Napisz do nas
   


Kategorie


S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2196 wydawnictw w ofercie
1721 dostępnych natychmiast
33648 próbek utworów
2258 recenzji płyt
24653 zrealizowanych zamówień
4652 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

DVD Video

(65 albumów)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Klaus Schulze | Big in Europe v.1 - Warsaw

    Klaus Schulze | Big in Europe v.1 - Warsaw

    Bestseller
    Klaus Schulze i Lisa Gerrard po raz kolejny w koncertowej odsłonie. Materiał zawarty na wydawnictwie Live In Europe Vol. 1 Warsaw, to aż trzy płyty, dwie DVD i jedna CD. Muzyka brzmi po prostu wspaniale, zaczyna sam Schulze niezwykle delikatnymi dźwiękami jakie wypełniają otwierający całość Voices Of Wielun. Kolejny Kampania Wrześniowa to już on i Lisa Gerrard. Jej natchniony, przepiękny głos wprowadza wszystkich w niezwykle uduchowiony nastrój. Kolejna trzecia kompozycja Selbsterkennende Ganzwerdug, o improwizowanym charakterze to popis Schulze'a. Artysta sekwencjonuje materiał, niczym za starych dobrych czasów. Gdy dochodzi warstwa rytmiczna, muzyka rozpędza się transowym zapamiętaniu. Ten blisko 30-minutowy utwór to prawdziwy nokaut. Na finał mamy A La Recherche Du Printemps Perdu, gdzie Schulze wraca do "złotych lat" niemieckiej elektroniki. Gdy w finale ponownie pojawia się Lisa Gerrard, muzyka brzmi jakby wyciągnięto ją z jakiś nieznanych sesji wytwórni 4AD. Całość dedykowana jest wszystkim ofiarom katastrofy smoleńskiej. Dodatkowe DVD, to dokument na temat historii całego projektu. Początek mamy w studiu artysty w Niemczech, aż do jego spotkań z dziennikarzami i fanami w Warszawie.

    R. M.



    1983.Rozpoczęcie procesu zmian za "żelazną kurtyną", czas "Solidarności". Klaus Schulze to jeden z niewielu zachodnioniemieckich muzyków, którzy mogą w tym czasie odbyć trasę koncertową w Polsce. Czysta muzyka instrumentalna wydaje się dla ówczesnego polskiego rządu bezpieczna. Ale Klaus Schulze nie traci okazji, aby pokazać swoją solidarność z protestującymi w Polsce robotnikami.
    Po zmianie sytuacji politycznej, po wielu latach, dawni uczestnicy tych koncertów znaleźli się w nowym polskim rządzie. Ten rząd zaprosił Klausa Schulze do ponownych odwiedzin i zagrania w 70 rocznicę napaści Związku Sowieckiego na Polskę. 17-tego września 2009 roku w Warszawie, na dziedzińcu Zamku Królewskiego razem z Lisą Gerrard, znaną wokalistką Dead Can Dance, Klaus Schulze dał imponujący koncert w niesamowitej scenerii.
    Ten koncert w Warszawie jest centralnym punktem Big in Europe v.1, pierwszego z trzech wydawnictw, które będą zawierać całą trasę europjeską z 2009 roku. Na kolejnych znajdą się występy w Berlinie, Amsterdamie, Brukseli i Paryżu. Druga płyta DVD z tego zestawu zawiera, obok pełnej długości film dokumentalny i wiele bisów z tej trasy.

    press info

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD + 2DVD


    77,00 zł

  • 73,89 zł
  • Steve Roach | Day out of Time (10th Anniversary)

    Steve Roach | Day out of Time (10th Anniversary)

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD + 1DVD


    81,80 zł
  • Mind Over Matter | Live at Lunen

    Mind Over Matter | Live at Lunen

    Dostępność: Ostatnie sztuki | nośnik: 1DVDr


    67,98 zł
  • Klaus Schulze | Big in Japan (usa version)

    Klaus Schulze | Big in Japan (usa version)

