Napisz do nas
   


Kategorie

NAJBLIŻSZA WYSYŁKA:

czwartek 26 października
poniedziałek 30 października

S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2346 wydawnictw w ofercie
1739 dostępnych natychmiast
33070 próbek utworów
2084 recenzji płyt
21356 zrealizowanych zamówień
4304 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

Ostatnie sztuki

(65 albumów)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Tangerine Dream | Metropolis

    Tangerine Dream | Metropolis

    Po wysłuchaniu Metropolis przychodzi smutna konsternacja typu "gdzieś to już słyszałem". Niestety ekipa Edgara Froese nie miała zaszczytu napisania ścieżki do tego arcydzieła niemieckiego ekspresjonizmu i filmu który przepowiedział futurystykę science fiction. Dosyć popularny soundtrack nagrał piewca syntezatorów i disco, Giorgio Moroder, ale najlepiej sięgnąć po oryginalną muzykę z epoki (film jest niemy i na ekrany kin wszedł w 1927r). Tu zaś mamy luźno wybrane nagrania głównie z lat 80-tych, które jawią się "mandarynkową" wizją soundtracku do tego arcydzieła. W sumie dosyć wątpliwej jakości jest ta ścieżka, sklecona w pośpiechu i na kolanie. Nie ma w niej żadnej dramaturgii, słucha się też bez większych emocji. Gdyby to były nagrania wyciągnięte z szafy, ale w tym wypadku można potraktować ów zbiór jako zwyczajny bootleg, który niepotrzebnie powiększa i tak już monstrualną dyskografię grupy.

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    108,28 zł
  • Tangerine Dream | Paradiso

    Tangerine Dream | Paradiso

    Bestseller Super cena

    Podwójny album Paradiso to ostatnia część trylogii La Divina Commedia opartej na tekście Dantego. Tangerine Dream zapuszczają się tu w rejony muzyki klasycznej, tworząc coś na kształt "elektronicznej opery". Nagrań dokonano w dniach 18 i 19 stycznia 2006r z Orkiestrą Symfoniczną w Hans-Otto Theater w Poczdamie. Co by nie mówić całość niestety nie porywa. Ów "operowy patos" tkwi przy grupie niczym przysłowiowa kula u nogi. A to sprawia iż trzeba się nieźle namęczyć, aby przejść całość. Generalnie Paradiso to najsłabsza część tej trylogii. Ewidentnie daje się tu odczuć brak Jerome'a. Lider zaś bez umiaru pakuje do muzyki grupy ni to "operowe arie" ni to piosenki. Jednocześnie ubogaca to swoimi dłużyznami, nie prezentując też absolutnie żadnych efektownych melodii. A efekt jest co najmniej karykaturalny. Tangerine Dream robili przecież i muzykę do filmów, i to z doskonałym efektem. Tu jednak ów "duch" się bezpowrotnie ulotnił, a została za to pseudo-operowa sztuka. Smutne to w jakim to nijakim kierunku podryfował zespół. Na dobrą sprawę gdyby nieco okroić ten materiał efekt nie był by taki słaby. A tak mamy ciężkostrawne dzieło, do którego raczej nie prędko chce się wracać. Mnie zmęczyło strasznie.

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 2CD


    20,87 zł
  • Bernd Kistenmacher | Antimatter

    Bernd Kistenmacher | Antimatter

    Bernd Kistenmacher w udany sposób kończy swój cykl Trilogy Of The Universe. Na ten niesamowity zestaw składały się jeszcze płyty Celestical Movements, Beyond The Deep i teraz uzupełnia to Antimatter. Temat jest dosyć niezwykły, Kistenmacher nawiązuje do eksperymentów z energiami atomowymi. Te niezwykłe procesy i eksperymenty jakie mają miejsce w fizycznych laboratoriach, mają swoje przełożenie na wymiar ludzki. Narodziny atomu są bowiem metaforą dla ludzkiego aktu stwórczego. Sama muzyka z Antimatter nie jest dostosowana tylko do fizycznych eksperymentów, ale ma coś w sobie z wirtualnego filmu. Ów obraz pokazuje piękno wszechświata, a Kistenmacher odkrywa je pośród dźwięków. Te energie zmieniają się w muzykę, która zdaje się trwać nieskończenie. Tkanka brzmieniowa jest zaiste fascynująca, niemiecki artysta zespolił ze sobą symfoniczne orkiestracje oraz elektronikę. To niby nic nowego, bo podobnych zabiegów mieliśmy dziesiątki, jednak w tym przypadku muzyka nokautuje swą mocą. Symfoniczne tła i orkiestracje wypełniają pustą z tyłu przestrzeń. A tuż pod nią niemiecki mistrz tka elektroniczne barwy, które wywodzą się a to z sekwencyjnej elektroniki oraz kosmicznego ambientu. Chyba tutaj Kistenmacher ostatecznie zrywa z opinią jako klonu Klausa Schulze. Tworzy własny, unikalny styl co w dobie mnogości muzyki nie jest proste. Doskonałe zwieńczenie owej trylogii i mocny punkt w dyskografii artysty.

