Napisz do nas
   


Kategorie

NAJBLIŻSZA WYSYŁKA:

poniedziałek 29 stycznia
czwartek 1 lutego

S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2346 wydawnictw w ofercie
1739 dostępnych natychmiast
33070 próbek utworów
2084 recenzji płyt
21356 zrealizowanych zamówień
4304 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

Ostatnie sztuki

(60 albumów)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Tangerine Dream | Metropolis

    Tangerine Dream | Metropolis

    Po wysłuchaniu Metropolis przychodzi smutna konsternacja typu "gdzieś to już słyszałem". Niestety ekipa Edgara Froese nie miała zaszczytu napisania ścieżki do tego arcydzieła niemieckiego ekspresjonizmu i filmu który przepowiedział futurystykę science fiction. Dosyć popularny soundtrack nagrał piewca syntezatorów i disco, Giorgio Moroder, ale najlepiej sięgnąć po oryginalną muzykę z epoki (film jest niemy i na ekrany kin wszedł w 1927r). Tu zaś mamy luźno wybrane nagrania głównie z lat 80-tych, które jawią się "mandarynkową" wizją soundtracku do tego arcydzieła. W sumie dosyć wątpliwej jakości jest ta ścieżka, sklecona w pośpiechu i na kolanie. Nie ma w niej żadnej dramaturgii, słucha się też bez większych emocji. Gdyby to były nagrania wyciągnięte z szafy, ale w tym wypadku można potraktować ów zbiór jako zwyczajny bootleg, który niepotrzebnie powiększa i tak już monstrualną dyskografię grupy.

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    108,28 zł
  • Detlef Keller | Behind the Tears

    Detlef Keller | Behind the Tears


    To płyta wyrastająca jak zwykle w przypadku Detlefa Kellera z sekwencyjnych tradycji, prowadząca jednak Słuchacza w pogodne rejony, w których można myśleć tylko pozytywnie I optymistycznie - Behind the Tears... Muzyka Kellera przejmuje przy tym słonecznym zabiegu naturalnie coś ze stylistyki elpopu i beztroskiego new-age, ale raczej w wydaniu wybitniejszych artystów zaprzyjaźnionych z tymi gatunkami - Tear 3 od razu może skojarzyć się zarówno z muzyką Jarre'a, jak i Vangelisa. Jednym z najbardziej udanych epizodów jest Tear 4, zbudowane na "smyczkowym" rytmie, przeszytym syntezatorowym znowu nieco w stylu Jarre'a, szczególnie z początku lat osiemdziesiątych. W Tear 5 Detlef Keller "nie wytrzymuje" i proponuje nieco bardziej berlinizujące melanże, a rozsekwencjonowane, najdłuższe na płycie Tear 6 to już istotnie taki Detlef Keller, jakiego el-melomani najlepiej znają: Mr Beat towarzyszący często na scenie "Mr Loopowi", czyli Mario Schonwalderowi. Idealnie wyważone proporcje między melodycznością a zadumą, tradycją a nowoczesnością w lżejszycm wydaniu.

    I. W.



    Sięgając po tę płytę miałem pewne obawy. Wprawdzie twórczość Detlefa Kellera w jakiś sposób "omiotła" mnie wcześniej (nie tylko przy okazji słuchania przedsięwzięć podejmowanych wspólnie z Mario Schonwalderem), ale jeszcze nie miałem okazji wysłuchać w całości jego własnej produkcji. Tak się złożyło, że padło na Behind the Tears - płytkę zawierającą nagrania z lat 1997-1999.
    Fakt wymieniony wyżej ma niestety niemały wpływ na zawartość krążka. Mimo ujęcia kompozycji w ramy identycznych tytułów (zmianie ulega tylko numerek przy kolejnych "tears"), ma się wrażenie pewnej nierówności. "Twórcze wyboje" jakimi uraczył nas Detlef Keller zawierają utwory spokojne - np. Tear 2, trochę żywsze - np. Tear 4 i wręcz "dyskotekowe" - Tear 7 (na szczęście jedyny tego typu na płycie). Widać (o przepraszam, słychać) wyraźnie, że kompozycje pochodzą z różnych okresów twórczości artysty. Całość jest bardzo zbliżona do wcześniejszej Ways to the Rainbow (słyszałem obszerne fragmenty) i wspólnych produkcji z Mario Schonwalderem (szczególnie do pierwszego krążka z podwójnego albumu Loops & Beats). Nie niesie jednak już tak głębokiego nastroju. Pewną osłodą jest obecność bardzo gitarowego i interesującego Tear 6, najdłuższego nagrania na płycie (prawie 22 min.). Swojej gitary (i pomysłu, co stwierdza okładka) użyczył niejaki Arcanum, odkryty stosunkowo niedawno (notabene przez samego Mario Schonwaldera) oryginalny twórca el-muzyki.
    Prawdę mówiąc płytka nieco mnie rozczarowała. Nie jest to jednak wielkie rozczarowanie. Często będę wracał do dźwięków zapisanych na tymże CD. Głównie za sprawą obecności kojących, lecz o ograniczonej ambicji, el-klimatów. Dobrych na poprawienie samopoczucia, ale tylko w lekkich przypadkach "złego humoru" (boć jazda nawet po mało wyboistej drodze, na dłuższą metę, do przyjemności nie należy).

