Tangerine Dream

Force Majeure (reissue)

Trzy dźwiękowe malowidła, utrzymane odpowiednio w tonie: impresjonistycznym, romantycznym i surrealistycznym. Jedyna płyta Tangerine Dream nagrana w składzie: Edgar Froese, Chris Franke, Klaus Kruger.

23,95 złbrutto

Tangerine Dream | Force Majeure (reissue)

Nowość

Super cena

Tagi albumu: Tangerine Dream | Force Majeure (reissue), Virgin, Tangerine Dream, muzyka elektroniczna, ambient, Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis, Jarre, electronic music, Kraftwerk

WYKONAWCA Tangerine Dream
PRODUCENT Virgin
NUMER 7747884
ROK WYDANIA (2019) 1979
MEDIA 1CD
OPAKOWANIE JEWELCASE
Kod produktu 007961
POPULARNOŚĆ

Lista utworów

Force Majeure [18:17]
Cloudburst Flight [7:27]
Thru Metamorphic Rocks [14:30]
Chimes and Chains

Recenzja

Po tym jak Jolliffe odszedł z grupy Froese i Franke nagrali w Berlinie nowy album samemu. Wspomagał ich Klaus Krüger na bębnach i inżynier dźwięku Edvard Meyer na wiolonczeli. Nagranie na przełomie sierpnia i września 1979 Force Majeure spotkało się z bardzo dobrym przyjęciem krytyki jak i okazało się sukcesem komercyjnym (angielski Top 30). Tytułowe Force Majeure: cztero minutowy początek nawiązuje do stylistyki Pink Years i co ważne wyraźnie wykorzystuje syntezatory - ciąg dalszy to głównie bębny, gitara elektryczna i dźwięk fortepianu, ciekawy, przypominający trochę dawne nagrania kraut rockowe, słucha się znakomicie. Po siódmej minucie talerze i gitarę wspomaga już brzmienie analogów. Znakomita suita wpada w typowo sekwenserowe, ale spokojne klimaty od 12 minuty. Bardzo ciekawa wielonastrojowa część płyty.
Rozpoczynająca się od gitarowych riffów Cloudburst Flight to swoista kwintesencja tego jak powinna być zbudowany świetny el utwór. Metamorphic Rocks przechodzą zaś od spokojnego klimatu do wielce energetyzującego rytmu od 4.30 - niestety chyba nie starczyło twórcom pomysłu na wykończenie tej części płyty i brzmi on najsłabiej, bo zwyczajnie monotonnie.

