyczna tapeta która może spokojnie funkcjonować bez obrazu tworząc wizje roztaczane przed słuchającymi w umyśle, wzbudza podziw jaki geniusz mógł stworzyć coś tak eterycznego i zaawansowanego.
  • Generique [1.25]
  • La Petite Fille de la Mer [5.53]
  • La Singe Blue [7.30]
  • La Mort du Loup [3.00]
  • L'Ours Musicien [1.00]
  • Creation du Monde [9.51]
  • La Mer Recommencee [5.55]

Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player. Pobierz i zainstaluj.

L'Apocalypse Des Animaux zawiera utwory które znalazły się w 6 odcinkowym serialu dokumentalnym (każdy odcinek około 50 minutowy) zrealizowanym przez

Frederic'a Rossif'a

w koprodukcji telewizji włoskiej RAI i francuskiej Tele Hachette. Film miał być jakby manifestem przeciwko dziesiątkowaniu świata zwierząt i pewnej nostalgii za utraconymi czasami gdy inaczej traktowano faunę i florę. Całą serię wydano na kasetach VHS w jednym boksie w 1990 roku we Włoszech, Belgii i Francji przez Editions Montparnasse. Są oczywiście bootlegi DVD, zgrywki właśnie z tego wydawnictwa.
Sporo muzyki wykorzystanej w L'Apocalypse Des Animaux

Rossif

zamieszczał później powtórnie w innych swoich dokumentach (m.in Morandi, Georges Braque, L'Opera Sauvage). Co ważne, wtedy jeszcze

Vangelis

nie praktykował tworzenia muzyki do obrazu a potem nagrywania jej na nowo (nie zawsze to samo) na album.

Vangelis

nie bawił się wtedy w edytowanie muzyki ale po prostu proponował ileś tam kawałków aby realizatorzy dobrali sobie je do odpowiednich partii filmu. Kiedy dokument pokazuje zwierzęta w ich naturalnych zachowaniach muzyka jest wykorzystywana niezbyt intensywnie służy jako podkład do komentarza. Kiedy zwierzęta oglądamy w zoo, parkach, lub laboratoriach podczas naukowych badań nie ma muzyki a słyszymy lektora lub naukowców objaśniających ich metody i obserwacje. Narrator nie pojawia się w polu widzenia zawsze głos pochodzi z offu.

Vangelis

twierdzi że praca nad jednym epizodem zabierała około jednego dnia i każdy odcinek otrzymywał świeżą porcję muzyki. Generique pojawiał się na rozpoczęcie i zakończenie każdego epizodu. Tylko kilka fragmentów powtórzono przy różnych epizodach. Np. radosną melodię graną na keyboardach i flecie, która zwykle towarzyszyła zabawom zwierząt, eksperymentalny fortepian plus perkusja, temat także użyty w filmie o Georges Braque, tajemniczo egzotyczny wolny temat zwykle wykorzystywany przy podwodnych zdjęciach, trochę głupawy temat w stylu disco (też w Morandi ) używający zestawu perkusyjnego na tle pierwszej generacji fortepianów elektrycznych. Dziwne ale żaden z tych powtarzanych tematów nie pojawił się na krążku (odsyłam do bootlega -

VANGELIS

- L'APOCALYPSE DES ANIMAUX - OUTTAKES). Vangelis wybrał 6 utworów mających zupełnie inne brzmienie niż pozostała muzyka w serii. Różniły się choćby wykorzystaniem trąbki czy gitary. Na każdy z kawałków przypada do pięciu utworów odrzuconych w tym sporo naprawdę dobrych, co warto dodać z epizodu 2,3 i 4 nie trafiło na album nic! (Tu polecam bootleg

