Napisz do nas
   


Kategorie


S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2196 wydawnictw w ofercie
1721 dostępnych natychmiast
33648 próbek utworów
2258 recenzji płyt
24653 zrealizowanych zamówień
4652 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

DVD Video

(65 albumów)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Mike Oldfield | Hergest Ridge (deluxe)

    Mike Oldfield | Hergest Ridge (deluxe)

    Dostępność: Tylko na zamówienie | nośnik: 2CD+1DVD


    114,29 zł
  • Brendan Pollard, Michael Daniel, Phil Both | Vol.4

    Brendan Pollard, Michael Daniel, Phil Both | Vol.4

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1DVDr


    51,94 zł
  • F.D. Project | Live - Electronic Circus

    F.D. Project | Live - Electronic Circus


    Bywa czasem tak iż albumy koncertowe pokazują pełnię możliwości danego artysty. I tak jest w przypadku Franka Dorittke i jego F.D. Project. Ten album próbuje wychwycić najbardziej ekspresyjne i spektakularne momenty jego kariery. Materiał tu zamieszczony pochodzi z trzech festiwali: Satzvey, Mechernich jaki odbył się 21 kwietnia 2007r, Electronic Circus, Film Bielfeld z 20 września 2008r, obydwa z Niemiec. I ostatni to C-Day, teatr De Enck, Oirschot w Holandii z 11 kwietnia 2009r. To co prezentuje F.D. Project, to naturalna symbioza sekwencyjnej elektroniki i progresywnego rocka. Otwierający album Mandarinentraum to blisko półgodzinna suita. Ten utwór (jak z resztą wskazuje tytuł), ma wiele z atmosfery nagrań Tangerine Dream, z okresu znakomitej płyty Tangram. Dalej jednak F.D. Project pokazuje rockowego pazura. Gra mocniej, zadziorniej, a sama elektronika jakby schodzi na drugi plan. Jednak nie etapuje kakofonicznym zgiełkiem. Jego gitara kreśli finezyjne solówki, a sam Dorittke jak nawiedzony szaman daje upust mocy swego instrumentu. Bardzo udany koncert , który godzi elektronikę z art rockowym rzemiosłem.

    R. M.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CDr+1DVDr


    90,64 zł
  • Klaus Schulze, Lisa Gerrard | Dziekuje Bardzo

    Klaus Schulze, Lisa Gerrard | Dziekuje Bardzo

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1DVD


    50,58 zł
  • Moonbooter | Lunatic Voyage

    Moonbooter | Lunatic Voyage

    Dostępność: Tylko na zamówienie | nośnik: 1DVD


    83,09 zł
  • Kraftwerk | Kraftwerk and the Electronic Revolution

    Kraftwerk | Kraftwerk and the Electronic Revolution

    Dostępność: Tylko na zamówienie | nośnik: 1DVD


    55,17 zł
  • Klaus Schulze, Lisa Gerrard | Rheingold

    Klaus Schulze, Lisa Gerrard | Rheingold


    Z pozoru taka kolaboracja nie miała prawa się udać. Klaus Schuzle miał ochotę na wspólne sesje z Lisą Gerrard jeszcze w latach '80, gdy Dead Can Dance byli w twórczym zenicie. Jednak dopiero po latach udało się im nagrać wspólny album Farscape. Po tym wszystkim duet wyruszył w trasę, zarejestrowany 18 lipca 2008r w St. Goahausen album Rheingold, jest świadectwem ich twórczego potencjału. Nie ma mowy o odgrywaniu i powtarzaniu tego, co zostało nagrane w studiu. Schulze i Gerrard improwizują i właśnie tu trzeba szukać klucza do zrozumienia ich muzycznej drogi. Zaczyna Klaus długimi improwizacjami, na myśl przychodzą najlepsze lata niemieckiej elektroniki. To ważne aby stworzyć odpowiedni nastrój dla Lisy Gerrard i jej niezwykłego głosu. Gdy ta zaczyna swoje popisy w Wellgunge i Lonely, tworzy się istny rytuał. Delikatnie napędzany transową elektroniką głos Lisy, brzmi po prostu niesamowicie. Nadal jak za najlepszych czasów Dead Can Dance śpiewa w wymyślonym przez siebie języku. A to pokazuje obezwładniającą skalę jej głosu, jak i umiejętność wczucia się w elektroniczne tekstury Schulze'a. Muzyka Niemca nie dominuje nad głosem Lisy, nie przytłacza go. Raczej znakomicie koegzystuje, wspólnie tworząc niezapomnianą podróż w nieznane. Piękne uzupełnienie studyjnej płyty Farscape, i jednocześnie obietnica na więcej.

