Napisz do nas
   


Kategorie


S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2196 wydawnictw w ofercie
1721 dostępnych natychmiast
33648 próbek utworów
2258 recenzji płyt
24653 zrealizowanych zamówień
4652 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

OBNIŻKA - promocje cenowe

(54 albumy)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Adrian Rudy | Par Avion

    Adrian Rudy | Par Avion


    Płyta Par Avion, której kompletny tytuł brzmi: Par Avion: Sequencer Sketches Vol. 4, przynosi aż 78 minut muzyki: blisko 50 minut tytułowych "sekwencyjnych szkiców" oraz swoisty bonus, zebrane pod podtytułem Starfields II nieco bardziej mroczne impresje, więcej mające wspólnego z atmosferycznym ambientem aniżeli typowo (post-)berlińskimi klimatami (to pozostałe 30 minut krążka). Dźwiękową podróż rozpoczynamy od dryfowania przez wypunktowywaną ostinatowymi akcentami relatywnie pogodną, ciepłą przestrzeń wibrującą prawdopodobnie tonami żółci i głębokiej czerwieni, by na wysokości impresji drugiej zawitać w królestwie dźwięków przywołującym na myśl dynamiczne, a przy tym zastanawiająco eteryczne kompozycje Jima Kirkwooda, inspirowane najprawdopodobniej szkicami Tangerine Dream z wczesnych lat osiemdziesiątych. Wszystkie kompozycje przykuwają uwagę profesjonalną a przy tym nienachalną instrumentacją i wysokim (nie skażonym rutyną) poziomem wykonawczym. Skoro jednak jesteśmy przy wykonawstwie: w trakcie słuchania trzech pierwszych utworów odniosłem wrażenie, iż zdecydowanie większy akcent położony został tutaj jednak na perfekcyjne zgranie wszystkich planów dźwiękowych, zarówno pasaży harmoniczno-melodycznych, jak i frapujących efektów "niemuzycznych", aniżeli na prawdziwie elektryzujące, pełne wigoru wykonanie - dla kontrastu, projekt Omega Syndicate połączył na albumie Analogue Waves niekwestionowany kunszt wykonawczy z porażającą brawurą hipnotycznych pochodów ostinatowych. Niewykluczone jest jednak, rzecz jasna, iż jedynie piszącemu te słowa zabrakło nieco więcej "sekwencyjnego ognia" w tych pięknych i frapujących przecież impresjach. Słuchajmy jednak cierpliwie dalej... Szczególnie warto zwrócić uwagę na introdukcję do czwartej pozycji na krążku: Soaring Birds - pasaże fortepianowe przeplecione eterycznymi brzmieniami fletni i intrygującymi elektronicznymi poświstami skojarzyć się mogą z Cloud Two z pamiętnego albumu Detlefa Kellera The Story of the Clouds, a nawet z otwarciem drugiej części legendarnego albumu Ricochet Tangerine Dream. Tutaj z kolei impresjonistyczne piękno i nacisk na atmosferę całości są najważniejsze i doprawdy zachwycają - Słuchacz urzeczony tym utworem nie czeka nawet na bardziej dynamiczne rozwinięcie muzycznych wątków... i, paradoksalnie, doczekuje się chyba najbardziej elektryzującego ostinatowego tła na całej płycie, które fascynuje swą zmysłowością mimo wolnego tempa i subtelnej głośności arpeggiowego akompaniamentu! Najpóźniej zaś na wysokości ostatniego z sekwencyjnych poematów, Sore Birds (ciekawa gra słów w dwóch sąsiadujących utworach: "sore": zraniony, "soar": wznosić, wzbijać się), Słuchacz zmuszony jest przyznać, iż nie zbywa tu już więcej na "sekwencyjnym wigorze"... Ambientalne Gwiezdne pola, wieńczące płytę, to już z kolei rzeczywiście kwintesencja bezbeatowego spokoju i kosmicznej zadumy; zardzewiałe, nieco ponure, zagadkowe brzmienia spowijające półgodzinną całość w ciemne el-draperie, przywieść mogą na myśl nawet niektóre nagrania wykonawców wydających swe impresje w barwach Fax Records. Z pozoru bardzo minimalistyczny, ambient Adriana przynosi Słuchaczowi wiele atmosferycznych zaskoczeń i mnóstwo interesująco zagospodarowanych brzmieniowo warstw do uważnej eksploracji przy wielokrotnych przesłuchaniach.

