english version wersja polska Napisz do nas
   

Obniżka

okazje cenowe zobacz wszystkie


Kategorie



Newsletter


Statystyki sklepu

2 279 wydawnictw w ofercie
88% albumów dostępnych od ręki
27 377 próbek utworów
1 391 recenzji płyt
12 129 zrealizowanych zamówień
2 808 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...

Vangelis | Beauborg

powrót
Vangelis | Beauborg lupa
Super cena
  • NUMER PRODUCENTA BMG ND 70010
  • ROK WYDANIA (NAGRANIA) 1978
  • MEDIA 1CD
  • OPAKOWANIE JEWELCASE
  • Kod produktu 003060
  • POPULARNOŚĆ

14,44 zł
Towar w magazynie

Styl Vangelisa ulegał na przestrzeni pierwszej połowy lat siedemdziesiątych kolejnym metamorfozom na rzecz klarowności brzmienia i wyrazistości melodii. Tym bardziej zaskakująca okazuje się płyta Beaubourg, która po uporządkowanej rytmicznie i melodycznie produkcji Spiral może szokować anarchią strukturalną i innowacyjnością brzmieniową

  • Beaubourg Part I [17:50]
  • Beaubourg Part II [20:43]

Do prawidłowego odtwarzania próbek niezbędny jest Flash Player. Pobierz i zainstaluj.

Upiornie zdeformowane bicie elektronicznych dzwonów zaczyna tę płytę pełną niespodzianek i brzmieniowych dygresji. Muzyka ze świstem i szczękiem przemieszcza się z jednego głośnika do drugiego, po czym następuje krótka chwila uspokojenia i zamyślenia - z tej niecodziennej, awangardowej introdukcji wyłania się pierwszy motyw znany słuchaczom którzy sięgnęli przed poznaniem całej płyty Beaubourg po składankę The Best Of Vangelis. Kompozytor i odtwórca w jednej osobie odkorkowuje opalizującą butlę pełną świszczących, iskrzących brzmień, które natychmiast rozsypują się po całym uniwersum. Wszelkie szumy i niezidentyfikowane notacyjnie brzmienia łączone są atrakcyjnymi pasażami opartymi na wyszukanych skalach, w których nawet spiętrzenie czterotonowych interwałów nie jest dysonansem. Następujące po sobie obrazki mają bardzo różny nastrój - po natarczywym, agresywnym rytmicznie pasażu znienacka pojawia się na przykład zamglona impresja zbudowana na stojącym, falującym lekko akordzie, z którego wyłaniają się wcale klarowne syntezatorowe znaki zapytania, myślniki i kropki.
Pierwsza część okazuje się na dodatek całkiem spójnie zorganizowaną konstrukcją w porównaniu z częścią drugą - tam brzmienia stają się jeszcze bardziej mroczne, jeszcze bardziej postrzępione, a okresy ciszy lub modulowania określonego tonu trwają dłużej. Momentami naprawdę blisko już tej muzyce do brzmienia jakie zaproponował Karlheinz Stockhausen choćby na płycie Aus den sieben Tagen - jednak słuchacz wciąż nie traci poczucia rzeczywistości i jest w stanie pamiętać nawet przy najbardziej eksperymentalnych epizodach, iż ma do czynienia z nagraniami Vangelisa. Słuchanie tej płyty staje się wręcz kapitalną rozrywką, jeśli dobrze zna się parę wcześniejszych i kilka późniejszych płyt artysty - ucho z zaciekawieniem wyławia wszelkie tony, które przypominają o dokonaniach z okresu bezpośrednio poprzedzającego lub wyprzedzającego sesję nagraniową Beaubourg; słychać przeciągające się tony niczym z Bacchanale (Heaven And Hell, 1974), brzmienia perkusyjne wybrzmiewające wykręconymi turbulencyjnie smużkami syntezatorowego dymu jak w utworze Aries (również z Heaven And Hell), efekty dźwiękowe naśladujące być może nagły spadek energii jak we fragmencie utworu Yin And Yang (China, 1979)… Wszystkie te elementy ukazane zostają nagle w nowym świetle, odbite w krzywym zwierciadle, z ogromnym poczuciem humoru i wielką fantazją zostają splecione w zupełnie nową układankę, którą można cieszyć się bez końca, tak wiele elementów odsłoni swoje prawdziwe znaczenie i ostateczne położenie w trakcie kolejnych dziesiątek i setek przesłuchań. Muzyka stworzona na Beaubourg jest niezwykle sugestywna i malarska, a efekt ten został spotęgowany - może nieco paradoksalnie - właśnie przez dezintegrację struktury "typowej" kompozycji i domieszanie mnóstwa dysonansów oraz niemuzycznych znaków interpunkcyjnych… Tym dziwniejsze i ciekawsze okazują się odmalowane tymi brzmieniami obrazy; nie są to już malowidła Rembrandta ani dawnych mistrzów japońskich, może raczej impresje Hartleya, Kandinsky'ego, a w najbardziej czytelnie brzmiących pasażach - Magritte'a? Może słuchacz ma okazję pobudzić u siebie podobny stan umysłu, jaki towarzyszył genialnemu fizykowi odkrywającemu nieposądzaną dotąd o istnienie cząstkę elementarną? Ta muzyka nie ma początku ani końca, nie przynosi też ze sobą jednego ciągu skojarzeń ani jednej, logicznie rozwijającej się fabuły (lepiej: fabuły rozwijającej się w myśl tradycyjnej logiki…).
Niewykluczone, iż płyty tej nie docenią od samego początku słuchacze rozmiłowani w niebiańskich harmoniach i pysznych instrumentacjach, jakimi Vangelis raczył odbiorców na płytach z lat dziewięćdziesiątych - tym bardziej warto jednak po nią jak najszybciej sięgnąć, aby dać sobie nieco czasu na zrozumienie jezyka tych nagrań i przeżycie niebywale interesującej przygody w świecie rozproszonych dźwięków dryfujących przez zamglone bezdroża w stanie nieważkości…

Igor Wróblewski
Tagi albumu: Vangelis | Beauborg, Vangelis, muzyka elektroniczna, ambient, Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis, Jarre, electronic music, Kraftwerk