Napisz do nas
   


Kategorie

NAJBLIŻSZA WYSYŁKA:

poniedziałek 27 lutego
czwartek2 marca

S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2346 wydawnictw w ofercie
1739 dostępnych natychmiast
33070 próbek utworów
2084 recenzji płyt
21356 zrealizowanych zamówień
4304 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

Ashra

(4 albumy)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Ashra | Correlations in Concert

    Ashra | Correlations in Concert

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1DVD


    67,08 zł
  • Ashra | New Age of Earth

    Ashra | New Age of Earth

    Super cena

    Jedno z najciekawszych dzieł Manuela Gottschinga, w którym rewelacyjnie połączone zostały sekwencyjna intuicyjność oraz talent do pisania wizualizacyjnie sugestywnych melodii. Płytę otwiera niezwykle frapujący Sunrain, w którym przez zderzenie dwóch tonacyjnych planów, z których jeden zawsze snuje motyw bardziej melancholijny, a drugi proponuje pogodne harmonie, rzeczywiście udało się wywołać wrażenie deszczu padającego przy jednocześnie pogodnie rozsłonecznionym niebie: zwłaszcza, że mamy tutaj długie melodyjne "promyki" oraz jednostajnie "mżący" akompaniament znakomicie zaaranżowany stereofonicznie. Kolejny utwór to chwila pogodnej zadumy przy leniwie przesuwających się syntezatorowych obłokach i gitarowych odblaskach na powierzchni spokojnego oceanu, a impresja trzecia to interesujące rozwinięcie aranżacyjnych pomysłów Sunrain w stronę nieco może pogodniejszą, ale nie mniej fascynującą. Płytę wieńczy 22-minutowa suita utrzymana w stylu natychmiast kojarzącym się z Klausem Schulze w tym okresie (Timewind, a zwłaszcza Moondawn z utworem Mindphaser) - wyjątkowo urzekający jest tu odrętwiały, wyniosły wstęp z mollowym tematem snującym się na tle zamarzniętych, ale lekko falujących akordów, czemu towarzyszą w oddali gitarowe wyładowania brzmiące jak spadanie napięcia w całym kosmosie... Nie zabraknie tutaj naturalnie także i ostinata oraz całej gamy amuzycznych brzmień rozsianych po przestrzeni kompozycji i potęgujących nastrój. Ogólnie rzecz biorąc, to bardzo wciągająca i udana muzyka; trochę jednak szkoda, że Schulze nie został zaproszony na tę sesję, trochę też brakuje grzmiącej perkusji Haralda Grosskopfa w kulminacyjnym punkcie utworu.

    I. W.



    Słyszałem już wczśniej kilka przychylnych opinii na temat tego albumu, spotkałem nawet określenie "najpiekniejszy album z el-muzyką". Zaintrygowany, postanowiłem po prostu kupić płytę i sprawdzić, jak jest naprawdę. Poza tym, urzekła mnie wersja Deep Distance z Private Tapes Manuela Gottschinga, a tutaj ten utwór figuruje. Na stronie WWW Ashry obok krótkiego opisu albumu pojawia sie adnotacja "first use of synths". Cóż, jeśli to prawda, to Goettsching zaczął swą przygodę z syntezatorami na naprawde wysokim poziomie. Nie ma tu ani trochę prostych zabaw efektami, nie ma przesadnej ilości często zbędnych dźwieków, ale też daleko tej muzyce do awangardy i brzmienia wyraźnie eksperymentalnego. Słychać, że jest to sprawna realizacja ciekawych pomysłów kompozytorskich bez popadania w zbytnią fascynację nowymi instrumentami, cały czas pod całkowitą kontrolą autora. Bo choć na okładce widnieje nazwa Ash Ra Tempel, kompozytorem, wykonawcą i producentem jest Manuel Goettsching. Na początku mamy Sunrain, w którym słychać charakterystyczny dla późniejszej muzyki Ashry rytm sekwencera okraszony ulotną improwizacją elektroniczną. Doskonale dobrany tytuł - pozornie beztoski nastrój, ale takiej muzyki Ashra nie grała chyba nigdy. Zawsze czaiła sie gdzieś miedzy nutami pewna nostalgia i zaduma; tak jest i tutaj. Płyną nastepne minuty, podobne do siebie, pojawia sie nieodłączna gitara, wreszcie jest ten znajomy, monotonny podkład - Deep Distance. Tutejsza wersja jest znacznie krótsza, niecałe sześć minut, i pozbawiona partii gitary. Mimo to mnie i kilku znajomym bardzo sie podoba, jest w niej wiele delikatnych, pociągłych brzmień i elektronicznych niby-gwizdów. Całość ma niepowtarzalny nastrój jakiejś nierealnej podróży w chmurach nad roziskrzonym w słońcu jeziorem. Melodie są pastelowo miękkie, kojące (żadnej kiczowatości stylu Kitaro) i tu rzeczywiście można mówić o esencji piękna el-muzyki.
    Na koniec długi utwór, Nightdust, początkowo kojarzący się mocno z muzyką Klausa Schulze z tamtych lat ("Mindphaser"). Smutny, romantyczny krajobraz tego samego jeziora nocą, statyczny i niezmienny. W środku nieśmiały sekwencer, pod koniec znowu Manuel-gitarzysta. Nagranie jest zdecydowanie za długie i mimo swego klimatu po prostu troche nudne. Dużo lepiej wypada Ashra w transowych improwizacjach niż w takich el-pejzażach. Na tym polu mistrzem jest wspomniany wyżej kolega Manuela.