VANGELIS

- L'APOCALYPSE DES ANIMAUX 30 ANS 1973-2003). Biorąc pod uwagę całą muzykę zawartą na ścieżce dźwiękowej można ją podzielić na 4 kategorie: melodyjną, marzycielsko-nostalgiczną, zabawną, egzotyczno eksperymentalną. Co znalazło się z tego na krążku? Apocalypse des animaux - generique typowy dla dzisiejszej muzyki spod znaku world music rytm wybijany na egzotycznych instrumentach perkusyjnych przerywają wstawki fortepianu i piękne, przypominające wirowanie kosmosu wstawki wokalne, znakomite intro budujące niesamowity klimat to w miarę dynamiczna, pogodnie brzmiąca a zarazem niesamowicie przyciągająca uwagę perełka której wadą jest jej króciuteńki czas. Może nieźle zmylić słuchacza nastawiającego się na tego typu muzykę na reszcie płyty.
La petite fille de la mer odkrywa przed nami oparte na gitarze akustycznej i ksylofonie, bardzo ulotne, delikatne, słodkie brzmienie kojące zszargane nerwy. W tle delikatna poświata z mellotronu, zawiera coś jak punkt szczytowy gdy opiera się tylko na wysokich dźwiękach ale gitara znowu powraca i melodia powtarza się. Eteryczne, minimalistyczne dźwięki tworzą niesamowicie melancholijny klimat. W serialu obrazował on w ostatnim odcinku zdjęcia delfinów i ośmiornic.
Le singe bleu - ambientowo minimalistyczny dźwięk to tło dla niezwykłej urody partia trąbki. Piękna aranżacja w delikatnie bluesowo jazzowej manierze. Nie przypominam sobie drugiego takiego wykorzystania tego instrumentu w utworze

Vangelisa

. Klawiszowe zaś dźwięki w tle, podtrzymują półsenną atmosferę. Le Singe Bleu wzięto z pierwszego epizodu, gdzie towarzyszy ona obrazowi zwinnych ruchów małpki skaczącej z drzewa na drzewo by w końcu zakołysać się na horyzoncie.
La mort du loup to wzruszający kawałek oparto na mellotronie imitującym gitarę akustyczną z pogłosem na tle której słychać naturalne brzmienie gitary. Zgodnie z tytułem brzmi przejmująco, niczym pieśń żałobna. Ten naładowany smutkiem, poruszający utwór niezwykle sugestywnie przedstawia śmierć zwierzęcia. Pochodzi z piątego odcinka serii, towarzyszy obrazom wilków zastrzelonych w śniegach i na sawannie.
L'Ours Musicien, ta miniaturka w filmie trwa 4 minuty, towarzyszy historii dwóch niedźwiadków polarnych porzuconych przez matkę, szperającą w chacie ekipy filmowej. Mamy tu basowe, niskie, buczące dźwięki kojarzące się rzeczywiście z wizją misia i delikatne mellotronowe akordy symbolizujące że to jeszcze maluchy. To swoisty kontrast wobec wcześniejszej impresji, muzyczny żarcik gdzie co chwilę owa melodia zakłócona jest zwiewnymi, wesołymi tonami wibrafonu w wysokich rejestrach.
Creation du monde. Tej epickiej kompozycji nie powstydziłby się żaden z tuzów ambientu. Czarująco piękny, zbudowany bardzo prostymi, minimalistycznymi środkami. Najdłuższy fragment płyty - statyczny, rozkwitający niespiesznie krajobraz to zapowiedź późniejszych malowideł

Vangelisa

w spokojnym, nastrojowym stylu. Doniosłość tego fragmentu ma także odzwierciedlenie w serialu. Wieńczący serię epizod rozpoczyna się wraz z dźwiękami Creation Du Monde i towarzyszy zwolnionym obrazom wielkich ptaków przelatujących nad morzem. Utwór pojawia się ponownie na koniec, podczas pojawienia się napisów końcowych obrazowanych dotąd przez Generique, jako swoiste filozoficzne podsumowanie.
Płytę wieńczy podobnie spokojny, przestrzennie zaaranżowany obrazek - La mer recommencee, płynny ambientowy temat, jeden ton otoczony falami dźwięków przypominającymi wygłuszone talerze i inne instrumenty perkusyjne. W serialu rewitalizacja morza po wycieku ropy i innych zanieczyszczeniach ekosystemu morza zostało ubrane właśnie w dźwięki La Mer Recommencee.
Brak tu zdominowanych przez syntezatory utworów, muzyka była stworzona przy użyciu relatywnie prostych środków a zarazem słychać tu w detalach wielki kunszt

