Napisz do nas
   


Kategorie

NAJBLIŻSZA WYSYŁKA:

poniedziałek 27 marca
czwartek30 marca

S-GRAFA
S-GRAFA
S-GRAFA

Newsletter

Statystyki sklepu:

2346 wydawnictw w ofercie
1739 dostępnych natychmiast
33070 próbek utworów
2084 recenzji płyt
21356 zrealizowanych zamówień
4304 zadowolonych klientów z:
Australii, Belgii, Kanady, Chile, Czech, Danii, Estonii, Finlandii, Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii, Grecji, Holandii, Węgier, Izraela, Kazachstanu, Korei, Litwy, Norwegii, Włoch, USA, Szwajcarii, Słowacji, Portugalii, Rosji, Szwecji...



Kontakt:

GENERATOR
Ziemowit Poniatowski
ul. Krótka 22; 05-080 Izabelin
NIP 527-100-25-16
REGON 010739795
Wpisany do CEIDG prowadzonej przez Ministra Gospodarki
tel. +48 601 21 00 22

okres nagrania 1980-1989

(190 albumów)
sortuj
według
albumów
na stronę
okres nagrania
  • Johannes Schmoelling | The Zoo of Tranquillity 1988

    Johannes Schmoelling | The Zoo of Tranquillity 1988

    Nowość
    Można odnieść wrażenie iż granie w znanych formacjach determinuje jej członków do tego stopnia, iż boją się wyjść poza ciasną skorupę ich stylu. Tak jest z Johannesem Schmoellingiem, gdy był członkiem Tangerine Dream wypełniał polecenia Froese’go, a jak odszedł z grupy objawił się jako utalentowany i płodny kompozytor. Wydany oryginalnie w 1987r album The Zoo Of Tranquality, jest jednym z lepszych w jego bujnej dyskografii. Schmoelling wykorzystuje tu swoje doświadczenia w zakresie tworzenia muzyki ilustracyjnej. Jest na przemian poważny jak i zabawny. Inspiracją dla tej płyty, były animowane rzeźby Paula Spoonera. Niewiele tu berlińskiego sekwencjonowania, więcej zaś ambientowych przestrzeni w duchu muzyki filmowej. Muzyka Schmoellinga układa się w swoisty soundtrack opowiadający dźwiękiem, o niecodziennych dziełach sztuki. Poza elektroniką artysta wykorzystuje też dźwięki wibrafonu, na którym zgrał Hans Georg Zeretzke. Poza tym owa edycja na CD przynosi rozszerzony materiał o 2 nowe kompozycje: Contemplating Morality i Fluid Memories. Rzecz warta sprawdzenia zwłaszcza dla tych, którzy twierdzą iż „berlińscy” elektronicy to sprawni kopiści własnych dokonań.
    R. M.

    Dostępność: Chwilowo brak | nośnik: 1CD


    68,74 zł
  • Adelbert Von Deyen | Atmosphere

    Adelbert Von Deyen | Atmosphere

    Urodził się 1953r, zaś jego kariera muzyczna przypadła na lata 1978-1987. Adelbert Von Deyen od początku fascynował się muzyką Klausa Schulze, wydany oryginalnie w 1980r album Atmosphere, sporo czerpie z jego dokonań. Von Deyen sięga tu w głąb dyskografii swojego idola. Niczym repliki, przywołuje jego muzykę z tak zamierzchłych płyt jak: Blackdance czy Timewind. Jednak stara się też urozmaicić muzykę z Atmosphere i nadać jej własne piętno. Pierwszy utwór na płycie Time Machine, brzmi jak inkarnacja ówczesnego electro popu. Niczym "new romantic" wrzucone w meandry klasycznej elektroniki. W drugim Silverrain odzywa się gitara, nadając nieco rockowego charakteru. Tytułowy Atmosphere tchnie klimatem sekwencyjnych poszukiwań. Zaś ponad 20-minutowy finał w postaci Sunrise podzielony na kilka części, to najlepsze nawiązania do elektronicznych suit Klausa Schulze. Muzyka Von Deyena nie odkrywa nowych lądów, jest wręcz kopią dokonań Klausa Schulze. Mimo tego szkoda iż artysta poświęcił się malarstwu. Może sam stwierdził iż trudno będzie mu wyjść dalej, niż poza obręb własnych fascynacji. Mimo to rzecz warta poznania.

