Robert Schroeder
Relaxesizer
76,16 zł
| AUTOR | Robert Schroeder |
| PRODUCENT | Spheric Music |
| NUMER | SMCD-2048 |
| ROK WYDANIA | 2025 |
| MEDIA | 1CD |
| OPAKOWANIE | JEWELCASE |
| Kod produktu | 008557 |
| POPULARNOŚĆ | Popularność 5 |
Lista utworów
| Somewhere In Space 6:29 |
| Unlimited Universe 6:13 |
| Floating State 5:15 |
| Hidden Signs 5:18 |
| Planet Pasyrius 6:10 |
| Relaxesizer 6:46 |
| Foreign Voices 7:41 |
| Space Delivery 6:25 |
| Weightless 5:34 |
Opis
Płyty tego muzyka zawsze są interesujące zarówno brzmieniowo, jak i pod kątem niebanalnej rytmiki. Mimo że nagrywa od ponad 45 lat, to nie popada w rutynę. Somewhere In Space to płynące potężnie chóralne pady na tle metalicznej sekwencji i kojąco szeleszczących przeszkadzajek, okraszone rzetelnym leadem. Solidne konkretne granie. Unlimited Universe zaczyna się ciekawymi brzmieniami jak brytyjski IDM z lat 90-tych w stylu Autechre, ale utwór nie idzie na szczęście w stronę kompletnej abstraktroniki, tylko zaraz nabiera typowej dla tego artysty struktury: Melodia świadomie 'schulzuje', potem mamy lead wysmażony odlegle z wokalu, zapewne z pomocą AI, potem znów mamy subtelny ażurowy rytm perkusji.
Chwila zadumy to Floating State, gdzie brzmienia kołyszą się jak trzciny na falach, moje neurony wygenerowały początkowo podczas słuchania mocne skojarzenie z impresją Midnight At The Lake Przemka Rudzia, potem ten utwór, podobnie jak poprzednik, oczywiście idzie w swoją własną stronę.
Brzmienie chóru powraca w Planet Pasyrius, w tle zaś pod tradycyjnie niespiesznym u tego artysty rytmem pulsuje leniwie ostinato brzmiące jak uśpione TB303, bez typowych dla sceny techno treli i świergotów generowanych z tego legendarnego pudełka. Foreign Voices niesie wokalizy w tle, oczywiście na miarę współczesną zatem wygenerowane z AI , nie są to "blaszane głosy" z vocodera typowe dla stylistyki lat 70tych (Kraftwerk) czy 80tych (Laserdance), chociaż ja mam akurat do tamtych dawnych głosów nieuleczalny sentyment...
W ogóle ujmuje na tym albumie przestrzenność brzmienia i precyzja produkcji, plany nie zlewają się, można koncentrować ucho na każdym po kolei. Utwory są zwarte, uporządkowane, nie ma tu podejrzanego rozimprowizowania jakże często w światku el ukrywającego po prostu brak pomysłów. Atmosfera jest konsekwentnie jesienna, deszczowa, melancholijna, ale nie przytłaczająca. Interesujące przełamanie tego nastroju stanowi impresja tytułowa, tu jest bardzo kosmicznie, w dawnym klasycznym stylu artystów takich jak Patrick Kosmos czy John Serrie. Doskonały utwór, najlepszy na płycie, chociaż pozbawiony całkiem rytmu, nie licząc pięknego ostinata pod płynącymi jak chmury padami. Perełka!
P.S. Tytuł albumu to zapewne kolejna permutacja neologizmów stworzonych ze słowa "synthesizer", robili to wcześniej już inni, choćby Uwe Reckzeh w 2011 przy okazji albumu Subsesizer, całkiem dobrego zresztą.
Polecam całość.
M.Ż.
Inni klienci wybrali
Podobne albumy
Generator
Krótka 22
05-080 Izabelin
info@generator.pl
Chwilowo brak
Wysyłamy do 60 dni
Dostawa w do punktu odbioru już od 12zł.
Przesyłkę dostarcza Poczta Polska lub Inpost.
Możliwy odbiór osobisty poza siedzibą sprzedawcy.