Konrad Kucz

Railroad paths

24,00 zł

Konrad Kucz | Railroad paths

Bestseller

Super cena

Tagi albumu: Konrad Kucz | Railroad paths, Generator.pl, Konrad Kucz, muzyka elektroniczna, ambient, Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis, Jarre, electronic music, Kraftwerk

AUTOR Konrad Kucz
PRODUCENT Generator.pl
NUMER GEN CD 005
ROK WYDANIA 2008
MEDIA 1CD
OPAKOWANIE JEWELCASE
Kod produktu 005390
POPULARNOŚĆ

Lista utworów

Path I 10'05
Path II 5'23
Path III 7'00
Path IV 14'46
Path V 13'26
Robotic Missions 4'24

Opis

Jedna z najbardziej szanowanych osobistości w polskiej elektronice, przypomina o sobie nowym albumem. Railroad Paths można odbierać jako podkład muzyczny do długiej jazdy pociągiem. A stacjami na tej trasie są długie kompozycje ujawniające fascynacje Kucza artystami Szkoły Berlińskiej (Schulze, Tangerine Dream), jak i syntetycznym brzmieniem KraftwerkKucz buduje utwory osnute wokół sekwencerowych pulsacji jak i w końcówce albumu odwołuje się do electro-popu. Daje do blisko godzinę niezwykle hipnotycznej i urokliwej muzyki, w sam raz na dalekie wojaże. 

Robert Moczydłowski



Zawiodą się Ci którzy spodziewali się nowego materiału spod rąk Konrada Kucza. Railroad Paths bowiem to zmodyfikowane Tracks, które miały premierę na Festiwalu Ambient 2005 w Gorlicach. O Konradzie - Konrad: Od samego początku tj. od 1987r. kiedy faktycznie zacząłem na poważnie zajmować się komponowaniem, ambicją moją było znaleźć swoją artystyczną odrębność. Już wówczas reagowałem na zalewający media chłam muzyczny, wtórny i snobistyczny. Uznałem że każda z inspirujących mnie postaci muzyki elektronicznej tkwiła pośrednio bądź bezpośrednio w dziełach swoich klasyków.
Schulze w Wagnerze, Ligetim, Orfie, Vangelis - folk grecki, Oldfield - szkocki itp. Do dziś uważam folklor za moje główne źródło inspiracji. Dlatego uwielbiam Kilara, Szymanowskiego, Chopina i młodsze pokolenie współczesnych kompozytorów; Szymański, Mykietyn. Obecnie główną inspiracją muzyczną jest estoński kompozytor muzyki współczesnej Arvo Part, który łączy muzykę średniowiecza ze współczesną. Kocham nadal Briana Eno. Ze współczesnych Roysskop. Nadal namiętnie słucham zespołów rocka progresywnego z przełomu lat 60/70. W życiu prywatnym uprawiam sztukę.

Rozwijając to co Konrad podaje: owe sporo muzyki dla TV to m.in. dla WOT-u do programu "Wierze Wątpię, Szukam", PR1 i 2 TVP - cykl programów Znaki - "Być księdzem dzisiaj", "Wstyd", "Genetyka", "Apokalipsa", "Czy religia jest sprawą prywatną?", CANAL+ jingle, MINIMAX, oprawy muzycznie filmów dokumentalnych, sztuk teatralnych ("Bezprizorni", "Złodziejki Chleba" Natalii Korynckiej – Gruz) a także muzyka filmowa (serial Codzienna 2/3). Najbardziej poza środowiskiem kojarzony jest z formacją Futro powstałą w 1999 roku przy współudziale Wojciecha Appela i Katarzyny "Noviki" Nowickiej (ich jedyna płyta była nominowana do europejskiej nagrody MTV AWARDS i krajowych FRYDERYKÓW). Od lat stara się promować elektroniczną formę sztuki muzycznej, którą określa jako minimal ambient. Ambient z domieszką nowoczesnych wpływów to rzeczywiście jego ukochane dziecko o czym dobitnie świadczy cykl Vita Contemplativa często odnoszący się do bardzo surowych, ascetycznych brzmień. Ale w błędzie są ci którzy sądzą, że Kucz schował się w tej szufladce gdyż nie potrafi tworzyć nic innego. Otóż elektronika opiera się w dużej mierze na tym co już było (np. NBS) a to dla Kucza, artysty wciąż poszukującego, jako wtórne jest nie do przyjęcia - "Interesuje mnie oryginalność, o którą dzisiaj coraz trudniej (wszak wszystko już wymyślono). Moja muzyka ewoluowała przez różne etapy inspiracji od muzyki gregoriańskiej po Polski transowy folk." Ale czasami przełamuje swój wewnętrzny opór i wtedy znać jego klasę i kunszt bowiem ten chociażby album stworzony jako swoisty odprysk od głównego nurtu działalności elektryzuje formą i treścią.
Sam artysta o niej mówi: "Tracks to właściwie taka odskocznia, margines, taki kaprys wbrew moim wewnętrznym przekonaniom. Taka podświadoma potrzeba. Obecność na scenie klubowej spowodowała że miałem dość udawania że jestem przedstawicielem jedynie nowoczesnego nurtu w muzyce czyli clubbingu. Swego czasu odbyłem taką rozmowę z Polarisem na temat jego płyty Moo'n'Sequences. Wyraziłem dezaprobatę wobec drogi jaką obrał, czyli podążanie dawno odkrytymi ścieżkami. Ale oto nagle moja obecność na forum wymogła podświadomie potrzebę skomponowania czegoś tylko dla forumowiczów, czegoś co nie będzie zbyt wytężać ich gustów a jedynie spełnię ich oczekiwania (mowa o liście dyskusyjnej moo). Nie wiem czy mi się to udało, ale okazało się że też się świetnie bawiłem. W sumie te 18 lat temu sam zaczynałem od takiej muzyki. Wykorzystałem na płycie wszystkie brzęczące urządzenia, głównie radziecką ELEKTRONIKĘ EM25 i KORGI MS 10 i 20. Ale jest tam także CASIO PT25, MICROKORG VOCODER, oryginalny sekwencer KORGa a także fenomenalny włoski SIEL OPERA 6 dający piękne ciepłe brzmienia. Sporo natrudziłem się wgrywając wiecznie psujący się włoski ELKA CONCORDE 602 którego używał na swych pierwszych płytach J.M.Jarre."