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    59,07 zł
  • Pete Namlook | Pearl 4

    Pete Namlook | Pearl 4


    Można powiedzieć, iż Pete Namlook śpi i pracuje w nurcie ambient. Czy to solo, czy też w kolaboracji z kimś innym, każdy jego projekt zasługuje na wzmożoną uwagę. Nie inaczej jest z czwartą częścią serii Pearl. Opatrzona charakterystycznymi zdjęciami na okładkach, muzyka powstaje na przecięciu prymitywnych i najnowocześniejszych technologii. Całość ma eksperymentalny charakter, jednak bez tego ciężkiego bagażu. Namlook często nurkował w głąb tych tekstur, które tworzył. Podobnie jest i tu, korzystając z nowoczesnego sprzętu, artysta stara się dociec do istoty dźwięku. Muzyka zyskuje jakąś ulotną i natchnioną siłę, sącząc się w tempie przepływających obrazów z jakiegoś kataleptycznego snu. Na przemian oparta jest na dronowych pomrukach i klinicznie czystych barwach. Gdzieś na przecięciu tych dwóch warstw, powstaje ta trzecia która niesamowicie głęboko wnika pod czaszkę. Towarzyszy temu niezwykle przyjemne uczucie, bo owe dźwięki niczym ciecz rozlewają się po umyśle, szczelnie wypełniając każdą jego wyrwę. Ten ambient ma w sobie coś z narkotyku, silnie bowiem uzależnia każąc niemal non stop wciskać przycisk "play" w odtwarzaczu. Po raz kolejny Pete Namlook pokazuje iż na polu tworzenia subtelnych i wyimaginowanych obrazów, nie ma sobie równych. Można popaść w niezłe odrętwienie przy obcowaniu z tym materiałem, ale czas jemu poświęcony na pewno nie będzie zmarnowanym. Doskonała odtrutka na ogłupiałą rzeczywistość.

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD + 1DTS CD


    133,63 zł
  • Detlef Keller | Behind the Tears

    Detlef Keller | Behind the Tears


    To płyta wyrastająca jak zwykle w przypadku Detlefa Kellera z sekwencyjnych tradycji, prowadząca jednak Słuchacza w pogodne rejony, w których można myśleć tylko pozytywnie I optymistycznie - Behind the Tears... Muzyka Kellera przejmuje przy tym słonecznym zabiegu naturalnie coś ze stylistyki elpopu i beztroskiego new-age, ale raczej w wydaniu wybitniejszych artystów zaprzyjaźnionych z tymi gatunkami - Tear 3 od razu może skojarzyć się zarówno z muzyką Jarre'a, jak i Vangelisa. Jednym z najbardziej udanych epizodów jest Tear 4, zbudowane na "smyczkowym" rytmie, przeszytym syntezatorowym znowu nieco w stylu Jarre'a, szczególnie z początku lat osiemdziesiątych. W Tear 5 Detlef Keller "nie wytrzymuje" i proponuje nieco bardziej berlinizujące melanże, a rozsekwencjonowane, najdłuższe na płycie Tear 6 to już istotnie taki Detlef Keller, jakiego el-melomani najlepiej znają: Mr Beat towarzyszący często na scenie "Mr Loopowi", czyli Mario Schonwalderowi. Idealnie wyważone proporcje między melodycznością a zadumą, tradycją a nowoczesnością w lżejszycm wydaniu.