    Michał Żelazowski

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    22,31 zł
  • Ashra | Belle Aliance Plus

    Ashra | Belle Aliance Plus


    Krok w stronę elpopu - charakterystyczne brzmienie tercetu Gottsching - Ulbrich - Grosskopf zostało mimo wszystko utrzymane. Tym razem grupa proponuje osiem nader urozmaiconych impresji przygotowanych w ramach spektrum wahającego się od art-rocka do reggae. Utwór Wudu otwierający album to ciekawa synteza klimatów a la Prothese Cluster i nowoczesnego elpopu: mamy tutaj wyraziste riffy, natrętny rytm oraz nieokrzesane pokrzykiwania w tle w finale impresji. Kolejny utwór to przyczynek Ashry do historii rosnącego w siłę elpopu, podczas gdy kompozycja trzecia to zrelaksowane, obojętne na troski tego świata, subtelnie podelektronizowane reggae z błyskotliwą gitarą Gottschinga w roli głównej. Bodajże najciekawszy fragment niniejszego albumu to trwające ponad kwadrans Code Blue, w którym zjawiają się oniryczne partie organowe stanowiące pomost między Le Berceau de Cristal a niniejszym albumem. Ogólnie rzecz biorąc, ciekawy i świeży album, na przestrzeni którego Gottschingowi zdumiewająco łatwo udaje się "trzymać fason" i urzekać kunsztem gitarowym na tle z lekka (ale nadal tylko z lekka!) banalniejącego podkładu. Idealna płyta dla tych miłośników el-muzyki, którym Blackouts wydało się zanadto bluesowe, a Tropical Heat znowuż za bardzo ugrzecznione. Na marginesie można zastanowić się, czy przypadkiem właśnie nie tytuł jednej z kompozycji Ashry (Kazoo) okazał się inspiracją dla jednego z młodych projektów wiernych stylistyce Dub-Techno...

    I. W.



    Niesamowita, niezwykła, zaskakująca, dziwna, rozczarowująca - te skrajne, bądź co bądź w swej wymowie słowa zwykły mi się nasuwać na myśl, gdy próbowałem określać muzykę Ashry w miarę poznawania nowych płyt grupy Goettschinga. Tak się złożyło, że wszystkie powyższe epitety z powodzeniem przystają do charakteru tego krążka. Wynika to głównie z tego, że Manu chciała najwyraźniej tym razem zadowolić możliwie największe grono potencjalnych słuchaczy serwując tutaj dość urozmaiconą mozaikę stylów: począwszy od typowo elektronicznych klimatów poprzez rock a na reggae (w owszem!) kończąc. Jeden z moich znajomych stwierdził, że ta płyta jest z tego powodu jednym wielkim żartem muzycznym (złożonym z kilku mniejszych żarcików). Nie, nie, bynajmniej nie odradzam bliższego kontaktu z tym krążkiem; po prostu radzę uzbroić się w cierpliwość i słuchać - jeśli to nie pomoże zawsze można pocieszyć się myślą, że panowie z Ashry (oprócz Goettschinga na Belle Alliance pojawiła się stała ekipa, czyli Lutz Ulbrich i Harold Grosskopf) tym razem postanowili się nieźle zabawić, a przy okazji trochę namieszać.
    Dla ucha rozkochanego w elektronicznych brzmieniach płyta rozpoczyna się na ścieżce nr 6, czyli Kazoo, gdzie trio Goettsching / Ulbrich / Grosskopf sięga po stare wypróbowane sposoby na wytworzenie niezwykłych klimatów: na tle "delikatnej" perkusji i równie subtelnego sequencerowego rytmu płynie mimowolna pajęczyna analogowych brzmień utkana z nieśmiertelnych zagrywek Manu, znanych choćby z New Age of Earth. Szkoda tylko, że numer trwa jedynie 5:41 ...
    Mroczne organowe frazy obwieszczają, że przyszła pora na Code Blue, utwór najdłuższy i chyba najpiękniejszy na całej płycie. Ta niewątpliwie kolejna inkarnacja Ocean of Tanderness to niezwykle wysmakowana, pełna ciepłych brzmień, pastelowa suita, której zwieńczeniem jest krótki epilog w postaci utworu Mistral z przejmującą gitarą lidera Ashry. Naprawdę świetne zakończenie płyty.
    Jeśli chodzi o pozostałe kompozycje z Belle Alliance, to stanowią one ciąg luźno związanych ze sobą motywów wyrastających z gruntu muzyki bliższej stylistyce popu czy też rocka (Screamer, Sausalito). Jest to, jak mi się zdaje efekt dobrego nastroju, jaki zwykle towarzyszy pogodnym spotkaniom starych znajomych. W wypadku tej płyty rezultat wspólnych poczynań trójki muzyków jest może dwuznaczny, niemniej jednak, choć takie sformułowanie już trąci banałem, warto się z nim zapoznać.

