Napisz do nas
   


Kategorie

NAJBLIŻSZA WYSYŁKA:

czwartek 29 czerwca
poniedziałek 3 lipca

S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2346 wydawnictw w ofercie
1739 dostępnych natychmiast
33070 próbek utworów
2084 recenzji płyt
21356 zrealizowanych zamówień
4304 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

Ostatnie sztuki

(46 albumów)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Vangelis | El Greco (ltd 1000)

    Vangelis | El Greco (ltd 1000)

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik:


    599,00 zł
  • Pete Namlook | Pearl 4

    Pete Namlook | Pearl 4


    Można powiedzieć, iż Pete Namlook śpi i pracuje w nurcie ambient. Czy to solo, czy też w kolaboracji z kimś innym, każdy jego projekt zasługuje na wzmożoną uwagę. Nie inaczej jest z czwartą częścią serii Pearl. Opatrzona charakterystycznymi zdjęciami na okładkach, muzyka powstaje na przecięciu prymitywnych i najnowocześniejszych technologii. Całość ma eksperymentalny charakter, jednak bez tego ciężkiego bagażu. Namlook często nurkował w głąb tych tekstur, które tworzył. Podobnie jest i tu, korzystając z nowoczesnego sprzętu, artysta stara się dociec do istoty dźwięku. Muzyka zyskuje jakąś ulotną i natchnioną siłę, sącząc się w tempie przepływających obrazów z jakiegoś kataleptycznego snu. Na przemian oparta jest na dronowych pomrukach i klinicznie czystych barwach. Gdzieś na przecięciu tych dwóch warstw, powstaje ta trzecia która niesamowicie głęboko wnika pod czaszkę. Towarzyszy temu niezwykle przyjemne uczucie, bo owe dźwięki niczym ciecz rozlewają się po umyśle, szczelnie wypełniając każdą jego wyrwę. Ten ambient ma w sobie coś z narkotyku, silnie bowiem uzależnia każąc niemal non stop wciskać przycisk "play" w odtwarzaczu. Po raz kolejny Pete Namlook pokazuje iż na polu tworzenia subtelnych i wyimaginowanych obrazów, nie ma sobie równych. Można popaść w niezłe odrętwienie przy obcowaniu z tym materiałem, ale czas jemu poświęcony na pewno nie będzie zmarnowanym. Doskonała odtrutka na ogłupiałą rzeczywistość.

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD + 1DTS CD


    133,63 zł
  • Detlef Keller | Behind the Tears

    Detlef Keller | Behind the Tears


    To płyta wyrastająca jak zwykle w przypadku Detlefa Kellera z sekwencyjnych tradycji, prowadząca jednak Słuchacza w pogodne rejony, w których można myśleć tylko pozytywnie I optymistycznie - Behind the Tears... Muzyka Kellera przejmuje przy tym słonecznym zabiegu naturalnie coś ze stylistyki elpopu i beztroskiego new-age, ale raczej w wydaniu wybitniejszych artystów zaprzyjaźnionych z tymi gatunkami - Tear 3 od razu może skojarzyć się zarówno z muzyką Jarre'a, jak i Vangelisa. Jednym z najbardziej udanych epizodów jest Tear 4, zbudowane na "smyczkowym" rytmie, przeszytym syntezatorowym znowu nieco w stylu Jarre'a, szczególnie z początku lat osiemdziesiątych. W Tear 5 Detlef Keller "nie wytrzymuje" i proponuje nieco bardziej berlinizujące melanże, a rozsekwencjonowane, najdłuższe na płycie Tear 6 to już istotnie taki Detlef Keller, jakiego el-melomani najlepiej znają: Mr Beat towarzyszący często na scenie "Mr Loopowi", czyli Mario Schonwalderowi. Idealnie wyważone proporcje między melodycznością a zadumą, tradycją a nowoczesnością w lżejszycm wydaniu.