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD

    69,45 zł
    46,00 zł
  • Frank Van Bogaert | One Out of Five

    Frank Van Bogaert | One Out of Five

    Frank Van Bogaert nazywany jest "belgijskim Vangelisem". I faktycznie wiele w jego muzyce zapożyczeń od greckiego mistrza. Wydany w 2005r album One Out Of Five, udanie sumował jego dotychczasową karierę. Jest wyborem nagrań z pierwszych 5-ciu płyt artysty: Colours (1998), Geographic (1999), Docking (2000), Human (2002) i Closer (2004). A zatem dla niezorientowanych, jest to doskonała wyprawa w świat Franka Van Bogaerta. Trzeba dodać, w świat niezwykle zróżnicowany. Otwierający całość Human, ma iście bizantyjski styl faktycznie nawiązujący do muzyki Vangelisa. Sam Van Bogaert dba oto, by jego melodie i nagrania były atrakcyjne dla słuchacza. Nie jest zwolennikiem ciężkich, eksperymentalnych form. Jego muzyka ma być relaksem dla zmęczonego życiem słuchacza. Takie nagrania jak: Balet, Deserts, Violet czy Atmosphric Conditions, doskonale spełniają tę rolę. W utworach Rorogwela, Home By The Sea czy Geographic sięga po brzmienia etniczne. Nie brakuje też bardziej intymnych momentów Falling Leaves czy w Blue. Ten kalejdoskop nastrojów sprawia iż ciężko się nudzić przy tym albumie. Tym samym Frank Van Bogaert odsłania rąbka tajemnicy i zachęca by sięgnąć po resztę jego albumów.

    R. M.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD

    63,41 zł
    39,99 zł
  • Jiannis, Lambert | Timeless Vision

    Jiannis, Lambert | Timeless Vision

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD

    70,44 zł
    49,99 zł
  • Steve Jolliffe | Deep Down Far

    Steve Jolliffe | Deep Down Far


    Steve Jolliffe, jak wie każdy el-meloman, współuczestniczył w nagraniu takich płyt jak Cyclone Tangerine Dream oraz Miditation Wahnfrieda (Klaus Schulze). Na Deep Down Far otrzymujemy jeszcze raz nieco inne oblicze muzyka: nie art-rockowe, nie ambientalne, lecz świadczące o umiejętności pisania impresji najbardziej kojarzących się z silnie podelektronizowaną muzyka filmową. Mamy tu zatem całe mnóstwo dopracowanych harmonicznie wątków podlegających skomplikowanym parafrazom i powracających w nowych odcieniach, podobnie dużo mamy tutaj urozmaiconych, wysublimowanych brzmień nawiązujących choćby do serii Babylon 5 Christophera Franke. Czwarty utwór na pewno ucieszy miłośników Tangerine Dream z okresu mniej więcej około Canyon Dreams, jako że przynosi porcję chwytliwych, charakterystycznie zaaranżowanych plam akordowych, a do tego atrakcyjne "wibrafonowe" ostinato. Przedostatni utwór mógłby z kolei być jednym z filmowych dzieł Vangelisa, a ponad 24-minutowa suity wieńcząca płytę jest brawurową syntezą wszystkich stylów pojawiających się już w trakcie trwania albumu... oraz kilku dodatkowych elementów.

