Noryani

Northeast 117


24,00 złbrutto

Noryani | Northeast 117

Bestseller

Super cena

Tagi albumu: Noryani | Northeast 117, Generator.pl, Noryani, muzyka elektroniczna, ambient, Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis, Jarre, electronic music, Kraftwerk

WYKONAWCA Noryani
PRODUCENT Generator.pl
NUMER GEN CD 020
ROK WYDANIA 2011
MEDIA 1CD
OPAKOWANIE JEWELCASE
Kod produktu 006326
POPULARNOŚĆ

Lista utworów

destinations - northeast 4:57
monumentos (el primer círculo) 6:31
monumentos (el segundo círculo) 7:09
aroma de las naranjas 7:30
canela 6:33
caramelo 5:06
news from far away 6:50
solid state (interpolar) 5:56
re-set 7:27

Recenzja


Odpływamy w sekwencyjny dryf z samym początkiem nostalgicznego pierwszego utworu. Ze znanych adresów mogą tu przyjść do głowy BIOnighT albo Paul Nagle - mamy właśnie przed sobą zaśnieżony nocny park, gdzieś w oddali migoczą światła samochodów i neonów, a całe to miejsce żyje własnym życiem, uchwycone ukrytą syntezatorową kamerą. Drugi utwór jest pogodniejszy, optymistyczniejszy, właśnie takie średnie tempo oraz melodie nasuwające na myśl słońce rześko przebijające się po niedawnym deszczu zwykliśmy kojarzyć z artystami nagrywającymi dla Neu Harmony. Osnową kompozycji trzeciej jest wypunktowane zamyślenie. W podobnym stopniu utwór ten współtworzą efektowne pauzy, a nie tylko miarowe, skradające się pochody sekwencyjne i wyjątkowo wpadający w ucho motyw melodyczny, kojarzący się nieco z twórczością Vangelisa (posłuchajmy zresztą dokładnie samej aranżacji: czy gdzieś jak przez mgłę nie przypomnia nam się Blade Runner?). Impresja czwarta to przeszywające snopy zakapturzonych syntezatorowych promieni, podczas gdy w tle gotuje się ambientalna smoła. To świetne nie tylko jako wprowadzenie do utworu, ale i jako główna jego treść; niesamowicie wciągający nastrój. Do tego mamy jeszcze wiązkę sporadycznie pojawiających się basowych kresek w tle - jak dotąd jest to mój ulubiony utwór z całego zestawu. Utwór piąty... Przeciągłe tony leją się niczym na wczesnych płytach Vangelisa, a główna ozdoba to ta natchmiast trafiająca do Słuchacza jedyna w swoim rodzaju melodia, stare gramofonowe wspomnienie, znaleziony przy parkowej kałuży liść o specyficznym kształcie, wywołujący niejasne, ale dziwnie czemuś miłe asocjacje - oto atmosfera tego utworu, kolejnego z moich faworytów. Za sprawą mlaskającej perkusji niedaleko stąd też do płyt Spyry, innego mistrza specyficznie podanej melancholii z przymrużeniem oka w tle.
Utwór szósty to znakomita ilustracja do pytania o naturę czasu. Mamy tu i odpowiednio mroczno-melancholijne klawiszowe akordy, i mnóstwo niepokojących dźwięków w tle, i transowy posuwisty podkład perkusyjny. Wytrawna miniatura z pogranicza elpopu i chłodnego electro w granatowo-srebrzystej, organicznej tonacji. W siódmym utworze owiewają nas delikatne smugi keyboardów i wzbierające na sile perkusyjne tło – być może to ilustracja nadciągającej burzy piaskowej? Interesujące połączenie elektronicznego romantyzmu i niewymuszonego, udanie stopniowanego napięcia.
W utworze ósmym pojawia się nader chwytliwy sekwencyjny "riff", który mi w jakiś odległy, a jednak stanowczy sposób skojarzył się już przy pierwszym przesłuchaniu z atmosferą chłodniejszych nagrań z So Petera Gabriela. Uwagę przykuwa współgra "śpiewających" elektronicznych bębnów i powracającej urokliwej melodii. Dochodzi ostinato, a w drugiej minucie ponadto jeszcze trance’owy beat! Teraz na każdym planie sporo się dzieje, dobrze udało się tutaj połączyć statyczność keyboardowego planu z dynamiką perkusji. O świcie wyglądamy przez okno naszego wieżowca i patrzymy na uliczny ruch w zdeformowanym z lekka negatywie - niby to samo, co widzimy codziennie, a jednak jak zachwycająco inne! Utwór dziewiąty to ostatnie słowo. Miękkie gitarowe dźwięki niczym z innego świata, mantra o woskowym świcie; z okna spoglądamy na zaśnieżony park z utworu pierwszego. Latarnie gasną, noc zamieniła się w przykurczony świt, ale nadal nie widać dokładnie, czy to podrygujący czarny foliowy worek, czy wzbijająca się do lotu wrona, tam, za ostatnią ławką, w sinej, mżącej poświacie... Piękny utwór na przebudzenie, introdukcja do kolejnego dnia pachnącego śniegiem i mrozem. Utwór, do którego mógłbym co do wyjątkowego nastroju porównać tę impresję, to Astral Chains Thomasa P. Heckmanna. Polecam bez wahania.

I. W.

Inni klienci wybrali

Podobne albumy

Kup Przechowaj

Towar w magazynie

Wysyłamy do 3 dni
Dostawa w do punktu odbioru już od 12zł.
Przesyłkę dostarcza Poczta Polska lub Inpost.
Możliwy odbiór osobisty poza siedzibą sprzedawcy.

SPECJALNY RABAT
NA ZESTAWY - 15%
wpisz kod
CNOGFBGP

Napisz do nas