    I. W.



    Sięgając po tę płytę miałem pewne obawy. Wprawdzie twórczość Detlefa Kellera w jakiś sposób "omiotła" mnie wcześniej (nie tylko przy okazji słuchania przedsięwzięć podejmowanych wspólnie z Mario Schonwalderem), ale jeszcze nie miałem okazji wysłuchać w całości jego własnej produkcji. Tak się złożyło, że padło na Behind the Tears - płytkę zawierającą nagrania z lat 1997-1999.
    Fakt wymieniony wyżej ma niestety niemały wpływ na zawartość krążka. Mimo ujęcia kompozycji w ramy identycznych tytułów (zmianie ulega tylko numerek przy kolejnych "tears"), ma się wrażenie pewnej nierówności. "Twórcze wyboje" jakimi uraczył nas Detlef Keller zawierają utwory spokojne - np. Tear 2, trochę żywsze - np. Tear 4 i wręcz "dyskotekowe" - Tear 7 (na szczęście jedyny tego typu na płycie). Widać (o przepraszam, słychać) wyraźnie, że kompozycje pochodzą z różnych okresów twórczości artysty. Całość jest bardzo zbliżona do wcześniejszej Ways to the Rainbow (słyszałem obszerne fragmenty) i wspólnych produkcji z Mario Schonwalderem (szczególnie do pierwszego krążka z podwójnego albumu Loops & Beats). Nie niesie jednak już tak głębokiego nastroju. Pewną osłodą jest obecność bardzo gitarowego i interesującego Tear 6, najdłuższego nagrania na płycie (prawie 22 min.). Swojej gitary (i pomysłu, co stwierdza okładka) użyczył niejaki Arcanum, odkryty stosunkowo niedawno (notabene przez samego Mario Schonwaldera) oryginalny twórca el-muzyki.
    Prawdę mówiąc płytka nieco mnie rozczarowała. Nie jest to jednak wielkie rozczarowanie. Często będę wracał do dźwięków zapisanych na tymże CD. Głównie za sprawą obecności kojących, lecz o ograniczonej ambicji, el-klimatów. Dobrych na poprawienie samopoczucia, ale tylko w lekkich przypadkach "złego humoru" (boć jazda nawet po mało wyboistej drodze, na dłuższą metę, do przyjemności nie należy).

    El-Skwarka

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    59,07 zł
  • Mario Schonwalder | Solotrip

    Mario Schonwalder | Solotrip


    Wspaniały krążek zarówno dla wymagających zwolenników Szkoły Berlińskiej jak i dla miłośników pozbawionego beatów klimatycznego ambientu. Album Solotrip zaczyna się mocnym akcentem w postaci utworu łączącego dynamiczne ostinato, głęboko osadzoną perkusję i swobodnie, z elegancją a przy tym jakby od niechcenia dodane świeże syntezatorowe powiewy ścieżki prowadzącej od razu kojarzące się z niektórymi projektami Klausa Schulze z lat dziewięćdziesiątych. Poza tym mamy tutaj całą masę odniesień do dobrej elektronicznej tradycji, przy czym jednocześnie wszystko tchnie świeżością, wykonawczym profesjonalizmem i nie brak tu nawet odpowiedniej dawki onirycznego, odrealnionego szaleństwa. Szczególnie podobać się może wieńczący cały album utwór utkany z niesamowitych świergotów i poszumów, przez które niczym przez wieczorne żaluzje wkradają się promyki elektronicznego słońca o wyjątkowo pobladłym i smutnym wyrazie twarzy. Istna zagadka i czyste piękno. Płyta absolutnie warta polecenia, jedna ze zdecydowanie najlepszych w bogatym przecież dorobku Mario Schonwaldera.