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 2CD+1DVD


    67,23 zł
  • Eberhard Schoener | Bali-Agung

    Eberhard Schoener | Bali-Agung


    "Moim przesłaniem jest muzyka. Celem mojego życia jest stworzenie oryginalnej formy muzyki współczesnej, gdzie opera, jazz, muzyka elektroniczna i etniczna stapiają się w jedno". Ta postmodernistyczna wizja ziściła się właśnie na płytach sygnowanych przez Eberharda Schoenera. Artysta ten dyryguje orkiestrami, zajmuje się operą, tworzy muzykę elektroniczną i jest nieźle sfiksowany na punkcie muzyki etnicznej. Nagrywał min. z klawiszowcem grupy Deep Purple, Jonem Lordem, jako jeden z pierwszych używał syntezatora Mooga. Gdy w 1974r. udał się wraz z Pete Yorkiem na Bali, poznał tamtejsze tradycje balijskiego gamelanu. Podpatrywał technikę gry tamtejszych muzyków, będąc tam chłonął niemal przez 6 godzin dziennie, te etniczne polirytmie. Efektem tego zachłyśnięcia jest album Bali Agung wydany oryginalnie w 1975r. Wraz z Pete Yorkiem, Schoener spróbował stworzyć jakąś fundamentalną, świętą muzykę dla ludzi Zachodu. W sumie udało się to znakomicie, fuzja surowej elektroniki, dzikich szamańskich zawodzeń, transowych rytmów trafiła na podatny grunt ukształtowanego wówczas krautrocka, będącego centrum niemieckiej awangardy. Wznowiony po latach album Bali Agung jawi się jako nieco zapomniany skarb szalonych lat 70. Po dziś dzień ta fuzja etnicznego transu i prymitywizmu, robi niesamowite wrażenie. A ci którzy szukają nietuzinkowych albumów z niemiecką awangardą lat 70, czym prędzej powinni koniecznie zapoznać się z tym kapitalnym materiałem.

    R. M.

    Dostępność: Tylko na zamówienie | nośnik: 1CD + 1DVD


    67,22 zł
  • Tangerine Dream | Lisbon 2010

    Tangerine Dream | Lisbon 2010

    Dostępność: Chwilowo brak | nośnik: 1DVD


    84,07 zł

  • 88,67 zł
  • Bas Broekhuis, Detlef Keller, Mario Schonwalder | In Repelen

    Bas Broekhuis, Detlef Keller, Mario Schonwalder | In Repelen


    Powyższe trio to już niemal klasycy w elektronicznym światku. Na tyle uznani iż raczej bez obaw można sięgać po kolejne ich wydawnictwa, jednocześnie spodziewając się miłych dla ucha zaskoczeń. Tak jest na albumie In Repelen który ukazał się w podwójnej wersji, jako płyta audio i koncert na DVD. Zapis wizualny dokumentuje koncert z 7 lutego 2010r, a odbył się on kościele katedralnym. Zaś płyta audio rejestracje zarówno studyjne jak i koncertowe z lat 2009-2010. To gratka dla fanów tria, mają bowiem oni nie tylko możliwość sprawdzenia swoich bohaterów w akcji. Trio niemieckich elektroników dodatkowo towarzyszą: Raughi Egbert na gitarach i Thomas Kagerman na skrzypcach, udzielający się też wokalnie. Zaskoczyć może nieco etniczna osnowa tej muzyki, później ów pierwotny puls przechodzi w sekwencyjną elektronikę jak i niespieszny dryf new age. Wokalizy Kagermana mają coś z atmosfery a to hinduskich śpiewaków, w innych miejscach kojarzyć się mogą ze światem islamu. Gdy zaś górę bierze elektronika Niemców, delikatne sekwencje kapitalnie stapiają się tęsknymi brzmieniami skrzypiec, jak i ekspresyjnymi solówkami Egberta na gitarze. W sumie w kręgu elektroniki sekwencyjnej ten materiał może sprawić największą radość. Tym bardziej iż ci trzej Niemcy nieco starają się wyjść poza jej sztywne ramy. Poszerzenie palety brzmień o etniczne klimaty, jest tu strzałem w dziesiątkę. Powyższe zabiegi wcześniej mogły być co najwyżej irytujące, ale na In Repelen tworzą atmosferę prawdziwego misterium. Znakomity album, po takim materiale doprawdy trudno przewidzieć kolejny krok tercetu Bas Broekhuis, Detlef Keller i Mario Schonwalder.