    R. M.

    Dostępność: Tylko na zamówienie | nośnik: 1CD


    67,37 zł
  • Adelbert von Deyen | Nordborg

    Adelbert von Deyen | Nordborg

    Dostępność: Chwilowo brak | nośnik: 1CD


    67,37 zł
  • Sven Grunberg | Hingus

    Sven Grunberg | Hingus

    Dostępność: Chwilowo brak | nośnik: 1CD


    67,37 zł
  • Władysław "Gudonis" Komendarek | Dotyk chmur

    Władysław "Gudonis" Komendarek | Dotyk chmur

    Super cena
    Od 1984 roku Władysław Komendarek idzie swoją ścieżką, proponując bezkompromisową i unikatową w skali świata koncepcję muzyki elektronicznej. Trafia z nią zarówno do syntezatorowych maniaków, jak i fanów rocka (grywał m.in. na festiwalach w Jarocinie). Dotyk chmur, pierwszy solowy album artysty wydany na płycie winylowej, to jeden z kolejnych przystanków w jego nieustających poszukiwaniach. Osiem utworów o wyrazistym rytmie, ciekawych melodiach i interesującym brzmieniu ukazało się na czarnym krążku Pronitu pod koniec lat 80. Teraz powracają w zremasterowanej formie, wzbogaconej o dwa utwory wydane na singlu i trzy kompozycje z archiwum artysty – w tym nową wersję tematu Dotyk szczęścia, oryginalnie wykonywanego przez Exodus.
    Materiał został zremasterowany z oryginalnych taśm, a wydawnictwo uzupełnia książeczka z szkicem na temat nagrań, kilkoma unikatowymi fotografiami i reprodukcją okładki oryginalnego, winylowego wydania albumu.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    35,00 zł
  • Klaus Schulze | Dreams