A skąd pomysł na Railroad Paths?
Kucz odpowiada: "Historia tej płyty przedstawia się następująco. Ziemowit Poniatowski zadzwonił do mnie z propozycją wydania Tracks oficjalnie. Zastrzegł jednak, że nie odpowiada mu forma krótkich nagrań. Zaproponował aby ten materiał posklejać i rozbudować. Tak też zrobiłem. A nie jest to prosty zabieg. Nie co dzień ma się okazję być wydanym oficjalnie a nie w formie CD'ra... Tracks zresztą sprzedał się zaledwie w kilku egzemplarzach. Niewielu tą płytę zna. Z tego też powodu uznałem ją jako coś nie do końca skończonego. Poprawiłem jakoś i dodałem projekty które grałem na Elektronicznym Woodstocku".
Path 1 już prezentuje walory tej muzyki. Delikatne minimalistyczne "plumkanie" splecione z brzmieniem analogu kojarzącym się z Ricochet part 2 grupy Tangerine Dream z tym że owa fujarkowa imitacja jest dużo bardziej soczysta i wspaniale buduje nostalgiczno zadumany nastrój. Ta pojedyncza barwa snuje się leniwie czarując słuchacza aż do pojawienia się okrążających słuchacza brzmień przypominających wirowanie dźwięku gdzie od 4.45 przechodzimy ku zaskoczeniu w świat kreowany w tzw. okresie japońskim przez Kitaro! Nieziemskie ozdobniki, charakterystyczny zwokoderowany chórek, lejący się dźwięk to składniki idealnie wpasowujące się w stylistykę Japończyka. Ta bardzo wciągająca kosmiczna sekwencja ma niepowtarzalną hipnotyzującą pełną rozmachu naturę gdzie stonowane rozmazy dźwięków zniewalają odbiorcę. Jeśli ktoś chciałby muzyką opisać nirwanę - niech sięgnie po tę kompozycję. Jedynie zakończenie bardziej przypomina psychodeliczne odnośniki do szkoły berlińskiej. Path 2. Minimalistyczno mistycznie rozpoczęta powoli przechodzi w taki rodzaj "berlina" jaki osobiście lubię. Sam nie wiem czy to tylko zasługa instrumentów wykorzystanych w tym nagraniu? Na pewno nie.
Kucz po prostu wie jak je inteligentnie wykorzystać aby wskrzesić ducha lat świetności znakomicie imitując charakter muzyki elektronicznej z lat 70-tych. Nie trzeba sięgać po np. Redshift
by nacieszyć "starą nową" muzyką NBS. 
Path 3. Świstający dźwięk wprowadza nas w sekwencję ozdobioną tak, że rzeczywiście pasuje do tytułu płyty przypominając ruch lokomocyjny, pędzącej trakcji parowej. Oszczędna, prawie ascetyczna forma ale wciągająca oprawa i wpadamy w wpleciony w niego Track 05 Najbardziej dynamiczny i żywy, podparty sekcją rytmiczną wpada w ucho ( najbardziej pamiętam z występu w Kruszwicy 2005) i zaskakuje długą sekwencją zabawy vocoderem. Zdecydowanie najbardziej sekwenserowy utwór.
Path 5 unosi nas na głębię obszarów wyobraźni. Jeśli lubisz jak dźwięk zniewala cię, powoduje że wyciszasz się i relaksujesz wpadając w trans, czujesz jak muzyka powoduje na ciele gęsią skórkę, wchłania Ciebie w swój wykreowany świat to wzorcowy przykład jak to uczynić.
Tytułowe kolejowe ścieżki wiodą nasz umysł w zróżnicowane światy fantazji czarując swym pięknem każdego kto potrafi docenić estetykę tej muzyki. Ta próba wskrzeszenia analogowych brzmień (artysta wykorzystał wszystkie dostępne mu takie instrumenty), swoisty sentymentalny powrót do dawnych inspiracji eksploduje niesamowitym potencjałem jaki w sobie ona kumuluje. Swoboda z jaką generuje taką muzyczną podróż, to jak smacznie miksuje wszelkie związane z tym nurtem ingrediencje poraża.