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CDr

    61,35 zł
    49,00 zł
  • Cusco | Ring der Delphin

    Cusco | Ring der Delphin

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD

    57,40 zł
    49,99 zł
  • Hans Joachim Roedelius, Alquimia | Move and Resonate

    Hans Joachim Roedelius, Alquimia | Move and Resonate

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD

    57,40 zł
    49,99 zł
  • Volt | The Far Canal

    Volt | The Far Canal

    Brytyjskie duo VoLt nagrało album The Far Canal w studiu, lecz na żywo, jedynym przygotowanym wcześniej czynnikiem były programowane sekwencje oraz garść efektów specjalnych. Album jest bardzo dobrą syntezą klasycznych sekwencyjnych brzmień oraz nowszego podejścia do tematu (włącznie z nowoczesnym instrumentarium, które spotyka się tu z klasycznymi syntezatorami). Dodatkowym plusem są nader misterne, wielopoziomowe aranżacje, a przy całej dawce niezbędnej dla tworzenia takiej muzyki intuicji mamy tutaj wiele zamkniętych melodycznie i harmonicznie wątków najwyższej próby. Jak przystało na płytę z półki "elektronika sekwencyjna", mamy tutaj tylko trzy, za to odpowiednio długie utwory. W pierwszej części suity The Far Canal dryfujemy w zacinającym sekwencyjnym deszczu przez melotronowe fale o czerwonych, turkusowych i złotawych syntezatorowych wyziewach, próbując dobić do bezpiecznego brzegu. Część druga jest bardziej medytacyjna, pojawia się w niej dużo nieoczekiwanych dźwięków - czyżbyśmy wylądowali znienacka na wyspie metalicznych centaurów, a nie tam, dokąd chcieliśmy dobić? Centaury na szczęście nastawione są pokojowo i możemy przez kilkanaście minut poprzyglądać się, jak wznoszą z nieznanych nam porowatych tworzyw dziwaczne, wielopiętrowe konstrukcje nad brzegiem morza. Najdłuższa trzecia część to obranie kursu powrotnego, znów zmagamy się z arpeggiatorowym deszczem i błyskawicami agresywniejszych solówek, jednocześnie zaś nie nadążamy za tym, jak wiele nostalgicznych chmur co chwilę przesłania optymistyczniejszy błękit melotronowego i ARP-owego nieba. Bardzo sugestywna wizualizacyjnie podróż, na którą niejeden el-meloman zechce wybrać się jeszcze wiele razy.

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD

    69,45 zł
    39,99 zł
  • Hemisphere | Early Reflection

    Hemisphere | Early Reflection


    Niby mamy tutaj te same elementy, które cechują każdą praktycznie produkcję Hemisphere: oniryczny melanż pompujących ostinat, mollowych akordów spowitych gęstym elektronicznym dymem, ambientalnych krajobrazów i etnicznych połysków – a jednak słucha się Early Reflection z przyjemnością równą tej, której doświadcza się podczas słuchania niebywale świeżych i nowatorskich produkcji. Early Reflection jest niewątpliwie jedną z najbardziej wyciszonych, a przy tym i pogodnych – może lepiej rzec: optymistycznych – płyt projektu Hemisphere. Wiele pasaży przewijających się przez tę kojącą płytę ma wiele wspólnego z nastrojem Quiet Music Steve’a Roacha. Nie brak tutaj jednak również i gryzących akordów a la Tangerine Dream we wczesnych latach osiemdziesiątych, akordów powoli wypełzających z sekwencyjnych pieczar, nadciągających ze wszystkich stron, by zawładnąć umysłem Słuchacza. Po prostu kolejna udana próba wyczarowania niepowtarzalnego, hipnotycznego nastroju mającego coś z niewytłumaczonego snu – tylko tyle i aż tyle.

