2 279 wydawnictw w ofercie 88% albumów dostępnych od ręki 27 377 próbek utworów 1 391 recenzji płyt 12 129 zrealizowanych zamówień 2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...
To jeden z tych albumów Vangelisa, na których rozwiązania typowe dla sekwencyjnej muzyki elektronicznej przyćmione są jeszcze przez brzmienia charakterystyczne dla rocka progresywnego i nowoczesnych odmian jazzu. Z płyty tej pochodzą popularne kompozycje Pulstar i Alpha - pozostałe utwory przesycone są nietypowymi barwami rozmaitych idiofonów, gitary basowej oraz wszelkiego innego pomysłowo traktowanego instrumentarium niekoniecznie elektronicznego.
Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player.
Pobierz i zainstaluj.
Utwory Pulstar i Alpha przynoszą aranżacje i zwroty melodyczne wytyczające Vangelisowi szlak na długie lata - pojawiają się tu bardzo chwytliwe melodie, poddawane rozmaitym parafrazom, wtopione w interesująco brzmiące ostinato i frapującą ścieżkę rytmiczną pełną drobnych, kreujących odpowiedni nastrój elementó brzmieniowych.
Inne prezentowane tu impresje mają niejednokrotnie niewiele wspólnego z przestrzennymi harmoniami konstruowanymi na schemacie zwyczajnych durowych i mollowych akordów. Wiele fragmentó tego longplaya można wręcz śmiało określić mianem muzyki eksperymentalnej. Szczególnie interesująco brzmią wszystkie ścieżki rytmiczne, niekoniecznie generowane przy wykorzystaniu typowych instrumentów - w utworze Freefall słychać płynące zegarowe dźwięki przenoszące słuchacza pogrążonego w stanie nieważkości w zagubiony wymiar czasoprzestrzeni, w Mare Tranquillitatis stojące, gęste akordy o nietypowej strukturze ciekawie mieszają się z odrealnionymi, nieco oddalonymi głosami kosmonautów.
Długie kompozycje Main Sequence i Nucleogenesis charakteryzuje iście rockowa ekspresja. Budulcem tych tematów są wyraziste, agresywnie brzmiące riffy organowe, wpadające w wir nieregularnego, łamanego rytmu perkusji i basu. Kolejne tematy wykluwają się z siebie w myśl niczym nieskrępowanych zasad improwizacji, a jedynym elementem porządkującym jest obecność instrumentu wiodącego wyraźniej i dosadniej swój wątek na pierwszym planie, na tle zataczających turbulencyjne kręgi pozostałych instrumentów. Te fragmenty albumu mogą się raczej kojarzyć z rozimprowizowanymi, niekończącymi się impresjami grupy Yes we wczesnych latach siedemdziesiątych, niż z późniejszą muzyką greckiego multiinstrumentalisty (warto tu dodać, iż Vangelis miał przecież znaleźć się swego czasu w składzie tej legendarnej art-rockowej grupy, a jego późniejsze kolaboracje z Jonem Andersonem stanowią jeden z najbardziej znanych rozdzialow w działalności greckiego muzyka i kompozytora).
Znacznie mniej tu fortepianowych rozległych pasaży, które proponował Vangelis na płycie Heaven And Hell - brak też tak odważnych eksperymentów, jak na Beaubourg. Płyta zachwyci tych, którzy interesują się niekonwencjonalną, wielowątkową muzyką z pogranicza elektroniki i awangardowych odmian muzyki rockowej - a dla najbardziej wybrednych słuchaczy przeznaczone są spokojne, frapujące krajobrazy muzyczne Sword Of Orion i Albedo 0.39, pełne zachmurzonych widoków i zmieniających się leniwie atrakcyjnych akordowych konstelacji.