Dariusz Długołęcki


Tony otwierające ten album do złudzenia przypominają brzmienie introdukcji do kompozycji Frank Herbert Klausa Schulze z jego albumu X - ciekawe, czy jest to świadome nawiązanie, czy też po prostu efekt działania przypadku przy malowaniu elektronicznych krajobrazów wyłaniających się z poświstów i szumów najróżniejszego typu. Brzmienie zagęszcza się, zbierają się ołowiane, syntezatorowe chmury - ten fragment tytułowej suity znakomicie koresponduje z nastrojem najwcześniejszych impresji Tangerine Dream. Po pewnym czasie wyłoni się spokojny rytm basowego syntezatora, na którego tle rozkwitnie fortepianowy motyw, polegający na rozbudowywaniu bardzo efektownego, klarownego riffu. Dochodzi perkusja i utwór nabiera rozmachu; kompozycja przechodzi przez kilka spokojniejszych, prawie arytmicznych pasaży, ale porządkujące brzmienie perkusji zawsze powraca na pierwszy plan, porywając słuchacza w podróż przez kolejne dynamiczne wątki. Zespół maluje swoje dźwiękowe wizje z podobną ekspresją jak kilka lat wcześniej, niemniej jednak brzmienie uległo pewnemu "wypolerowaniu", stało się nieco bardziej suche, a muzyka starannie oczyszczana jest z dysonansujących elementów. Właśnie na przestrzeni kompozycji Force Majeure rodzi się styl, który zdominuje kolejne płyty Tangerine Dream aż do Le Parc - barokowe bogactwo wyraźnie kontrastujących ze sobą tematów, wyraziście aranżowanych, usystematyzowanych przez zdecydowane wejścia sekcji rytmicznej, sekwencerów lub po prostu pełnie brzmiących instrumentów nie wdających się już jak drzewiej w awangardowe dygresje i niekończące się, przeradzające się w dysonansowe impresje dialogi.
Najwspanialszym fragmentem tego longplaya jest moim zdaniem utwór Cloudburst Flight. Muzyka idealnie oddaje koloryt i atmosferę obrazów Corota. Mini-suita rozpoczyna się od miękkiego, drobnego, syntezatorowego deszczu padającego prawie niezauważalnie na tle gitarowych akordów, "zarpeggiowanych" i ozdobionych drobnymi ornamentami. W pewnym momencie gitara nadaje kompozycji zdecydowany rytm, jej akordy wybrzmiewają klawiszowym echem, syntezator odpowiada na ciemniejące akordy gitary melodią opartą na kwincie, nabierającą stopniowo coraz bardziej minorowego charakteru, gdy w tle pojawia się błotniste ostinato i wkracza sekcja rytmiczna. Syntezator intonuje unisono z gitarą główny motyw utworu, po czym nadchodzi czas na zapierający dech w piersiach fragment zagrany przez Froesego na gitarze elektrycznej - uważam, iż ta partia jest jedną z najlepszych solówek gitarowych, jakie słyszymy w całej dyskografii Tangerine Dream. Gitara zmaga się ze wzbierającym na sile elektronicznym wichrem i coraz bardziej nerwową perkusją, stopniowo pojawia się coraz więcej zgrzytliwych dźwięków, świszczących strun i dysonansowych wtrętów, aż muzyka po raz kolejny wzbierze na sile, przesterowana gitara zaintonuje kilka akordów… i raptem plan muzyczny zacznie się wypogadzać, krople deszcze wciąż będą ociekać ze strun gitar i klawiszy syntezatorów, ale w tle utworu coraz bardziej zdecydowanie przezierać będzie słońce…
Ostatni utwór zbudowany jest z dwóch kontrastowych części; względnie krótka introdukcja to bardziej art-rockowe niż elektroniczne oblicze Tangerine Dream, fragment ten świadczy wyraźnie o fascynacji muzyków Mandarynkowego Snu twórczością grupy Pink Floyd. Druga, długa część, zbudowana jest na zgrzytliwym, przesterowywanym, poddawanym najrozmaitszym deformacjom i przesileniom oraz oddaleniom akompaniamencie ostinatowym, służącym jako tło zmieniającym się plamom akordów i co jakiś czas pojawiającym się daleko w tle niepokojącym, nieraz niemuzycznym odgłosom. Dzieki temu utworowi słuchacz odbywa podróż przez skały metamorficzne - trudno sobie doprawdy wyobrazić lepszą ścieżkę dźwiękową! Ta muzyka doprawdy wprowadza słuchacza w swoisty trans i nie przestaje fascynować mimo swej pozornej, powierzchownej monotonii… Warto dodać, iż do tematu, na którym skonstruowana jest impresja Thru Metamorphic Rocks, grupa powróciła w 1981 roku pracując nad ścieżką dźwiękową do filmu Thief: wykorzystany tam utwór Igneous jest kontynuacją wątku wieńczącego album Force Majeure.

I. W.


To jedna z moich ulubionych płyt tego teamu. Płyta została nagrana w sierpniu i we wrześniu 1979 roku, oczywiście w Berlinie. Utwory skomponowane przez Edgara Froese (to oczywiste) i Chrisa Franke. Dopiero rok później do grupy dołączył Johannes Schmoelling.
Płyta zawiera trzy utwory. Najdłuższy, tytułowy Force Majeure zawiera kilka wątków muzycznych, jest świetnie dopracowany, zawiera doskonałe motywy melodyczne - w sumie nagranie super. We wszystkich nagraniach na płycie, Froese daje popis gry na gitarach 6 i 12 strunowych oraz na "basie". Dzięki gitarom, drugi utwór Cloudburst Flight ma bardzo rockowe brzmienie. Trzeci utwór Thru Metamorphic Rocks również zasługuje na uwagę. Bardzo mi się podoba początek utworu, potem staje się trochę nużący. Mógłby być krótszy o pięć minut, ale to tylko moje zdanie. Wielu moim znajomym właśnie to nagranie podoba się najbardziej. Ogólnie płyta jest raczej dynamiczna, ma wiele ciekawych "kawałków", a jeżeli ktoś przepada za grą Edgara Froese na gitarach elektrycznych, to po wysłuchaniu całości nie będzie zawiedziony.

Lech

Inni klienci wybrali

Podobne albumy

Kup Przechowaj

Towar w magazynie

Wysyłamy do 3 dni
Dostawa w formie listu poleconego dostępna już od 8zł.
Przesyłkę dostarcza Poczta Polska. Możliwy odbiór osobisty poza siedzibą sprzedawcy.

Napisz do nas