    I. W.



    Znany i dość popularny w Polsce niemiecki twórca el-muzyki ponownie uraczył fanów swoimi charakterystycznymi kompozycjami. Co do twórczości Mario Schonwaldera zdania są podzielone. Niektórzy uważają, że jego nagrania są monotonne przez co nudne, inni mają zdanie całkowicie odwrotne. Obie grupy fanów może pogodzić (przynajmniej w pewnym stopniu) nowy krążek. Na płytce oprócz świeżych tegorocznych (1996) produkcji znajduje się też kilka starszych nagrań wcześniej nie publikowanych i bezgitarowa wersja Sems u kanar (wydaje mi się ociupinkę lepsza niż poprzednia) znana z CD Close by My Distance. Część kompozycji utrzymana jest w stylu, do którego przywykł już niejeden fan pana Mario (oryginalna rytmiczność). Jednak ten krążek odbiega od pozostałych. Po raz pierwszy daje się zauważyć niejaka dominacja nagrań, które często określa się mianem medytacyjnych (czy też ambientalnych, brr - - nie lubię tego określenia). Tym samym płytka wnosi delikatny powiew świeżości w twórczości Mario Schonwaldera. Stare produkcje nie stanowią przeszkody w budowaniu nastroju. Doszedłem nawet w pewnym momencie do przekonania, że bez nich ten kompakt MS nie byłby tak interesujący.
    Jaka rada dla potencjalnych słuchaczy? Ci co nie znają twórczości niemieckiego twórcy el-muzyki, mogą z powodzeniem zacząć znajomość od tego krążka. Zagorzałych fanów pana Mario nie muszę przekonywać. A przeciwnicy? No cóż, może skuszą się na odsłuchanie tego CD i zmienią swoje zdanie (choć nie sądzę aby to nastąpiło)?

    El-Skwarka

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CDr


    59,07 zł
  • Alio Die, Parallel Worlds | Circo Divino

    Alio Die, Parallel Worlds | Circo Divino


    Kawał pięknej muzyki i być może, zapowiedź nie mniej owocnej współpracy. Alio Die i Parallel Worlds na Circo Divino spotykają się pierwszy raz. Ich wspólny album wydaję się być sumą doświadczeń na polu eksperymentów z dźwiękiem. Brzmienia generowane przez Greka, oparte są na elektronicznych modułach. Alio Die odpowiada za instrumenty akustyczne i drony. Wymiksowanie powyższych składowych daje o tyle ciekawy efekt, iż zanika granica między tym co elektroniczne a żywe. Jednocześnie rozmywają się też kontury samych kompozycji, gdy te przekraczają wytyczone granice i rozlewają się wzdłuż. A sama muzyka przybiera formę poematów dźwiękowych o psychoaktywnych właściwościach. Minimalistyczne podejście do owej materii sprawia iż końcowy efekt wymierzony jest w uważne "wsłuchiwanie" się w tę nie nachalną przestrzeń. A ta ma medytacyjny wymiar, choć i nieraz buzuje się mrocznymi i mistycznymi energiami. Bajecznie piękna i kolorowa okładka tylko zachęca do zapoznania się z tym materiałem. Warto!

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    58,57 zł
  • Pete Namlook | Pearl 2

    Pete Namlook | Pearl 2


    Pete Namlook projekt Namlook zawsze traktował jako pole do wszelkiego rodzaju eksperymentów i szukania nowych dróg w muzyce. Po tylu latach wydawania solo i w przeróżnych kolaboracjach, ten tytan pracy ponownie prezentuje znakomitą muzykę. Ambient z Pearl 2 to oniryczna podróż w siedemnastu odsłonach. Zanurzona w czystych, przestrzennych, dźwiękowych planach, tworzy w wyobraźni wyimaginowane światy i tam zabiera odbiorcę. Najlepszym określeniem dla tej muzyki było by słowo "hipnotyczna". Już po odpaleniu płyty w odtwarzaczu, następuje dziwne odrętwienie i niczym lunatyk, słuchacz podąża w rytm tej niespiesznej, wyciszonej muzyki. Nie ma brzmieniowych ekstrawagancji, jest niezmącony niczym spokój i chęć wykreowania innej rzeczywistości. Drony jakie tu Namlook wykorzystał, nie brzmią surowo i bucząco. Niczym dobrze wyszlifowany kawałek metalu, nabierają tu połysku i gładzi, przez co ich brzmienie dźwięcznie wybrzmiewa niemal przez cały album. Doprawdy trudno się uwolnić od tej płyty, czekam z utęsknieniem na kontynuacje. Z pewnością warto!