    Klaus Schulze | Dreams

    Tytuł pierwszej kompozycji, A Classical Move, w żartobliwy sposób dokładnie oddaje treść utworu. Po głośnym akordzie, z jakim zawsze "wyjeżdżali" w muzyczną podróż Klaus Schulze i Rainer Bloss na Drive Inn i Dziękuję Poland, następuje rozmazana, chłodna impresja, przeradzająca się wraz z wejściem ostinata w temat bardzo blisko spokrewniony z wiodącym motywem kompozycji Cellistica z 1983 roku. Dżwięki splatają się i rozplatając, tworząc drobne motywy balansujące na granicy starych wątków i nowych wariacji na ich temat. Szczególnie wpada w ucho Leitmotiv Friedricha Nietzschego z albumu X.
    To "klasyczne posunięcie" odbywa się na znanej szachownicy, ale w zupełnie nowym krajobrazie. Brzmienie tego utworu ma coś niesamowicie świeżego i nie sposób wysłuchać tej kompozycji obojętnie. Jak we śnie, znane wątki pojawiają się i znikają, utwór kluczy przez kilka zmian tonacji i gwałtownie się kończy, w momencie, w którym porwany onirycznymi wizualizacjami słuchacz nabiera akurat największej ciekawości, jak też będzie wyglądało rozwiązanie.
    Przy kolejnej kompozycji dosłownie przesiadamy się od "klasycznej" szachownicy do skomplikowanego układu klocków Kyodai. W tej kompozycji udało się kompozytorowi najsilniej zamarkować orientalne elementy, wykwitające z hipnotycznego, "podjapanizowanego" brzmieniowo rytmu niczym kolejne kwiaty śliwy. Najciekawszy fragment to schromatyzowana partia fortepianowa, dzięki której całe to 8-minutowe dziełko nabiera znamion egzotycznego, współczesnego koncertu na fortepian i orkiestrę elektronicznych przyrządów.
    Nawspanialsza moim zdaniem kompozycja to trzecia pozycja na tej płycie - utwór tytułowy. "Trąbiasta" introdukcja to dalekie echo wstępu do wagnerowskiego Lohengrina, odpowiednio chłodne, tajemnicze i posmutniałe. Na pierwszym planie wciąż rozlegać się będą hipnotyzujące akordy, rozświetlające nieco cały utwór, natomiast w tle wysypują się coraz to inne, zapamiętane z jakiegoś innego schulzeańskiego "snu", kolory, zapachy i tony. Jest w miarowym podkładzie tej kompozycji coś, co wywołuje uparte skojarzenie z brzmieniem początku utworu Exil Sils Maria z płyty Irrlicht, a na dodatek niedługo przed końcem Dreams pojawi się zapomniane echo preparowanej orkiestry malującej drobinki swych pejzaży w suicie Ebene, także pochodzącej z debiutanckiego albumu Schulzego.
    Najkrótsza propozycja na Dreams, zatytułowana Flexible, robi z pewnością najmniejsze wrażenie. Wydaje się, że ma nieco spłycone i "uplastikowione" brzmienie w porównaniu z niesamowitymi barwami reszty przedstawionych tu utworów. Bardzo ciekawy jest jednak fragment, w którym Schulze raczy nas nieoczekiwanymi brzmieniami syntezatorowej gitary, wiodącej swą melodię na podciąganych strunach.
    Płytę wieńczy monumentalna, ponad 24-minutowa kompozycja Klaustrophony. Intrygujący tytuł jest faktycznie dobrym opisem stanu, którym przesiąknieta jest cała ta senna kompozycja, w której wyczuwa się, iż za chwilę stanie się coś niebywałego. Słuchacz doczeka się niespodzianki w 15 minucie utworu: rozlegnie się dziwaczny głos "japońskiego ducha". Muszę przyznać, że przy pierwszym przesłuchaniu głos ten wydawał mi się drażniący, ale jednocześnie nie mogłem przestać słuchać tej sennej opowieści, coraz bardziej nią zafascynowany. Kolejne przesłuchania utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie ma głosu lepiej korespondującego z atmosferą i "przesłaniem" całego albumu; głos zjawia się jak nietypowy, zadziwiający, natrętny element rozbijający dotychczasową logikę snu i prowadzący śniącą osobę w zupełnie nowe rejony, których na jawie by sobie nie wymyśliła…

    I. W.

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    54,76 zł

  • 70,23 zł
  • Rolf Trostel | Two Faces

    Rolf Trostel | Two Faces

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    67,37 zł
  • Klaus Schulze | Interface