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD

    55,48 zł
    39,99 zł
  • Steve Roach, Elmar Schulte | Ritual Ground

    Steve Roach, Elmar Schulte | Ritual Ground


    Steve Roach poznał niemieckiego syntezatorzystę Elmara Schulte podczas swej europejskiej trasy koncertowej - i od razu obaj artyści musieli zarezerwować termin na wspólne improwizowanie, które zaowocowało fantastycznym albumem Ritual Ground. Niniejsza płyta stanowi do pewnego stopnia ewenement w dyskografii Roacha: z jednej strony raczy słuchacza charakterystycznymi dla artysty rozwiązaniami harmonicznymi i kompozycyjnymi (urozmaicone, mniej lub bardziej przetworzone plemienne ścieżki perkusyjne; snujące się obłoki mętnych, syntetycznych akordów; niezwykłe wyładowania brzmieniowe o charakterze czysto ilustracyjnym w tle), z drugiej zaś - jako całość - okazuje się nową jakością. Najkrócej można by spróbować określić Ritual Ground jako nowe oblicze minimalistycznej muzyki symfonicznej, wyrastającej na gruncie przygotowanym przez Philipa Glassa i Henryka Mikołaja Góreckiego. Mantry akordów tylko na pozór błądzą w kolistych labiryntach, tak naprawdę przed oczami odbiorcy zarysowują się coraz odleglejsze i szersze horyzonty, a brzmienie całego albumu jedynie subtelnie daje do zrozumienia, iż ma się do czynienia z muzyką elektroniczną. Drugi utwór znienacka przynosi garść ukrytych na dalszym planie wysączeń basowo-perkusyjnych dość rychło kojarzących się z rytmicznymi pochodami szkicowanymi przez P. Namlooka i B. Laswella na płytach z serii Outland (szczególnie na części trzeciej). Stłumione wichry omiatające skumulowane piętra akordów nie są aż tak demoniczne jak na innych płytach sygnowanych przez Roacha, harmonie w akordowych pokładach zdają się wyczarowywać jeszcze raz inny zestaw barw niż drzewiej. Ten album jest znakomitym potwierdzeniem tezy, iż Steve Roach jest jedną z najciekawszych postaci na dzisiejszej scenie elektronicznej.

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD

    73,62 zł
    69,00 zł
  • Can Atilla | Omni

    Can Atilla | Omni

    Album Omni pokazuje iż artyści na co dzień obracający się w kręgach sekwencyjnej elektroniki, lubią czasem nieźle zaszaleć. Turek, Can Atilla nie jest jakimś odosobnionym przypadkiem. On sam zadeklarował się jako oddany fan grupy Tangerine Dream, zwłaszcza z jej klasycznego okresu. Jednak Omni potrafi wprawić w osłupienie, z pośród 15-stu kompozycji tu zamieszczonych, próżno szukać elektronicznych pasaży. To sprawne połączenie popu, disco, techno, muzyki etnicznej. Jeżeli mówimy o popie, to tym wywodzącym się ze szkoły Jean Michel Jarre'a. Ale nie tylko Can Atilla w całym tym jajcarskim splendorze bierze też coś z absurdalnego humoru ala Yellow. Jego muzyka brzmi dosadnie, ma wybitnie taneczne walory. Jakby tego było mało bierze sobie do serca lekcje od grupy Alan Parsons Project. Faktem jest iż ten zespół niewiele miał wspólnego z elektroniką. Udanie zaadaptował brzmienia symfoniczne w formułę nośnej, popowej piosenki. Tego zaś nie brakuje na płycie Omni, zwłaszcza w jej finale. Ostatnim punktem jest wplecenie w to wszystko, rdzennej ludowej muzyki tureckiej. Oczywiście nie przygniata ona całości, pojawia się raczej na zasadzie ornamentu, przyprawy. Całość może sprawiać wrażenie z lekka schizofrenicznej, jednak Omni słucha się znakomicie. Może jednak ulec tanecznemu potencjałowi całości i po prostu potańczyć sobie przy tej muzyce. Rzecz nieco kontrowersyjna, ale mimo tego bardzo udana.

    R. M.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD

    53,57 zł
    46,00 zł