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD + 1DTS CD


    133,63 zł
  • Ian Boddy, Klaus Hoffmann-Hoock, David Wright | Trinity

    Ian Boddy, Klaus Hoffmann-Hoock, David Wright | Trinity

    Trinity jest zapisem koncertu jaki odbył się w brytyjskim Derby we wrześniu 2009r. Analogowa elektronika i gitara elektryczna, Boddy, Wright i Hoffmann-Hoock nie odgrywają nowości. Ten album jest wyborem nagrań z ich solowych płyt. Jest jednak mała różnica w stosunku do oryginałów. Koncert pozwala na pewną dawkę szaleństwa, improwizację. W przypadku muzyki opartej w dużej mierze na elektronice, można nieco podbarwić brzmienie jak i wydłużyć owe nagrania. Do tego gitara Hoocka kreuje rozwibrowany kosmos dźwięków. To też pokaz możliwości w sondowaniu instrumentu. Czasem wtapia się w elektroniczne tło, innym razem stara się grać nieco drapieżniej niemal z rockowym ognieniem. Jest też miejsce na wspólną kolaborację, jednak w dużej mierze Trinity to sekwencyjno-ambientowa porcja muzyki. 2 dyski gwarantują masę muzyki i moc prawdziwych przeżyć. Dla fanów elektronicznych, ambientwoych podróży. Miejsce na pokładzie jest przygotowane, wystarczy tylko chcieć.

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 2CDr


    81,10 zł
  • Bernd Kistenmacher | Celestial Movements

    Bernd Kistenmacher | Celestial Movements


    Już w latach '80, Bernd Kistenmacher nagrywał i wydawał muzykę, teraz sam zyskał status klasyka. Można go śmiało postawić obok Klausa Schulze, Tangerine Dream i innych, jako jednego z tych którzy kontynuują wielkie tradycje niemieckiej elektroniki. Jak zatem brzmi artysta na najnowszym albumie? Biorąc pod uwagę iż to jego premierowy materiał od 2000r, po prostu świetnie. Celestical Movements został zainspirowany przez obserwatorium astronomiczne "Horizon Observatory" mieszczące się na terenie parku krajobrazowego w Hoheward w Zagłębiu Ruhry w Niemczech. Ta muzyka tchnie kosmiczną siłą, i sama kreuje podkład adekwatny do podróży w odległe galaktyki. To muzyka wielu nastrojów, jednak kluczową rolę gra tu "space elektronika", będąca istnym wehikułem planetarnym. Kistenmacher potrafi być niezwykle wyciszony, ale też i rozpędza się w niemal w transowym zapamiętaniu. Jakby próbował w tych bitowych, rytmicznych sekwencjach wyjść poza czas i przestrzeń. Jednocześnie autentycznie przenieść się w chłodny bezmiar kosmosu. A inwencja brzmieniowa, kapitalnie oddaje te futurystyczne ciągoty. Super!

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    59,07 zł
  • Pete Namlook, Move D | Dawning of a New Decade