    R. M.



    Zapis koncertu z 18 lipca 2008 danego w amfiteatrze Loreley w Hambuhren, usadowionym w dolinie Renu. Po Farscape drżącą ręką wsuwałem dysk z tej płyty zwłaszcza że stoi na okładce "z udziałem Lisy Gerrard"... Ale najpierw pęk elektrycznych wyładowań jak za najlepszych czasów Klausa Schulze a potem prowadzony przez syntezator zawieszony na jednym tonie, elficko anielski chór dyskretnie zastąpiony przez durowe odpływy i przypływy i te charakterystyczne schulzowskie niby sekwencje roztapia mnie jak wosk i sprawia że szczęka opada ruchem gwałtownym na pierś. Wciągająca pulsacja zawieszona przez resztę utworu powoduje że trafia to nagranie (Alberich) do ścisłej czołówki według mnie najciekawszych kompozycji Schulze. A jednak diabeł pali w starym piecu. Ale jak będzie dalej? Loreley to jakby rozwinięcie tematu pierwszego z pozostawionymi z niego elementami z generowanym elektronicznie chórem na czele z dołączeniem śpiewu Lisy Gerrard (wreszcie wkomponowuje się idealnie) wywołując dreszcze jakie może przynieść tylko jej głos, jak za czasów w Dead Can Dance plus wokaliza na tle której gdzieś koło 12 minuty pojawiają się przepiękne wyciszone z początku syntezatorowe subtelności, zdynamizowane i uwypuklone od 16 minuty w schulze’wskich sekwencjach do których dołącza bit perkusyjny... Niestety trochę się dalej Klaus zapętla (jego znak firmowy) a następnie mam wrażenie że wracają ambicje aby stworzyć dzieło operowe. Na pewno mamy tu przynajmniej 40 minut fenomenalnej muzyki. Wotan otwierają mroczne pomruki niczym cytat z Prodigy by przejść to typowych konkretów. Na pewno ciekawsze jest zamyślone, wyciszone Wellgunde. I znowu zaskoczenie, że Ian Boddy jest jednym z mistrzów niebywale nastrojowego, surrealnego ambientu (jako połowa duetu Arc z kolei ma od czynienia przede wszystkim z wytrawną elektroni wydobywa krótko mówiąc ładne dźwięki co mu się rzadko zdarzało następuje przy bonus tracku którego nie ma na DVD czyli Nibelungen. Zdaje się że Schulze po ostatnich chorobach czując brzemię lat, stał się bardziej romantyczno-nostalgiczny...Bardzo dobre wydawnictwo.