    Klaus Schulze | Interface

    Bestseller
    Klaus Schulze jest mistrzem w tworzeniu alternacji mollowych akordów - dziwić więc może utwór brzmiący wręcz pogodnie. Wstęp do kompozycji On The Edge prędzej skojarzyć się może z propozycjami duetu Double Fantasy z płyty Universal Avenue (dla zainteresowanych: wydanej nakładem Innovative Communications) niż z jakąkolwiek płytą Klausa Schulze. Akordy o nieregularnej budowie zlewają się ze sobą i układają w tło na którym zabrzmią wariacyjne główne partie instrumentów. Akcent pada na powracający kilkakrotnie "klaksonowy" motyw, wywołujący pewne skojarzenia z nagraniami spod znaku Drive Inn. Z kolei linia rytmiczna bardziej kojarzy się z twórczością Billa Laswella albo wspominanym Double Fantasy (tudzież najmłodszym wcieleniem Tangerine Dream, jeśli już szukać przykładów w obrębie Szkoły Berlińskiej) niż z jakimkolwiek dotychczas słyszanym "schulzeańskim ostinatem"... Płyta zapowiada się zatem wyjątkowo interesująco, choć podejrzewam, że ortodoksyjnych miłośników Schulzego może wprawić w osłupienie.
    Drugi utwór, Colours In The Darkness, jest nie mniej nowatorski, chociaż tu wyraźnie słychać już, iż klawisze naciskają te same ręce co na płytach Drive Inn i Dziękuję Poland (wciąż jednak, jak widać, nieodparcie nasuwają się skojarzenia nie tyle z dawniejszą twórczością Schulzego, co z dokonaniami tandemu Schulze / Rainer Bloss...) "Uskakujący" rytm znów osiąga zdumiewającą jak na Klausa Schulze ilość bpm, na pierwszym planie wibrują, pulsują i zasupłowują się natarczywe brzmienia przywołujące na myśl dalekie skojarzenia z Telefon Anruf grupy Kraftwerk, natomiast w tle snuje się typowo "schulzeańsko-blossowska" melodia, rozmazująca się rzeczywiście jak światła reflektorów na poruszonym zdjęciu.
    Utwór The Beat Planante nie wnosi już właściwie nic nowego w porównaniu z poprzednimi kompozycjami, ale słucha się go z przyjemnością. Ma podobne brzmienie do On The Edge, ale jest nieco bardziej "zadumany". Dominującą rolę ma "rozstukany" rytm, wywołujący wrażenia napięcia które musi zostać rozładowane: dojdzie do tego w środkowej części utworu, kiedy pojawi się żywa perkusja, ale potem znów ustąpi ona miejsca upartemu "niekompletnemu" rytmowi tworzącemu szkielet kompozycji od jej początku. Potem zaś rozpoczyna się najwspanialszy utwór: ponad 24-minutowa kompozycja tytułowa. Od strony formalnej dzieje się w tym utworze zdumiewająco mało, ale nie jest to żaden mankament. Podkład perkusyjny wprowadza słuchacza w trans, a pierwszy plan zagospodarowany jest przez miaukliwe, przeciągające się i prężące kaskady syntezatorowych (lub też komputerowych, zważywszy rok wydania płyty) dźwięków. Muzyka zmienia kilka razy rejestr i nastrój (gdzieniegdzie wpleciony zostaje patetyczny, durowy akord), a brzmienia warstwy rytmicznej to uspokajają się, to znów kipią i skwierczą, ociekając migotliwymi barwami. Na myśl przychodzą niekończące się wariacje z płyt Body Love i ...live... (mam na myśli szczególnie nastrój kompozycji Sense), ale równie dobrze mógłby to być zapis improwizacji Jean-Michela Jarre'a, który świeżo po koncercie w Chinach zasiadł za swymi urządzeniami aby pobawić się muzyką dla własnej przyjemności. W Inter*Face udało się Klausowi Schulze popisowo połączyć nowoczesne, świeże brzmienie z najlepszymi patentami sprzed lat.

    I. W.


    Poznawanie twórczości Klausa Schulze jest chyba jeszcze trudniejsze niż poznawanie Tangerine Dream. Klaus wydał mnóstwo płyt, a dodatkowo jego dyskografię wzbogacają specjalne edycje liczące po kilkanaście CD. Nie wszystko jednak co zrobił Klaus Schulze podoba mi się. Zdecydowanie wolę płyty, na których gra on "klasyczną" elektronikę, bez wtrąceń z muzyki operowej i poważnej. Płyta Inter*face wydana w 1985 roku to Schulze. którego lubię. Zaskoczył mnie trochę pierwszy utwór On the Edge - toż to prawie elektroniczny pop, oczywiście wysokiej próby! Muzyka relaksująca, wprawiająca w pozytywny, miły nastrój. Kolejne utwory to już poważna elektronika. Klaus Schulze przestrzennie i bogato improwizuje na tle monotonnego perkusyjno-sekwencerowego rytmu.
    Ostatnie 24 minuty CD wypełnia tytułowy Inter*face. Obfituje on w zmiany nastroju, umożliwa zatopienie się w dźwiękach. Tak odbierałem również utwory z płyty Body Love. Pod koniec kompozycja staje się bardzo dynamiczna i monumentalna. Inter*face to płyta, do której lubię powracać i odkrywać ją na nowo.

    Lord Rayden

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD


    54,76 zł
  • Klaus Schulze | Dig It (Cd+DVD)

    Klaus Schulze | Dig It (Cd+DVD)

    Dostępność: Towar w magazynie | nośnik: 1CD + 1DVD


    62,97 zł