    El-Skwarka

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    59,07 zł
  • Tangerine Dream | Zeitgeist Concert

    Tangerine Dream | Zeitgeist Concert


    Potężny bo aż trzypłytowy zestaw koncertowy Tangerine Dream, zarejestrowany podczas występu grupy 1 kwietnia 2010r w londyńskim Royal Albert Hall. Ów niezwykły koncert sumuje niejako dokonania tej zasłużonej formacji, bowiem jest przekrojem niemal przez całą karierę zespołu. Co ciekawe grupa po raz pierwszy wystąpiła w tym nobliwym obiekcie też w kwietniu 1975r. Po 35-ciu latach historia niejako zatacza koło. Początek całego koncertu to czterech wiolonczelistów, grających muzykę kojarzącą się z utworem Birth Of Liquid Plejades z albumu Zeit. Potem Linda Spa serwuje fortepianowe interludium, które brutalnie przerywa Edgar Froese uderzając batem w struny instrumentu. Tak zaczyna się ten występ. Kompozycje z takich albumów jak: Phaedra, Exit, Underwater Sunlight, Tangram czy Hyperborea to przypomnienie najważniejszych dokonań Tangerine Dream. Muzyka na której wychowało się niejedno pokolenie, jak i okres największej świetności. Kolejne płyty to współczesne czasy, mniej sekwencyjnych elementów, bliżej za to rocka a łagodniejsze kompozycje przywodzą na myśl klimaty New Age. Na drugim dysku ekipa Froese'go nieco rozmiękcza klimat, ale finałowy utwór Trauma z albumu Winter In Hiroshima, nie pozostawia złudzeń iż to wprawka przed finałową płytą. A trzeci dysk z tego albumu pokazuje grupę jako rasowy, rockowy band. Najbardziej porywająca jest tu kompozycja One Night In Space czadowa, gitarowa jazda. Grupa złapała drugi oddech, w finale sięgnęła po standard The Beatles Norwegian Wood. Zachowała też psychodeliczną aurę tej kompozycji. Album uzupełnia spora galeria zdjęć, szkoda tylko że ostatnimi czasy jakoś nie po drodze grupie do Polski. Słuchając takich płyt jak Zeitgeist Concert aż chciałoby się uczestniczyć w podobnym show, tylko może u nas.

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 3CD


    95,88 zł
  • Ian Boddy, Klaus Hoffmann-Hoock, David Wright | Trinity

    Ian Boddy, Klaus Hoffmann-Hoock, David Wright | Trinity

    Trinity jest zapisem koncertu jaki odbył się w brytyjskim Derby we wrześniu 2009r. Analogowa elektronika i gitara elektryczna, Boddy, Wright i Hoffmann-Hoock nie odgrywają nowości. Ten album jest wyborem nagrań z ich solowych płyt. Jest jednak mała różnica w stosunku do oryginałów. Koncert pozwala na pewną dawkę szaleństwa, improwizację. W przypadku muzyki opartej w dużej mierze na elektronice, można nieco podbarwić brzmienie jak i wydłużyć owe nagrania. Do tego gitara Hoocka kreuje rozwibrowany kosmos dźwięków. To też pokaz możliwości w sondowaniu instrumentu. Czasem wtapia się w elektroniczne tło, innym razem stara się grać nieco drapieżniej niemal z rockowym ognieniem. Jest też miejsce na wspólną kolaborację, jednak w dużej mierze Trinity to sekwencyjno-ambientowa porcja muzyki. 2 dyski gwarantują masę muzyki i moc prawdziwych przeżyć. Dla fanów elektronicznych, ambientwoych podróży. Miejsce na pokładzie jest przygotowane, wystarczy tylko chcieć.