    Dariusz Długołęcki



    Pierwsza płyta zawiera tylko dwa, za to odpowiednio długie utwory. Pierwsza, jeszcze czysto instrumentalna kompozycja, to poszerzenie formuły wypracowanej na albumach Contemporary Works II, Kontinuum oraz przede wszystkim Farscape o nowe elementy. Schulze odważnie miesza na muzycznej palecie bardzo wiele nieregularnych akordów, pojawiają się nieznane barwy - wszystko to zbliża prezentowane tu brzmienia ku istnej "elektronicznej muzyce symfonicznej XXI wieku", jako że mamy tu do czynienia z naprawdę zaawansowanym, skomplikowanym sposobem prowadzenia kompozycji i wyprowadzania motywów pobocznych z wiodącego wątku. Blisko 40-minutowa suita Loreley, w której słyszymy już niepowtarzalny głos Lisy Gerrard, to kompozycja utrzymana w podobnym charakterze. Utwór jest żywszy niż większość materiału proponowanego na Farscape, jednocześnie zaś znacznie więcej tutaj optymizmu i wiosennej pogody... a typowo schulzeański, atmosferyczny mistycyzm naturalnie nic tutaj nie traci ze swojej specyfiki. Ten elektroniczny poemat, jeśli porównywać go z wcześniejszymi dokonaniami Klasua Schulze, najwięcej wspólnego ma z "symfonizującymi" suitami wypełniającymi zestaw Silver Edition - nie brakuje tutaj typowych dla Klasua Schulze zwrotów melodycznych oraz bardzo charakterystycznych mollowych pasaży akordowych, ale spektrum wszystkich użytych tutaj środków jest niemalże oszałamiające.
    Drugi krążek to z kolei aż cztery utwory. Płytę otwiera naprawdę znakomita impresja z miejsca kojarząca się ze "złotymi czasami" Klasua Schulze, głównie za sprawą porażających solówek, najlepszych od czasu Dosburg Online. Jest w tym utworze coś, co porusza w podobnym stylu jak kompozycje z płyt Body Love albo X, choć już po aranżacji słychać, że nie ma tu mowy o kopiowaniu własnych patentów sprzed lat. Fenomenalny klimat... Po nim następuje chwila wyciszenia, głos Lisy Gerrard prowadzi Słuchacza ku baśniowym, leśnym ostępom, w których rozgrywają się dalsze wydarzenia audiowizualnego spektaklu bez słów. Trzeci utwór to udana synteza elementów Farscape i The Crime of Suspense i powrót nieco żywszych temp oraz promieniujących sekwencerów. Na deser otrzymujemy ponad półgodzinny bonus, czyli instrumentalne wariacje na tematy przewijające się przez Farscape. Rewelacyjny album, świadczący o dużej inwencji - a zatem, miejmy nadzieję, także dalszej owocnej karierze - projektu Farscape (Schulze + Gerrard), a także wyjątkowej formie - także koncertowej - samego Klasua Schulze. Koniecznie.

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 2DVD


    50,58 zł
  • Tangerine Dream | The Epsilon Journey

    Tangerine Dream | The Epsilon Journey

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1DVD


    79,00 zł
  • Gandalf, Friends | Live in Vienna

    Gandalf, Friends | Live in Vienna


    Większość gwiazd New Age z lat 80-tych wywołuje swymi nowymi nagraniami albo irytację albo ziewanie. Gandalf należy do tych, którym do dziś inwencji nie brakuje i tworzą nadal bardzo interesujące rzeczy. BSC/Prudence wydało więc album CD+DVD zawierający koncert z okazji 20 lecia pracy artystycznej jaki ten Austriak dał 16 marca 2001 roku w prestiżowym wiedeńskim Etablissement Ronacher (płyta CD w całości powiela jej program) plus na DVD fragmenty z koncertu w Zell am See z lipca 2000 roku. W dodatkach dysku wizyjnego mamy przegląd całej dyskografii Heinza Strobla wywiady z 2000 roku po niemiecku i angielsku (oba nie różnią się treścią) gdzie Gandalf opowiada o początkach swojej kariery, dlaczego wybrał taki pseudonim artystyczny, o swych brzmieniach itd. i wideoklip do piosenki jego autorstwa Just Go On. Koncert w Zell am See tutaj sprowadzony do dwóch nagrań miał scenę usadowioną na wodzie i ciekawą oprawę wizualną (pływające łodzie obwieszone kolorowymi lampami w ułożonymi w różne kształty). Widać Gandalfa w akcji głównie z gitarą ale też za syntezatorami plus jego zespół złożony z gitarzysty (Erich Buchebner), perkusisty (syn artysty, Christian Strobl) i flecisty/syntezatorzysty (Peter Aschenbrenner). Filmowanie jest ciekawe, dynamiczne można by rzec teledyskowe. Danie główne czyli koncert wiedeński zrealizowany w mocno poszerzonym składzie przynosi niespodzianki choćby Gandalfa śpiewającego (I Am Here) co wychodzi mu całkiem nieźle. Chyba najciekawszym momentem jet pojawienie się Steve Hacketta w Face In The Mirror jednego z załozycieli Genesis z którym Gandalf nagrał wspólną płytę Gallery Of Dreams, a którą ten utwór otwierał. Generalnie wspominkowo i raczej dla fanów.

    Dariusz Długołęcki

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD + 1DVD


    67,36 zł
  • Minds in Motion | Lost in Dream

    Minds in Motion | Lost in Dream

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1DVDr


    107,14 zł