    R. M.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD + 1DVD


    118,23 zł
  • Mike Oldfield | Ommadawn (deluxe)

    Mike Oldfield | Ommadawn (deluxe)


    Motyw otwierający pierwszą część kompozycji pojawia się jak przez mgłę. Gdzieś w oddali żeński chór snuje swą pieśń, instrumentalne tło kołysze się na zamglonych faalch, a pierwszy plan należy do gitary klasycznej. Jest to nie tylko jeden z najpiękniejszych fragmentów tej płyty, ale także jeden z najbardziej poruszających wątków w całej dyskografii Oldfielda. W pewnym momencie rozbrzmiewa gong, a pieśń gitary klasycznej zostaje wyparta przez gniewne łkanie gitary elektrycznej, osiągające coraz wyższe rejestry. Zasnuty szarymi obłokami górski pejzaż odsłania się nagle w pełnym słońcu, kiedy pierwszy temat płyty płynnie przechodzi w pasaż o wyraźnie greckim kolorycie (autorowi udzieliła się fascynacja, jaką darzył zawsze grecką muzykę jego starszy brat Terry, również muzyk i kompozytor). Oświetlenie krajobrazu wyczarowanego przez muzykę wciąż się zmienia, raz widać zielone zbocza przez deszcz i w słońcu jednocześnie, innym razem w czerwonawej, wieczornej poświacie. Grecki motyw przechodzi w wesoły, krótki irlandzki taniec, w którym akustyczna gitara akompaniuje z werwą roztańczonej fletni. Charakter tego epizodu kojarzy się z radosnymi miniaturami zaproponowanymi przez Oldfielda na singlach (Portsmouth, In Dulci Jubilo).
    Progresja trzech akordów zamyka taneczny fragment i rozpoczyna się wiosenny, pastoralny fragment pełen wianków z jaskrawo zielonych liści, których zwijanie i rozwijanie się dosłownie widać, gdy wsłucha się w akompaniament harfy. Na tym tle pojawiają się doadtkowe instrumenty, między innymi wiolonczela, która zaintonuje pogodną transpozycję mollowego tematu otwierającego Ommadawn. Krajobraz tchnie spokojem, pejzaż jest wprost nasiąknięty czystymi obłokami i słońcem, nasmarowanymi tak wyraziście jak na płótnie Van Gogha. Na zalanej słońcem łące uważny słuchacz dostrzeże nawet porozrzucane tu i ówdzie ule. Pierwsze ciemne chmury nadciągają niespiesznie - gitara elektryczna wykonuje "koronkowe" ornamenty, zazębiające się i splatające w misterny wzorek. Melodia to "rozjaśnia", to znów "ściemnia" się, jakby jeszcze w pełni nie zdecydowała się, jaki będzie charakter epizodu do którego ostatecznie doprowadzi. Tym ciekawsze okaże się nagłe wejście głównego wątku, znów zagrane w mollowej tonacji, przy kipiący akompaniamencie perkusyjnym. Gitara w dalszym ciągu wyszywa swoje ornamenty, ale teraz już wyłącznie w nieco posępniejszym nastroju, niebo już się nie rozjaśnia. Po krótkiej pauzie nastąpi zaś najważniejsza część utworu. Przeciągłe dźwięki fletni intonują jeden z motywów składających się na główny wątek, uparcie powracający w rozmaitych parafrazach. Następnie dołączy się miarowy, afrykański podkład perkusyjny, wibrafony, wreszcie żeński chór ciągnący mistyczną pieśń. Gitara początkowo zamarkowuje swe wejścia nieśmiało, wydając pojedyncze dźwięki, rozsiewając tu i ówdzie muzyczne znaki zapytania. Kiedy jednak napięcie osiągnie najwyższy punkt, powróci zaaranżowany na komplet instrumentów główny wątek, brzmiący tu tak przejmująco i niesamowicie jak jeszcze dotąd nie brzmiał, a potem zacznie się niesamowita partia gitary, słynny obraz "Tortury Narodzin", jak określił go sam autor utworu. Drzewa uginają się teraz w upiornym deszczu, błyskawice rozdzierają krajobraz na części, a tony gitary są tęskne, gniewne, rozpaczliwe, zdesperowane, Oldfieldowi udało się w tym fragmencie zawrzeć niebywały ładunek emocjonalny. Część pierwsza kończy się znienacka: nagle milkną akompaniujące instrumenty, gitara wydaje głośny krzyk noworodka i zostaje tylko szmer instrumentów perkusyjnych, pomału oddalający się i wygasający w dwudziestej minucie trwania utworu.
    Druga część kompozycji rozwija się mniej spiesznie i składa się z mniejszej ilości epizodó utrzymanych w wolniejszym tempie. Rozpoczyna się od podniosłego motywu o typowo romantycznej melodyce - to idealny obraz wieczornego lub porannego wiatru przeczesującego zmierzwione wrzosowiska. Oldfield nałożył na siebie w tym fragmencie partie 62 gitar!... Kolejny epizod to sielankowy obrazek, w którym gitary akustyczne wdają się w długi dialog ze szkockimi dudami. Najwyraźniej nad łąkami zapadł zmrok, gdzieś w tle snuje się jasny dym, zadumany słuchacz wpatruje się w gwiaździste niebo. Utwór toczy się w durowej tonacji, brzmiąc jak typowy ludowy utwór rodem z Wysp Brytyjskich, dopóki nie pojawi się melancholijna melodia snuta przez flet. Następnie wyłoni się bardzo melodyjna seria akordów, na pierwszym planie dają się słyszeć mandoliny oraz lekko przesterowane gitary elektryczne. Znienacka wkracza stukający rytm, cała muzyka ożywia się - w tym tanecznym fragmencie pomysłowo splatają się brzmienia irlandzkie i greckie, a gitara Oldfielda zadziwia elegancką solówką z wykorzystaniem podciąganych strun i ornamentów podobnych do tych z pierwszej strony longplaya. Muzyka nabiera rozmachu i znienacka urywa się. Po kilkusekundowej pauzie pora na ostatni fragment: pogodna, lekka piosenka On Horseback, w której na tle akustycznego akompaniamentu rozbrzmią głosy dziecięcego chóru The Penrhos Kids oraz… samego Mike'a Oldfielda, który po nieziemskich popisach chrapliwego i mrukliwego Człowieka z Piltdown na stronie B Tubular Bells śpiewa tu wyjątkowo czysto i klarownie. W piosence pojawi się aluzja do Hergest Ridge, miejsca, które dało tytuł poprzedniemu albumowi Oldfielda.