    Pete Namlook, Move D | Dawning of a New Decade


    Dziewiętnasta (a ściślej rzecz ujmując, już dwudziesta druga) płyta przygotowana wspólnie przez Davida Moufanga i Pete Namlooka (tradycyjnie zarejestrowana na żywo w heidelberskim studiu tego pierwszego) ma stanowić początek "nowej dekady". Okazuje się, iż brzmienia istotnie nowe dla duetu Move D & Namlook, nie tyle stanowią absolutny przełom w elektronice, ile odważniej niż dotąd odwołują się do wizjonerskich pomysłów... sprzed paru dekad, mianowicie do muzyki Tangerine Dream! O tym przynajmniej wydaje się świadczyć introdukcja do albumu, Polar Melt, przynosząca w sferze aranżacyjnej urokliwe akordy, rozsypujące się promienistymi wiązkami swych tonów składowych w sposób jednoznacznie kojarzący się ze suitami Tangerine Dream i Edgara Froesego początku lat osiemdziesiątych (np. Convention of the 24, Horizon, Pinnacles). Tło oraz ogólny nastrój pozostają natomiast czysto ambientalne - wydaje mi się, iż tą kompozycją Dave i Pete zarówno przekonają swych wiernych fanów, jak i pozyskają sobie odpowiednie grono zainteresowanych słuchaczy na co dzień gustujących w tradycyjnej elektronice berlińskiej... Black Sun to na pierwszy rzut ucha typowy IDM spod znaku Moufanga i Namlooka, niemniej jednak mamy tutaj świeże pomysły na efekty brzmieniowe w tle, wyjątkowo prężnie brzmiący elektroniczny riff prowadzący, a także dziwacznie i frapujące brzmiące solo, przypominające jakością barwy przetworzoną wiolonczelę. Główne ambientalne danie czeka Słuchacza oczywiście na końcu krążka pod postacią ponad półgodzinnego Change Prevails. To nie tylko najdłuższy, ale również, zgodnie z sugestią tytułu całego albumu, najbardziej nietypowy fragment - coś w rodzaju psychedelicznej, kosmicznej, a przy tym fantastycznie "bluesowej", spowolnionej jam-session snutej na skraju naszego układu słonecznego. Płytę poleciłbym chętnie (ze względu na genialną atmosferę Polar Melt) także fanom "tradycyjnej" elektroniki, natomiast "Faxheadom", których odstraszyły w międzyczasie dwucyfrowe numery tomów kolejnych przygód Moufanga i Namlooka (niektórzy narzekali, iż płyt z cyklu Move D vs. Namlook jest powoli już po prostu za dużo jak na to, by wszystkie mogły być interesujące), mówię: "Nie wyłamywać się, słuchać nadal, ponieważ zdecydowanie jest czego..."

    I. W.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD + 1DTS CD


    133,63 zł
  • Lemonchill | Sentant

    Lemonchill | Sentant

    Super cena

    Poraz kolejny label Ricochet Dream uracza nas nietuzinkowym wydawnictwem, tym razem jest to Lemonchill. Album Sentant to podróż przez różne rejony współczesnej muzyki elektronicznej. Muzyka klubowo-chilloutowa z elementami bogatych palet dźwięków samplowanych. Miłośnicy muzyki klubowej i nie tylko za sprawą tych futurystycznych dźwięków znajdą wiele nietuzinkowych i frapujących kompozycji. Stylistycznie Lemonchill nie opiera się tylko na utartych wzorcach, przykładem świeżego spojrzenia artysty na nowe brzmienia jest kompozycja Memorabila - znaleźć tu można partie gitary akustycznej, która przebija się przez pulsujące samplowane dżwięki Lemonchill. Utwory są dość monotonne, choć zaskakują pomysłowym wprowadzeniem sekcji rytmicznej. Utwór Open rene, to taki dość monotonny bit, okraszony chillioutowym zgiełkiem.
    Muzyka jest tu jakby tłem do filmu s.f, być może te dźwięki ilustrują hermetyczny świat ludzi robotów? Muzyka mechaniczna, zimna i wprowadzająca w specyficzny rodzaj transu. Cechą charakterystyczną tego wydawnictwa jest właśnie monotonny, pulsujący rytm, który działa raczej usypiająco, choć wyjątkiem jest tu dość optymistycznie brzmiący otwór Dragonfly - przyjemne, ciepłe barwy i wielowątkowe, siarczyste solówki klawiszowe Lemonchill, wprowadzają słuchacza w kojące klimaty, które mogą być odskocznią od utartych schematów muzyki elektronicznej i synthpopowej, której pełno jest w komercyjnych rozgłośniach radiowych.

    Mariusz Wójcik

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD

    50,56 zł
    29,00 zł