english version wersja polska Napisz do nas
   

Obniżka

okazje cenowe zobacz wszystkie


Kategorie



Newsletter


Statystyki sklepu

2 279 wydawnictw w ofercie
88% albumów dostępnych od ręki
27 377 próbek utworów
1 391 recenzji płyt
12 129 zrealizowanych zamówień
2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...

Noryani | Northeast 117

powrót
Noryani | Northeast 117 lupa
Bestseller Super cena
  • PRODUCENT Generator.pl
  • NUMER PRODUCENTA GEN CD 020
  • ROK WYDANIA (NAGRANIA) 2011
  • MEDIA 1CD
  • OPAKOWANIE JEWELCASE
  • Kod produktu 006326
  • POPULARNOŚĆ

35,00 zł
Towar w magazynie

W niespełna godzinnym zestawie otrzymujemy dziewięć bardzo różnych opowieści, w których baśniowość i senny nastrój przemieszane są z fenomenologią codzienności dużego miasta. O świcie wyglądamy przez okno naszego wieżowca i patrzymy na uliczny ruch w zdeformowanym z lekka negatywie niby to samo, co widzimy codziennie, a jednak jak zachwycająco inne! Brzmienie utworów jest pełne, okrągłe, dość ciepłe, a jednolity miks pozwala z łatwością w pełni zanurzyć się w tej muzyce.

  • destinations - northeast 4:57
  • monumentos (el primer círculo) 6:31
  • monumentos (el segundo círculo) 7:09
  • aroma de las naranjas 7:30
  • canela 6:33
  • caramelo 5:06
  • news from far away 6:50
  • solid state (interpolar) 5:56
  • re-set 7:27

Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player. Pobierz i zainstaluj.

Odpływamy w sekwencyjny dryf z samym początkiem nostalgicznego pierwszego utworu. Ze znanych adresów mogą tu przyjść do głowy BIOnighT albo Paul Nagle – mamy właśnie przed sobą zaśnieżony nocny park, gdzieś w oddali migoczą światła samochodów i neonów, a całe to miejsce żyje własnym życiem, uchwycone ukrytą syntezatorową kamerą. Drugi utwór jest pogodniejszy, optymistyczniejszy, właśnie takie średnie tempo oraz melodie nasuwające na myśl słońce rześko przebijające się po niedawnym deszczu zwykliśmy kojarzyć z artystami nagrywającymi dla Neu Harmony. Osnową kompozycji trzeciej jest wypunktowane zamyślenie. W podobnym stopniu utwór ten współtworzą efektowne pauzy, a nie tylko miarowe, skradające się pochody sekwencyjne i wyjątkowo wpadający w ucho motyw melodyczny, kojarzący się nieco z twórczością Vangelisa (posłuchajmy zresztą dokładnie samej aranżacji: czy gdzieś jak przez mgłę nie przypomnia nam się „Blade Runner“?) Impresja czwarta to przeszywające snopy zakapturzonych syntezatorowych promieni, podczas gdy w tle gotuje się ambientalna smoła. To świetne nie tylko jako wprowadzenie do utworu, ale i jako główna jego treść; niesamowicie wciągający nastrój. Do tego mamy jeszcze wiązkę sporadycznie pojawiających się basowych kresek w tle – jak dotąd jest to mój ulubiony utwór z całego zestawu. Utwór piąty... Przeciągłe tony leją się niczym na wczesnych płytach Vangelisa, a główna ozdoba to ta natchmiast trafiająca do Słuchacza jedyna w swoim rodzaju melodia, stare gramofonowe wspomnienie, znaleziony przy parkowej kałuży liść o specyficznym kształcie, wywołujący niejasne, ale dziwnie czemuś miłe asocjacje – oto atmosfera tego utworu, kolejnego z moich faworytów. Za sprawą mlaskającej perkusji niedaleko stąd też do płyt Spyry, innego mistrza specyficznie podanej melancholii z przymrużeniem oka w tle. Utwór szósty to znakomita ilustracja do pytania o naturę czasu. Mamy tu i odpowiednio mroczno-melancholijne klawiszowe akordy, i mnóstwo niepokojących dźwięków w tle, i transowy posuwisty podkład perkusyjny. Wytrawna miniatura z pogranicza elpopu i chłodnego electro w granatowo-srebrzystej, organicznej tonacji. W siódmym utworze owiewają nas delikatne smugi keyboardów i wzbierające na sile perkusyjne tło – być może to ilustracja nadciągającej burzy piaskowej? Interesujące połączenie elektronicznego romantyzmu i niewymuszonego, udanie stopniowanego napięcia. W utworze ósmym pojawia się nader chwytliwy sekwencyjny „riff“, który mi w jakiś odległy, a jednak stanowczy sposób skojarzył się już przy pierwszym przesłuchaniu z atmosferą chłodniejszych nagrań z „So“ Petera Gabriela. Uwagę przykuwa współgra „śpiewających“ elektronicznych bębnów i powracającej urokliwej melodii. Dochodzi ostinato, a w drugiej minucie ponadto jeszcze trance’owy beat! Teraz na każdym planie sporo się dzieje, dobrze udało się tutaj połączyć statyczność keyboardowego planu z dynamiką perkusji. O świcie wyglądamy przez okno naszego wieżowca i patrzymy na uliczny ruch w zdeformowanym z lekka negatywie – niby to samo, co widzimy codziennie, a jednak jak zachwycająco inne! Utwór dziewiąty to ostatnie słowo. Miękkie gitarowe dźwięki niczym z innego świata, mantra o woskowym świcie; z okna spoglądamy na zaśnieżony park z utworu pierwszego. Latarnie gasną, noc zamieniła się w przykurczony świt, ale nadal nie widać dokładnie, czy to podrygujący czarny foliowy worek, czy wzbijająca się do lotu wrona, tam, za ostatnią ławką, w sinej, mżącej poświacie... Piękny utwór na przebudzenie, introdukcja do kolejnego dnia pachnącego śniegiem i mrozem. Utwór, do którego mógłbym co do wyjątkowego nastroju porównać tę impresję, to „Astral Chains“ Thomasa P. Heckmanna. Polecam bez wahania.

Igor Wróblewski

Tagi albumu: Noryani | Northeast 117, Generator.pl, Noryani, muzyka elektroniczna, ambient, Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis, Jarre, electronic music, Kraftwerk