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 2CDr


    81,10 zł
  • Bernd Kistenmacher | Celestial Movements

    Bernd Kistenmacher | Celestial Movements


    Już w latach '80, Bernd Kistenmacher nagrywał i wydawał muzykę, teraz sam zyskał status klasyka. Można go śmiało postawić obok Klausa Schulze, Tangerine Dream i innych, jako jednego z tych którzy kontynuują wielkie tradycje niemieckiej elektroniki. Jak zatem brzmi artysta na najnowszym albumie? Biorąc pod uwagę iż to jego premierowy materiał od 2000r, po prostu świetnie. Celestical Movements został zainspirowany przez obserwatorium astronomiczne "Horizon Observatory" mieszczące się na terenie parku krajobrazowego w Hoheward w Zagłębiu Ruhry w Niemczech. Ta muzyka tchnie kosmiczną siłą, i sama kreuje podkład adekwatny do podróży w odległe galaktyki. To muzyka wielu nastrojów, jednak kluczową rolę gra tu "space elektronika", będąca istnym wehikułem planetarnym. Kistenmacher potrafi być niezwykle wyciszony, ale też i rozpędza się w niemal w transowym zapamiętaniu. Jakby próbował w tych bitowych, rytmicznych sekwencjach wyjść poza czas i przestrzeń. Jednocześnie autentycznie przenieść się w chłodny bezmiar kosmosu. A inwencja brzmieniowa, kapitalnie oddaje te futurystyczne ciągoty. Super!

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    59,07 zł
  • Code III (K. SCHULZE) | Planet of Man

    Code III (K. SCHULZE) | Planet of Man


    Efemeryczna krautrockowa niespodzianka, album nagrany w 1974r. To czas gdy Schulze coraz mocniej wkręcał się w elektronikę, a zarazem sukcesywnie budował karierę solową. A tu rasowy, rockowy skład: Manfred Schunke (elektronika, śpiew), Ed Key (wokal, instrumenty), Mary Key (wokal), Apana Chakariti (wokal, tamburyn) i Klaus Schulze (perkusja). Rasowy, krautrockowy eksperyment. Sporo elektronicznych odjazdów, nieco dadaistycznych wokali, ale jest i psychodeliczno- transowy, rytmiczny nerw. Schulze nie zapomniał jak się bębni, a tu objawia się niczym w szamańskim locie. Co pokazuje 25 minutowa suita „Countdown- Phoenix Rising”. Istna magia rytmiczny, kwaśny trip i niemal ambientowy przestwór. Fajna pamiątka po szalonych i złotych latach „niemieckiego rocka”. Dla fanów krautrockowej awangardy, to pozycja bardziej niż obowiązkowa. Koniecznie!
    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    67,42 zł
  • Bernd Kistenmacher | Berlin Live '85

    Bernd Kistenmacher | Berlin Live '85


    Znakomity koncert z Berlina z 1985r, to doskonała wyprawa w świat niemieckiego elektronika. Co bardziej złośliwi mogą uważać go za klon Klausa Schulze, jednak Kistenmacher wydaje się być bardziej transowy i ekspresyjny. Osią tego albumu są dwie kompozycje, pierwsza Hardcore to rozpędzona do 50 minut elektroniczna suita. Zaczyna się kosmicznymi pomrukami syntezatorów. Jednak dalej gdy Bernd Kistenmacher zaczyna swoje solówki, całość nabiera iście rockowego wykopu. Muzyka zyskuje na soczystości brzmienia i mocy, uwalniając swój transowy potencjał. Drugi Hardcore (enecore), udanie wieńczy album. Po ekspresyjnej części pierwszej, wycisza umysł pogrążając go w stanie nieważkości. Udany album, częstokroć archiwalny materiał po latach broni się lepiej niż nowe dokonania. Na szczęście artysta trzyma nad wyraz równy poziom.