    Parsifal

    Dostępność: Tylko na zamówienie | nośnik: 2CD


    121,08 zł
  • Ashra | @ashra + @ashra vol. 2

    Ashra | @ashra + @ashra vol. 2


    CD1
    Tylko cztery utwory, ale za to jakie i jak płomiennie podane! Kwartet Göttsching / Ulbrich / Großkopf / Baltes był w lutym 1997 roku w Osace i Tokio w fenomenalnej formie. Zapis japońskiego koncertu otwiera wyśmienita wersja „Echo Waves” z „Inventions for Electric Guitar”, tutaj naturalnie już nie czysto gitarowa, lecz podrasowana wyborną grą sekcji rytmicznej i subtelnie podelektronizowana. Możemy tu trawestować legendarną dewizę Alfreda Hitchcocka i stwierdzić, że po trzęsieniu ziemi w introdukcji napięcie rośnie... „Twelve Samples” przynosi wspaniale rozkołysane motywy zwielokrotniane echami i przeszywane rozmaitymi efektami dźwiękowymi, „Timbuktu” to porcja wytrawnego, spokojnego a jednak pikantnego lounge’u... ale dopiero finał przyćmiewa już doprawdy wszystko. Brawurowa suita „Niemand lacht rückwärts” przynosi rewelacyjnie kąśliwe partie gitary, hipnotyczną grę sekcji rytmicznej (nie zabrakło też krótkiego, ale efektownego sola perkusyjnego) oraz nastrój nieskrępowania i mocy tak dobrze znany Słuchaczowi jeszcze z płyt sygnowanych: Ash Ra Tempel. Warto wspomnieć również o dobrej jakości nagrania – choć i tak, jak wiadomo, w przypadku albumów koncertowych można – jeśli jakość wykonawcza przedstawionej muzyki na to pozwala! – na sprawy związane z jakością dźwięku „przymrużyć ucho”. Koniecznie.
    I. W.

    CD2
    Dalsza część koncertowych impresji kwartetu Göttsching / Ulbrich / Großkopf / Baltes, zarejestrowanych podczas występów w Osace i Tokio w lutym 1997 roku. Od otwierającego album, tęczowo rozmigotanego „Sunrain” w orzeźwiająco zaaranżowanej wersji, aż po finałowe, zadziorne „Move 9 Up” zbudowane na posuwistym ostinacie nie tylko nie sposób się tu nudzić, ale wręcz trzeba stwierdzić, iż grupa była w wyjątkowej formie. „Hausaufgabe” to przede wszystkim przyczajony, miękki, ale niepokojąco ruchliwy groove, nieco w stylu kojarzącym się z „Interstellar Jazzcafe” Mike’a Andrewsa albo wręcz „Oxygene Part IV” JMJ, na tle którego rozwijają się wstęgi nocnych gitarowych neonów Göttschinga. „Oasis” z albumu „Correlations”, tu w świeżej, przyjemnie chłodzącej odsłonie, to z kolei porcja zadumy i wytchnienia. Znakomicie udało się tutaj połączyć klasyczne brzmienie Ashry z hipnotycznymi, mięsistymi, nowocześnie brzmiącymi pochodami rytmicznymi Baltesa i Großkopfa, wypracowanymi przez obu panów także poza rodzimą grupą. Obowiązkowa pozycja dla wszystkich miłośników transowej, rozimprowizowanej elektroniki sekwencyjnej – tutaj na dodatek w „gorącej” atmosferze charakterystycznej dla występu na żywo.
    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 2CD


    67,08 zł