    I. W.



    Kiedy kupiłem tę płytę wiedziałem, że wywrze na mnie duże wrażenie i tak się stało, a Ommadawn; słucham bez przerwy. Wcześniej nie zetknąłem się z tą płytą w ogóle, lecz mogłem usłyszeć słynny motyw gitarowy Oldfielda z part one na pliku midi. Brzmiało to okropnie, ale byłem bardzo ciekawy jak brzmi w oryginale. Sama melodia była bardzo charakterystyczna i ładna. Sam artysta kiedyś powiedział, że nigdy nie stworzył bardziej ekspresyjnej solówki od tej kończącej pierwszą część utworu. Też tak sądzę, a w oryginale ów motyw brzmi rewelacyjnie. Cała płyta to piękna dwuczęściowa suita zawierająca elementy muzyki etnicznej, folkowej, a nawet afrykańskiej.
    Niezwykle nastrojowa, momentami ostrzejsza, nie pozwalająca nudzić się słuchaczowi. Na uwagę zasługuje również piękna piosenka, perełka o tytule On Horseback. Jako wokalista występuje sam Mike Oldfield w towarzystwie dziecięcego chóru. Bardzo melodyjna, przyjemna, ciepła, zapadająca w ucho piosenka. Tyle o samej muzyce. Chciałbym zwrócić jeszcze uwagę na bardzo istotny fakt. Otóż wszystkie albumy Oldfielda zostały teraz poddane cyfrowemu remasteringowi, Ommadawn również. Jest to gratka dla fanów Mika i słuchaczy lubiących czyste, klarowne brzmienie muzyki. Technologia nosi nazwę HDCD remastered. Muzyka brzmi krystaliczne czysto, bez zbędnych szumów i jest świetnie uprzestrzeniona. Naprawdę warto patrzeć przy zakupie płyt Oldfielda czy na pudełku znajduje się znaczek HDCD remastered. Są w sprzedaży jeszcze niestety, stare nie tak dobre wydania płyt Mike Oldfielda. Gorąco zachęcam do zapoznania się z muzyką Oldfielda. Usłyszą państwo wybitny progresywny rock z elementami etniczymi i muzyki Brytyjskiej. Ommadawn to na pewno jedna z najważniejszych płyt w dorobku artysty. Jest to jego czwarta w kolejności płyta od Tubular Bells z 1973 roku. Osobiście uważam, że płyty obejmujące lata '70 w twórczości młodego wówczas Mike są prawdziwymi dziełami.

    Piotr Tomaszczyk

    Dostępność: Tylko na zamówienie | nośnik: 2CD+1DVD


    114,29 zł