    R. M.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    44,94 zł
  • Pete Namlook, Move D | Dawning of a New Decade

    Pete Namlook, Move D | Dawning of a New Decade


    Dziewiętnasta (a ściślej rzecz ujmując, już dwudziesta druga) płyta przygotowana wspólnie przez Davida Moufanga i Pete Namlooka (tradycyjnie zarejestrowana na żywo w heidelberskim studiu tego pierwszego) ma stanowić początek "nowej dekady". Okazuje się, iż brzmienia istotnie nowe dla duetu Move D & Namlook, nie tyle stanowią absolutny przełom w elektronice, ile odważniej niż dotąd odwołują się do wizjonerskich pomysłów... sprzed paru dekad, mianowicie do muzyki Tangerine Dream! O tym przynajmniej wydaje się świadczyć introdukcja do albumu, Polar Melt, przynosząca w sferze aranżacyjnej urokliwe akordy, rozsypujące się promienistymi wiązkami swych tonów składowych w sposób jednoznacznie kojarzący się ze suitami Tangerine Dream i Edgara Froesego początku lat osiemdziesiątych (np. Convention of the 24, Horizon, Pinnacles). Tło oraz ogólny nastrój pozostają natomiast czysto ambientalne - wydaje mi się, iż tą kompozycją Dave i Pete zarówno przekonają swych wiernych fanów, jak i pozyskają sobie odpowiednie grono zainteresowanych słuchaczy na co dzień gustujących w tradycyjnej elektronice berlińskiej... Black Sun to na pierwszy rzut ucha typowy IDM spod znaku Moufanga i Namlooka, niemniej jednak mamy tutaj świeże pomysły na efekty brzmieniowe w tle, wyjątkowo prężnie brzmiący elektroniczny riff prowadzący, a także dziwacznie i frapujące brzmiące solo, przypominające jakością barwy przetworzoną wiolonczelę. Główne ambientalne danie czeka Słuchacza oczywiście na końcu krążka pod postacią ponad półgodzinnego Change Prevails. To nie tylko najdłuższy, ale również, zgodnie z sugestią tytułu całego albumu, najbardziej nietypowy fragment - coś w rodzaju psychedelicznej, kosmicznej, a przy tym fantastycznie "bluesowej", spowolnionej jam-session snutej na skraju naszego układu słonecznego. Płytę poleciłbym chętnie (ze względu na genialną atmosferę Polar Melt) także fanom "tradycyjnej" elektroniki, natomiast "Faxheadom", których odstraszyły w międzyczasie dwucyfrowe numery tomów kolejnych przygód Moufanga i Namlooka (niektórzy narzekali, iż płyt z cyklu Move D vs. Namlook jest powoli już po prostu za dużo jak na to, by wszystkie mogły być interesujące), mówię: "Nie wyłamywać się, słuchać nadal, ponieważ zdecydowanie jest czego..."