    I. W.



    Sięgając po tę płytę miałem pewne obawy. Wprawdzie twórczość Detlefa Kellera w jakiś sposób "omiotła" mnie wcześniej (nie tylko przy okazji słuchania przedsięwzięć podejmowanych wspólnie z Mario Schonwalderem), ale jeszcze nie miałem okazji wysłuchać w całości jego własnej produkcji. Tak się złożyło, że padło na Behind the Tears - płytkę zawierającą nagrania z lat 1997-1999.
    Fakt wymieniony wyżej ma niestety niemały wpływ na zawartość krążka. Mimo ujęcia kompozycji w ramy identycznych tytułów (zmianie ulega tylko numerek przy kolejnych "tears"), ma się wrażenie pewnej nierówności. "Twórcze wyboje" jakimi uraczył nas Detlef Keller zawierają utwory spokojne - np. Tear 2, trochę żywsze - np. Tear 4 i wręcz "dyskotekowe" - Tear 7 (na szczęście jedyny tego typu na płycie). Widać (o przepraszam, słychać) wyraźnie, że kompozycje pochodzą z różnych okresów twórczości artysty. Całość jest bardzo zbliżona do wcześniejszej Ways to the Rainbow (słyszałem obszerne fragmenty) i wspólnych produkcji z Mario Schonwalderem (szczególnie do pierwszego krążka z podwójnego albumu Loops & Beats). Nie niesie jednak już tak głębokiego nastroju. Pewną osłodą jest obecność bardzo gitarowego i interesującego Tear 6, najdłuższego nagrania na płycie (prawie 22 min.). Swojej gitary (i pomysłu, co stwierdza okładka) użyczył niejaki Arcanum, odkryty stosunkowo niedawno (notabene przez samego Mario Schonwaldera) oryginalny twórca el-muzyki.
    Prawdę mówiąc płytka nieco mnie rozczarowała. Nie jest to jednak wielkie rozczarowanie. Często będę wracał do dźwięków zapisanych na tymże CD. Głównie za sprawą obecności kojących, lecz o ograniczonej ambicji, el-klimatów. Dobrych na poprawienie samopoczucia, ale tylko w lekkich przypadkach "złego humoru" (boć jazda nawet po mało wyboistej drodze, na dłuższą metę, do przyjemności nie należy).

    El-Skwarka

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    59,07 zł
  • Pete Namlook | Pearl 2

    Pete Namlook | Pearl 2


    Pete Namlook projekt Namlook zawsze traktował jako pole do wszelkiego rodzaju eksperymentów i szukania nowych dróg w muzyce. Po tylu latach wydawania solo i w przeróżnych kolaboracjach, ten tytan pracy ponownie prezentuje znakomitą muzykę. Ambient z Pearl 2 to oniryczna podróż w siedemnastu odsłonach. Zanurzona w czystych, przestrzennych, dźwiękowych planach, tworzy w wyobraźni wyimaginowane światy i tam zabiera odbiorcę. Najlepszym określeniem dla tej muzyki było by słowo "hipnotyczna". Już po odpaleniu płyty w odtwarzaczu, następuje dziwne odrętwienie i niczym lunatyk, słuchacz podąża w rytm tej niespiesznej, wyciszonej muzyki. Nie ma brzmieniowych ekstrawagancji, jest niezmącony niczym spokój i chęć wykreowania innej rzeczywistości. Drony jakie tu Namlook wykorzystał, nie brzmią surowo i bucząco. Niczym dobrze wyszlifowany kawałek metalu, nabierają tu połysku i gładzi, przez co ich brzmienie dźwięcznie wybrzmiewa niemal przez cały album. Doprawdy trudno się uwolnić od tej płyty, czekam z utęsknieniem na kontynuacje. Z pewnością warto!

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD + 1DTS CD


    133,63 zł
  • Ian Boddy, Klaus Hoffmann-Hoock, David Wright | Trinity

    Ian Boddy, Klaus Hoffmann-Hoock, David Wright | Trinity

    Trinity jest zapisem koncertu jaki odbył się w brytyjskim Derby we wrześniu 2009r. Analogowa elektronika i gitara elektryczna, Boddy, Wright i Hoffmann-Hoock nie odgrywają nowości. Ten album jest wyborem nagrań z ich solowych płyt. Jest jednak mała różnica w stosunku do oryginałów. Koncert pozwala na pewną dawkę szaleństwa, improwizację. W przypadku muzyki opartej w dużej mierze na elektronice, można nieco podbarwić brzmienie jak i wydłużyć owe nagrania. Do tego gitara Hoocka kreuje rozwibrowany kosmos dźwięków. To też pokaz możliwości w sondowaniu instrumentu. Czasem wtapia się w elektroniczne tło, innym razem stara się grać nieco drapieżniej niemal z rockowym ognieniem. Jest też miejsce na wspólną kolaborację, jednak w dużej mierze Trinity to sekwencyjno-ambientowa porcja muzyki. 2 dyski gwarantują masę muzyki i moc prawdziwych przeżyć. Dla fanów elektronicznych, ambientwoych podróży. Miejsce na pokładzie jest przygotowane, wystarczy tylko chcieć.