Dariusz Długołecki


Pogodny arpeggiowy motyw otwierający płytę przyciszonym głosem może skojarzyć się - być może to sugestia tytułu Railroad Paths - z introdukcją do Europa Endlos z Trans Europa Express grupy Kraftwerk. Wkrótce na elektronicznych meandrach kładzie się głos prowadzącego instrumentu, a nastrój dość szybko przechodzi w nieco bardziej ponury i deszczowy. Zza okien pociągu Słuchacz przygląda się pociemniałemu krajobrazowi, w którym często widać znajome kształty (wypunktowywane melodyjnym ostinatem), innym razem wszystko rozpływa się w abstrakcyjny obraz (podkreślony amuzycznymi pulsacjami w szóstej minucie impresji). Z drugą częścią suity przyspieszamy tempo podróży, jednocześnie pogoda wydaje się pogarszać, jest jeszcze ciemniej, a w poruszającym finale utworu czekamy na zapomnianym skrzyżowaniu torów na zmianę, która nieuchronnie musi nadejść - póki co jednak, towarzyszy nam szara, osowiała pieśń "melotronowych chórów", robiąca podobnie duże wrażenie jak Silent Sorrow in Empty Boats Genesis. Spodziewana zmiana nadciąga wraz z żelazistym ostinatem trzeciej impresji, w które wpleciona zostaje oddalona, atrakcyjna elektroniczna "koloratura" w wysokim rejestrze. Jeszcze przed czwartą minutą na scenę wkracza ścieżka perkusyjna, a w oddalonych elektronicznych wirach dochodzi do kilku przeładunków i przerejestrowań akordowych tonacji. W podróży zaczyna nam ponadto towarzyszyć vocoderowa melorecytacja. "Tor 4" to najdłuższa impresja w zestawie, jednocześnie zaś swoistego rodzaju zwrotny punkt tego koncepcyjnego albumu: w trakcie trwania utworu rozpoznamy atrakcyjną polifoniczną sekwencję z poprzedniej impresji, tym razem jednak docieramy do niej z innej strony i przy innej pogodzie... Finałowy utwór najwięcej ma wspólnego z początkami "Szkoły Berlińskiej", przynosząc fantastycznie oniryczne pejzaże, bazujące na nieregularnych akordach, mające w nastroju coś z Mysterious Semblance at the Strand of Nightmares Tangerine Dream. Pod koniec kompozycji wprowadzi nas w trans ścieżka rytmiczna utkana z przetworzonego stukotu kół pociągowych, a ostatnie dwie minuty zwiastują koniec podróży w deszczu i odważniejsze promienie słońca. Wieńczące album Robotic Missions to idealny utwór do wykrojenia na promujący całość singel: krótka, rytmiczna impresja przepełniona perkusyjnymi poświstami i warkotami, vocoderową partią wokalną, stereofonicznym fazowaniem metalicznych sekwencji - wreszcie, pojawia się tu najbardziej z całego albumu wpadająca w ucho konstelacja melodyczna, bardzo miła dla ucha fanów wspominanej na początku
Kraftwerk. Znakomita płyta, po medytacyjnej i wyciszonej Vita Contemplativa Litania ukazanie zorientowanego na rytmiczne sekwencyjne struktury oblicza Konrada Kucza
.

Igor Wróblewski


Inni klienci wybrali

Podobne albumy

Kup Przechowaj

Towar w magazynie

Wysyłamy do 1 dni
Dostawa w do punktu odbioru już od 12zł.
Przesyłkę dostarcza Poczta Polska lub Inpost.
Możliwy odbiór osobisty poza siedzibą sprzedawcy.

Napisz do nas