    I. W.

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD + 1DTS CD


    133,63 zł
  • Tangerine Dream | Mars Polaris

    Tangerine Dream | Mars Polaris


    Zamiast zapowiadanej na 1999 rok plyty Lions Share, grupa Tangerine Dream wydała album okolicznościowy Mars Polaris. Dlaczego okolicznościowy? Bo jest ściśle związany z misją kosmiczną NASA Mars Polar Lander. Misja ta dotyczyła wystrzelenia w kierunku Marsa sondy naukowej. Start był planowany na 3 stycznia 1999 z przylądka Canaveral. Na Marsa ma dotrzeć w grudniu 1999. Płyta Mars Polaris jest inspirowana podróżą sondy na Czerwoną Planetę.
    Wydawnictwo to zostało szeroko rozreklamowane w internecie, na stronie www wytwórni TDI Music. Jest to trzecia taka promocja, po wydaniu boxu Dream Dice i świątecznej edycji Valentine Wheels (z koszulka i pocztówką). Także i w tym przypadku można było nabyć specjalne wydawnictwo: płytę, koszulkę Mars Polaris oraz zegarek z logiem Tangerine Dream, za sumę 100 dolarów USA.
    Dodatkowo grupa zaprezentowła materiał z płyty na jedynym w 1999 roku europejskim koncercie w Osnabrueck (12.06.1999) w ramach festiwalu Klangart. Wydarzenie to zgromadziło w Osnabrueck wielu fanów Mandarynek. Spora ilość entuzjastów Tangerine Dream ubrana była właśnie w okolicznościowe koszulki z obrazem planety Mars. Świadczą o tym zdjęcia zamieszczone w Internecie. Słuchając Mars Polaris nie rozczarowałem się. Atmosfera kosmicznej podróży (choćby tylko w wyobraźni) pohamowała częściowo techno zapędy muzyków. Muzyka stała się głębsza, daje możliwość wsłuchania się. Kosmos na Mars Polaris jest oczywiście inny niż na Alpha Centauri czy w Phaedrze i Rubyconie (dwie ostatnie pozycje, bez względu na tytułu odbieram jako mające "kosmiczną" atmosferę). Jest chyba bliższy człowiekowi, który za pomocą rozumu i technologii wydziera mu tajemnice niemal codziennie. Mniej jest miejsca na fantazję i przygodę, kosmos staje się miejscem pracy naukowej.
    W Mars Polaris pobrzmiewają znajome dźwięki i melodie, które stały się wizytówką Tangerine Dream pod koniec lat 90-tych. Słychać zapożyczenia z wcześniejszych płyt, chyba z Oasis. Jako najciekawsze wyróżniłbym, utwory Comet's Figure Head, Outland, Spiral Star Date, Mars Mission Counter i Tharsis Maneuver. Byłbym oczywiście bardziej zadowolony, gdyby Edgar Froese zrezygnował w niektórych utworach z bardzo mocnej i agresywnej perkusji (Pilots Of The Either Belt) i rozwinął pojawiające się gdzieniegdzie (Astrophobia, Tharsis Maneuver) elektroniczne, sekwencerowe pulsacje. Mógłby też zwolnić biegu, serwując nam dla uspokojenia więcej takich melodii jak Dies Martis czy Deep Space Cruiser.
    Przesłanie całej płyty - opis kosmicznej misji, najlepiej chyba określa utwór pierwszy: Comet's Figure Head. Byłby to też dobry drogowskaz dla nowej twórczości Tangerine Dream.

    Lord Rayden

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    44,14 zł
  • Markus Reuter | The Longest in Terms of Being

    Markus Reuter | The Longest in Terms of Being


    Album Reutera to zbiór ambientowych improwizacji skierowanych do słuchaczy o wyrafinowanych gustach. Muzyka mroczna ale i lśniąca kosmiczną aurą. Bardzo onirycznie zaczyna się ten krążek - The Abolition of Death to ambientalna uczta. Reuter prezentuje tu muzykę charakterystyczną dla dla takich wykonawców ambientu jak: Steve Roach, Craig Padilla, Robert Rich.
    Sporo tu pasywnego grania - takim przykładem jest minimalistyczny kawałek A Clue to Reality - to jak nocne penetrowanie jakiejś zaszytej w górach, prehistorycznej, tajemniczej groty.... z której nie chce się wyjść. Słuchacz doznaje metafizycznych doznań, to tak jakbyśmy się teleportowali do filmu Rusella Odmienne stany świadomości - zamykamy się w kapsule i przeżywamy hipnotyczno-traumatyczne doznania. Takich ambientowych niesamowitości jest wiele, weżmy utwór, który kończy ten album: Hold - jakże błyskotliwie Reuter, bazując na swych doświadczeniach, zachacza o niezwykły album Briana Eno Apollo. Muzyka ta zawiera charakterystyczne cechy dla byłego klawiszowca Roxy Music i Genesis (okres Lamb lies an on Brodway 1974). Ta księżycowa, eklektyczna muzyka, niesie w sobie ukojenie i mimo raczej minorowej, momentami mrocznej atmosfery jest takim wytchnieniem od schematycznych i przewidywalnych form aranżacyjnych, charakterystycznych dla twórców muzyki ambient.

    Mariusz Wójcik

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1CD


    63,35 zł