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 2CDr


    81,10 zł
  • Bernd Kistenmacher | Celestial Movements

    Bernd Kistenmacher | Celestial Movements


    Już w latach '80, Bernd Kistenmacher nagrywał i wydawał muzykę, teraz sam zyskał status klasyka. Można go śmiało postawić obok Klausa Schulze, Tangerine Dream i innych, jako jednego z tych którzy kontynuują wielkie tradycje niemieckiej elektroniki. Jak zatem brzmi artysta na najnowszym albumie? Biorąc pod uwagę iż to jego premierowy materiał od 2000r, po prostu świetnie. Celestical Movements został zainspirowany przez obserwatorium astronomiczne "Horizon Observatory" mieszczące się na terenie parku krajobrazowego w Hoheward w Zagłębiu Ruhry w Niemczech. Ta muzyka tchnie kosmiczną siłą, i sama kreuje podkład adekwatny do podróży w odległe galaktyki. To muzyka wielu nastrojów, jednak kluczową rolę gra tu "space elektronika", będąca istnym wehikułem planetarnym. Kistenmacher potrafi być niezwykle wyciszony, ale też i rozpędza się w niemal w transowym zapamiętaniu. Jakby próbował w tych bitowych, rytmicznych sekwencjach wyjść poza czas i przestrzeń. Jednocześnie autentycznie przenieść się w chłodny bezmiar kosmosu. A inwencja brzmieniowa, kapitalnie oddaje te futurystyczne ciągoty. Super!

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    59,07 zł
  • Code III (K. SCHULZE) | Planet of Man

    Code III (K. SCHULZE) | Planet of Man


    Efemeryczna krautrockowa niespodzianka, album nagrany w 1974r. To czas gdy Schulze coraz mocniej wkręcał się w elektronikę, a zarazem sukcesywnie budował karierę solową. A tu rasowy, rockowy skład: Manfred Schunke (elektronika, śpiew), Ed Key (wokal, instrumenty), Mary Key (wokal), Apana Chakariti (wokal, tamburyn) i Klaus Schulze (perkusja). Rasowy, krautrockowy eksperyment. Sporo elektronicznych odjazdów, nieco dadaistycznych wokali, ale jest i psychodeliczno- transowy, rytmiczny nerw. Schulze nie zapomniał jak się bębni, a tu objawia się niczym w szamańskim locie. Co pokazuje 25 minutowa suita „Countdown- Phoenix Rising”. Istna magia rytmiczny, kwaśny trip i niemal ambientowy przestwór. Fajna pamiątka po szalonych i złotych latach „niemieckiego rocka”. Dla fanów krautrockowej awangardy, to pozycja bardziej niż obowiązkowa. Koniecznie!
    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    67,42 zł
  • Bernd Kistenmacher | Berlin Live '85

    Bernd Kistenmacher | Berlin Live '85


    Znakomity koncert z Berlina z 1985r, to doskonała wyprawa w świat niemieckiego elektronika. Co bardziej złośliwi mogą uważać go za klon Klausa Schulze, jednak Kistenmacher wydaje się być bardziej transowy i ekspresyjny. Osią tego albumu są dwie kompozycje, pierwsza Hardcore to rozpędzona do 50 minut elektroniczna suita. Zaczyna się kosmicznymi pomrukami syntezatorów. Jednak dalej gdy Bernd Kistenmacher zaczyna swoje solówki, całość nabiera iście rockowego wykopu. Muzyka zyskuje na soczystości brzmienia i mocy, uwalniając swój transowy potencjał. Drugi Hardcore (enecore), udanie wieńczy album. Po ekspresyjnej części pierwszej, wycisza umysł pogrążając go w stanie nieważkości. Udany album, częstokroć archiwalny materiał po latach broni się lepiej niż nowe dokonania. Na szczęście artysta trzyma nad wyraz równy poziom.

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    44,94 zł