Vangelisa

jako kompozytora, instrumentalisty, aranżera i producenta, mającego niebywały dar kreowania sugestywnych wizualizacji malowanych niepowtarzalnymi barwami i swobodę, łatwość znamionującą geniusza w tworzeniu tychże. Jakże to innowacyny album! Pamiętajmy jedną rzecz: ta muzyka powstała w 1970 roku! I co tu znajdujemy? Prototypy struktur ambientowych, wyznaczniki późniejszego ruchu minimalistycznego, muzyki world, new age, elektroniki. Porywająca muzyczna tapeta która może spokojnie funkcjonować bez obrazu tworząc wizje roztaczane przed słuchającymi w umyśle, wzbudza podziw jaki geniusz mógł stworzyć coś tak eterycznego i zaawansowanego.
Zaskakują najbardziej statyczne drony, jak żywo przypominające ambient tonowe pasaże na mellotronie, gdzie nic się nie zmienia. Muzyka ta nie opisuje realiów przyrody ale raczej stara się oddać jej filozoficzny aspekt. Niezwykle piękne uchwycony: lekko zadumany, relaksujący czasami charakter tej muzyki powoduje że do dziś brzmi niesamowicie świeżo i aż dziw bierze że ta muzyka powstała w epoce gdy elektronika jaką znamy i lubimy dopiero zaczynała raczkować! Przepiękny dźwiękowy gobelin do dziś mimo upływu lat wciąż mogący konkurować z dowolną płytą . Jak na tamte czasy porażająca praca. Ponadczasowe arcydzieło.

Dariusz Długołęcki



Ksylofonowy akompaniament, na tle którego przebijają klawiszowe plamy dźwiękowe, otwiera tę płytę - po dynamicznej, pogodnie brzmiącej introdukcji następuje jeden z najpiękniejszych fragmentów w całym dorobku

Vangelisa

: impresja La petite fille de la mer. Eteryczne wibrafonowe dźwięki opowiadają być może historię o zapomnianej, omszałej pozytywce wyłowionej przez samotne, zaciekawione dziecko z morza namalowanego przez Turnera lub Ślewińskiego. Melancholijny, zbudowany na przeciwwadze minorowych i durowych akordów temat co pewien czas milknie, muzyka staje się bardziej tajemnicza i zamyślona… Kolejny utwór, Le singe bleu, to przede wszystkim wspaniała partia trąbki, która śmiało mogłaby ozdobić kontemplacyjną płytę autorstwa

Milesa Davisa

- klawiszowe dźwięki miękko skradają się w tle, rozpraszając lub podtrzymując półsenną pieśń świtu lub wczesnego wieczoru intonowaną przez zadumaną trąbkę. La mort du loup zgodnie z sugestią tytułu brzmi przejmująco - cała kompozycja wyłania się z odrętwiałych, zziebniętych akordów, które przeszyte są zmartwioną melodią. Kontrast wobec tej impresji stanowi muzyczny żarcik, jakim jest L'ours musicien - rzeczywiście, słuchając tej miniaturki zaaranżowanej głównie na niskie, buczące dźwięki, którym towarzyszy "ociężała", jakby spowolniona ścieżka rytmiczna wygrywana na talerzach, trudno nie wyobrazić sobie muzykującego krnąbrnego niedźwiadka, irytującego się, iż co chwilę jego piosenka zakłócona jest zwiewnymi, wesołymi tonami wibrafonu w wysokich rejestrach.
Kolejny utwór to najdłuższy fragment płyty - statyczny, rozkwitający niespiesznie krajobraz Creation du monde. Jest to zapowiedź takich późniejszych malowideł

Vangelisa

w stylu ambient, jak Himalaya, Summit bądź In London (sygnowane:

Vangelis & Neuronium

). Płytę wieńczy podobnie spokojny, przestrzennie zaaranżowany obrazek La mer recommencée - główny temat rozpuszcza się w klawiszowych falach, przetaczających się pod niebem lekko zamglonych instrumentów, równomiernie obmywających topniejące brzegi. Brak tu zdominowanych przez najrozmaitsze syntezatory utworów - z drugiej strony, słychać tu już w najmniejszym detalu wielki kunszt

Vangelisa

jako kompozytora, instrumentalisty, aranżera i producenta, mającego niebywały dar kreowania sugestywnych wizualizacji malowanych najadekwatniejszymi barwami.

Igor Wróblewski



...Apokalipsa zwierząt... to już 30 lat jak

Vangelis

wydał tę, jedną z pierwszych swoich płyt. Niejako początki bogatej później dyskografii. Muzyka wbrew tytułowi nie jest wcale aż tak ,"apokaliptyczna" ale i nie wesoła. Zmusza raczej do zastanowienia dokąd zmierza współczesny człowiek ze swoim stosunkiem do świata natury. Płyta nieco krótka jak na możliwości wielkiego greka ale od początku do końca słucha się jej z przyjemnością.

Mariusz
Tagi albumu:

Vangelis | L'apocalypse des Animaux (remaster)

,

Polydor

,

Vangelis

,

muzyka elektroniczna

,

ambient

,

Tangerine Dream

,

Klaus Schulze

,

Vangelis

,

Jarre

,

electronic music

,

Kraftwerk